Józef Augustyn SJ o spowiedzi

jezuici.plNiech miłosierdzie będzie tym większe, im większy jest upadek moralny penitenta – podkreślał w swoim nauczaniu św. Jan Paweł II – pisze dla KAI o. Józef Augustyn SJ. Znany jezuicki kierownik duchowy pisze o konfesjonale jako miejscu szacunku, delikatności i intymności.

Posługa spowiednika jest bardzo zobowiązująca – zauważa o. Augustyn. „Ma on bowiem być świadkiem intymnego dialogu człowieka z Bogiem o tym, co w życiu ludzkim jest upokarzające i bolesne. W spowiedzi grzesznik odsłania przed spowiednikiem całą swoją ludzką nędzę. Grzechy są wyrazem niepowodzenia i przegranej. Nie jest łatwo pokazywać bliźniemu negatywnej strony swego życia. O swoich upadkach większość ludzie mówi wyłącznie na spowiedzi. Spowiednik winien więc być świadom niezwykłego zaufania, jakim zostaje obdarzony zarówno ze strony Kościoła, jak też penitenta”.

Księża zasiadając w konfesjonale powinni wiedzieć, że poprzez ich posługę objawia się nie tylko ich kapłaństwo, ale nade wszystko ich człowieczeństwo. „Można powiedzieć, iż kapłan najpełniej ‘sprawdza się’ w konfesjonale; tam bowiem intymność ludzka i duchowa penitenta, która zostaje wyznana przed spowiednikiem, spotyka się z intymnością ludzką i duchową spowiednika, która dla penitenta jest zakryta. Jeżeli nawet ksiądz nie wyznaje grzechów przed spowiadającym się, to samym sposobem traktowania penitenta wiele mówi o sobie: o swojej postawie ludzkiej, moralnej i kapłańskiej” – pisze jezuita.

Spowiedź – wielkie kapłańskie zobowiązanie

Św. Jan Paweł II jako gorliwy i święty kapłan i biskup był doskonałym spowiednikiem. Przez dziesiątki lat posługiwał hojnie i ofiarnie w konfesjonale. Spowiadał także poza konfesjonałem w czasie wakacyjnych wyjazdów ze studentami. Swoim doświadczeniem, wyczuciem i mądrością wytrawnego spowiednika dzielił się później w licznych dokumentach i przemówieniach papieskich.

Nade wszystko jednak dzielił się swoim doświadczeniem wiary w odmieniającą serca kapłańskie moc sakramentu pojednania: „My kapłani – mówi Jan Paweł II – możemy z własnego doświadczenia śmiało powiedzieć, że im pilniej korzystamy z sakramentu pokuty, przystępując doń często i dobrze przygotowani, tym lepiej sami wypełniamy posługę spowiedników i jej dobrodziejstwo zapewniamy penitentom. W dużej mierze natomiast posługa ta traci swą skuteczność, jeśli w jakikolwiek sposób przestajemy być dobrymi penitentami”.

Wielkie zobowiązanie

Posługa spowiednika jest bardzo zobowiązująca. Ma on bowiem być świadkiem intymnego dialogu człowieka z Bogiem o tym, co w życiu ludzkim jest upokarzające i bolesne. W spowiedzi grzesznik odsłania przed spowiednikiem całą swoją ludzką nędzę. Grzechy są wyrazem niepowodzenia i przegranej. Nie jest łatwo pokazywać bliźniemu negatywnej strony swego życia. O swoich upadkach większość ludzie mówi wyłącznie na spowiedzi. Spowiednik winien więc być świadom niezwykłego zaufania, jakim zostaje obdarzony zarówno ze strony Kościoła, jak też penitenta.

