Ostatni dzień Wielkiego Odpustu Tuchowskiego

TuchówDobiegł końca tegoroczny Wielki Odpust Tuchowski. Ostatniego dnia świętowania u tronu Najświętszej Maryi Panny do jej sanktuarium pielgrzymowali nauczyciele i pracownicy oświaty oraz uczestnicy Pieszej Pielgrzymki Tarnowskiej na Jasną Górę. W czasie Eucharystii kończącej odpust modlitwą zostali objęci szczególnie dobrodzieje klasztoru redemptorystów i sanktuarium w Tuchowie. Hasłem ostatniego dnia odpustu były słowa: Nawracajmy się, będąc w drodze do szczęścia wiecznego.

Podczas Mszy Świętej o godzinie 7.00 jej główny celebrans o. Jan Rzepiela CSsR, rozważając Słowo Boże, mówił o tym, jak demon odrzucił Stwórcę, mówiąc mu: Nie będę służył! Później ten sam demon obiecał ludziom w raju, że będą jak bogowie, a oni ulegli jego podszeptom, bo chcieli decydować o tym, co jest dobre, a co złe. Tak pojawił się grzech w życiu człowieka. Choć człowiek jest stworzony do szczęścia, nie będzie szczęśliwy, jeśli nie odwróci się od zła, jeśli nie wróci do Chrystusa. Ja jestem drogą prawdą i życiem – mówi Pan Jezus (…). Trzeba się nawrócić na tę drogę, na drogę miłości. Dzisiejszy świat jest pogrążony w egoizmie – byle więcej, byle dla mnie, byle było mi przyjemnie. Ale trzeba popatrzeć, jak to się skończy – przestrzegał o. Rzepiela. Później kaznodzieja mówił: Czasem szukamy szczęścia na niewłaściwych drogach. Są to drogi szczęścia ulotne, przynoszące szkody, jak np. różne używki, a człowiek powinien się troszczyć przede wszystkim o szczęście wieczne, o obiecane mieszkanie w niebie. Kiedy popsuło się wszystko przez grzech anioła, przez grzech ludzi, [Jezus] wziął za to odpowiedzialność, zapłacił śmiercią na drzewie krzyża, śmiercią przestępcy (…). Jezus otworzył człowiekowi drogę do raju i to On sam jest tą drogą. Redemptorysta tak mówił o nieskończonej miłości Boga i Jego planie wobec ludzi: Do końca nas umiłował i jeśli mamy być szczęśliwi nie na chwilę, ale na zawsze, to trzeba iść tą drogą, drogą miłości. Poranne kazanie przypomniało wiernym, że Bóg pragnie naszego nawrócenia, abyśmy byli szczęśliwi na ziemi i przez całą wieczność w niebie.

Ks. kanonik Jan Kukowski, dziekan chęciński, mówił w homilii o godzinie 9.00 o nawróceniu, na drogę którego kieruje nas w Tuchowie Maryja: Sanktuarium, w którym jesteśmy, jest miejscem powtórnych narodzin. Miejscem przemiany człowieka w jego myśli, jak i w czynie (…). Wyznajemy z całym Kościołem, że Maryja jest nam dana za Matkę, za Orędowniczkę, za Wspomożycielkę, nie wykluczając tego ostatniego momentu – momentu przejścia człowieka do życia wiecznego, które jest treścią dzisiejszych rozważań odpustowych. Ks. kanonik mówił też o niebezpieczeństwie hotelarskiego stylu życia, nie tylko jeśli chodzi o miejsce zamieszkania, ale także o relacje między ludźmi. Dom, rodzina, małżeństwo, wiara, są zobowiązaniem, a współczesny człowiek nie chce mieć zobowiązań, woli wszędzie być gościem i nie chce zaufać innym na stałe. Jako inne zagrożenie kaznodzieja podał iluzję bezpieczeństwa świata, podczas gdy to Bóg i to wszystko, co nieprzemijające, może być jedynym gwarantem bezpieczeństwa. Ks. Kukowski przypomniał o orędziu przekazanym przez św. Faustynę, o tym, że Bóg jest miłosierny i chociaż grzech prowadzi do nadużycia Bożego zaufania, to On nie uzależnia swojej przyjaźni od postępowania swych słabych dzieci. Mój Bóg mnie kocha – tego w swej świadomości doświadcza człowiek, kiedy zwraca się do Niego, ale może o tym pamiętać także wtedy, gdy odwróci się od swego Stwórcy. Zatem nie bójmy się zwrócić do Boga ze swoim grzechem, ze swoją słabością – nawoływał kapłan. Kaznodzieja zachęcił, by wziąć odpowiedzialność za wszystkie swoje złe czyny, aby Jezus mógł na nich położyć pieczęć ze swej zbawczej krwi.

