Sercańskie pożegnanie kard. Nagiego – testament

W poniedziałek wspólnoty sercańskie pożegnały kardynała Nagiego. Ich modlitwom przewodniczył również ks.kard. Franciszek Macharski. Poznaliśmy również wtedy duchowy testament jaki po sobie zostawił zmarły sercanin. W poniedziałkowe po południe przejedziemy w kondukcie od ul. Saskiej do Sanktuarium Jana Pawła II.

Publikujemy „ostatnią wolę” zmarłego 5. czerwca 2013 roku ks. kard. Stanisława Nagiego SCJ.

 V.C.J.

Moja ostatnia wola

Wobec coraz to bardziej oczywistej perspektywy odejścia z tego świata dostrzegam potrzebę rozrachunku z długim moim życiem i spotkanymi w nim bliskimi mi ludźmi.

Dobremu Bogu dziękuję za nadspodziewanie długie życie, które co najmniej cztery razy było śmiertelnie zagrożone. W ostatnim przypadku złamania nogi, prawdopodobnego zapalenia płuc i kilkumiesięcznego pobytu w szpitalach przy opiece Pana Profesora Edwarda Golca oraz Pana Profesora Krzysztofa Żmudki, Pana Profesora Tomasza Brzostka, Państwa Pawlickich, państwa Przeklasów a także całemu przezacnemu personelowi pielęgniarskiemu, któremu dziękuję za poświęcenie i dobroć.

 Dobry Pan Bóg podarował mi jeszcze pewien czas, z pewnością kierowany Miłosierną Wolą, na przygotowanie się na spotkanie z Nim i z całą tajemnicą wiecznego życia.

Z pokorą i skruchą wyznaję, że tej błogosławionej szansy należycie nie wykorzystałem, choć nie brakowało w tym celu podejmowanych prób. Pozostaje mi tylko liczyć na głoszone przeze mnie wielokroć Miłosierdzie przy rychłym z Nim spotkaniu.

Liczę na głęboko przeżywaną zawsze tajemnicę Bożego Serca zespoloną z tajemnicą Jezusa Chrystusa Wcielonego Boga, które to tajemnice były głównym tematem mojego kapłańskiego i profesorskiego przepowiadania. Stanowiło ono wyraz mojego głębokiego przekonania i niezłomnej wiary.

Podobna więź łączyła mnie zwłaszcza w moich wykładach z tajemnicą Matki Bożej i Świętego Kościoła Katolickiego. Matka Boża urzekała swoją wyjątkowością związaną z Niepokalanym Poczęciem, wolnością od grzechu, ogromem godności Bożego Macierzyństwa, oddanie sprawie swojego Syna aż do Jego śmierci, a tajemnica Wniebowzięcia stanowiła dla mnie logiczne zwieńczenie błogosławionych atutów Jej życia, Osoby. Z radością, dumą i miłością widziałem w Niej swoją niebieską Matkę.

Kościół był dla mnie drugim aktem tajemnicy Wcielenia ukształtowany przez Chrystusa w Duchu Świętym, nowotestamentalnym Ludem Bożym, rodzącym się z tajemnicy Odkupieńczej Śmierci i Zmartwychwstania. Prawda o Kościele stanowiła wielką przygodę mojego życia naukowego.

Wyjątkowym etapem i ogromną przygodą mojego życia było spotkanie z Papieżem Błogosławionym Janem Pawłem. II. Rozciągało się ono na parędziesiąt lat począwszy od spotkanie na KUL-u a skończywszy na ostatnich kolędach z końcem stycznia 2005 roku. Tego się ani opowiedzieć, ani opisać nie da. Niech się zamknie w przygodzie realizowania człowieczeństwa, aż do granic świętości. Zawsze czułem, że jestem prochem przy Jego Osobie i ceniłem sobie każdy gest dobroci i ojcowskiej życzliwości. Jeżeli mam, o co poprosić moich rodaków i moich współbraci to o to, aby dojrzeli wielkość i geniusz Jana Pawła II, a Księża Sercanie w Polsce żyli w przeświadczeniu, że w tym Papieżu mieli oddanego Przyjaciela. W związku z Papieżem Janem Pawłem II wyjątkowe więzy łączą mnie z księdzem Kard. Stanisławem Dziwiszem. Był On tą szeroko otwartą furtką do tajemnicy genialnego Papieża. Otwierał ją przede mną często i życzliwie, a więcej jeszcze, żywiłem wielkie przekonanie, że wziął walny udział w mojej kardynalskiej promocji, za co jestem Mu gorąco wdzięczny.