Księża zasiadając w konfesjonale winni dobrze wiedzieć, że poprzez ich posługę objawia się nie tylko ich kapłaństwo, ale nade wszystko ich człowieczeństwo. Można powiedzieć, iż kapłan najpełniej „sprawdza się” w konfesjonale; tam bowiem intymność ludzka i duchowa penitenta, która zostaje wyznana przed spowiednikiem, spotyka się z intymnością ludzką i duchową spowiednika, która dla penitenta jest zakryta. Jeżeli nawet ksiądz nie wyznaje grzechów przed spowiadającym się, to samym sposobem traktowania penitenta wiele mówi o sobie: o swojej postawie ludzkiej, moralnej i kapłańskiej.

Każdy ksiądz spowiada tak, jak sam się spowiada; w taki sposób traktuje grzechy penitentów, w jaki najpierw traktuje swoje własne; tak głosi miłosierdzie Boga, jak je sam przeżywa. Spojrzenie spowiednika na grzechy penitenta jest odbiciem spojrzenia na swoje własne upadki; powierzanie grzechów bliźnich miłosierdziu Bożemu jest jedynie przedłużeniem własnego powierzania siebie przebaczającej miłości Boga.

Spowiedź jest miejscem nawrócenia nie tylko dla penitentów, ale i dla spowiedników. Każdy ksiądz mając choć minimum krytycyzmu w stosunku do siebie jest świadom, iż często spowiada wiernych, którzy przewyższają go gorliwością, zapałem i świętością. Dobrze spełniana posługa spowiednika nie pozwala księdzu zapomnieć: kim jest i jaki jest cel jego służby.

Jedność łaski i ludzkiego działania

W spowiedzi penitenci winni doświadczyć nie tylko łaski sakramentu, która działa niezależnie od posługi kapłańskiej (opus operatum), ale także „owoców osobistej świętości kapłana” – mówi Jan Paweł II. Świętość spowiednika sprawia, iż penitent może w jego posłudze dostrzec, jak w zwierciadle, przebaczenie Boga. Im bardziej przejrzystym lustrem jest kapłan, tym łatwiej można poprzez jego słowa i gesty dostrzec miłosierdzie Ojca.

Szczególnym wyrazem świętości spowiednika, na który zwraca uwagę Jan Paweł II, jest ludzka otwartość na penitenta, „wrażliwość na problemy psychologiczne, jego (…) wyrozumiałość oraz wciąż pogłębiająca się wiedza”. W postawie ludzkiej kapłan winien „starać się odtworzyć, w miarę możliwości, ludzką doskonałość jaśniejącą w Synu Bożym, który stał się człowiekiem, ujawniającą się szczególnie wyraziście w Jego postawie wobec innych” – mówi Papież.

Owocami świętości kapłana, podkreśla Ojciec Święty, jest także jego wstawiennictwo za penitenta u Boga, siła jego osobistego przykładu oraz pokuta ofiarowana w intencji tych, których spowiada. Papież zaznacza przy tym, iż nie są to jakieś nadzwyczajne działania spowiednika, ale „są to sprawy oczywiste”; zauważa też, iż szafarz sakramentu pojednania „powinien modlić się za penitenta i pokutować, powierzając go miłosierdziu Pana”.

W sytuacjach trudnych, w jakich znajdują się niekiedy wierni, ksiądz może ich podnieść na duchu, jeżeli zapewni ich o swojej modlitwie w ich intencji. Takie zapewnienia nie mogą być jednak tanim pocieszaniem, ale świadectwem wiary oraz miłości braterskiej. W ten sposób posługa kapłańska staje się „ojcowskim i braterskim darem złączonym z modlitwą i ofiarą za dusze, które Pan stawia na waszej drodze: Teraz (…) ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół (Kol 1, 24)” (Jan Paweł II). W taki sposób spowiedź staje się nie tylko miejscem wzrostu duchowego penitenta, ale stanowi także drogę do świętości spowiednika.

