Ataki na kościoły i klasztory w Karnatace

Rozszerza się fala przemocy wobec chrześcijan w Indiach. Do pogromów chrześcijan dochodzi już nie tylko w stanie Orisa we wschodnich Indiach, lecz także na południu kraju, gdzie żyją największe skupiska wyznawców Chrystusa. W niedzielę 14 września fundamentaliści hinduistyczni zaatakowali ok. 20 kościołów i klasztorów wokół miasta Mangalur w stanie Karnataka.

Nieokreślona jest postawa policji wobec tych wydarzeń. Według niektórych świadków, służby porządkowe nie zapobiegały napadom, a wręcz brały w nich udział. Inne relacje mówią, że policja chroniła kościoły i rozdzielała wyznawców obu religii.

Członkowie Sangh Parivar – organizacji grupującej nacjonalistyczne stowarzyszenia hinduskie, w tym grupy paramilitarne – atakowali wczoraj również kościoły protestanckie, zielonoświątkowe i domy modlitwy Świadków Jehowy. Fundamentaliści żądają wypędzenia innowierców z Indii i zapowiadają rozszerzenie ataków także na inne stany: Madhja Pradeś, Ćhattisgarh i Keralę.

Napastnicy wtargnęli m.in. do klasztoru klauzurowego klarysek w Milagres, sprofanowali Najświętszy Sakrament i zdemolowali wnętrza. Wierni, którzy próbowali stawić im opór, zostali dotkliwie pobici. Pojawiły się głosy, że miejscowa policja wiedziała o planowanych atakach i nie zrobiła nic, by im zapobiec. Inne doniesienia mówią o aresztowaniu 5 członków fundamentalistycznej organizacji Bajrang Dal, stojącej za napadem.

Władze hinduskie wprowadziły w Karnatace godzinę policyjną a także zakaz zgromadzeń. Mimo to w Mangalurze demonstrowali wczoraj zarówno chrześcijanie jak i hinduiści. Aresztowano kilkudziesięciu wyznawców obu religii. Wobec chrześcijan policja użyła gazu łzawiącego i pałek. Aresztowała też 10 osób. Podobnie było w Milagres, gdzie chrześcijanie próbowali bronić kościołów. Policjanci rzucali w tłum kamieniami i bili ludzi pałkami, m.in. zaatakowali jedną z zakonnic, gdy udawała się na wieczorną Mszę św.

W jednym z kościołów w Mangalurze policja zamknęła 500 protestujących katolików, podczas gdy do budynku próbowało się dostać 200 członków Bajrang Dal. Policjanci wypuścili chrześcijan po kilku godzinach, starannie oddzielając obie skonfliktowane grupy.

Jeden z wyższych funkcjonariuszy w Mangalurze N. Sateesh Kumar przyznał, że policja miała informacje o atakach planowanych przez organizacje hinduistyczne. Mimo to nie zrobiła nic, by przeciwdziałać napadom.

„Jeśli policja wiedziała o planowanych atakach i nic nie zrobiła, by je powstrzymać, nie ma dla nas żadnej nadziei” – stwierdził kanclerz kurii w Mangalurze ks. Henry Sequeira.

za: www.niedziela.pl