Kto się boi dobra?

Poniżej przedstawiamy refleksje przewodniczącego Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich w Polsce, ks. Tomasza Sielickiego SChr,  na kanwie dyskusji wokół zaproponowanej przez niego na zebraniu plenarnym Konferencji  propozycji "otwartych śwątyń" (ZOBACZ).

 

 
Szereg lat temu, gdy byłem odpowiedzialny za Wydawnictwo „Hlondianum",
poprosili mnie o rozmowę drukarze i powiedzieli: „Proszę księdza
dyrektora, zauważyliśmy, że zawsze, gdy drukujemy coś dobrego, np.
obrazki z Matką Boską, są jakieś kłopoty – maszyna offsetowa się psuje,
papier nie idzie… Widocznie diabeł się złości!". 
 
Coś podobnego muszę stwierdzić i teraz, gdy
obserwuję, jak żywą i często złośliwą reakcję w niektórych polskich
mediach wywołał mój apel, by kościoły jako miejsca modlitwy były
otwarte w ciągu dnia i dostępne dla wiernych (zob.poprzedni numer
Biuletynu)). Od przekrętnych dopisków na ekai.pl, poprzez rewelacje
podupadłej już dawno moralnie „Wyborczej": „Kościoły powinny być
dostępne tak jak bary czy puby do późna w nocy – zaapelował ks. Tomasz
Sielicki podczas spotkania przełożonych zakonów męskich w Krakowie".
(„Życie nocne w kościołach", Małgorzata Skowrońska, „Gazeta Wyborcza" –
Kraków) po jeszcze bardziej sensacyjnie brzmiące: „Świątynie będą
otwarte w nocy? W kościele jak w knajpie" na stronach dziennik.pl –
czyli poruszenie wielkie wokół zmyślonych treści.

Zapachniało siarką. Diabeł się złości. Boi się otwartych kościołów i
ludzi spotykających się na rozmowie z Bogiem – grozi mu utrata mozolnie
zdobywanych przez oszustwa i intrygi terytoriów. Oto moja oryginalna
wypowiedź: „Szczególnym i uprzywilejowanym, a jednocześnie naturalnym
miejscem spotkania jest świątynia, kościół, kaplica. Świat próbując
zdobyć człowieka dla siebie rozszerza nieustannie swoją ofertę, także w
wymiarze czasowym: markety i przemysł rozrywkowy najchętniej działałyby
w systemie 24/7 (dwadzieścia cztery godziny na dobę przez siedem dni w
tygodniu). Długie godziny są czynne bary, puby itp. A kościoły? Często
są otwierane dopiero pół godziny przed nabożeństwem, potem znowu
zamykane na pięć spustów – «dla bezpieczeństwa»".

Pierwotny apel – po prostu o dostęp do kościołów w ciągu dnia – został
przez księcia ciemności przekręcony na rzekome orędowanie za masowym
pozostawieniem świątyń otwartych także na noc, by było „jak w knajpie".
Znamy tę metodę z pierwszych stron Księgi Rodzaju. Podczas gdy Pan Bóg
mówi do człowieka: „Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać
według upodobania; ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść,
bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz" (Rdz 2,16n), słowa te
rzekomo referowane przez ojca kłamstwa brzmią już: „Czy rzeczywiście
Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?"
(Rdz 3,1). Podstawą do dyskusji ma być tekst brzmiący podobnie, ale
zasadniczo inaczej. Podstawowym błędem biblijnej niewiasty jest jednak
to, że w ogóle wchodzi w dialog z wężem – szatanem. Próba prostowania
swojej wypowiedzi na internetowych forach byłaby takim „dialogiem" –
okazją do wylewania swoich frustracji dla określonej grupy biednych
ludzi zniewolonych nienawiścią do Chrystusa i Kościoła, a często także
do samych siebie. Do nich nie dotarła jeszcze Dobra Nowina, że „władca
tego świata został osądzony" (J 16,11), i nieopatrznie albo z
desperacji – a najczęściej z braku doświadczenia miłości w swoim życiu
– stają po jego stronie i oklaskują go. Cóż więc robić? Odpowiedź jest
prosta: otworzyć kościoły, by ułatwić spotkanie z Miłością.

Wasz współbrat
ks. Tomasz Sielicki SChr
Przewodniczący Konferencji