Wolność penitenta

Spowiednik jest zobowiązany szanować ludzką wolność. Nie tylko spowiedź, ale wszystko, co człowiek czyni w życiu duchowym, posiada wartość, o ile oparte jest to na wolnej i nieprzymuszonej woli. „Spowiednik nie jest panem, lecz sługą Bożego przebaczenia. Szafarz tego sakramentu powinien łączyć się z intencją i miłością Chrystusa” – podkreśla Katechizm.

Spowiednicy o lękliwym sumieniu, skłonni do nalegania moralnego na penitentów, nie mogą zapominać o najprostszym fakcie, iż wolność i świadomość sumienia są podstawą sakramentu pojednania. Spowiednik jest jedynie świadkiem tego, co dokonuje się pomiędzy grzesznikiem a Bogiem. Nie może nie udzielić rozgrzeszenia penitentowi, gdy ten jest do tego dysponowany i nie może też udzielić go temu, który świadomie nie wyrzeka się ciężkiego grzechu. Tak naprawdę, to nie ksiądz decyduje o rozgrzeszeniu, ale penitent swoją decyzją. Kapłan potwierdza jedynie „w sposób sakramentalny”, w imieniu Kościoła, łaskę przebaczenia, której udziela grzesznikowi sam Bóg.

Kapłan zawsze jednak, niezależnie od tego czy może czy też nie może udzielić rozgrzeszenia, winien penitenta umocnić i pocieszyć w jego szukaniu Boga. Spowiednik winien robić wszystko, ale w konfesjonale nie dochodziło nigdy do konfliktu i nieprzyjemnej wymiany zdań. Gdyby nawet penitent zachował się w konfesjonale w sposób przykry dla spowiednika, co na ogół zdarza się niezmiernie rzadko, ksiądz winien zachować się miłosiernie, życzliwie i dyskretnie. „Zatrzymanie grzechów”, o którym mówi Jezus (por. J 20, 23) nie dotyczy przecież arbitralnego odmówienia rozgrzeszenia penitentowi, który wyznaje i żałuje za grzechy.

Sztywność i surowość spowiednika bywa nieraz powodem lekceważenia wolnością penitenta. Nacisk psychiczny na spowiadających się zniechęca ich skutecznie do tego sakramentu. Penitent „dla świętego spokoju” zewnętrznie zgodzi się w takiej sytuacji ze spowiednikiem, ale będzie czuł się upokorzony i będzie miał żal do niego. Zewnętrzne „postanowienie poprawy” wyrażone pod presją spowiednika nie posiada zwykle żadnej wartości. Wolność wewnętrzna jest zawsze w centrum każdego nawrócenia i spotkania z Bogiem.

Trudne, wyszukane a niekiedy niezrozumiałe dla penitenta pokuty zadawane w konfesjonale powodują, iż wierni odkładają sakrament pojednania lub – częściej – w kolejnej spowiedzi wyznają, iż pokuty nie wykonali. Tak naprawdę zwyczaj zadawania pokuty w konfesjonale nie ma na celu rzeczywiste „odpokutowania grzechów”, ile jest raczej zewnętrznym znakiem przyjęcia Bożego przebaczenia i konsekwencji z nim związanych.

Kompetencja spowiednika

Jan Paweł II zwraca także uwagę księżom na ich kompetencję w konfesjonale. Chodzi zarówno o kompetencja w zakresie teologii moralnej i prawa kanonicznego, jak też kompetencję psychologiczną. „ Kapłan-spowiednik – stwierdza Papież – musi opanować teologię moralną i prawo kanoniczne (…) dotyczące postępowania ludzi w zwykłych sytuacjach, ze szczególnym uwzględnieniem ogólnych uwarunkowań, narzuconych przez dominujący etos społeczny”. Przygotowanie w zakresie teologii moralnej i prawa kanonicznego wydaje się być oczywiste. Niezwykłe ważne jest to, iż Jan Paweł II zwraca uwagę także na przygotowanie w zakresie psychologii.

