„L’Osservatore Romano” – Abp Carballo o zebraniu plenarnym Kongregacji ds. życia konsekrowanego

Każdego dnia wierność w życiu konsekrowanym zostaje poddawana ciężkiej próbie przez wyzwania jakie stawia świat. Aby przeciwstawić się im, potrzebne jest solidne powołanie i stała formacja. Podkreśla to arcybiskup José Rodríguez Carballo, sekretarz Kongregacji ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego, w  wywiadzie dla  L’Osservatore Romano, przeprowadzonym tuż po zakończeniu zebrania plenarnego tejże Kongregacji, poświęconego wierności i spotkaniu między dykasterialnemu dotyczącemu aktualizacji dokumentu Mutuae relationes (o relacjach między biskupami i wyższymi przełożonymi życia konsekrowanego). Wywiad przetłumaczył na język polski o. Piotr Andrukiewicz, redemptorysta.

Jakie nowe wyzwania należy podjąć w związku z rewizją  dokumentu „Mutuae relationes”?

Przede wszystkim należy powiedzieć, że nie chodzi tylko o zwykłą rewizję aktualnie obowiązującego dokumentu Mutuae relationes, ale o nowy tekst. Taka była intencja przełożonych obu kongregacji bezpośrednio zaangażowanych z mandatu Papieża, przynajmniej do teraz: Kongregacji ds. biskupów i Kongregacji ds. Instytutów życia konsekrowanego i stowarzyszeń życia apostolskiego. Ale do tej intencji trzeba dołączyć także zdanie wyrażone w tym względzie przez rożnych ojców podczas zgromadzenia plenarnego miedzy-dykasteryjnego, które odbyło się 26 stycznia. Innym aspektem do przemyślenia jest to, że nowy dokument będzie dotyczył nie tylko relacji pomiędzy pasterzami a zakonnikami będącymi duchownymi, ale też pasterzami i wszelkimi formami życia konsekrowanego, męskiego i żeńskiego. Główne wyzwania dotyczą tego, jak aplikować zasady teologiczne i prawne, które będą stały u podstaw nowego dokument – Kościół komunii, współistotność pomiędzy darami hierarchicznymi i charyzmatycznymi, wymiar oblubieńczy Kościoła i życia konsekrowanego, słuszna autonomia osób konsekrowanych, zdrowe napięcie między tym co specyficzne a tym co powszechne – po życie konsekrowane pomiędzy pasterzami i konsekrowanymi w Kościołach partykularnych.

Jak dokonuje się to przejście od teorii do praktyki?

Myślę, że miejscem, gdzie naprawdę stosowane są praktycznie wytyczne mutuae relationes jest życie codzienne, a zatem gdy żyje się mistyką spotkania, jak powiedziałby Papież Franciszek, ze wszystkim, co to oznacza. Jak mówił Papież do wikariuszy i delegatów ds. życia konsekrowanego: „nie istnieją wzajemne relacje tam, gdzie niektórzy rozkazują, a inni się podporządkowują, ze strachu albo z racji przyzwoitości”. Tymczasem występują mutuae relations tam, gdzie kultywuje się zdolność słuchania, wzajemnej gościnności, otwarcia na dialog, współpodejmowania decyzji, wzajemnego szacunku, głębokiego poznania. Elementem, na który bardzo zwracało uwagę zebranie plenarne i który był powtarzany często w propozycjach przekazywanych do naszego dykasterium ze strony ponad 150 konferencji wyższych przełożonych z całego świata, była konieczność odpowiedniej formacji w duchu eklezjologii Soboru Watykańskiego. W tym sensie trzeba, aby w programach formacyjnych w seminariach diecezjalnych były przewidziane obowiązkowe kursy teologii życia konsekrowanego i jego miejsca w Kościele, a w domach formacyjnych osób konsekrowanych, by była studiowana teologia Kościoła partykularnego i misji biskupa. Żeby przezwyciężyć wzajemne niezrozumienie konieczna jest odpowiednia formacja w tych aspektach i wielka kreatywność, by znaleźć przestrzeń prawdziwego spotkania. Innym elementem, na który kładziono nacisk było to, by nie traktować życia konsekrowanego z punktu widzenia czystej funkcjonalności. Życie konsekrowane musi być najpierw cenione przez samych konsekrowanych, a potem przez biskupów i kapłanów diecezjalnych, z racji tego czym jest: jako znak i proroctwo. Na koniec, nie można zapominać o ważnym elemencie, który może powodować napięcia: jest to kwestia alienacji ze strony konsekrowanych i kwestia własności. W tym drugim aspekcie czymś podstawowym są zawarte umowy.

Jak będzie wypracowywany nowy dokument?

