2013.06.18 – Ląd – Prymas abp Józef Kowalczyk, Homilia wygłoszona z okazji peregrynacji relikwii św. Jana Bosko

Da mihi animas, caetera tolle.
(Daj mi duszę, resztę zabierz)

Drodzy Bracia i Siostry!

Tym zawołaniem pozdrawia nas św. Jan Bosko, obecny wśród nas duchowo, czego wyrazem są Jego relikwie, które przybyły do nas w peregrynacji, odbywającej się w Polsce od 27 maja do 17 sierpnia.

Ks. Jan Bosko należy do grona świętych, którzy na stałe wpisali się w historię Kościoła powszechnego. To On – nazywany Ojcem i Nauczycielem młodzieży – zasłynął jako genialny wychowawca, który stworzył nowy styl wychowania nazywany systemem prewencyjnym bądź uprzedzającym.

Urodził się 16 sierpnia 1815 roku w ubogiej wiejskiej rodzinie w Becchi niedaleko Turynu, we włoskim Piemoncie. Jego rodzicami byli Franciszek Bosko i Małgorzata Occhiena, którzy na chrzcie swojemu najmłodszemu synowi dali dwa imiona: Jan Melchior. W rodzinie Bosko było już dwóch starszych synów: Antoni, syn Franciszka Bosko z pierwszego małżeństwa i Józef, syn Franciszka i Małgorzaty. Kiedy Janek miał dwa lata, umarł ojciec. Wychowaniem dzieci zajęła się wówczas matka, Małgorzata.

Z domu rodzinnego Jan wyniósł pobożność i chęć do nauki. Jednak by móc zdobywać wiedzę, musiał ciężko pracować. Dzięki inteligencji i wytrwałości oraz przy pomocy życzliwych ludzi ukończył szkołę, a następnie w 1835 roku wstąpił do seminarium duchownego w Chieri i sześć lat później otrzymał święcenia kapłańskie.

Po święceniach ks. Bosko poznał z bliska sytuację młodzieży żyjącej w Turynie. Był przerażony tym, co zobaczył. Młodzi włóczyli się po ulicach bez pracy i wykształcenia. Wielu z nich, nie mając za co żyć, schodziło na drogę przestępstwa. Ks. Bosko postanowił stworzyć warunki, które pomogą przygotować chłopców do godnego dorosłego życia. W dzielnicy Valdocco założył oratorium, w którym chłopcy uczyli się pisać i czytać, gdzie mogli coś zjeść i bawić się, gdzie czuli się jak w domu

Jan Bosco doszedł do całkowitego oddania się młodzieży, często pośród największych trudności, dzięki szczególnej i głębokiej miłości, to jest dzięki owej wewnętrznej mocy, która łączyła w nim nierozerwalnie miłość Boga i miłość bliźniego. W ten sposób potrafił on stworzyć syntezę działalności ewangelicznej i wychowawczej. (Jan Paweł II, list w setną rocznicę śmierci św. Jana Bosco, 31 stycznia 1988 r.)

Z czasem ks. Bosko dostrzegł, że młodzież potrzebuje miejsca do nauki zawodu. Założył więc pracownię krawiecką i szewską, potem stolarnię, introligatornię, a w końcu bardzo nowoczesną drukarnię. Mając głębokie przeświadczenie, że został posłany przez Boga po to, aby prowadzić młodych do świętości, pomagał im nie tylko w wymiarze materialnym, ale również duchowym. Uczył ich modlitwy i zachęcał do częstego przystępowania do sakramentów spowiedzi i Komunii świętej. Wpajał im zasady postępowania oparte na Bożych przykazaniach i Ewangelii. Ukazywał, że ich powołaniem jest służba Bogu i bliźniemu w społeczeństwie i w Kościele.

Ks. Jan Bosko miał jednak świadomość, że sam niewiele może zrobić. Potrzebował współpracowników, którzy pomogliby mu w pracy z młodzieżą, a po jego śmierci kontynuowali rozpoczęte dzieło. Chętnych do współpracy znalazł wśród swoich wychowanków z oratorium. W 1859 roku powołał do życia Towarzystwo św. Franciszka Salezego – nowe zgromadzenie zakonne nazywane potocznie Salezjanami Księdza Bosko.

Przyrzekłem Bogu, że nawet moje ostatnie tchnienie będzie dla moich ubogich chłopców – temu przyrzeczeniu ks. Bosko pozostał wierny do końca swojego życia. Ostatnie polecenie skierowane tuż przed śmiercią do salezjanów dotyczyło tego, co stanowiło sens i posłanie jego życia: Waszej trosce polecam wszystkie dzieła, jakie Bóg zechciał mi powierzyć (…); jednakże w sposób szczególny polecam wam troskę o młodzież biedną i opuszczoną, która zawsze stanowiła najdroższą cząstkę mego serca na ziemi.

