INSTYTUT PALLOTTIEGO: Pallotti-Człowiek

Sobotnie przedpołudnie – na patio coraz częściej widać i słychać witające się osoby różnych stanów (przyjechali wszak księża, bracia, siostry i osoby świeckie) i w różnym wieku.

Do recepcji ustawia się coraz dłuższa kolejka, a panie z kuchni wywożą wózki z obiadem do kawiarenki, słuchając słów księdza dyrektora, wypowiadanych z nutką radosnego niepokoju, że w jadalni wszyscy się nie zmieszczą. Nic dziwnego: na liście zgłoszonych jest aż 242 osoby.

W taki właśnie sposób 26 listopada 2011 r. po raz ósmy w Konstancinie Jeziornie rozpoczęło sięSympozjum Instytutu Pallottiego. Stali bywalcy powiedzą – nareszcie kolejny zjazd rodziny pallotyńskiej, a ci nowi zadziwią się – tu jest jak w domu pośród licznych braci i sióstr. Jednak zarówno ci pierwsi, jak i drudzy mają na celu spotkanie z Ojcem – naszym Założycielem, którego postać zamierzaliśmy sobie przybliżyć poprzez pierwszą część Tryptyku Jubileuszowego Św. Wincenty Pallotti: bardziej z bliska, zatytułowaną „Pallotti – Człowiek”.

Po odnalezieniu swego kącika do spania, ucieszeniu się obecnością licznych znajomych i nieznajomych oraz posileniu się obiadem po podróży, zebraliśmy się w największej sali konstancińskiego domu na pierwszej tego dnia konferencji.

Tam, ks. dr Mariusz Małkiewicz SAC – dyrektor Instytutu Pallottiego, przywitał wszystkich obecnych i przedstawił w szczegółach osobę pierwszego prelegenta – ks. dr. Jana Kupkę SAC z Rzymu, który zaprezentował nam Korzenie rodzinne Pallottiego. Tym, co tworzy człowieka, jest w znacznym stopniu jego środowisko rodzinne. Dlatego fundamentem do zapoznawania się z samym Wincentym było przybliżenie postaci jego rodziców: Marii Magdaleny i Piotra Pawła, oraz miejsc w których się wychowali.

Potem już ks. dr hab. Stanisław Zarzycki SAC z Lublina mógł przedstawić nam Osobowość i rozwój ludzki Wincentego Pallottiego. Przypomnieliśmy sobie, dzięki konferencji, jak bardzo sfera cielesna Pallottiego była zsynchronizowana z duchową, jak asceza pomagała mu w przybliżaniu się do Boga, w przekraczaniu samego siebie i w realizowaniu wyznawanych wartości. Dzieła konferencyjnego dopełnił drugiego dnia ks. dr Stanisław Stawicki SAC, mówiąc o Pallottim w relacjach. Przedstawiając osoby, z którymi Święty utrzymywał kontakt, prelegent zaznaczył za Założycielem, że możemy stać się świętymi, wchodząc w relacje ze wszystkimi: zaczynając od wszelkich tematów, a kończąc po apostolsku.

W ciekawe pytania i owocne odpowiedzi obfitował czas Echa konferencji, zarówno pierwszego, jak i drugiego dnia. Chcieliśmy niemal „dotknąć” Pallottiego w jego ludzkim wymiarze, zadając liczne pytania: jakie miał wady, jakie zalety, jakie cechy osobowości, kto był jego przyjacielem. Charakter naszego Ojca mogliśmy także ujrzeć w wieczorze z listami, zatytułowanym Utrwalona obecnośćStanisław Górka(aktor teatralny i filmowy, profesor Akademii Teatralnej; znany z serialu Plebania) i rodzeństwo Anna,Zbigniew i Andrzej Piotrowscy (ze wspólnoty oazowej z parafii przy ul. Skaryszewskiej) w niezwykle barwny sposób zaprezentowali listy Wincentego, przeplatając je muzyką. Ten typ „twórczości” Wincentego zwrócił naszą uwagę na troskę autora o bardzo ludzkie szczegóły życia. Dosadność i bezpośredniość sformułowań oraz przebiegłość i spryt Pallottiego w trosce o drugiego człowieka niejednokrotnie wzbudzały głośno okazywaną radość, natomiast sposób prezentacji listów sprowokował słuchaczy do długich oklasków w postawie stojącej na zakończenie wieczoru.

Sercem Sympozjum były dwie Eucharystie koncelebrowane, w czasie których: w sobotę homilię wygłosił ks. Stanisław Stawicki SAC, a w niedzielę ks. Adrian Galbas SAC – Wyższy Przełożony Prowincji Zwiastowania Pańskiego SAC. Celebrowanie Najświętszej Ofiary przypadło odpowiednio w ostatnim i pierwszym dniu roku liturgicznego. Kaznodzieje kierowali więc nasze myśli na zatrzymanie pędu życia oraz przebudzenie i refleksję. Każdą rzecz powinniśmy czynić tak, jakbyśmy do niej właśnie zostali stworzeni. Nie możemy się jednak zbytnio do żadnej z nich przywiązywać – wszak życie jest mostem, a na moście się nie mieszka…

Trudno uwierzyć, że 24 tak szczelnie wypełnione godziny mogły zawierać jeszcze jakieś niezagospodarowane minuty. Jednak czas na kawę – a wraz z nią na zawieranie nowych znajomości czy pogłębianie tych już istniejących – znajdzie się zawsze. To w czasie tych rekreacyjnych przerw tworzą się więzi, tak potrzebne do tego, by w przyszłości móc nawiązać zewspółbraćmi czy współsiostrami – współpracę.

Po niedzielnym obiedzie 27 listopada z żalem, ale i nadzieją, opuszczaliśmy konstanciński dom. Umocnieni pogłębionym doświadczeniem różnorodnej wspólnoty, napełnieni duchem Założyciela i pokrzepieni zapałem pracowników Instytutu ruszyliśmy w świat, dzieląc się zasłyszanymi treściami – najpierw z tymi, z którymi mieszkamy na co dzień (rodzinami, wspólnotami), a dalej ze wszystkimi, których spotykamy tam, gdzie jesteśmy.

S. M. Agata Hulak SAC

Za: InfoSAC 07/12/1981 [30]