Odpust u Cystersów w Mogile – kard. Dziwisz: Mówię do całej Polski…

Poniżej przedstawiamy homilię Jego Eminencji Księdza Stanisława Kardynała Dziwisza Arcybiskupa Metropolity Krakowskiego wygłoszonej w Krakowie-Mogile 19.09.2010 roku.

 
 
 
Homilia Jego Eminencji Księdza Stanisława Kardynała Dziwisza Arcybiskupa Metropolity Krakowskiego

Podwyższenie Krzyża Świętego
Kraków-Mogiła, 19 IX 2010
Czytania mszalne: Lb 21, 4b-9; Flp 2, 6-11; J 3,13-17

 
Drodzy Ojcowie i Bracia Cystersi,
drodzy Pielgrzymi
przybyli do Sanktuarium Ukrzyżowanego Chrystusa,
Bracia i Siostry!

 
    1. Przechodząc obok przejmującego wizerunku Ukrzyżowanego Chrystusa, towarzyszącego tutaj ludowi Bożemu od niemal siedmiu wieków, zatrzymujemy się, bo obok takiego wizerunku nie można przejść obojętnie. Zatrzymujemy się, więc i pytamy z niedowierzaniem: co skłoniło Wiszącego na krzyżu do przyjęcia tak upokarzającej i okrutnej śmierci? W czym zawinił? Za co został skazany? Dlaczego nikt nie stanął w Jego obronie?


    Stajemy przed wielką, niepojętą ludzkim rozumem tajemnicą. Pierwszego wyjaśnienia i pierwszej odpowiedzi udziela nam dzisiaj św. Paweł Apostoł. Mówi on: „Chrystus Jezus, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby być na równi z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w tym, co zewnętrzne, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej" (Flp 2, 6-8). A więc wiszący na krzyżu Syn Boży przyjął dobrowolnie tę okrutną śmierć. Będąc Bogiem, stał się człowiekiem. Stał się jednym z nas, utożsamiając się z niełatwym losem człowieka, który przez grzech pierworodny oddalił się od Boga – od źródeł swojego życia. Syn Boży zstąpił z wyżyn nieba, stał się sługą ludzkich, najtrudniejszych spraw. Przyjął na siebie nasze słabości i grzechy, nasze cierpienia i naszą śmierć. Wypełniając wolę swego Ojca, swoją odkupieńczą śmiercią i zmartwychwstaniem odniósł zwycięstwo nad mrocznymi mocami zła i otworzył nam drogę do pełni życia, które nigdy nie będzie miało końca.

    2. Sam Jezus w dzisiejszej Ewangelii wyjaśnia nam sens tego, co miało się dokonać na krzyżu. Nawiązując do doświadczenia narodu wybranego zdążającego na pustyni do ziemi obiecanej, powiedział: „A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne" (J 3, 14-15). A więc śmierć Jezusa na krzyżu, nie tracąc nic ze swego okrucieństwa i poniżenia, była jednocześnie zbawczym, ocalającym wywyższeniem. Ta śmierć stawała się dla nas źródłem życia, któremu nie może już nic zagrozić. Jezus Chrystus uniżył się, aby wywyższyć człowieka i przywrócić mu godność dziecka Bożego.


    Ostateczne wyjaśnienie dramatu krzyża zawiera się w słowie miłość. Tę prawdę potwierdził Jezus w dzisiejszej Ewangelii: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne" (J 3, 16). Niepojętej miłości Boga do człowieka zawdzięczamy życie. Ta miłość została ukrzyżowana, poddana najwyższej próbie, i odniosła ostateczne zwycięstwo.

    3. Dzisiaj przychodzimy do Ukrzyżowanego Chrystusa. Zdajemy sobie sprawę, że Jego widok wzbudza różne uczucia i myśli. Już Apostoł zauważył, że Ukrzyżowany jest „zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan" (1 Kor 1, 23), natomiast dla jego uczniów jest „mocą Bożą i mądrością Bożą. To bowiem, co jest głupstwem u Boga, przewyższa mądrością ludzi, a co jest słabe u Boga, przewyższa mocą ludzi" (1 Kor 1, 24-25).


