Dziesięć mitów o pontyfikacie Franciszka

Czy Franciszek przestał wierzyć w piekło, nienawidzi pobożności ludowej, jest marksistą, popiera rozwody i czy mianuje kobiety kardynałami? Wątpliwości rozwiewa amerykański dominikanin.

„Pisaniu wielu ksiąg nie ma końca” – powiada Eklezjastes (Koh 12, 12). Gdyby Kohelet żył w ostatnim roku, mógłby równie dobrze powiedzieć: „Tworzeniu mitów o papieżu Franciszku nie ma końca”. Gdy dziękujemy Bogu za Ojca Świętego w pierwszą rocznicę jego pontyfikatu, warto spojrzeć na niektóre mity na jego temat, które w ostatnim roku krążyły w internecie. Lista ta mogłaby być wielokrotnie dłuższa; poniżej przedstawiam więc jedynie mój subiektywny wybór dziesięciu największych mitów o Franciszku.

Mit 10. Papież Franciszek napisał: „Kościół nie wierzy już w dosłownie pojmowane piekło, w którym ludzie cierpią. Ta doktryna jest sprzeczna z nieskończoną miłością Boga”.

Ten konkretny mit można byłoby nazwać Mitem Stworzonym Przez Facebook. Różne wersje tego cytatu krążyły po facebooku przez kilka dobrych miesięcy, zawsze opatrzone zdjęciem szeroko uśmiechniętego papieża Franciszka, które wręcz ociekało słodyczą. Jest tu wszystko, czego można chcieć: te słowa brzmią tolerancyjnie i z dużą dozą wrażliwości, odsyłają niewygodną doktrynę na stertę przebrzmiałych bzdur i wystawiają brudy piekła na oczyszczenie przez pozbawioną przemocy i nieosądzającą miłość Bożą (z dodatkiem aromatu wiosennej świeżości!).

Problem w tym, że to wszystko kłamstwo. Sam cytat pochodzi z „Kroniki różnorodności” – satyrycznej strony internetowej, która nabija się z politycznej poprawności. Artykuł tam opublikowany miał stanowić przemówienie Franciszka kończące Trzeci Sobór Watykański; już samo to powinno być sygnałem, że to wszystko żart – ale ten szczegół zgubił się w natłoku myślenia życzeniowego. Jeśli dodać do tego prawdziwe upodobanie Franciszka do wspominania o piekle i Szatanie w różnych niespodziewanych kontekstach, cała sprawa staje się bardziej niż naciągana.

Jak więc taka bujda zyskała tak wielką popularność? Być może dlatego – uwaga, to dopiero niespodzianka – że ludzie lubią wierzyć w to, w co chcą wierzyć. Kiedy mój znajomy zauważył, że przypisywanie tych słów Franciszkowi przypomina radość oficjalnej gazety Korei Północnej z nadania Kim Dzong-Unowi tytułu „najbardziej seksownego mężczyzny”, inny mój znajomy z facebooka beztrosko odpowiedział: „A ja tam w to wierzę”. Tak, Virginia, święty Mikołaj istnieje.

Mit 9. Papież Franciszek zmienił nauczanie Kościoła na temat homoseksualizmu.

Taki pomysł wziął się z improwizowanej konferencji prasowej papieża Franciszka podczas lotu powrotnego z Brazylii 28 lipca 2013 roku. Kluczowe zdanie wypowiedziane wtedy brzmiało tak: „Jeśli ktoś jest gejem, szuka Boga i ma dobrą wolę, kim jestem, by go osądzać?” Ten prawdziwy samorodek, skrócony do przyjaźnie brzmiącego sloganu („Kim jestem, aby osądzać?”), przekazały niemal wszystkie najważniejsze zachodnie gazety; do dziś słowa te regularnie pojawiają się na sztandarach aktywistów katolickich, którzy naciskają na uznanie homoseksualizmu w Kościele.

