Sesja naukowa z okazji 800 rocznicy zatwierdzenia Reguły

Papieski Uniwersytet Antonianum w Rzymie zorganizował sesję naukową z okazji 800 rocznicy ustnego zatwierdzenia Reguły św. Franciszka z Asyż.

„Święci są konkretnym znakiem nadziei na przyszłość braterstwa, radości i pokoju. Czasami narzekamy z powodu wielkiej liczby świętych, którzy są kanonizowani. Jednak święty Kościół nie może nie rodzić świętych dzieci. Byłoby to tak, jakbyśmy narzekali na liczbę, różnorodność i piękno kwiatów na wiosnę”.

Tak zakończył swój referat na sesji zorganizowanej przez Papieski Uniwersytet Antonianum w Rzymie z okazji 800. rocznicy zatwierdzenia reguł franciszkańskich prefekt Kongregacji spraw kanonizacyjnych, arcybiskup Antonio Amato. Obszerne fragmenty jego wystąpienia przynosi w dzisiejszym wydaniu „L’Osservatore Romano”. Włoski hierarcha przypomniał na wstępie, że „święci to żywe karty świętości Kościoła w ciągu wieków”. I że świętość, będąca „powołaniem każdego ochrzczonego” i dziś należy do „tożsamości Kościoła”. „Tak jak w pierwszych wiekach krew męczenników była sokiem świętości Kościoła, tak dziś nie tylko święci męczennicy, ale także święci wyznawcy są nadzwyczajnymi świadkami Chrystusowej Ewangelii”, mówił abp Amato.

„Kościół, tak wczoraj, jak dziś, budowała zawsze obecność męczenników i świętych”.Prefekt Kongregacji spraw kanonizacyjnych podkreślił, że „w procesach kanonizacyjnych zasadniczym pytaniem jest: czy sługa Boży praktykował w sposób heroiczny cnoty teologiczne i kardynalne” Święty bowiem nie jest wytworem ślepej ewolucji kosmosu, lecz darem Bożej łaski”. „Na pytanie, jak można rozpoznać heroiczność cnót, odpowiada się, że stopień heroiczności poznać można po pierwsze po częstotliwości, wielkiej gotowości i radosnym charakterze cnotliwej aktywności; po drugie po fakcie, że nawet trudne przeszkody, jakie stanowią okoliczności zewnętrzne bądź wewnętrzne, pokonywane są w takli sposób, że cnotliwy bohater może zostać uznany za zdolnego do wielkich poświęceń dla Ewangelii w całkowitego wyrzeczenia się samego siebie”.

KAI