To jeszcze zostanie zdecydowane, przewidujemy powołanie mieszanej komisji z obu dykasterii. Tym, co wydaje się oczywiste, jest wola zastosowania metodologii synodalnej, najpierw pomiędzy obydwoma Kongregacjami, a potem z konferencjami wyższych przełożonych i biskupami. Ponadto zebranie plenarne zaproponowało, by został wypracowany dokument zawierający wskazania praktyczne i duszpasterskie, oprócz zasad teologicznych i prawnych. W związku z tym uważamy za bardzo ważne słuchanie głównych bohaterów wzajemnych relacji: czyli biskupów i osób konsekrowanych.

Podczas zebrania plenarnego rozmawialiście o wierności. Jakie główne aspekty były poruszane?

Przede wszystkim zauważyliśmy, że w ogromnej większości osoby konsekrowane przeżywają w radości wierność swojemu powołaniu. Istnieje wiele świętości w życiu konsekrowanym, jak przypomniał Papież. Wierność prowadzi wielu konsekrowanych do świadectwa o ich wierze i powołaniu, posuniętego do przelewu krwi. Męczennicy konsekrowani, którzy co roku oddają życie dla Chrystusa są najlepszym dowodem żywotności i świętości życia konsekrowanego. Nie mam wątpliwości twierdząc, że życie konsekrowane w swojej całości jest ciałem, które cieszy się dobrym zdrowiem. Mówiliśmy o elementach, które pomagają w wierności i o tych, które jej przeszkadzają. Na koniec zastanawialiśmy się nad bolesnym tematem odejść i wskazaliśmy pewne inicjatywy służące temu, by im zapobiegać.

Jakie są główne przyczyny tego zjawiska?

Nie łatwo jest je wskazać: nie zawsze przyczyny wskazywane w dokumentach, które są przysyłane do nas, żeby uzyskać dyspensę, są tymi zasadniczymi przyczynami. Często wskazywane są problemy typu afektywnego, za którymi następują trudności związane z życiem innymi ślubami albo samo życie braterskie we wspólnocie. Mnie wydaje się jednak, że pierwsza przyczyna związana jest z wymiarem duchowym i wiarą. Kiedy mówimy o wierze, nie chodzi tylko o przylgnięcie do doktryny, ale chodzi o wiarę przeżywaną, która dotyka i przemienia serca i w związku z tym prowadzi do autentycznego życia chrześcijańskiego, i jako konsekwencja, do życia konsekrowanego zgodnego z tym, co się podjęło poprzez profesję. Często miesza się wiarę z religijnością. Doświadczenie mówi, że ktoś może być czasami bardzo religijny, ale słaby w wierze. Wiara wywodzi się z prawdziwego spotkania z Chrystusem i prowadzi do umacniania tego spotkania przez całe życie. W życiu chrześcijańskim i konsekrowanym brane są za pewnik różne aspekty odnoszące się do wiary, którym jednak należałoby poświęcić większą uwagę. Także w stosunku do duchowości należałoby zwrócić większą uwagę. Nie może ona być mylona ze zwykłą dewocją, ale musi być wcielana, by kształtować dzieci nieba i ziemi, mistyków i proroków, uczniów i świadków. Jeśli wiara jest słaba, duchowość nie jest solidna i w życiu braterskim we wspólnocie występują problemy, bardzo łatwo pierwotny wybór bywa osłabiany i może to prowadzić do jego utraty, kończąc na czynnikach afektywnych, które powodują, że prędzej czy później porzuca się wspomniany wybór. A wiec ja jestem zdania, że zasadniczymi przyczynami są kruchość doświadczenia wiary i problemy w życiu duchowym, nierozwiązane trudności w życiu braterskim we wspólnocie i jako konsekwencja problemy typu afektywnego.

Jaki czynniki warunkują wierność?