W 1929 roku Jan Bosko został beatyfikowany przez Piusa XI, a pięć lat później kanonizowany.Relikwie św. Jana Bosko peregrynują po Polsce od 27 maja i pozostaną w naszym kraju do 17 sierpnia. W tym czasie relikwiarz odwiedzi ponad 50 miast i miejscowości na terenie całego kraju, w których pracują salezjanie – duchowi synowie ks. Bosko, lub w których obecny jest charyzmat salezjański.

Obecność relikwii św. Jana Bosko w Polsce stanowi etap światowej peregrynacji tych relikwii, które od 2009 do 2015 roku mają przemierzyć 130 krajów na 5 kontynentach. Peregrynacja jest jednocześnie częścią przygotowań do obchodów 200. rocznicy urodzin św. Jana Bosko, która przypada w 2015 r.

Ojciec Święty Jan Paweł II w setną rocznicę śmierci św. Jana Bosko skierował specjalny list zatytułowany JUVENUM PATRIS. (Rzym, 31 stycznia 1988 r.)

W liście tym papież wypowiada pouczające myśli w kontekście pracy wychowawczej św. Jana Bosko, które są bardzo aktualne w dzisiejszej rzeczywistości naszego bytowania. Warto w dniu dzisiejszym, w obecności relikwii św. Jana Bosko, uczynić je tematem naszej medytacji i refleksji:

Święty Jan Bosko czuł, że otrzymał specjalne powołanie i że w realizacji swego posłannictwa był jak prowadzony za rękę przez Boga oraz wspierany przez macierzyńskie wstawiennictwo Najświętszej Maryi Panny. Jego odpowiedź na to wezwanie była taka, że Kościół oficjalnie ukazał go wiernym jako wzór świętości.

Według niego, wychowanie wymaga szczególnej postawy wychowawcy i całego zespołu sposobów i poczynań, opartych na przekonaniach płynących z rozumu i wiary, które kierują działaniem wychowawczym. W centrum tej wizji znajduje się „pasterska miłość”, o której tak mówi: „Praktyka systemu prewencyjnego bez reszty opiera się na słowach św. Pawła: Miłość  łaskawa jest, cierpliwa jest, wszystko znosi, wszystko przetrzyma”. Ona to usposabia do miłowania młodego człowieka bez względu na stan, w jakim się znajduje, by doprowadzić go do pełni człowieczeństwa objawionej w Chrystusie, by dać mu świadomość i możność życia jako uczciwy obywatel, jako dziecko Boże. Miłość pozwala dostrzec i zasila te energie, które Święty streszcza w sławnym trójmianie: „Rozum, religia i dobroć”.

Prawdziwy wychowawca, uczestniczy więc w życiu młodzieży, interesuje się jej problemami, stara się poznać jej zapatrywania, uczestniczy w jej życiu sportowym i kulturalnym, w jej rozmowach; jako dojrzały i odpowiedzialny przyjaciel wskazuje dobre cele i drogi do ich osiągnięcia, jest gotów wyjaśniać problemy i wskazywać kryteria, by z roztropnością i życzliwą stanowczością poprawiać oceny i postępowanie zasługujące na naganę. W takim  klimacie „pedagogicznej obecności” wychowawca nie jest uważany za „przełożonego”, lecz za „ojca, brata i przyjaciela”.

W tym ujęciu uprzywilejowane miejsce zajmują przede wszystkim relacje osobowe. Na określenie poprawnej relacji pomiędzy wychowawcami i wychowankami ksiądz Bosko lubił używać terminu familiaritâ (zażyłość, przyjaźń). Długoletnie doświadczenie przekonało go, że bez tej zażyłości nie można okazać miłości, a bez tego trudno o wzbudzenie zaufania, które jest niezbędnym warunkiem skuteczności pracy wychowawczej. Ogół celów, które należy osiągnąć, program, wskazania metodologiczne stają się konkretne, jeśli są nacechowane szczerym „duchem rodzinnym”, tzn. jeśli będą przeżywane w środowisku radosnym, pogodnym i mobilizującym.

Wychowawca powinien mieć również wyraźną świadomość celu ostatecznego, ponieważ w sztuce wychowania cele pełnią funkcję decydującą. Ich widzenie niepełne lub błędne bądź też zapominanie o nich jest dowodem niekompetencji i staje się przyczyną jednostronności i wypaczeń.