    Jako uczniowie ukrzyżowanego Pana przychodzimy dzisiaj do Niego, aby Mu wyrazić wdzięczność za to wszystko, czego dokonał dla nas, dla naszego ocalenia. Być może nasze życie jest trudne, powikłane, wyboiste. Może doświadczamy bólu i cierpienia, niepewności losu, samotności i odrzucenia. Możemy cierpimy z powodu utraty i rozstania z najbliższymi. Ale przecież pośród tego wszystkiego zachowujemy świadomość, że nasze życie i nasza przyszłość jest w ręku Boga Zbawcy, który nas nigdy nie opuści. Zapłacił za nas wielką cenę Krwi przelanej przez swego Syna i dlatego zawsze będzie z nami. Będzie zawsze po naszej stronie.

    Przychodzimy dziś do ukrzyżowanego Pana, aby od Niego uczyć się miłości. Tego nam najbardziej potrzeba w naszym życiu osobistym, rodzinnym i społecznym. Na fundamencie miłości ukrzyżowanej, niczym na skale, pragniemy wznosić dom naszego życia. Jak powiedział naszej młodzieży przed czterema laty na Błoniach krakowskich Ojciec Święty Benedykt XVI, budować na Chrystusie, to „budować z Kimś, kto stale pochyla się nad zranionym ludzkim sercem i mówi: «Ja ciebie nie potępiam. Idź i odtąd już nie grzesz» (J 8, 11). To budować z Kimś, kto z wysokości krzyża wyciąga ramiona i powtarza przez całą wieczność: «Życie moje oddaję za ciebie, bo cię kocham, człowieku». Budować na Chrystusie to wreszcie znaczy oprzeć wszystkie swoje pragnienia, tęsknoty, marzenia, ambicje i plany na Jego woli. To powiedzieć sobie, swojej rodzinie, przyjaciołom i całemu światu, a nade wszystko samemu Chrystusowi: «Panie, nie chcę w życiu robić nic przeciw Tobie, bo Ty wiesz, co jest najlepsze dla mnie. Tylko Ty masz słowa życia wiecznego» (por. J 6, 68)" [28 V 2005].

    4. Bracia i siostry, krzyż Jezusa stał się znakiem największej miłości Boga do człowieka. Stał się znakiem ofiary Syna Bożego, który sam zaświadczył o prawdzie wypowiedzianych przez siebie słów, że „nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich" (J 15, 13). Krzyż stał się symbolem najwyższych wartości naszego życia: symbolem ofiarności, gotowości poświęcenia życia dla ważnej sprawy, bezinteresownej służby. Wieszając krzyże w naszych domach, w szkołach, szpitalach, umieszczając je na rozstajach dróg, a także stawiając je w niektórych znaczących miejscach życia publicznego chcemy, by one nam przypominały o nieskończonej miłości Boga do człowieka. Chcemy także, by nam przypominały o naszym powołaniu do ofiarnej, bezinteresownej miłości okazywanej drugiemu człowiekowi.


    Oczywiście, nie chcemy poprzestać na zewnętrznych symbolach krzyża. Jego obecność powinna się zaznaczyć przede wszystkim w naszych sercach, w naszych postawach, w stylu naszego życia. Przypomnijmy słowa naszego Mistrza: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je" (Mt 16, 24-25). Wziąć swój krzyż, by naśladować Jezusa, to z jednej strony przyjmować to wszystko, co najtrudniejsze w naszym życiu. Ono nie szczędzi nam większych lub mniejszych krzyży. Ale w najgłębszym sensie wzięcie krzyża to gotowość oddania swego życia, uczynienia z niego daru, przeżywania go w służbie Bogu i bliźnim.

