Franciszkańscy poeci: br. Zbigniew Joskowski

Dziś przedstawiamy kolejnego franciszkańskiego poetę z krwi i kości: br. Zbigniewa Joskowskiego. Br. Zbigniew, podobnie jak o. Kazimierz Kozłowski, mieszkają w klasztorze w Gnieźnie. Tam tworzy, tam zdobywa natchnienie do pisania. Oddajmy mu zatem głos.

 
Urodziłem się w 1979 roku na Kaszubach. Tam też spędziłem dzieciństwo i młodzieńcze lata, zanim wstąpiłem do zakonu franciszkańskiego. Jestem Kaszubem, a moje rodowe korzenie są od 10 pokoleń związane z Bącką Hutą w pobliżu Sierakowic. Moi rodzice i ja sam jestem od dzieciństwa związany z Sierakowicami i pobliskim Gowidlinem. Mój osobisty związek z Gowidlinem znacznie się pogłębił przy okazji pisania monografii historycznej o tej miejscowości, która słynie z pięknego krajobrazu, jeziora. Z Gowidlina pochodzi znana aktorka polska Danuta Stenka, ks. prałat Franciszek Cybula (kapelan Prezydenta Lecha Wałęsy), prof. Franciszek Grucza i kilku innych wybitnych osobistości życia artystycznego i społecznego. To właśnie Gowidlino, w którym corocznie spędzam swoje urlopy, mam wielu przyjaciół, stanowi dla mnie swoistą przystań, w której cumuję okręt swojego aktywnego życia. W tym miejscu nabieram sił i energii do pracy twórczej. To właśnie tutaj zrodziło się wiele pomysłów i koncepcji twórczych oraz naukowych, które zostały wyrażone w postaci publikacji: monografia „Gród Gowida. Historia wsi i parafii Gowidlino", oraz trzy kolejne tomiki wierszy. Dwa w języku polskim: "Na morzu życia" (Pelplin 2006), "Tryptyk franciszkański" (Pelplin 2007) oraz – w języku kaszubskim – "W remionach Piãknosce" (Pelplin 2007). Ponadto kilkanaście moich wierszy, zarówno polsko jak i kaszubskojęzycznych ukazywało się na łamach „Gościa niedzielnego", „Wiadomości sierakowickich".

Piękny krajobraz okolic Gowidlina i swego rodzaju genius loci jest tematem wielu wierszy o tematyce franciszkańskiej (wierszy o pięknie stworzenia i pokoju). To właśnie Gowidlino i jego okolice stanowiły dla mnie „model" wierszy o wspomnianej tematyce.

Poza tym zafascynowany, czy bardziej przejęty tematyką pasyjną napisałem sporo wierszy o krzyżu, miłości, Ukrzyżowanym, Zmartwychwstałym. Tę tematykę inspiruje już nie tylko krajobraz mojej małej Ojczyzny, ale tradycja franciszkańska, którą się zafascynowałem i związałem w 1998 roku wstępując do zakonu.

Teksty, które piszę nie są z pewnością łatwe, lekkie. Szczególnie odnosi się to do wierszy polskojęzycznych. Najlepiej „wychodzą" mi wiersze po kaszubsku, bowiem od dzieciństwa wychowywałem się na Kaszubach, w tym języku się porozumiewałem i po kaszubsku myślałem i myślę do tej pory. Jednak kaszubszczyzna nie stanowi dla mnie bariery dla wyrażania swoich uczuć i myśli poetyckich w języku polskim.

Napisałem i wydałem 8 pozycji (5 książek i 3 tomiki wierszy). Jeśli chodzi o książki, to przeważają te o tematyce historycznej. Dwie, to pozycje o profilu ascetyczno refleksyjnym (reolekcje z bł. Janem XXIII oraz zbiór rozważań Dróg Krzyżowych). "Przez Krziż do Bòga" to właśnie kaszubskojęzyczny zbiór rozważań Dróg Krzyżowych. Owe rozważania są corocznie wykorzystywane podczas wielkich kaszubskich Dróg Krzyżowych odprawianych w Sanktuarium Królowej Kaszub w Sianowie. To już stanowi nie tylko tradycję pobożnościową, ale swoisty element kulturowy.