Za kolejny wielki dar Boga uważam Zgromadzenie Księży Najświętszego Serca Jezusowego z błogosławionym Ojcem Leonem Dehonem. Poza wspaniałą i urzekającą ideą miłości Bożego Serca urzekła mnie gościnność Prowincji Francuskiej, Belgijskiej, Włoskiej, Hiszpańskiej i Portugalskiej tegoż Zgromadzenia. Szczególną jednak wdzięczność żywię wobec dwu pierwszych, bo one wniosły ogromny wkład w moją karierę naukową. O. Műrmans z Prowincji Flamandzkiej, O. Blagier i O. Deseins z Prowincji Francuskiej stanowili złote ogniwa w długim łańcuchu moich Dobroczyńców spoza Polski.

Jeszcze głębsze poczucie zadłużenia odczuwam w stosunku do naszej Polskiej Prowincji Zgromadzenia Księży Sercanów. Od niezapomnianego Nowicjatu w Felsztynie i roku uzupełnienia studiów humanistycznych, poprzez straszliwy czas wojny, po ojcowską opiekę garstki księży w Krakowie – Płaszowie, odbytych studiów filozoficznych i teologicznych, aż do kapłaństwa.

Złotymi zgłoskami w heroicznym okresie Polskiej Wspólnoty Zgromadzenia zapisali się ks. Kazimierz Wiecheć, ks. Ignacy Soszko, ks. Władysław Majka, ale nade wszystko pierwszy Prowincjał ks. Michał Wietecha. W okresie niemieckiej okupacji bohatersko chronił i materialnie utrzymywał wspólnotę Płaszowską, a w okresie rządów komunistycznych rozbudował ją do rozmiarów normalnej Prowincji Zgromadzenia. Zapłacił za to ciężką chorobą, zakończoną przedwczesną śmiercią. Nie do pominięcia w gronie tych, którzy mieli wpływ na moje życie zakonne i kapłańskie, z którymi wiązała mnie więź głębokiej dla nich wdzięczności należał mój brat ks. Franciszek.

Pozostaje jeszcze serdeczna prośba i apel do kochanych Współbraci, tych najmłodszych i tych najstarszych. Jednych i drugich przepraszam, że nie byłem takim przykładem jakiego mogli się ode mnie spodziewać. Zawsze czułem się z nimi związany, jak powtarzałem byli moimi a ja byłem ich. Jeżeli mogę, to proszę was, doceniajcie swoje powołanie kapłańskie i zakonne. Jedno i drugie piękne, wielkiej cenne, ale niech nie będą one na marginesie waszego życia, ale niech stanowią jego jądro i główny nerw wszystkiego co robicie. Najświętsze Serce Jezusa było głównym tematem mojej kapłańskiej działalności i nie żałuję tego. Jeżeli dumny jestem z czegoś w działalności Prowincji Polskiej, to z działalności misyjnej współbraci, których temat NSJ był naczelnym wątkiem ich kaznodziejstwa.

Ostatnie sprawa, to sprawa ewentualnego pochówku. Chwilami wydaje mi się, że ponieważ gro mego życia spędziłem między współbraćmi, może i po śmierci powinienem zostać między nimi. A ponieważ w ostatnim okresie zostałem mianowany kardynałem, decyzję tę pozostawiam bardzo życzliwemu mi ks. Kard. S. Dziwiszowi, ewentualnie jego legalnemu następcy, biskupowi krakowskiemu w porozumieniu z aktualnym przełożonym Prowincji Polskiej Księży Sercanów w Polsce.

Kraków, 08 lutego 2013 r.

+ St. Kard. Nagy SCJ

Więcej (zdjęcia) na: www.profeto.pl