Chociaż bowiem „sakrament pokuty nie jest i nie powinien stać się techniką psychoanalityczną czy terapeutyczną, tym niemniej, dobre przygotowanie psychologiczne i znajomość nauk o człowieku w ogóle z pewnością ułatwią spowiednikowi poznanie tajników sumienia, (…) co nie zawsze jest łatwe. Psychologiczny talent spowiednika – mówi Ojciec Święty – może ułatwić wyznawanie grzechów penitentom nieśmiałym, wstydliwym bądź małomównym. Wrażliwego i pełnego chrześcijańskiej miłości kapłana znamionuje intuicja, umiejętność wyprzedzania faktów i przywracania wewnętrznego spokoju”.

Gdy spowiednik nie umie rozwiązać sytuacji penitenta

Sytuacje ludzkie, z jakimi spowiednik spotyka się w konfesjonale, bywają bardzo trudne. Papież zdając sobie sprawę, że ksiądz – szczególnie w pierwszych latach swojej posługi – staje nierzadko w sytuacji, w której nie wie po prostu jak winien postąpić, podpowiada dwa możliwe rozwiązania.

Po pierwsze „po rozważeniu stopnia pilności sprawy i stanu psychicznego penitenta oraz innych konkretnych okoliczności, roztropność duszpasterska połączona z pokorą każe spowiednikowi odesłać penitenta do innego kapłana”. Jeżeli zachodzi taka sytuacja, spowiednik winien przyznać się wobec penitenta, iż nie jest w stanie rozwiązać jego problemu. Drugie rozwiązanie: „wyznaczyć penitentowi kolejne spotkanie, do którego spowiednik będzie mógł lepiej się przygotować”. Przygotowanie to może polegać na zasięgnięciu rady innego, bardziej doświadczonego kapłana. Papież przestrzega jednak, aby nie była narażona „na szwank tajemnica spowiedzi penitenta”.

Szacunek, delikatność i dyskrecja

Każdy spowiednik winien pamiętać (wszak sam się spowiada), iż wyznanie grzechów jest trudne i wymaga „upokorzenia się”. Jest to jednak „upokorzenie się” nie przed księdzem, ale przed Bogiem, którego spowiednik „reprezentuje”. Kapłan więc winien z najwyższym szacunkiem i delikatnością odnosić się do osób wyznających przed nim swoje grzechy. Bardzo łatwo jest zranić człowieka, który odsłania swoje słabości.

Brak wyczucia i delikatności spowiedników w konfesjonale bywa nieraz wielką krzywdą, o której wierni wspominają nieraz po wielu latach. Sprawia one, iż osoby bardziej wrażliwe, mimo regularnego uczęszczania na Mszę świętą – porzucają praktykę regularnej spowiedź na lata. Owa „ucieczka od konfesjonału” bywa dla nich dużym ciężarem. I choć tęsknią za szczerym wyznaniem grzechów, to jednak lęk przed kolejnym zranieniem bywa niekiedy silniejszy. Zawsze wielką łaską jest kolejne – nieraz po wielu latach – uklęknięcie przed kapłanem z prośbą o wysłuchanie spowiedzi. W takiej sytuacji potrzeba wyjątkowej delikatności i pasterskiej miłości.

Aby spowiedź nie była przykrą praktyką

Delikatność i życzliwość spowiednika penitenci traktują jako wielki dar i łaskę Boga. Wtedy penitentowi łatwiej jest uwierzyć w delikatność i życzliwość przebaczającego Boga Ojca. Jan Paweł przypomina spowiednikom, że ich „ważnym obowiązkiem (…) jest ułatwienie penitentowi wyznania grzechów. Dbając o integralność spowiedzi – nieodzowną w przypadku grzechów ciężkich – to znaczy dążąc do ustalenia ich rodzaju, okoliczności decydujących dla danego rodzaju oraz liczby grzechów, trzeba troszczyć się, aby spowiedź nie stała się praktyką odpychającą i przykrą”. O tę delikatność należałoby starać się szczególnie wobec ludzi „o słabej pobożności lub wchodzących na drogę nawrócenia” – przypomina Jan Paweł II. Wielokrotnie mówił o tym również Papież Franciszek.