Obecnie jestem bibliotekarzem Biblioteki Prowincjalnej w Gnieźnie. Sprzyja to rozwojowi moich zainteresowań historycznych. Niebawem, o ile Bóg da, ukaże się „Katalog starych druków Biblioteki Franciszkanów w Gnieźnie". To nie tylko sporej grubości pozycja naukowa, bibliograficzna, opracowanie bibliograficzne i źródło naukowe zarazem, ze sporym ładunkiem wypisów proweniencyjnych, rękopiśmiennych, czy informacji interesujących ludzi zainteresowanych bibliotekami od strony naukowej i historycznej. Katalog to swoisty pomnik wystawiony wielu pokoleniom franciszkanów pracujących w Gnieźnie od XIII w. Niedawno przecież przeżywaliśmy 750 lecie obecności franciszkanów w tym mieście. Niedługo czeka nas jubileusz 25 lecia Prowincji św. Maksymiliana. Doświadczenie „naukowe" wyniesione z pisania poprzednich książek o profilu historycznym oraz obecny angażujący cała moją osobę wokół tematyki bibliologicznej, franciszkańskiej jest zaczynem dalszych prac dotyczących zarówno franciszkanów jak i klarysek w Gnieźnie.

Planowanie, czy inspiracja do pisania prac rodziła się i rodzi się we mnie w sposób przeze mnie w ogóle nie przewidziany wcześniej. Zazwyczaj to potrzeba, swoisty znak czasu podsuwa tematykę pisarską. Stąd nie pisałem, ani nie piszę tekstów „do szuflady".

Wracając do wierszy, to pierwszy powstał w 2003 roku. Od tego czasu, nieprzerwanie, rodziły się następne. Największy ich „wysyp" nastąpił w Ostródzie, gdzie pracowałem w latach 2005-2008. Myślę, że powodem tej płodności poetyckiej był ostródzki krajobraz (liczne jeziora!), który podziwiałem podczas częstych przechadzek oraz spora ilość czasu poświęcona lekturze.
Moim „wzorem" poetyckim jest Adam Asnyk oraz Leopold Staff, jak również Zbigniew Herbert. Poza tym fascynuje mnie Juliusz Słowacki, jako człowiek, poeta i mistyk. To właśnie moja osobista skłonność do refleksji, milczenia, zadumania czyni mnie bliskim Juliuszowi Słowackiemu, jako poecie o subtelnym, ale konkretnym podejściu do słowa, jako narzędzia komunikacji i opisywania rzeczywistości materialnych i metafizycznych.

A na koniec garść wierszy br. Zbyszka:

Nie starczy…

Nie starczy być poetą –
aby opisać świat
i jego obraz żywy
oprawić w ramę słów,
aby analfabetom
wyjaśnić: po co kwiat
ozdabia wiosną niwy,
by zimą zasnąć znów…
Trzeba oddychać wiarą,
co przenosi góry,
kochać codzienność szarą,
burzyć wrogie mury.
Trzeba wsłuchać się w ciszę,
co krzyczy biciem serc.
Poeta wiersze pisze,
bo świat w Bogu ma sens…

Nadziwić się nie mogę

Nadziwić się nie mogę
Tobą Stwórco, Boże,
który sam się dziwiłeś
nad pięknem swych stworzeń.
Nadziwić się nie mogę
ptaszynom skrzydlatym,
co skrzydłami łaskoczą
obłoki pyzate.
Nadziwić się nie mogę
siwym kroplom dżdżu –
interpunkcji żywiołów,
co krzyczą bez słów.
Nadziwić się nie mogę
ślepcom, co nie widzą,
żeby widzieć to, czego
widzący nie widzą.
Nadziwić się nie mogę
drodze, którą kroczę.
Wierzę, że Cię zobaczę,
gdy zamkniesz mi oczy.

Który odziewasz kwiaty…

Któryś posady ziemi
tkał rękami swemi
oraz złożył w łożyska
morskie rozlewiska,
których szumiące fale
mkną ku Twojej chwale
– bądźże pochwalony
za ten świat stworzony!
Który odziewasz kwiaty
w aksamitne szaty
i bogactwem kolorów
dajesz im wigoru
oraz ptaki pod niebem
żywisz nasion chlebem,
a tym bardziej masz pieczę
o życie człowiecze…
– za dzieło Twej ręki
z serca składam dzięki!