    5. Siostry i bracia, jakże nie wspomnieć dzisiaj Tego, który wytrwale pielgrzymował do sanktuarium Ukrzyżowanego Chrystusa w Mogile. Dla kardynała Karola Wojtyły to sanktuarium było jedną z oaz duchowości i żarliwej modlitwy naszej Archidiecezji Krakowskiej. Dlatego nie mógł tu nie przybyć już podczas swojej pierwszej podróży apostolskiej do Ojczyzny. Powiedział wtedy, między innymi: „Dziękuję Chrystusowi Ukrzyżowanemu za to, że znów jestem w Jego mogilskim sanktuarium w Nowej Hucie. Za to, że znów jestem wspólnie z wami, z którymi połączyły mnie całe lata wspólnego budowania Nowej Huty na fundamencie krzyża". I mówił dalej Biały Pielgrzym – powtórzmy jego słowa: „Tam, gdzie stawia się krzyż, powstaje znak, że dotarła już Dobra Nowina o zbawieniu człowieka przez Miłość. Tam, gdzie stawia się krzyż, powstaje znak, że rozpoczyna się ewangelizacja. Niegdyś ojcowie nasi na różnych miejscach polskiej ziemi stawiali krzyże na znak, że dotarła już do nich Ewangelia, że rozpoczęła się ewangelizacja – i że trwa nienaruszona. Z tą myślą postawiono też ów pierwszy krzyż w podkrakowskiej Mogile" (9 VI 1979, 1).


    Odczytując dzisiaj słowa Sługi Bożego, którego nazywaliśmy Piotrem naszych czasów, sięgamy do korzeni mogilskiego sanktuarium. Zmienia się świat. Zmieniają się systemy społeczne i polityczne, mniej lub bardziej życzliwe dla krzyża. Kolejne pokolenia przemierzają naszą ziemię i odchodzą w wieczność. A krzyż Chrystusa, bezbronny jak Ten, który na nim wisiał, trwa niewzruszony i tak będzie aż do końca świata! Mówię to tu w Nowej Hucie do całej Polski: Pokolenia odchodzą, a Krzyż trwa i przetrwa do końca świata.

    Jan Paweł II wpisał się bardzo wyraźnie w dzieje mogilskiego sanktuarium. Mądrość krzyża, której również tutaj się uczył i którą tutaj głosił, rozpowszechniał na areopagach współczesnego świata. Głosił niezmordowanie ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Pana nie tylko w Rzymie, ale na wszystkich kontynentach, we wszystkich zakątkach świata, do których docierał. Dzisiaj dziękujemy Bogu za dar życia i posługi Jana Pawła II, w oczekiwaniu na jego beatyfikację i kanonizację, czyli na oficjalne oświadczenie Kościoła, że towarzyszy nam on z niebios na drogach zbawienia. Jakże nie dziękować dziś mogilskiemu Ukrzyżowanemu Chrystusowi za tak wielkie duchowe przeżycia i doświadczenia, które stają się naszym udziałem.

6. Mogilski Ukrzyżowany Chrystusie,
przychodzimy dziś do Ciebie,
w duchu wdzięczności za Twą wielowiekową obecność
na naszej krakowskiej ziemi.
Krzyżu Chrystusa przepraszamy cię za zniewagi ostatnich tygodni w Ojczyźnie naszej. Dziękujemy za tych, którzy Tobie są wierni.
W duchu wdzięczności za Twą wierność i miłość.
Powierzamy Ci nasze rodziny i parafie,
nasze dzieci i młodzież.
Spraw, by nosiły Twój znak w swoich sercach.
Powierzamy Ci naszych chorych,
samotnych i w podeszłym wieku.
Niech w Twoim krzyżu szukają umocnienia i pociechy.
Powierzamy Ci nasze instytucje, miejsca pracy,
nasze szkoły i uniwersytety.
Niech zdobywają mądrość,
która jest mądrością ukrzyżowanej miłości.
Mogilski Ukrzyżowany Chrystusie,
bądź naszą ostoją i nadzieją.
Bądź drogowskazem naszego życia.
Ucz nas prawdziwej mądrości.
Umacniaj naszą wiarę.
Umacniaj naszą nadzieję.
Umacniaj naszą miłość.

Amen!

Za: www.mogila.cystersi.pl