Niepokalanów. Konsekrowani i zawierzenie

W święto Ofiarowania Pańskiego w Niepokalanowie, drugie w tym roku spotkanie Oddaj się Maryi zgromadziło nieprzeliczone rzesze wiernych oraz osoby konsekrowane, które odnowiły swoje śluby zakonne.

Gościem spotkania była s. Anna Maria Pudełko – apostolinka, która ukazała Maryję jako wzór konsekracji i zawierzenia Bogu swojego życia.

Mszy świętej, której towarzyszyło uroczyste odnowienie ślubów zakonnych przez zgromadzone osoby konsekrowane, przewodniczył o. Wiesław Pyzio – prowincjał warszawskiej prowincji franciszkanów. W homilii zachęcił do tego, byśmy byli ludźmi dziękczynienia.

Eucharystia jest dziękczynieniem. Na tyle jesteśmy wierzący na ile jesteśmy wdzięczni Tylko Bóg wie bo widzi nasze serce jakie są motywy naszego spotkania z Chrystusem. Dobrze ze świadczymy o naszej wierze, że nie wstydzimy się Chrystusa. Jesteśmy potomstwem Abrahama, uwierzyliśmy ale i zawierzamy tej prawdzie, że Bóg jest Dobry, że jest między nami, że jest Emmanuelem, który nigdy nas nie opuszcza, ale w naszej wędrówce jest zawsze z nam. Zawierzenie, to pytanie czego Bóg od nas oczekuje, to nasze fiat, z i za Maryją. Musimy pójść z Maryją, czyli zgodzić się na Wolę Bożą w stosunku do nas. Ona jest dla nas wzorem. Ona uczy nas zaufania i zawierzenia Bogu, we wszystkim. Pan Bóg zostawił skarbiec łask, które Maryja jako nasza Mama rozdaje tym, kto ich potrzebuje. To dlatego w tej drodze wiary idziemy z Nią, uczymy się od Niej jak postawić Boga na pierwszym miejscu. Każde doświadczenie ma nas uczyć, że Boga ma być na pierwszym miejscu w naszym życiu. Maryja pokazuje, że jak zawierzamy się Bogu, to On nas nigdy nie zawiedzie. Jeśli Bóg jest z nami, to któż będzie przeciw nam. Inną nauką, która płynie z dzisiejszego święta jest modlitwa. Symeon i Anna uczą nas modlitwy i trwania z Bogiem zawsze.

Mszę świętą poprzedziła konferencja wyjaśniająca różne aspekty zawierzenia się Niepokalanemu Sercu Maryi, którą poprowadził o. Mirosław Kopczewski – wikariusz klasztoru Niepokalanów. Po niej o. Piotr M. Lenart – wiceprezes narodowy MI, zachęcił słuchaczy do wstąpienia do Rycerstwa Niepokalanej w „tym pięknym dniu święta Matki Bożej Gromnicznej”. Podkreślił też, że Rycerstwo to nie jeszcze jeden z wielu ruch kościelny, wspólnota parafialna czy stowarzyszenie katolickie, ale sposób odpowiedzenia na zaproszenie Maryi do działalnia w sposób, jaki Jej się podoba. Przyjęcie do MI odbyło się tym razem po nabożeństwie pierwszosobotnim. Do MI zapisało się ponad 200 osób.