Jezioro Gowidlińskie

Wdziewają błękitne szaty
jeziora przeczyste wody.
One wciąż – tak jak przed laty –
kochają strój pierwszej mody…
Gdy dzień zórz drogą przypływa,
jezioro oczy otwiera
i radość wielką przeżywa
bo może w niebo spozierać,
jego pięknością się cieszyć,
iść w tany z wiatrem-młodzieńcem,
z falą ku brzegom pospieszyć,
i wzruszyć człowiecze serce…

Przed Kamiennym Krzyżem…

Ty, co pozujesz
w spiżowej tunice
i wciąż zachwycasz
kamiennym profilem,
bo niegdyś w Twoje
zastygłe źrenice
rzeźbiarz zapisał
Twoich cierpień chwile
– opowiedz dzisiaj
treść zastygłych marzeń,
uwięzionych dłutem
w Twym ciele ze spiżu
i oddal od nas
złudy wyobrażeń,
a odsłoń Miłość
wiszącą na Krzyżu…
***
Chrystus Frasobliwy w cierniowej koronie
siadł na pieńku drzewa głowę tuląc w dłonie.
Trwał tak długie lata pod daszkiem omszałym,
choć wiatry i słoty często go smagały.
Najtwardsze serc głazy swym widokiem skruszał…
Przechodzień Go chwalił chyląc kapelusza…
A dziś…? Ty, co pędzisz pośród trosk mnogości
stań, jak Frasobliwy. Pomyśl o wieczności…

Złotô jeséń

Złotô jeséń w darënkù przenôszô
brzôd słodkòscą i sokã nabrzmiałi.
Ptôszim chùróm òbznôjmiô, ògłôszô,
że ju wnetka spik zmògnie swiat całi.
Lubi w parkù na łôwce pòsedzec
i zeżôłkłi lëst drzewóm przeczëtac,
do spikù jima bôjkã pòwiedzëc;
a szpacérnika ò drogã pëtac.
Złotô jeséń kòrónkã òdmôwiô
na pôcórkach z òrzechów lasowich
i ùmarłim na grobach ùstôwiô
swiãti òdżin w czas lëstopadowi…

Jesień

Najpiękniejsza jest jesień,
co uboga wcale,
prócz złota przywdziewa
z orzechów korale.
A drzewa przygarbione,
jak stare chłopiska
jesiennej matronie
kłaniają się nisko.
Znów słota, jak pielgrzym
w odrzwia smutku puka,
zziębnięta – zapiecka
przytulonego szuka.
Najpiękniejsza jest jesień,
która znicza knotek
rozpala, by ogrzać
nadzieję na – POTEM!

Biblio…

Biblio – Kraju Ojczysty
i Ziemio Obiecana,
liro Dawida psalmisty,
Historio Święta – zadana –
bądź nam wyrocznią, prorokiem
i słupem ognia wśród nocy,
nadziei wiecznych widokiem
i siłą w ludzkiej niemocy…

Młodość ducha

Wiatr czasu zrywa
dni z kalendarzy,
młodość porywa
z człowieczej twarzy…
ale nie może
ta zawierucha
wydrzeć z serc stworzeń
młodości ducha…

Misterium

Wspaniałemu aktorowi
Wojtkowi Przybosiowi
– już za nieba kurtyną…

Wzniosłe misterium żywota
zagrać na serio – to SZTUKA!
I w sercu wciąż pytać: kto tam?
– otwierać drzwi, gdy Bóg puka.
Mieć radość, czyste sumienie
– to wielka i święta sprawa.
– Nie zagrasz tego na scenie
i nie posypią się brawa…
Dramaty życia przeminą,
zaskoczą nas epilogiem,
byśmy za nieba kurtyną
cieszyli się życiem z Bogiem…

Rzeźba Anioła

U bram starego cmentarza
przystojny Anioł z kamienia
ciężkość ludzkiego sumienia
starannie szalą odważał…
i krzyczał twardym milczeniem,
że śpiących w pokoju ludzi
ze snów śmiertelnych obudzi
na Boskiej dłoni skinienie…

Na Anioł Pański

Serce dzwonu żwawo bije
na kościelnej wieży
i radości swej nie kryje
jako w Boga wierzy…
Wciąż w południe serce dzwonu
zgodnie z powołaniem
czci dźwięcznością swoich tonów
Pańskie Zwiastowanie.

Górski poranek

Jak młode panny
góry przywdziały
mgieł welon biały,
kiedy świat cały
– dla Bożej chwały –
budził brzask ranny.
Urwistym zboczem
bystry potoczek
mknął i pieśń szumiał,
jak tylko umiał:
Stwórco mój w niebie
uwielbiam Ciebie!