I znów możemy tu wyczuć ciężki odór myślenia życzeniowego. W 2010 roku kard. Bergoglio jednoznacznie przeciwstawił się rządowi Argentyny w kwestii małżeństw jednopłciowych, deklarując – jak nazwał to „Huffington Post” – „Bożą wojnę” przeciwko legalizacji takich związków. Wkrótce po wyborze Franciszka fakt ten królował w wielu miejscach internetu, stając się kijem do bicia w Watykan; co prawda kardynałowie odważnie wybrali papieża z Ameryki Południowej (+10 punktów do różnorodności), ale wybrany przez nich człowiek w dalszym ciągu trzyma się nauczania Kościoła na temat homoseksualizmu (-100 punktów do różnorodności).

Także kontekst Franciszkowego „Kim jestem, aby osądzać” nie sugeruje radykalnej zmiany w podejściu do tego tematu; słowa te padły w odpowiedzi na pytanie o księdza, oskarżanego o prowadzenie aktywnego życia gejowskiego, i o tzw. „lobby gejowskie” w Watykanie. Taktowna i duszpasterska odpowiedź Franciszka miała na celu afirmację człowieczeństwa i wezwania do świętości skierowanego do wszystkich ludzi, także tych uważających się za gejów, a jednocześnie krytykę sprowadzenia homoseksualizmu jedynie do poziomu ideologii politycznej czy społecznej.

Zdania bezpośrednio poprzedzające tę wypowiedź nadają jej właściwy kontekst: „Myślę, że kiedy mamy do czynienia z taką osobą, musimy rozróżnić między tym, że dana osoba jest gejem, a faktem tworzenia pewnego lobby, bo nie każde lobby jest dobre. To nie jest”. Innymi słowy: kochaj grzesznika, nienawidź grzechu. Brzmi znajomo.

Mit 8. Papież Franciszek mianuje kardynałami kobiety.

Ten mit wywołał wielkie poruszenie w niektórych kręgach kościelnych, być może z powodu obawy o to, że nowy papież postanowi wcielić w życie swoje pragnienie większego zaangażowania kobiet w Kościele za pomocą ekstremalnych metod.

Sam Franciszek odniósł się do tego zagadnienia w wywiadzie udzielonym 14 grudnia „La Stampie”: „Nie wiem, skąd wzięła się ta idea. Kobieta w Kościele musi być doceniana, a nie klerykalizowana. Ktokolwiek myśli o kobietach jako kardynałach, cierpi na klerykalizm”.

Jak twierdził w swoich pismach na temat Kościoła kard. Ratzinger, traktowanie każdego katolika jak wyświęconego księdza – czy w tym wypadku: kardynała – powoduje brak szacunku dla autentycznego kapłaństwa powszechnego i porzucenie naturalnego powołania świeckich na rzecz czysto klerykalnej wizji Kościoła. Zacieranie granic między kapłaństwem hierarchicznym a powszechnym przyczynia się do umniejszenia godności obydwu.

Mit 7. Papież Franciszek nienawidzi pobożności ludowej.

Głównym źródłem tego mitu była nieformalna relacja zarządu CLAR (Konfederacji Zakonników i Zakonnic Ameryki Łacińskiej i Karaibów) z prywatnego spotkania z Franciszkiem; w trakcie rozmowy Papież miał rzekomo skrytykować grupy religijne, które praktykują ludową pobożność (np. odmawianie różańca).

Ten konkretny mit, przez który próbuje się przedstawiać negatywny obraz Franciszka jako religijnego aktywisty, preferującego protesty i organizowanie bezpłatnych jadłodajni zamiast pobożności i sakramentów, jest dość łatwy do podważenia. Wystarczy przeczytać numery 122-126 adhortacji Evangelii gaudium, w których Papież dużą uwagę poświęca ewangelizacyjnej sile pobożności ludowej.