Mszy Świętej o godzinie 11.00, podczas której swoją pielgrzymkę przeżywali nauczyciele i pracownicy oświaty, przewodniczył ks. prałat Franciszek Kuczek, dziekan dekanatu tuchowskiego i proboszcz parafii pw. św. Katarzyny w Ryglicach. Homilię wygłosił natomiast o. Krzysztof Bieliński CSsR, wykładowca Akademii Alfonsjańskiej w Rzymie. Kaznodzieja rozpoczął od podzielenia się swoim doświadczeniem słuchacza Szkoły Wychowawców Seminaryjnych, gdzie już wówczas, przed wieloma laty, zwracano uwagę na niepokojące zjawiska, dostrzegane wśród młodzieży, pozostawianej coraz częściej samej sobie. Dlatego – zdaniem kaznodziei – nauczyciele i rodzice powinni być bardziej wychowawcami. I dodał: Potrzeba mądrych nauczycieli i wychowawców z sercem współodczuwającym jak Jezus. Czyż może być większe powołanie od tego, którym was Bóg obdarzył? Odwołując się do słów Ewangelii św. Marka, powiedział, że powołanie nauczyciela rodzi się we współodczuwającym sercu Jezusa, który jako dobry pasterz wskazywał ludziom właściwy kierunek życia. Wasze powołanie, wasza misja ma źródło w sercu Jezusa – przekonywał katolickich nauczycieli o. Bieliński. Kaznodzieja zapewniał również swoich słuchaczy, że wbrew pozorom jest jeszcze młodzież, która odkrywa, że Jezusa warto posłuchać. Zdaniem redemptorysty, wzorem dobrego nauczyciela jest obecny na kartach Ewangelii Nikodem, który najpierw nocą w poszukiwaniu prawdy przychodzi do Jezusa, potem podczas zebrania Sanhedrynu zabiera głos w dyskusji, stając po stronie Zbawiciela, by w końcu przyznać się przed ówczesną władzą polityczną do wiary w Syna Bożego. Wzorowy nauczyciel to ten, który ponad wszystko dąży do prawdy, broni Jezusa w środowisku pracy i naucza nie tylko przez słowo, ale przede wszystkim przez świadectwo życia.

Ks. prałat Zbigniew Szostak, kustosz Sanktuarium Błogosławionej Karoliny Kózkówny w Zabawie oraz dyrektor Pieszej Pielgrzymki Tarnowskiej na Jasną Górę, przewodniczył Mszy Świętej o godzinie 15.00, na której zgromadzili się głównie uczestnicy tejże pielgrzymki. Do zgomadzonych na placu wiernych mówił: Przybywamy tu dlatego, że jesteśmy dziećmi Maryi i chcemy jej powierzyć nasze pielgrzymowanie. Nawiązując do hasła dzisiejszego dnia, kaznodzieja wyjaśniał, że nawrócenie jest zaproszeniem do tego, by zmienić nie tylko kierunek życia, ale przede wszystkim zmienić swoje myślenie, pragnienia, wyobrażenia czy marzenia. A wszystko po to, byśmy mieli życie w pełni, co oznacza życie w miłości do Boga i człowieka, bo nie można miłować Boga, jeśli nie miłuje się drugiego człowieka. Wiara w Boga żywego to wiara w Boga, którego zapraszamy do naszego życia i pozwalamy, aby w nim działał. Bóg nie zawsze będzie prowadził nas drogą łatwą, ale taką, na której będziemy szczęśliwi. W czasie kazania świadectwem swojego nawrócenia podzielił się pan Grzegorz, jeden z pielgrzymów przybywających do Tuchowa, który kilka lat temu w czasie Mszy Świętej doświadczył cudownego uzdrowienia z choroby.

Wielki Odpust Tuchowski zwieńczyła wieczorna Eucharystia sprawowana w intencji dobroczyńców miejscowego klasztoru i sanktuarium. Celebransem i kaznodzieją był o. Witold Radowski, przełożony wspólnoty redemptorystów w Tuchowie. Kiedy przychodzimy do Matki, odczuwamy więź z Tą, która prowadzi nas do swego syna – rozpoczął kaznodzieja. Odpowiedzią na wszelkie wątpliwości, które mogą rodzić się w sercu człowieka zmierzającego ku Jezusowi, są Jego słowa z odczytanej dziś Ewangelii: Ja jestem drogą, i prawdą, i życiem. Często człowiek dążąc ku niebu, próbuje iść na skróty, odrzucając ofiarę, cierpienie czy poświęcenie. Doświadczenie życiowe uczy jednak, że droga na skróty to często droga donikąd. Jako chrześcijanie jesteśmy zobowiązani do posłuszeństwa wiary i przyjmowania słów Ewangelii Jezusa Chrystusa, a nie dowolnego wybierania jedynie wygodnych fragmentów czy interpretowania jej na własne potrzeby. Człowiek, który kieruje się Ewangelią, nie może iść na kompromis z grzechem – mówił stanowczo kaznodzieja. Pan Bóg jest zawsze przy człowieku, nawet gdy – tak zwyczajnie, po ludzku – nic na to nie wskazuje. Ważne jest zaufanie, nadzieja, wiara w to, że cierpienie, którego człowiek doświadcza prowadzi do Jezusa i do mieszkania, których wiele nam przygotował w domu Ojca – mówił redemptorysta. Trzeba zaufać, że Bóg chce naszego szczęścia, choć czasem nie jest łatwo i wydaje się, że opuścił człowieka. Taka wiara daje siły do tego, by pokonać to, co w życiu trudne. Bóg oferuje nam bowiem szczęście prawdziwe, a nie pozorne, proponowane przez świat. Kończąc, o. Radowski zachęcił pielgrzymów, by pomocy w drodze ku życiu wiecznemu szukali u Bożej Rodzicielki: Maryja jest ostoją naszego zbawienia, naszego życia wiecznego (…), dlatego zawsze do Matki przychodźcie, bo Ona chce prawdziwego szczęścia człowieka, tego szczęścia, które nigdy się nie skończy.

Na zakończenie Eucharystii kustosz sanktuarium o. Bogusław Augustowski CSsR skierował słowa podziękowania do wszystkich, którzy włączyli się w przygotowanie i wspólne przeżywanie tegorocznego odpustu. Po Mszy Świętej, jak każdego dnia, odbyła się procesja z Najświętszym Sakramentem.

br. Tomasz Bil CSsR
br. Arkadiusz Buszka CSsR