Spowiedź nie jest „prywatnym’ spotkaniem

Spowiedź jest „oficjalną” posługą Kościoła. Stąd też spowiednik nie ma prawa „nigdy interesować się tymi dziedzinami życia penitenta, których poznanie nie jest konieczne do poprawnej oceny jego postępowania” – stwierdza Papież. Stąd też wszelkie pogaduszki w konfesjonale są nie do przyjęcia. Dłuższe „trzymanie” penitenta przy konfesjonale winno być zawsze głęboko uzasadnione potrzebami duchowymi i ludzkimi penitenta, a nie osobistymi upodobaniami czy przyzwyczajeniami samego księdza. Długie zaś rozmowy spowiednika z dziećmi w konfesjonale budzą zwykle zdziwienie i niepokój rodziców.

Jan Paweł II przestrzega też zdecydowanie przed używaniem „słów obrażających uczucia, nawet jeśli słowa te nie naruszają zasady sprawiedliwości i miłości”. Księża posiadający skłonność do posługiwania się mocniejszymi sformułowaniami winni być szczególnie ostrożni, by „w swojej gorliwości” o dobro penitentów (ujawniającej się w emocjach) nie ranić osób wrażliwych.

Upominanie grzesznika, które jest wyrazem troski o niego, nie może być obrażaniem go, upokarzaniem go czy też wzbudzaniem w nim lęku. Doświadczenie pokazuje, iż wierni nie obrażają się tak łatwo w konfesjonale, jeżeli upomnienia dawane są im w klimacie pokoju, braterskiej życzliwości, współczucia i Bożego miłosierdzia.

Większość penitentów życzliwie przekazane napomnienia przyjmuje z wdzięcznością jako wyraz ojcowskiej troski i miłości. Każdy spowiednik upominając innych winien pamiętać, iż sam jest grzesznikiem i potrzebuje nieustannego napominania ludzkiego i Bożego. Księża przewrażliwieni na swoim punkcie, którzy nie umieją przyjmować upomnień przełożonych i współbraci czy też uwag wiernych, winni mieć świadomość, że grozi im brak wyczucia w napominaniu penitentów w konfesjonale. W taki sposób napominamy innych, w jaki sami dajemy się upominać.

Spowiadanie z VI przykazania

Szczególną delikatność poleca Jan Paweł II spowiednikom przy omawianiu spraw związanych z ludzką seksualnością: „Należy przy tym zawsze kłaść ogromny nacisk na potrzebę wielkiej delikatności w traktowaniu spraw związanych z szóstym przykazaniem Dekalogu”. W Kodeksie Prawa Kanonicznego czytamy natomiast: „Kapłan w stawianiu pytań powinien postępować roztropnie i dyskretnie, uwzględniając stan i wiek penitenta” (979).

Biorąc pod uwagę właśnie wiek, a także klimat medialny wokół pedofilii księży, ze szczególną rozwagą spowiednik winien rozmawiać o problemach szóstego przykazania z dziećmi i dorastającą młodzieżą. Szczegółowe pouczania i uwagi należałoby przenieść na czas katechezy. Nieroztropność i niezręczność spowiednika w zadawaniu pytań w tej materii najmłodszym może łatwo posłużyć do oskarżenia o dwuznaczną ciekawość. Jeden ze znanych profesorów teologii moralnej w Polsce mówi kiedyś wprost: „Jeżeli nie jest to konieczne, nie należy w tej materii zadawać dzieciom i młodzieży pytań w konfesjonale”.

Problemowi delikatności i dyskrecji przy spowiedzi w zakresie szóstego przykazania wiele miejsca poświęca dokument Papieskiej Rady ds. Rodziny Vademecum dla spowiedników. Czytamy między innymi: „Kiedy przystępuje do konfesjonału penitent okazjonalny, który spowiada się po długim czasie i znajduje się w sytuacji ogólnie ciężkiej [moralnie – poważnie nieprawidłowej], zanim postawi się pytania bezpośrednie i konkretne na temat odpowiedzialnego rodzicielstwa i w ogóle czystości, należy najpierw omówić te problemy w świetle wiary”.