Cywilizacja współczesna stara się narzucić człowiekowi — o czym mówił Jan Paweł II w UNESCO — „szereg pozornych imperatywów, które jej rzecznicy uzasadniają prawem rozwoju i postępu. Tak np. na miejsce poszanowania życia — «imperatyw» pozbywania się i niszczenia życia; na miejsce miłości jako odpowiedzialnej wspólnoty osób — sumę użycia seksualnego zwolnionego od wszelkiej odpowiedzialności; na miejsce prymatu prawdy w działaniu — «prymat» sensacji, koniunktury i doraźnego sukcesu”.

W Kościele i w świecie całościowa wizja wychowawcza, jaką wcielał Jan Bosko, oznacza realistyczną pedagogię świętości. Trzeba jak najszybciej przywrócić prawdziwe pojęcie „świętości”, jako elementu życia każdego wierzącego. Oryginalność i śmiałość postulatu „świętości młodzieńczej” jest istotną wartością sztuki wychowawczej tego wielkiego  Świętego, który słusznie może być nazwany „mistrzem duchowości młodzieżowej”. Jego niezwykły sekret polegał na tym, że nie zawiódł nigdy najgłębszych pragnień młodzieży (chęci życia, pragnienia miłości, otwarcia duszy, radości, wolności, nastawienia ku przyszłości), a równocześnie prowadzi ją stopniowo i w sposób konkretny do przekonania, że tylko poprzez życie w łasce, to jest w przyjaźni z Chrystusem w pełni realizują się autentyczne ideały.

Takie wychowanie wymaga dziś od młodzieży krytycznego sumienia, które pozwoli jej dostrzegać autentyczne wartości i demaskować hegemonie ideologiczne, które posługując się  środkami społecznego przekazu, przyciągają opinię publiczną i podporządkowują sobie umysły.

Może nigdy tak bardzo jak dzisiaj wychowanie nie było nakazem życiowym i społecznym, który wymaga zajęcia stanowiska i zdecydowanej woli formowania dojrzałych osobowości. Może nigdy tak jak dzisiaj świat nie potrzebował ludzi, rodzin i wspólnot, które uczynią z wychowania rację swego bytu, które poświęcą się wychowaniu, jako pierwszorzędnemu celowi, oddając bez zastrzeżeń woje siły, szukając współpracy i pomocy, podejmując próby i odnawiając w sposób twórczy i z poczuciem odpowiedzialności procesy wychowawcze.

Doświadczenie i mądrość pedagogiczna Kościoła docenia ogromną rolę wychowawczą rodziny, szkoły, pracy, różnych stowarzyszeń i grup. Nadszedł czas odrodzenia tych instytucji wychowawczych i przypomnienia o niezastąpionej wychowawczej roli rodziny, o czym pisał bł. Jan Paweł II w adhortacji apostolskiej Familiaris consortio. Nadal rolę decydującą — decydującą w sensie pozytywnym, ale niestety niekiedy także w sensie negatywnym — odgrywa wychowanie rodzinne (lub jego brak). Z drugiej strony jednak, zawsze istnieje konieczność wychowania młodych pokoleń do podejmowania — już w środowisku rodzinnym — odpowiedzialności za postrzeganie codzienności w świetle odwiecznego nauczania Ewangelii oraz za podejmowanie wymogów koniecznej odnowy.

Przyczyny powodzeń i niepowodzeń w wychowaniu człowieka przez rodzinę leżą zawsze równocześnie bardzo blisko, wewnątrz tego podstawowego środowiska kulturotwórczego, jakim jest rodzina — ale leżą także równocześnie bardzo wysoko, pozostają w kompetencji państwa i zależnych od niego organów.

Obok wpływu wychowawczego rodziny trzeba podkreślić działalność szkoły, otwierającej horyzonty bardziej rozległe i uniwersalne. Według koncepcji księdza Bosko szkoła, oprócz przyczyniania się do rozwoju kulturalnego, społecznego i zawodowego młodzieży, powinna jej dostarczyć odpowiedniego zasobu wartości i zasad moralnych. W przeciwnym razie byłoby niemożliwe konsekwentne, pozytywne i uczciwe życie i działanie w społeczeństwie pełnym napięć i konfliktów.

Drodzy Bracia i Siostry!

Ileż pięknych myśli i refleksji, bardzo współczesnych, przekazuje nam dziś św. Jan Bosko, który w relikwiach zagościł w tej świątyni salezjańskiej w Lądzie. Zechciejmy z nich skorzystać i tak ubogaceni zmierzyć się z wyzwaniami współczesności. O to się modlę razem z Wami, a zwłaszcza z duchowymi synami św. Jana Bosko. Amen.