Nie zabrakło także świadectw, ukazujących owoce zawierzenia się i różnych spraw Niepokalanemu Sercu Maryi. I tak Barbara z Pisza powiedziała: 2 sierpnia 1972 r. Matka Boża zaprosiła mnie do Niepokalanowa. Zachorowałam, ale długo zwlekałam z pójściem do lekarza, bo bałam się złej diagnozy. W końcu zdecydowałam się na wizytę lekarską i dostałam skierowanie do onkologa do Białegostoku. Po kilku wizytach dowiedziałam się, że dostanę skierowanie do chirurga. Postanowiłam więc pojechać do Częstochowy. Prosiłam Matkę Bożą o zdrowie, choć dotychczas z Panem Bogiem nie było mi zbytnio po drodze. Gdy wróciłam okazało się, że nie ma poprawy stanu zdrowia. Trzy dni później, tuz przed obudzeniem się ze snu usłyszałam wyraźne słowa by pojechać do Niepokalanowa i tam się pomodlić, a wrócę zdrowa. Nic o Niepokalanowie nie wiedziałam. Kiedy tu dotarłam okazało się, że było to święto Matki Bożej Anielskiej. Uczestniczyłam w Eucharystii, wyspowiadałam się, a gdy wróciłam do domu okazało się, że po mojej chorobie nie ma śladu. Moje życie od tamtego czasu bardzo się zmieniło. Pracowałam w urzędzie, po tym wydarzeniu postanowiłam zawiesić krzyż w miejscu mojej pracy. I tak zrobiłam. Później poznałam panią Zofię, która poprosiła mnie o pomoc w budowie groty. Gdy tę grotę zrobiłyśmy, miałam myśl, by przed moim domem jako wotum dziękczynne postawić kapliczkę Matki Bożej. To były czasy komunistyczne, więc potrzebowałam zgody na takie działanie. Napisałam do władz odpowiednie pismo. Wezwano mnie na rozmowę i poproszono bym wycofała to podanie, na co się nie zgodziłam. Ostatecznie po napisaniu kilku odwołań dostałam pozwolenie na postawienie kapliczki przed moim domem. Ta kapliczka stoi do dnia dzisiejszego. Po pewnym czasie postanowiłam odejść z pracy w urzędzie i założyłam sklep z artykułami religijnymi. Ten sklep prowadzę już 33 lata i widzę jak on jest potrzebny. Za wszelkie łaski serdecznie dziękuję Matce Bożej.

Wiesław zaświadczył: W życiu uważam się za szczęśliwego, gdyż miałem rodziców, którzy pokazywali mi gdzie należy się udać jeśli natrafię na trudności. Tym miejscem była Częstochowa. W 1988 r. prowadziłem gospodarstwo, ale chciałem zaprzestać tej działalności. Nie było łatwo. Poprosiłem Maryję o pomoc i opiekę. Wszystko się udało, a ja wyjechałem do Warszawy w poszukiwaniu pracy. Dodam, że nie znałem Warszawy, ani nie miałem tam znajomych czy rodziny. Matka Boża mnie prowadziła. Gdy myślałem, że nie znajdę pracy, nagle dostałem telefon i otrzymałem pracę, a na dodatek podczas rozmowy mój szef zaoferował mi dodatkowo mieszkanie. Pracuję tam do dnia dzisiejszego. W 2006 r. miałem wraz z rodziną przeprowadzać się do nowo wybudowanego domu. Dowiedziałem się, że jestem chory i mam złośliwy nowotwór migdałów i więzów chłonnych szyi. Miałem szczęście, że lekarz szybko i trafnie zdiagnozował moją dolegliwość. W jednym ze szpitali nie zostałem przyjęty, pojechałem do następnego. Tam lekarz, który mnie przyjmował miał na szyli zawieszony krzyż. Od razu wiedziałem, że jestem w dobrych rękach. Oczywiście byłem załamany, miałem tylko 35 lat. W tamtym okresie sceptycznie podchodziłem do Lichenia, ale postanowiłem tam pojechać. Podczas mszy świętej bardzo bolała mnie szyj, choć normalnie mój nowotwór nie bolał mnie. Nie mogłem wytrzymać z bólu. Żaliłem się Matce Bożej i mówiłem Jej, że przecież przyjechałem po pomoc, a tu pojawił się ból. Zadzwoniłem nawet do lekarza z prośbą o szybka wizytę oraz o przepisanie mi leków przeciw bólowych. Jednak po Eucharystii ból ustąpił. W 2007 r. moje leczenie zostało zakończone. Jestem zdrowy, za co dziękuję Matce Bożej. Wiem, że w Licheniu zostałem uzdrowiony. W roku ubiegłym miałem marzenie by zakupić robot samo koszący trawę. Nie miałem na niego funduszy. Poprosiłem Matkę Bożą o pomoc. Gdy znalazłem robota za połowę ceny, który był pokazywany na wystawach, księgowa z mojej pracy zadzwoniła do mnie mówiąc, że musi mi wypłacić pieniądze za zaległe urlopy. Okazało się, że była to suma potrzebna na zakupienie robota. Dopłaciłem tylko 100 zł. Widzę jak Matka Boża pomaga nawet w zwykłych codziennych sprawach.

