„Ignatianum” o in-vitro

„Problem człowieczeństwa ludzkiego zarodka a nowoczesne techniki zapłodnienia i selekcji embrionów”. Pod takim tytułem 22 stycznia w Wyższej Szkole Filozoficzno-Pedagogicznej „Ignatianum” w Krakowie odbyła się konferencja, w której wzięli udział specjaliści z zakresu bioetyki.

Wygłoszono trzy referaty prezentujące różne stanowiska wobec in–vitro. Referat ks. dra Grzegorza Hołuba adiunkta Wydziału Filozoficznego PAT dotyczył „Statusu antropologicznego życia prenatalnego w bioetyce naturalistycznej”. Ks. Hołub przybliżył poglądy bioetyków naturalistycznych na życie człowieka u samych początków. Podkreślił, że w ich przekonaniu bycie człowiekiem nie jest równoznaczne z byciem osobą. Żeby się nią stać, trzeba posiąść wyższe funkcje mentalne, takie jak: język, świadomość, czy samoświadomość. Dlatego też w ujęciu naturalistycznym człowiek w okresie prenatalnym nie jest osobą. U samych początków istnienia jest tylko zbitką komórek, między którymi nie zachodzi żadna interakcja.

Mają one jedynie zdolność do podziału. Bioetycy naturalistyczni, w tym okresie rozwoju człowieka, wykazują duże podobieństwo między embrionem ludzkim a zwierzęcym. Dopiero ok. 12-14 dnia, kiedy zaczyna kształtować się system nerwowy i co za tym idzie – czucie, można mówić o początku ciąży, początku życia. Niemowlę, tłumaczył dalej ks. Hołub, nie jest osobą, może to miano dopiero uzyskać w dalszym rozwoju. W ujęciu naturalistycznym zatem prawo do życia przysługuje nie od początku życia człowieka, ale od początku życia osoby.

Ks. dr hab. prof. Ign. Tadeusz Biesaga, dyrektor Międzywydziałowego Instytutu Bioetyki Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie podczas referatu jednoznacznie podkreślił, że człowiek od początku jest osobą w takim samym wymiarze, bez względu na stan jego świadomości. Podobnie jak człowiek niepełnosprawny nie mniej jest osobą niż pełnosprawny.

Człowiek, mówiąc o czasie swoich narodzin wypowiada się o sobie w sposób osobowy, choć przecież nie miał wtedy jeszcze żadnej samoświadomości. Tak samo matka zwraca się do swego dziecka osobowo, bez względu na jego wiek. Mówi do niego: ”kiedy cię urodziłam…” a nie „kiedy nosiłam w sobie organizm z którego potem ty powstałeś, urodziłeś się…” nie da się oddzielić początku życia człowieka od początku bycia ludzką osobą. Życie embrionu nie jest częścią życia matki, ale jest zupełnie osobnym bytem.

Ks. profesor zaznaczył także, że chęć posiadania dziecka może mieć wymiar podmiotowy lub przedmiotowy. Dziecko traktowane jako podmiot jest wielkim darem dla rodziców, który przyjmują z miłością bez względu na wszystko. W podejściu przedmiotowym liczą się utylitarne kryteria, dziecko zostaje przyjęte jeśli liczne wymagania zostaną spełnione.

W skrajnym przypadku, rodzice dziecka są tylko jego właścicielami. Może ono bowiem mieć innych rodziców biologicznych – dawców komórek, innego ojca "technicznego" (bo jakoś trzeba nazwać tego, kto pod szkłem mikroskopu dokonuje zapłodnienia), inna kobieta może nosić je i urodzić, a jeszcze kto inny wychowywać. Takie dziecko w gruncie rzeczy jest sierotą. „Kto daje prawo człowiekowi do takiego eksperymentowania na życiu w jego początkach?” – pytał retorycznie ks. prof. Tadeusz Biesaga.

„Spór o początek życia jest już rozstrzygnięty” – mówił ostatni z prelegentów dr Piotr Duchliński. Naukowo udowodniono bowiem, że od momentu zapłodnienia człowiek jest człowiekiem. Natomiast spór o in–vitro jest nierozstrzygalny, ponieważ ścierają się w nim dwie zupełnie różne wizje rozumienia natury ludzkiej. Na poparcie tego wniosku dr Duchliński zestawił oba prezentowane wcześniej stanowiska, określając je jako ujęcie metafizyczne i postmetafizyczne.

Według metafizyków w momencie powstania nowego życia, przyczyny naturalne, dopełnione są ingerencją Boga, który obdarza ludzki zarodek duszą. W prokreacji istotna jest miłość małżonków, a dziecko jest darem, bytem bezwzględnym. Samo zapłodnienie zaś, jest procesem, nad którym człowiek do końca nie panuje, jest tajemnicą.

Postmetafizycy uznają natomiast, że człowiek i osoba to nie to samo. Moment zapłodnienia nie jest równoznaczny z powstaniem bytu osobowego, a zarodek jest bytem czysto biologicznym, który potencjalnie dopiero może stać się osobą. Wolność wyboru jest ważniejsza niż natura, a zapłodnienie in–vitro jest zwycięstwem rozumu nad naturą właśnie.

Po konferencji odbyła się dyskusja, w której wzięli udział prelegenci oraz zaproszeni goście.

za: www.niedziela.pl