Możemy jednak być zaniepokojeni źródłem tego mitu: oto pojedynczy komentarz wyjęty z nieoficjalnego zapisu prywatnego spotkania, wyrwany z kontekstu i opublikowany w internecie, staje się niejako „objawieniem” przekonań Ojca Świętego. W każdym innym kontekście taką informację uznano by za zwykłą plotkę. Jako sumienni czytelnicy, tym bardziej jako chrześcijanie, powinniśmy z rezerwą podchodzić do pogłosek na temat pogłosek.

Mit 6. Papież Franciszek publicznie poparł rozwody i ponowne małżeństwa w Kościele katolickim.

I ten mit pochodzi z konferencji prasowej na pokładzie samolotu w dniu 28 lipca. Mówiąc o szerokim problemie troski duszpasterskiej wobec małżeństw, papież Franciszek stwierdził: „Jeśli chodzi o udzielanie komunii osobom żyjącym w powtórnych związkach (bo ci, którzy się rozwiedli, mogą przyjmować komunię, to nie jest problem, nie mogą jej przyjmować tylko ci w powtórnym związku), wydaje mi się, że musimy spojrzeć na to w ramach szerszego kontekstu troski duszpasterskiej wobec małżeństw. I to jest rzeczywiście problem. Ale także trzeba zauważyć – to dygresja – że prawosławni mają inną praktykę. Mają oni w teologii pojęcieoikonomia i dają ludziom drugą szansę, pozwalają na to. Jestem jednak przekonany – i tu kończę dygresję – że ten problem musi zostać przemyślany w kontekście troski duszpasterskiej wobec małżeństw”.

Warto przytoczyć ten długi cytat, by zobaczyć, że zestawienie z praktyką prawosławnych stanowi jedynie uwagę na marginesie dalszej wypowiedzi na temat całościowego problemu w Kościele, a nie jest konkretną sugestią, w jaki sposób Kościół powinien postępować.

Papież twierdzi, że problem duszpasterskiej troski o małżeństwo jest bardzo złożony i trudny i nie ma tu jednej odpowiedzi, trzeba do tego podchodzić z miłosierdziem. Podkreśla potrzebę podjęcia refleksji nad „antropologicznym wymiarem” małżeństwa jako przestrzeni wiary przynoszącej owoce w życiu chrześcijan – ogólnie biorąc to podejście znane jest czytelnikom wypowiedzi Jana Pawła II o teologii ciała.

Mit 5. Papież Franciszek nie zajmuje apartamentów papieskich, bo są zbyt luksusowe.

Jakże to słodka i ujmująca idea: jeżdżący autobusami kardynał z Buenos Aires jest tak bardzo zakochany w Pani Biedzie, że nie może mieszkać w luksusowych apartamentach papieskich i wybiera pokorny „hotel” Świętej Marty. Problem polega oczywiście na tym, że równocześnie uznaje się wszystkich jego poprzedników za zbyt dekadenckich, by wyrzec się takich przywilejów.

Ale co może ważniejsze – to po prostu nieprawda. W publicznym wywiadzie Franciszek odpowiedział na zadane mu wprost pytanie o powody zamieszkania w Domu Świętej Marty: „To była kwestia nie tyle luksusu, co osobowości. Muszę mieszkać wśród ludzi. Gdybym mieszkał sam, odizolowany od innych, nie byłoby to dla mnie dobre. Pewien profesor zadał mi to samo pytanie: dlaczego nie zamieszkasz tam, w apartamentach papieskich? Odpowiedziałem mu: profesorze, to z powodów psychiatrycznych” – powiedział śmiejąc się papież.

Mit 4. Papież Franciszek nie jest papieżem.

Na szczęście ten mit nie jest tak silny w Ameryce jak we Włoszech, gdzie niedawno media sensacyjnie roztrząsały prawidłowość rezygnacji Benedykta XVI, co zmusiło go do wydania oświadczenia rozwiewającego wszelkie plotki. Krótko mówiąc: rezygnację papieża przewiduje jeden z punktów Kodeksu Prawa Kanonicznego, mówiąc o decyzji, którą w sposób wolny podejmuje papież i która nie wymaga przyjęcia ani ratyfikacji przez jakąkolwiek inną osobę.