Kolejna pani zaświadczyła: Nie lubię się dzielić otrzymanymi łaskami, ale za każdym razem gdy się dzielę tym co otrzymałam od Boga to otrzymuję jeszcze więcej. Pierwszy raz zawierzyłam się Matce Bożej 25 lat temu w Lourdes. Tam zawierzyłam Matce Bożej siebie. Modliłam się o dobrego ojca dla swojego trzyletniego dziecka. Nadmienię, że jako nastolatka zaszłam w ciąże a ojciec dziecka opuściła nas. Bardzo szybko poznałam obecnego mego męża, z którym mam dwójkę dzieci. Jest on bardzo dobrym ojcem dla moich dzieci i mężem dl a mnie. Po dwudziestu latach małżeństwa chciałam zostawić męża, gdyż wydawało mi się, że go nie kocham. Jednak zrozumiałam, że otrzymałam męża od Matki Bożej i ze w sakramencie małżeństwa wzajemnie możemy się uświęcać. Mimo trudności wiem, że warto jest trwać. Moja córka, zachorowała na raka węzłów chłonnych. Postanowiłam tę chorobę przyjąć ze spokojem. Ofiarowałam moją córkę Jezusowie i Matce Bożej. Później zaczęłam ofiarowywać kolejne swoje dzieci. Teraz dziękuję Matce Bożej za taką a nie inną historię swego życia. Ciągle czuję opiekę Matki Bożej.

Jarek powiedział: Przez 21 lat paliłem nałogowo papierosy. Paliłem od dwóch do czterech paczek dziennie. Próby nie palenia podejmowałem kilka razy, ale zawsze kończyły się one fiaskiem. W 2013 r. postanowiłem przeżyć sylwestra z Matką Bożą i tam poprosiłem Maryję o uwolnienie. Gdy wróciłem przestałem palić i od tamtego czasu, czyli już 5 lat nie palę. Nie miałem żadnych objawów braku tytoniu w organizmie, a nawet przeciwnie, czuję wstręt do papierosów.

Agnieszka: Dziękuję, za to, że mogłam być w Panamie na Światowych Dniach Młodzieży. Przy tej okazji pojechaliśmy również do polskiej misji na Kubie, gdzie dostarczyliśmy leki i żywność. Tam poznałam bardzo ubogich ludzi, ale nauczyłam się od tych ubogich ludzi wiary. Codziennie doświadczam, że warto jest zawierzać siebie Niepokalanej, gdyż Ona nas prowadzi. W Panamie gościła mnie 70 letnia kobieta, uboga, która je posiłek raz dziennie, ale mimo ubóstwa pokazała mi czym jest wiara i jak miłością można dzielić się z innymi.

Kolejny pan zaświadczył: W ubiegłym miesiącu zawierzyłem swoją siostrę Matce Bożej. Przez miesiące walczyłem z siostrą o to, by wzięła ślub kościelny. Ona nie chciała nawet o tym słyszeć. Już cztery dni po zawierzeniu siostra zadzwoniła do mnie i poinformowała mnie, że bierze kościelny ślub.

Kolejne spotkanie Oddaj się Maryi w pierwszą sobotę marca, czyli 2 marca 2019 r.

Za: www.niepokalanow.pl