Jan Paweł II przestrzega ponadto, aby nie czynić z konfesjonału ambony i nie robić penitentom konferencji. „Chociaż formacja sumienia wymaga wyjaśnienia istotnej treści Bożych przykazań, sakrament pokuty nie jest i nie powinien być okazją do tłumaczenia tajemnic życia”. W sytuacji zaś, kiedy zadawanie pytań wydają się być konieczne dla określenia integralności spowiedzi, winny być stawiane z wyczuciem i stosowną dyskrecją. Każde zbędne pytanie w materii szóstego przykazania może być odebrane przez penitenta jako ingerencja w jego osobiste sprawy, a przez to bardzo raniące.

Aby uniknąć zbędnego stawiania pytań przy konfesjonale należałoby przed spowiedzią pouczać wiernych, jak przygotowywać się do spowiedzi oraz w jaki sposób wyznawać swoje grzech. Takie pouczenia chroni penitenta przed zadawaniem mu trudnych pytań przez spowiednika. Proste nazywanie ciężkich grzechów konfesjonale (podając ich jakość i liczbę) pozwoliłoby uniknąć sytuacji przykrych zarówno dla spowiadającego się jak i dla samego kapłana.

„Spowiednik nie powinien nigdy okazywać zaskoczenia słuchając wyznania grzechów penitenta” – mówi Papież. Winien pohamować swoje zdziwienie także wówczas, gdyby grzechy penitenta „były wyjątkowe poważne i – jeśli tak można powiedzieć – niesłychane”. Jan Paweł II zachęca także, aby kapłan nigdy „nie stwarzał wrażenia, że potępia grzesznika, a nie jego grzech”.

Każde nasze, kapłańskie zachowanie w konfesjonale, które byłoby naznaczone jakąkolwiek niedelikatnością, poniżaniem i upokarzaniem penitentów winniśmy traktować jako nasz poważny grzech, gdyż w ten sposób stajemy się anty-świadectwem miłosierdzia Bożego, a dla osób słabej wiary przeszkodą w drodze do nawrócenia i pojednania się z Bogiem. Gdy ktoś z nas uświadomi sobie taki grzech winien wyznać go przed własnym spowiednikiem czyniąc jednocześnie mocne postanowienie poprawy. A gdy jako spowiednicy mamy wrażenie, że wierni spowiadają się powierzchownie lub też są nieprzygotowani do spowiedzi, winniśmy najpierw sobie robić rachunek sumienia i pytać siebie: „Co zrobiłem, aby wierni spowiadali się głębiej, pełniej; by wyrażali się przy spowiedzi jaśniej?”

Postawa cierpliwości

Bardzo ważnym warunkiem dobrego spowiadania jest niewątpliwie ofiarowanie penitentowi odpowiedniej ilości czasu. Pośpiech jest jednym z większych grzechów, jaki wszyscy – spowiednicy jak i penitenci – popełniamy przeciwko sakramentowi pokuty. Pośpiech penitentów w przygotowywaniu się do spowiedzi i w samym wyznaniu grzechów, jak też pośpiech spowiedników staje się powodem powierzchowności w przeżywaniu i sprawowaniu tego sakramentu. Jeżeli spowiedź ma być przeżyta głęboko, wymaga ona czasu – tak od penitenta jak i od spowiednika.

Książa nie powinni żałować czasu na konfesjonał. Obok sprawowania Eucharystii spowiedź jest jedną z najcenniejszych kapłańskich posług. Doświadczenie duszpasterskie pokazuje, że w kościołach, gdzie księża „siedzą w konfesjonale”, wierni spowiadają się częściej, chętniej i głębiej. Ksiądz w konfesjonale jest znakiem Boga, który czeka na grzesznika i gotów jest mu przebaczyć jego nieprawości „w każdej chwili”. Hojność w ofiarowaniu czasu penitentowi jest znakiem hojności Bożego miłosierdzia.

