Jasnogórski Punkt Charytatywny ma nową siedzibę

Uroczyste otwarcie i poświęcenie nowej siedziby Jasnogórskiego Punktu Charytatywnego miało miejsce w czwartek, 5 września. Punkt znajduje się przy ul. Kordeckiego 2, w dawnej siedzibie banku, obok placówki Poczty Polskiej, przy przystanku MPK.

Ceremonii otwarcia dokonał o. Dariusz Cichor, definitor generalny Zakonu Paulinów. Obecni byli: o. Szymon Botul, opiekun Punktu i o. Nikodem Kilnar.

„Obowiązkiem naszym jest dzielić się tym, co Bóg nam daje, dzielić się tym z innymi, abyśmy mogli w ten sposób wyświadczać miłość naszym braciom, którzy jej potrzebują” – powiedział o. Dariusz Cichor. Podkreślił, że ten Punkt Charytatywny „to wielkie dzieło miłości i wzajemnej troski o siebie nawzajem”.

Po słowach wprowadzających o. Dariusz Cichor odczytał fragment Pisma Świętego, później wskazał: „Niech duch Jezusa Chrystusa, duch Tej Miłości, która zwycięża wszelkie przeszkody, która zawsze jest wytrwała, cierpliwa i radośnie udziela dóbr innym ze swego, zawsze tutaj panuje, i wszystkich, którzy przybywają, a także tych, którzy będą służyć potrzebującym, nieustannie w tym miejscu ogarnia”.

Następnie rozpoczęła się wspólna modlitwa m.in. w intencji osób pracujących przy remoncie oraz za osoby na co dzień posługujące w Punkcie. O. Dariusz Cichor przeszedł po wszystkich pomieszczeniach poświęcając je wodą święconą. Na zakończenie nową siedzibę i funkcjonowanie Jasnogórskiego Punktu Charytatywnego zawierzono Matce Bożej w modlitwie „Pod Twoją obronę”.

„Bank powstał w 1991 roku z okazji Światowego Dnia Młodzieży do obsługi pielgrzymów, którzy tu przyjeżdżali. Jeszcze wcześniej te pomieszczenia to był Oddział Aseptyczny Porodówki. A od dzisiaj te pomieszczenia będą Jasnogórskim Punktem Charytatywnym. Będziemy tu próbowali pomagać ludziom ubogim, którzy przychodzą na Jasną Górę i proszą o pomoc. Liczymy na to, że będą sponsorzy, dobrodzieje, którzy będą nas wspierać” – mówi o. Szymon Botul.

Nowa siedziba Punktu jest trzy razy większa, jest także duża poczekalnia. Punkt jest czynny każdego dnia oprócz niedzieli od godz. 8.00 do 12.00. „Podstawą istnienia Punktu jest wsparcie Zarządu Klasztoru Ojców Paulinów, to jest podstawa, współpracujemy również z częstochowskim Caritas, od nich dostajemy żywność w dużej ilości związaną z prowadzeniem Europejskiego Programu Dożywiania Najuboższej Ludności. Trzecie źródło to odpisy z jednej sieci dużych sklepów w Częstochowie. Odbieramy od nich towar, który oni usuwają ze swoich sklepów. I na koniec osoby indywidualne, które również nas wspierają” – wylicza o. Szymon.

Mówiąc o tym, jakie jest zapotrzebowanie Punktu wskazuje: „Przede wszystkim nastawiamy się na żywność – mąka, cukier, kasza, puszki, oraz olej, mleko, margaryny, ale również przyjmujemy używaną odzież, używane sprzęty AGD, czy inne wyposażenie domów, jeżeli ktoś do nas to przyniesie i będzie chciał nam ofiarować. Jednak najłatwiej i najlepiej pomagać tym ludziom poprzez rozdawanie żywności, taka pomoc dociera do największej ilości osób”.

Z pomocy Jasnogórskiego Punktu Charytatywnego w ciągu roku korzysta ok. 700 rodzin – sporadycznie lub stale ok. 300 osób, w tym ok. 180 rodzin. Otrzymują pieczywo, a także inne najpotrzebniejsze produkty żywnościowe, takie jak: kasza, mleko czy makaron. Z pomocy organizowanej przez paulinów korzystają przede wszystkim rodziny wielodzietne, bezdomni oraz bezrobotni. Jasnogórski Punkt Charytatywny powstał w 1994 r. z inicjatywy paulinów. Do tej pory zajmował pomieszczenia w budynku Jasnogórskich Hal Noclegowych, obok Kaplicy św. Józefa.

„Nikt nie lubi się chwalić, nikt nie lubi mówić o tym, że musi korzystać z pomocy takich miejsc jak to. Każdy wolałby mieć pracę, i dzięki temu godne życie” – dodaje opiekun Punktu, jednak zaprasza wszystkich potrzebujących do korzystania z pomocy Jasnogórskiego Punktu Charytatywnego.

„Teraz jest dużo więcej ludzi, kiedyś było mało – mówi pani Ewa, wolontariuszka w Jasnogórskim Punkcie Charytatywnym od 14 lat – W ogóle ludzie się wstydzą, teraz już się trochę nauczyli, wychodzi się do nich z uśmiechem, oni się już nauczyli, tak jakby już do swojego domu przychodzili”.

„Ludzie pomagają, przywożą nam odzież, garnki, szklanki, dywany, co tylko mogą – bardzo chętnie przyjmujemy, cieszymy się z tego, bo ludzie potrzebują” – mówi pani Ewa.

o. Stanisław Tomoń
BPJG / mn, es

Za: Biuro Prasowe Jasnej Góry.