Jako że tak właśnie przed rokiem się stało, konklawe i wybór papieża Franciszka były realizacją zwyczajnej procedury następującej w okresie sede vacante. Wszystkie zarzuty w tej sprawie, mające charakter jedynie spiskowy, mogą być określone – używając słów Benedykta XVI – tylko jako „absurdalne”.

Mit 3. Papież Franciszek jest marksistą.

Wydanie Evangelii gaudium wywołało nową falę wściekłości na Franciszka, tym razem ze strony ekonomistów i teoretyków polityki, którzy uznali określone fragmenty tej adhortacji za przyznanie się Papieża do sympatii marksistowskich. Szczególnie chodzi tu o punkt 202, w którym Franciszek pisze: „Dopóki nie rozwiąże się radykalnie problemów ludzi ubogich, rezygnując z absolutnej autonomii rynków oraz spekulacji finansowych, atakując strukturalne przyczyny nierównowagi, nie rozwiąże się problemów świata – i ostatecznie żadnego problemu”.

Franciszek odniósł się do tej kwestii w przywołanym już wywiadzie dla „La Stampy” z 14 grudnia. Na pytanie, czy denerwuje go nazywanie go marksistą, powiedział: „Ideologia marksistowska jest zła. Ale spotkałem w moim życiu wielu marksistów, którzy byli dobrymi ludźmi. Nie czuję się więc urażony”.

Za tą serdeczną odpowiedzią kryje się głębsza rzeczywistość katolickiej nauki społecznej. Stale podtrzymuje ona swój sprzeciw wobec dwóch ekstremów: marksizmu i nieskrępowanego kapitalizmu. Papież Jan Paweł II w Centesimus annusbardzo wymownie przedstawia to fundamentalne stanowisko, zachęcając wiernych do odnowy społeczeństwa poprzez odnowę kultury, uznając zagadnienia sprawiedliwości w dziedzinie ekonomii za możliwe do rozwiązania dopiero wtedy, gdy człowiek przestanie być uważany jedynie za obiekt ekonomiczny.

Fragmenty Evangelii gaudium poświęcone ekonomii, nie stanowiąc całościowej doktryny społecznej, kontynuują po prostu linię myślenia, znaną w Kościele od wielu dziesięcioleci. Choć wielu może być niezadowolonych z lakoniczności tych uwag w Evangelii gaudium, mało kto może je uznać za nowatorskie.

Mit 2. Papież Franciszek nienawidzi nadzwyczajnej formy sprawowania mszy.

W ciągu zaledwie godzin od wyboru papieża Franciszka, jeden z katolickich blogów (przedstawiający się jako „najbardziej poczytny międzynarodowy blog tradycyjnych katolików w internecie”) wywołał pożar, publikując esej uznający Franciszka za „śmiertelnego wroga mszy tradycyjnej”. W kolejnych dniach wielu komentatorów dzieliło się swoimi refleksjami na temat przemyśleń Franciszka w sprawie nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego, co często wyglądało tak, jakby opierali się jedynie na tym, co z trudem wyciągnęli z internetu za pomocą Google’a.

Sprawa stała się jeszcze bardziej gorąca, gdy w lipcu 2013 roku Watykan ograniczył możliwość sprawowania mszy w nadzwyczajnej formie konkretnemu zgromadzeniu zakonnemu, które miało liczne wewnętrzne problemy, związane z wieloma zagadnieniami, nie tylko związanymi z taką formą sprawowania liturgii.