Nieobecność zaś księży w konfesjonale sprawia, iż wierni nie proszą o spowiedź. Jeżeli duszpasterze parafialni nie mają dość czasu na spowiadanie, jest to znak, że ich posługa sprawowana jest bez duchowego rozeznania.

Ojciec Święty zachęca spowiedników do cierpliwego słuchania penitentów: spowiednik „nigdy nie powinien okazywać zniecierpliwienia lub pośpiechu, zawstydzając penitenta natarczywymi ponagleniami”. Delikatne zwrócenie uwagi penitentowi jest możliwe tylko w sytuacji wyjątkowej, kiedy jego „wyznanie grzechów przeradza się w wielomówstwo”.

Jan Paweł II napomina wszystkich spowiedników: „Jeśli chodzi o postawę zewnętrzną, spowiednik powinien być pogodny i unikać gestów wyrażających zdziwienie, dezaprobatę czy ironię”. Cierpliwość i wyrozumiałość zaleca Papież spowiednikom zwłaszcza wobec ludzi „dręczonych przez skrupuły”. Niewątpliwie szczególną refleksję należałoby podjąć nad spowiadaniem dzieci. Pośpiech i formalizm w spowiadaniu najmłodszych wiernych przyczynia się później w niemałym stopniu do formalizmu w korzystaniu z sakramentu pojednania młodzieży i osób dorosłych.

Nie korzystać z informacji zdobytych na spowiedzi

Jako spowiednicy nie możemy traktować naszej posługi jako sondażu socjologicznego, wyciągać wniosków czy też snuć refleksji na podstawie tego, co słyszymy w konfesjonale. Nie powinniśmy też – nawet najbardziej ogólnie – nawiązywać do wiedzy nabytej w spowiedzi. Nasze rozważania o zachowaniach oraz postawie duchowej i moralnej wiernych winniśmy czerpać z innych dostępnych nam źródeł, których nam przecież nie brakuje. Jest tyle badań socjologicznych, że sięganie po „sondaż” w konfesjonale jest zbędny. I chociaż nie byłoby to łamaniem tajemnicy spowiedzi w sensie ścisłym, to jednak podważałoby w poważny sposób zaufanie wiernych do konfesjonału.

Wyjątkowe wyczucie, delikatność i dyskrecja konieczna jest księdzu w rozmowie z osobami, które uprzednio sam spowiadał. Wszelkie przypadkowe nawet i ogólne nawiązanie do tematów podjętych na spowiedzi, może być – przez osoby bardziej wrażliwe – odbierane jako bardzo przykre aluzje do tego, co wyznały uprzednio „pod tajemnicą spowiedzi”. Spowiednicy i kapelani małych wspólnot kościelnych, klasztorów, nowicjatów, seminariów muszą wykazać się wyjątkowym wyczuciem i roztropnością w słowie wypowiadanym prywatnie i publicznie, by nie byli posądzani o „korzystanie” z informacji nabytej w spowiedzi.

Wszelkie zaś żarty księży i kleryków odnoszące się do spowiedzi, nawet te zdawałoby się „bardzo niewinne”, należy uznać za niestosowne i nieprzyzwoite (por. Ef 5, 4). Wierni odbierają je w sposób przykry jako wyraz dystansowania się księdza do spełnianej przez niego służy oraz braku szacunku dla wiernych.

Powyższe uwagi, jak też inne rady i pouczania, jakie kapłan może przeczytać w licznych poradnikach odnoszących się do spowiadania, nie zwalniają go z osobistej odpowiedzialności za rozmowy, decyzje i cały klimat spotkania z penitentem w sakramencie pojednania. Sąd też siadając w konfesjonale winniśmy mieć świadomość towarzyszącej nam łaski Chrystusa, który powierzając nam służbę jednania ludzi z Bogiem, towarzyszy nam światłem i mocą swojego Ducha.

