61. Światowy Dzień Chorych na Trąd

Światowy Dzień Chorych na Trąd, obchodzony w ostatnią niedzielę stycznia  przypomina nam o  potrzebie  pomocy  „najbiedniejszym  z biednych” – trędowatym.

W parafii katedralnej św. Michała Archanioła i św. w. Floriana Męczennika na warszawskiej Pradze  w niedzielę miała miejsce  Eucharystia w intencji chorych na trąd oraz osób duchownych i świeckich, niosących pomoc cierpiącym na ta najstraszniejszą  chorobę.

W koncelebrze wziął udział i homilię wygłosił  , sekretarz Komisji Episkopatu Polski ds. Misji, werbista, o.  Kazimierz Szymczycha.

W homilii o.  Szymczycha przybliżył rolę i wielkie poświęcenie  misjonarzy zakonnych i świeckich w niesieniu pomocy chorym na trąd .   Pierwszym misjonarzem , który wydatnie pomógł trędowatym był Belg, o. Damian , Joseph de Veuster, (zmarł 15 kwietnia 1889, dziś święty Kościoła ), ze   Zgromadzenia Najświętszych Serc Jezusa i Maryi w Leuven, Żył wśród trędowatych 16 lat, z czego przez 6 lat, zarażony trądem. Czynił heroiczne wysiłki dla poprawy warunków bytowania i leczenia  trędowatych na Molokai na Hawająch.  Tuż  przed śmiercią Damiana  na wyspę przybyły franciszkańskie zakonnice.

Olbrzymi wkład w pomoc trędowatym mają polscy misjonarze , jak bł.  o. Jan Beyzym, jezuita, który na Madagaskarze żył z trędowatymi , zakładając szpital i  kościół, Prócz pracy z chorymi, o. Beyzym stworzył także słownik polsko-malgaski i pisywał artykuły do prasy misyjnej. Zmarł, wyczerpany ciężką pracą  2 października 1912 roku na Madagaskarze.

O. Adam Wiśniewski SAC, kapłąn i lekarz  założył 1969 w Indiach razem z pielęgniarką, Barbarą Birczynską, dla trędowatych i dzieci z ich rodzin  Ośrodek Jeevodaya – Świt Życia . Zmarł tam  31 lipca 1987 i tam został pochowany. Pracuje tam od 25 lat  dr Helena Pyz , gdzie dla mieszkańców Ośrodka Jeevodaya, szczególnie dzieci, jest wychowawcą, przyjacielem i lekarzem.. Szacuje się , że w tym czasie uratowała życie ok. 20.000  chorym.

O. Szymczycha wymienił też szeroko  znanego   , o. Mariana Żelazka SVD (zm. 2006 r.)., opiekuna kolonii trędowatych w  Puri ,  kandydata do Pokojowej Nagrody Nobla oraz  102 letnią dziś  doktor Wandę Błońską, nazywaną „Matką trędowatych”, która 42 lata przepracowała wśród trędowatych w Ugandzie. Kaznodzieja  przybliżył sylwetki  także mniej znanych misjonarzy, jak franciszkanka szpitalna s. Stefania Gembalczyk, która założyła małą przychodnię dla trędowatych w Indiach, czy józefitka s. Noemi Swoboda , która założyła  szpitalik w Kongo .

Poświęcenie się  tych wszystkich ludzi dla „najbiedniejszych z biednych”, dotkniętych chorobą, rozkładającą ciało człowieka za życia,   świadczy o  ofiarowaniu przez nich   wielkiej miłości dla drugiego człowieka , powiedział o. Szymczycha, dodając, że właśnie mamy się przejąć drugim człowiekiem i ofiarować taka miłość, która jest miłością Chrystusową. Mamy wychodzić do  potrzebującego człowieka , jeśli wierzymy w Chrystusa, podkreślił sekretarz KEP ds. Misji  .

„Chrystus uczy nas, że prawdziwa miłość jest pokorna. Musimy zatem zejść z wysokich miejsc, które zajmujemy. Musimy odejść od swoich racji, które zajmujemy. Nie możemy dystansu traktować jako dobra.  Miłością bowiem się nie rozporządza ale się ją ofiarowuje” – podkreślił  o. Kazimierz Szymczycha SVD ,  przypominając treść Hymnu o Miłości św. Pawła  (1 List Św. Pawła do Koryntian, 13,1-13).

Po mszy świętej  w podziemiach katedry warszawsko-praskiej odbyło się spotkanie , przygotowane przez Sekretariat Misyjny Jeevodaya i Fundacja Heleny Pyz „Świt Życia”.  Wyświetlono film o pracy dr. Heleny Pyz w środowisku trędowatych. Urodzona w 1948 r. w Warszawie Helena Pyz w 10. roku życia przeszła chorobę Heinego – Medina, na skutek czego przez wiele lat posługiwała się w chodzeniu kulami łokciowymi, a od 2011 roku porusza się na wózku inwalidzkim.

W spotkaniu udział  wzięli   ,  abp Henryk Hoser SAC, o. Kazimierz  Szymczycha SVD , misjonarze i przyjaciele misji, wolontariusze z ośrodków misyjnych  i rodzina dr. Heleny Pyz.

Chorobę Hansena (trąd) wywołuje bakteria podobna do gruźliczej, która atakuje zakończenia nerwów. Pierwsze objawy to brak czucia w miejscach, w których na skórze pojawiają się plamy, a przy dużej ilości bakterii – grudki i wrzody. W tym stadium choroba jest całkowicie wyleczalna, jednak nie leczona prowadzi do trwałych uszkodzeń ciała i utraty  dłoni, stóp, wzroku. Choroba jest mało zakaźna i w związku z tym dla osób o normalnej odporności kontakt z chorym niesie tylko minimalne ryzyko zarażenia.

Trąd jest chorobą uleczalną, jednak nie leczony prowadzi do trwałych powikłań i kalectwa. Stygmatyzacja społeczna i odrzucenie to przyczyny ukrywania przez chorych pierwszych objawów choroby, co pogarsza ich sytuację i utrudnia leczenie.

Dane Światowej Organizacji Zdrowia z roku 2012 podają liczbę 232 tys. 857 nowo wykrytych przypadków trądu na całym świecie. W Indiach notuje się 58 proc. globalnych zachorowań na trąd.

Anna Dziemska