Gdy spojrzymy na rzeczywiste wypowiedzi papieża Franciszka, znowu możemy dostrzec, że zawierają one dużo więcej odcieni niż sugerowałyby to niektóre nagłówki. W wywiadzie udzielonym ojcu Antonio Spadaro w sierpniu 2013 roku papież Franciszek wyjaśnił swoje stanowisko w sprawie starszej formy liturgii: „Są różne kwestie szczegółowe, jak liturgia według Vetus Ordo. Myślę, że decyzja papieża Benedykta w tej sprawie była podyktowana roztropnością i wiązała się z chęcią pomocy osobom mającym tę szczególną wrażliwość. Uważam jednak za niepokojące i niebezpieczne zjawisko ideologizacji Vetus Ordo, jego zinstrumentalizowanie”.

Franciszek czyni w tym fragmencie trzy ważne uwagi: po pierwsze, jest w Kościele grupa osób przywiązanych do nadzwyczajnej formy, a ich pragnienia domagają się odpowiedniej opieki duszpasterskiej; po drugie – dopuszczenie szerszego użycia nadzwyczajnej formy było „roztropną” odpowiedzią na te pragnienia; po trzecie – ta forma liturgii nie może być przedmiotem debat ideologicznych.

Te trzy punkty dokładnie odpowiadają temu, co na ten temat mówił sam Benedykt XVI. W liście skierowanym do biskupów, wyjaśniającym postanowienia Summorum Pontificum, papież Benedykt pisał: „Prawdą jest, że niekiedy obecna była przesada w nastawieniu wiernych do starożytnych tradycji liturgii łacińskiej, że pewne zachowania społeczne nadmiernie się z nią wiązały. Wasze miłosierdzie i pasterska roztropność niech będą zachętą i wzorem”. Widzimy tu te same trzy punkty: obecność osób słusznie zainteresowanych formą nadzwyczajną, potrzeba miłosierdzia i roztropności w zaspokojeniu ich potrzeb i troska o nieideologizowanie liturgii.

Papież Franciszek to nie Benedykt XVI, możemy więc w uzasadniony sposób spodziewać się różnic w rozłożeniu akcentów w zakresie troski duszpasterskiej. Widać jednak jasno, że punkt wyjścia Franciszka w sprawie nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego i jej obecności w duszpasterstwie Kościoła leży blisko przekonań jego poprzednika.

Mit 1. Hermeneutyka ciągłości już nie obowiązuje, od kiedy papieżem jest Franciszek.

Myślę, że ten mit – chociaż niewyrażany wprost w dyskusjach na temat Franciszka – znajduje się u źródeł poprzednich dziewięciu mitów – i wszystkich innych, którymi tu się nie zajęliśmy. Mówiąc o recepcji Soboru Watykańskiego II, papież Benedykt XVI nauczał, że teologowie powinni widzieć w Soborze wydarzenie teologiczne w perspektywie kontynuacji całej dotychczasowej tradycji magisterium, a nie dramatyczne zerwanie, przynoszące zupełnie nową wizję Kościoła, Boga i świata.

Hermeneutyka ciągłości to zasada przydatna w przyjmowaniu nauczania papieskiego – czy to Jana Pawła II, Benedykta XVI, Franciszka czy jakiegokolwiek innego papieża. Każdy, kto mówi lub pisze tak wiele, jak czynią to współcześni papieże, prędzej czy później powie coś, co – wyrwane z kontekstu – może wydać się zupełnie nową tezą teologiczną. Jednakże roztropny czytelnik czy słuchacz będzie pamiętał, by podejść do takich wypowiedzi z wyczuciem, umieszczając je w szerszym kontekście papieskiego nauczania i większej tradycji Kościoła.

Zamiast ulegać sensacyjkom czy sceptycyzmowi, ci z nas, którzy obserwują, co mówi i robi papież Franciszek, przekonają się, że cierpliwe wyjaśnianie, że jest on naprawdę tym, za kogo się podaje – wiernym katolikiem i stróżem nienaruszalnego depozytu wiary – może pomóc nawet najbardziej zakłopotanym czytelnikom wydostać się z gmatwaniny papieskich mitów.

Przejdź do oryginalnego tekstu w języku angielskim 

Za: www.dominikanie.pl