Długie kolejki przed konfesjonałem

Długie kolejki przed konfesjonałami obecnie w Wielkim Tygodniu winniśmy traktować jako wielki dar i łaskę Boga, niezwykła zaufanie wiernych oraz wielką szansę Kościoła w Polsce. Od kilku lat pewne media nastawione antyreligijnie robią wiele, by podważyć w Polsce zaufanie Polaków do księży. Mimo stwarzanego przez nich antyklerykalnego klimatu, wierni nie przestają z zaufaniem powierzać Bogu poprzez kapłańską posługę swoje najtrudniejsze sprawy, przeżycia, życiowe porażki. Jakiekolwiek nasze księżowskie narzekanie czy tym bardziej unikanie spowiadania w tym „gorącym czasie duszpasterstwa” byłoby wyrazem małoduszności i niewierności. Skoro przyjęliśmy święcenia kapłańskiej, czyńmy to, co do nas należy.

Jeżeli rzeczywiście pewni penitenci spowiadają się zewnętrznie, powierzchownie, a niektórzy nie wiedzą nawet, co powiedzieć w konfesjonale, to jednak mimo wszystko przychodzą, klękają pokornie i oczekują od nas świadectwa wiary, dobrego słowa, miłosierdzia, współczucia, pomocy i rozgrzeszenia. Nie powinno nas dziwić zachowanie penitentów, którzy mówią bezradnie: „Proszę mi pomóc wyspowiadać się, dawno nie byłem u spowiedzi”. To wyraz ich wielkiego pragnienia pojednania się z Bogiem nieraz po wielu, wielu latach. Naszą najmniejszą niecierpliwością w takiej chwili możemy spowodować zmarnowanie wielkiej łaski danej zagubionemu człowiekowi. Takie sytuację winniśmy traktować jako doskonałą okazję do podtrzymania słabej jeszcze wiary, zachęty do prostej uczuciowości, codziennej modlitwy, troski o rodzinę, codziennego przebaczenia, niedzielnej Eucharystii.

„Na koniec krótkie podsumowanie i rada – mówi Jan Paweł II w jednym z przemówień do członków Penitencjarii Apostolskiej: niech miłosierdzie będzie tym większe, im większy jest upadek moralny penitenta. (…) Chciałbym, aby w tym sprawowaniu sakramentu pokuty dochodziło do głosu przede wszystkim serce rozpalone miłością, serca kapłana, który próbuje, choć ideał jest niedościgły, naśladować Jezusa cichego i pokornego Serca”.

1. Por. Adhortacja apostolska Reconciliatio et paenitentia, Rzym 1984; Posługa kapłańska w sakramencie pojednania. Przemówienie do członków Penitencjarii Apostolskiej, „L’Osservatore Romano” (wyd. polskie), 5-6/1993, s. 43-44; Sakrament pokuty wielkim darem Bożego miłosierdzia. Przesłanie Papieża do uczestników kursu zorganizowanego przez Penitencjarię Apostolską, „L’Osservatore Romano” (wyd. polskie), 6/1996, s. 10-12; Formacja prawego sumienia. Przemówienie do uczestników kursu zorganizowanego przez Penitencjarię Apostolską, „L’Osservatore Romano” (wyd. polskie), 6/1997, s. 37-38; Sakrament pokuty w życiu Kościoła. Przesłanie Ojca Świętego do Penitencjarii Apostolskiej, „L’Osservatore Romano” (wyd. polskie), 5-6/1998,

s. 4-6; Papieska Rada ds. Rodziny, Vademecum dla spowiedników, Rzym 1997.

2. Józef Augustyn SJ, Sakrament pojednania, Wydawnictwo M, Kraków 2000.

Za: www.jezuici.pl