Należy wziąć pod uwagę, przede wszystkim, czynnik pochodzący z aktualnej antropologii: dzisiejszy mężczyzna i kobieta boją się definitywnych zobowiązań; ciągle wolą pozostawiać sobie “otwartą furtkę” dla sytuacji nieprzewidzianych, popadając w ambiwalencję, która nie pozwala żyć całą pełnią życia. Ma to wielki związek z kontekstem kulturowym i społecznym w którym żyjemy. Nasze społeczeństwo jest społeczeństwem płynnym, które promuje płynna kulturę w której relacje stanowione są na zasadzie korzyści, jakie jedna ze stron może czerpać z drugiej a więc relacje trwają tak długo, jak długo przynoszą korzyść; Jest to kultura rozproszona, w której nie ma miejsca na „wielkie opowiadania” i w której prowadzi się życie „à la carte” (według zachcianek), które często powoduje niewolę mody; kultura dobrobytu i samorealizacji, która łatwo pozwala nam przechodzić od homo sapiens do homo consumens powodując wielką pustkę egzystencjalną. Do tych wszystkich uwarunkowań trzeba dodać warunki pochodzące od świata młodzieży, rzeczywistości bardzo złożonej, sądząc na podstawie ostatnich badań, jest to tzw. pokolenie tysiąclecia, które następuje po pokoleniu x, które charakteryzuje się obojętnością w stosunku do religii i małą znajomością Kościoła i życia konsekrowanego. W tym kontekście, nawet jeśli w pewnym momencie niektórzy “nawracają się” i podejmują opcję tej formy naśladowania, niestety brakuje im prawdziwej motywacji, dlatego w chwilach trudności wpada się w pokusę odejścia. Ostatnim elementem, który należy uwzględniać, jest samo życie konsekrowane, które może popaść w dyskurs czysto estetyczny: wygłasza się wzniosłe ideały, ale potem życie konsekrowanych niestety nie pokazuje piękna i dobroci takiej formy naśladowania Chrystusa. W ten sposób życie konsekrowane nie odpowiada już na swoją misję profetyczną, jak tego oczekuje Papież Franciszek, albo, mówiąc słowami Metza, swojej misji bycia „terapią szokową dla wielkiego Kościoła”. Wierność bywa uwarunkowana także niewystarczającą klarownością tożsamości osób konsekrowanych. Nie bez znaczenia jest brak projektu życia ekologicznego, w którym istniałaby prawdziwa harmonia pomiędzy żyyciem duchowym, życiem braterskim i misją ewangelizacyjną.

Czy możemy poznać kilka danych dotyczących odejść?

Papież mówi o “krwotoku” («emorragia»), a to oznacza, że problem jest niepokojący, nie tylko z racji liczby odejść, ale także wieku w którym one się dokonują, większość z nich dotyczy osób pomiędzy 30 a 50 rokiem życia. Liczba odejść w ostatnich latach pozostaje zasadniczo stała. W latach 2015 i 2016 mieliśmy około 2300 odejść rocznie, w tym 271 dekretów wydalenia z instytutu, 518 dyspens od celibatu, których udziela Kongregacja ds. duchowieństwa, 141 kapłanów zakonników inkardynowanych pure et simpliciter do różnych diecezji i 332 dyspensy od ślubów wśród osób ze wspólnot kontemplacyjnych. Podczas zebrania plenarnego skupiliśmy się na trzech istotnych konstatacjach: wzrastająca liczba osób, które rezygnują z życia konsekrowanego, by inkardynować się do diecezji, niemała liczba osób kontemplacyjnych, które opuszczają życie konsekrowane i liczba odejść (225 przypadków) osób, które twierdzą, że nigdy nie miały powołania. Trzeba też zauważyć, że największa liczba odejść ma miejsce pośród sióstr zakonnych, co jest faktem częściowo wyjaśnialnym z racji, że stanowią one ciągle największą część osób konsekrowanych.

Jak można pomóc tym, którzy mają wątpliwości albo żeby zapobiec tym odejściom?

Osobiście myślę, że należy położyć nacisk przede wszystkim na rozeznawanie, aby ten, kto nie jest powołany do tej formy naśladowania Chrystusa, nie podejmował tego rodzaju życia. W rozeznawaniu trzeba zatroszczyć się równocześnie o wymiar ludzki, afektywny, płciowy, wymiar duchowy i wymiar wiary, a także intelektualny. Należy zwrócić uwagę na motywacje, nie pozwalając warunkować się pokusą liczb i skuteczności, jak przypomniał nam Papież Franciszek. Życie konsekrowane nie jest dla wszystkich i nie wszyscy są stworzeni dla życia konsekrowanego. Trzeba ponadto zwracać mocną uwagę na tych, którzy przechodzą z jednego seminarium do drugiego, albo z jednego instytutu do drugiego. Nie możliwe jest dobre rozeznawanie bez odpowiedniego towarzyszenia, oferowanego przez osoby zdolne przekazywać piękno charyzmatu w określonym instytucie i które byłyby specjalistami w drodze poszukiwania Boga, aby móc towarzyszyć innym w tej wędrówce. Wiele powołań bywa utraconych po drodze, z powodu braku odpowiedniego towarzyszenia ludzkiego, duchowego i powołaniowego. Podstawową rzeczą jest następnie troska o formację, poczynając od formacji stałej, opartej na formacji początkowej. Formacja ze swej strony musi być: formacją spersonalizowaną i w kluczu procesu; wymagającą ewangelicznie, ale nie sztywną; ludzką i motywującą, inkulturowaną; formacją do wierności; formacją zdrowej i płodnej afektywności.

Rozmawiał Nicola Gori.

Tłum. O. Piotr Andrukiewicz CSsR

2017-01-31       L’Osservatore Romano