Nowy Wiśnicz. Mateczki z rodziny Maryi

W dzień odpustu ku czci Wiśnickiej Pani siostry świętowały 100-lecie obecności i posługi w tej parafii. Są darem Niepodległej, a ich życie – sercem pisane.

Mszy św. w pięknym barokowym kościele parafialnym w Nowym Wiśniczu w dniu odpustu, dożynek i jubileuszu 15 sierpnia przewodniczył biskup tarnowski Andrzej Jeż. Do świątyni uroczyście zostały wniesione relikwie założyciela Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi – św. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego.

O oprawę liturgii zadbał chór parafialny, schola i orkiestra. Wieńce dożynkowe przywieźli mieszkańcy Kobyla, Leksandrowej, Muchówki, Olchawy, Połomia Dużego i Łomnej. Eucharystię koncelebrowali kapłani z dekanatu i rodacy, wśród nich m.in. ks. infułat Adam Kokoszka. Uczestniczyły w niej licznie przybyłe na uroczystość siostry Rodziny Maryi z matką generalną zgromadzenia m. Janiną Kierstan, a także przełożoną prowincji krakowskiej m. Małgorzatą Burek.

Biskup Andrzej Jeż w homilii przypominał o podwójnym wymiarze naszego życia, które swe korzenie ma w ziemi, a serca w niebie. O tym w wyjątkowy sposób przypominają światu osoby konsekrowane. Dowodził, jak mocno życie sióstr Rodziny Maryi jest wrośnięte w polską ziemię, jak bardzo związane jest z życiem naszej ojczyzny i wpisane w jej historię. Wyliczał obszary ich zaangażowania – od prowadzenia burs, ochronek, dokształcania młodzieży, prowadzenia tajnego nauczania, po opiekę nad starszymi, chorymi, pielęgnację rannych w czasie wojen, opiekę nad więźniami, akcje ratowania rodzin żydowskich, pomoc polskim oddziałom partyzanckim, zaangażowanie w powstanie warszawskie.

To świadectwo ich życia biskup nazwał codzienną Ewangelią głoszoną światu. Przez takie działanie rodzina Maryi się rozrasta. – Wszyscy tak jak siostry moglibyśmy powiedzieć, że jesteśmy w rodzinie Maryi, wszyscy jesteśmy Jej dziećmi. To jest prawda oczywista, pragniemy jednak, żeby to była rodzina bardziej zjednoczona. W czasach rozproszenia naszych rodzin potrzebujemy nawiązywania nowych więzi rodzinnych, silniejszych, mocniejszych – przekonywał bp Andrzej Jeż.

– Nowy Wiśnicz jest miastem szczególnym. Nawet architektonicznie został tak pomyślany i tak utworzony, że przestrzeń materialna życia łączy się tu z przestrzenią duchową. One się przenikają w architekturze wpisanej w ukształtowanie ternu, w życiu codziennym i w historii tego miasta i parafii. Kiedy żyjemy tutaj, uświadamiamy sobie zakorzenienie bardzo mocne w życiu naszych przodków, ale także elementy przyrody i architektury wskazują nam na kierunek, który jest już w nas zapoczątkowany przez dar nieśmiertelnej duszy, to jest nasz cel, nasza przyszłość. Proszę was, abyście cenili sobie te dwa wymiary, które są w was – zwracał się do mieszkańców biskup.

O tym, jak bardzo siostry Rodziny Maryi wpisały się w życie parafian i jak silne łączą je z nimi więzy, świadczył widok mieszkańców witających się z siostrami, które tu kiedyś pracowały i przybyły na jubileusz. O tym, jak wiele tu wniosły one i ich poprzedniczki, opowiada z kolei wystawa fotografii prezentowała na zewnątrz kościoła od kruchy zachodniej po wschodnią.

– Siostry Rodziny Maryi jak Niepodległa przez 100 lat pięknie wpisały się w bogaty pejzaż wiśnickiej parafii. Dziś szczególnie pragniemy dziękować Bogu za ich obecność, a siostrom za ich wielkie świadectwo życia, za posługę w naszej parafii dla duchowego i materialnego ubogacenia i uświęcenia naszej wspólnoty – mówił proboszcz wiśnickiej parafii ks. Krzysztof Wąchała.

Siostry przez ponad 30 lat prowadziły w Nowym Wiśniczu ochronkę, a przez ponad 30 – przedszkole, dziś katechizują, troszczą się o świątynię, zakrystię, wystrój kościoła, prowadzą wiele grup parafialnych – od Dziewczęcej Służby Maryjnej, po scholę parafialną, Oazę Dzieci Bożych, Ognisko Misyjne, grupy teatralne i biblijne. Jak dowodził ks. Krzysztof Wąchała, wiara sióstr, ich miłość do Kościoła, gorliwa posługa, żarliwa modlitwa pozostała w pokoleniach mieszkańców Nowego Wiśnicza, czego dowodem są liczne powołania kapłańskie i zakonne. Jest ich naprawdę wiele. To 26 żyjących kapłanów i 11 sióstr.

Aktualnie w wiśnickiej wspólnocie posługują trzy siostry Rodziny Maryi. Przełożona domu s. Urszula Błaszkiewicz podkreśla dużą życzliwość kapłanów wobec nich na przestrzeni wieku, a także dobroć parafian, którzy tu im pomagali i pomagają. – Doświadczamy po dziś dzień tej dobroci i życzliwości ogrom. Tu są naprawdę dobrzy ludzie – dodaje.

Wspomnieniami z perspektywy przedszkolaka dzielił się z siostrami ks. infułat Adam Kokoszka, ich wychowanek. Nazywane tu były przez wszystkich mateczkami. Opowiadał, jak siostry uczyły ich ukochania Pana Jezusa Eucharystycznego, jak prowadziły często do kościoła, gdzie w prezbiterium klękali i śpiewali Panu Jezusowi. Wspominał popołudniową głośną modlitwę sióstr w domu zakonnym, którą słychać było na ulicę. Jest przekonany, że to właśnie ona użyźniała wiśnicką ziemię, na której wyrastały tak liczne powołania kapłańskie i zakonne. Z racji jubileuszu siostry zadeklarowały ofiarować w darze 100 godzin adoracji przed Najświętszym Sakramentem z prośbą o nowe powołania z parafii.

Ks. infułat Adam Kokoszka podkreśla także, że i św. Zygmunt Szczęsny Feliński, którego relikwie uroczyście do kościoła wniesiono, nie jest tutaj od dzisiaj, ale od stu lat. – Przybył tutaj wraz z siostrami Rodziny Maryi – swoimi duchowymi córkami. One przyniosły tutaj jego duchowość opierającą się o trzy fundamentalne wartości, na które także obecnie jest wielkie zapotrzebowanie, a są nimi rodzina, ojczyzna i Kościół – wylicza kapłan, życząc siostrom, by jak ich duchowy założyciel były nadal i zawsze zajęte Bogiem i pisały miłością dalsze dziesięciolecia zgromadzenia wszędzie tam, gdzie posługują.

W diecezji tarnowskiej siostry Rodziny Maryi są obecne także w limanowskiej parafii i w Chorzelowie.

Za: Beata Malec-Suwara, Tarnowski Gość Niedzielny tarnow.gosc.pl