Serce Jezusa w duchowym doświadczeniu i w pismach Sługi Bożej s. Marii Celeste Crostarosy

Ja jestem sercem Ojca, który posłał Mnie na świat, aby przekazać swoim stworzeniom prawdę o sobie samym.

Założycielka Zakonu Najświętszego Odkupiciela (mniszek redemptorystek), włoska mistyczka Matka M. Celeste Crostarosa (1696–1755) w duchowych pismach odsłania przed nami piękno swojego zjednoczenia z Bogiem w Jezusie Odkupicielu, jej Oblubieńcu. Rozmowy duszy z Jezusem to dzieło, w którym zapisała niektóre swoje rozmowy z Odkupicielem. Mogą stać się one zachętą i światłem także dla współczesnego człowieka, tęskniącego za Bogiem oraz za prawdziwą relacją z drugim człowiekiem, która staje się piękna i niesie duszy nasycenie wtedy, kiedy jest oparta na sercu. Tajemnicę serca, Chrystusowego i naszego, spróbujemy zgłębić nieco, wsłuchując się w wewnętrzne rozmowy Sługi Bożej s. M. Celeste Crostarosy z Jezusem.

Matka Celeste mówi nie tylko o Sercu Jezusa, ale o Chrystusie jako Sercu Ojca. A oto jedno z jej najpiękniejszych duchowych doświadczeń. Pewnego razu, rozmawiając ze swoim Oblubieńcem Jezusem o pokorze, usłyszała:

Pouczając was, abyście byli łagodni i pokornego serca, nie chciałem powiedzieć nic innego, jak właśnie objawić największą tajemnicę: że Ja jestem sercem Ojca, który posłał Mnie na świat, aby przekazać swoim stworzeniom prawdę o sobie samym… Sercem Ojca jest więc Jego Boskie Słowo, które od wieczności było całym Jego upodobaniem, Jego miłością i Jego szczęściem…

Rozważaj więc mądrość twojego Ojca niebieskiego. On posłał Mnie na świat i w ten sposób przedstawił swoje serce jako wzór dla swoich stworzeń, wzór prawdy[1].

Ja jestem sercem Ojca – tę prawdę objawił jej sam Jezus, bezgraniczna miłość; z miłości, bowiem zmiłował się nad swoimi stworzeniami i zaradził ich biedzie oraz niewiedzy, zbawiając w tak szlachetny sposób[2].

Jezus, Słowo Wcielone, jest sercem Ojca. Kiedy klęczymy przed Najświętszym Sakramentem, przed nami, możemy odważnie powiedzieć, jest Serce Ojca – Jezus. Możemy usłyszeć Ojcowskie słowo: oto dla was Moje Serce! A co dopiero, kiedy przyjmujemy Jezusa w Komunii świętej! Przyjmujemy naprawdę Serce Ojca!

Już od dzieciństwa Jezus wskazywał Marii Celeste na swoje Serce i pociągał ją do Niego. Jako młodą dziewczynę zapraszał nie tylko do wpatrywania się w Jego otwarte z miłości i przebite Serce, ale do wejścia do wewnątrz, w nieogarnione Jego głębiny, w głąb tajemnicy nieskończonej miłości.

W jedną z niedziel przystąpiłam do Komunii świętej. Po otrzymaniu „świętej cząstki” objawił mi się Pan nasz z otwartym bokiem i przyjmując mnie do swojego Boskiego Serca, powiedział: „Wejdź do tej rany, a Ja obmyję cię i oczyszczę ze wszystkich twoich grzechów”. Powiedział to z wielką łagodnością, a dusza moja poczuła się czysta i wolna. Dodał jeszcze, że odpuścił mi wszystkie grzechy[3].

Kiedy pozwolimy Chrystusowi, aby nas ogarnął, objął swoim Sercem, aby nas przyjął w Nim, stajemy się nowym, czystym człowiekiem. Zadziwiająca jest głębia Jego miłości! Serce jest obrazem tej miłości. M. Celeste wie, że Jezus pragnie, aby człowiek był nie tylko obserwatorem, lecz aby wszedł i stał się uczestnikiem tej rzeczywistości, którą symbolizuje serce. Ona sama doświadczyła już, że miłość, jaką Bóg nas umiłował, rodzi w człowieku miłość do Niego i do bliźniego:

Sprawiłeś, Jezu, że poznałam Cię, a miłość, jaką mnie ukochałeś, zrodziła w moim sercu umiłowanie Ciebie[4].

Wtedy On ponowił swoje zaproszenie, jakby przynaglając:

Od tej pory moje Boskie Serce niech będzie twoim tajemnym mieszkaniem. W Nim uczyń sobie gniazdko, modląc się nieustannie. Gdy Ja będę mieszkał w twoim sercu, a ty w moim, wtedy usłyszysz głos czystej Boskiej Miłości. Kiedy chcesz przyjąć Mnie w Najświętszym Sakramencie, zatop się w głębinach tego niepojętego Daru. A gdy Mnie przyjmiesz, zanurz się w głębiach nieskończonej miłości, bo masz w sobie bezcenny skarb[5].

Nieco później następuje zwrotny moment z życiu M. Celeste. Bóg powołuje ją do bycia Matką i Założycielką nowej rodziny zakonnej Najświętszego Odkupiciela. Jest rok 1725[6].

Pan uczynił mi dar ze swego Boskiego Serca, czyniąc Je moim, w bezmiarze miłości. Darował mi również całe przenajświętsze życie, przyrzekając, że w wierze, nadziei i miłości zjednoczy mnie ze sobą na wieki. Duch Święty połączył moją wolę z Bożą, dokonał jej przemiany tak, że od tej pory zdawało mi się, że dusza zmartwychwstała do nowego życia, zupełnie różniącego się od dotychczasowego.

Bóg przemienił jej życie, uczynił ją pierwszą redemptorystką. Polecił też napisać Reguły zakonu, które zawarte są w Jego życiu. Wszystko to wpisane zostało w moje serce i w moją duszę[7].

Reguła życia mniszek redemptorystek została zapisana w jej sercu w chwili, kiedy nie tylko zamieszkała w Sercu Jezusa, ale także przyjęła Je od Niego w darze. Z tego daru wypływa styl życia jej samej oraz tych, którzy podejmą tę duchową drogę. Przypatrzmy się jeszcze Matce Celeste, jej modlitwie i pragnieniom, aby później styl ten realizować w naszym życiu. Wsłuchajmy się w jej poranną modlitwę:

Pragnę przez całe życie mieszkać w Sercu mojego najsłodszego Oblubieńca Jezusa i w nim dokonywać wszystkich moich czynów; tam składam władze mojej duszy, moje ciało, moje zmysły, poruszenia i oddech mojego życia; w tym pięknym mieszkaniu miłości zamykam siebie na wieczność[8].

Serce Jezusa Matka Celeste nazywa pięknym mieszkaniem miłości, w Nim pragnie mieszkać przez całe życie, jest Ono jej upragnionym mieszkaniem, widzi je oczami duszy jako piękne, zbudowane przez miłość i miłością ozdobione. Czy dostrzegasz głębię dobra, jaka jest w nim dla ciebie? – pyta ją Jezus, a potem radzi jej: Nie wychodź nigdy z tego mieszkania dla ciebie przygotowanego[9].

Innym razem znów zaprasza ją:

Wejdź w moje Boskie Serce i zamieszkaj w nim przez wszystkie dni, abyś mogła w miłości i w działaniu prawdziwie Mnie naśladować nowym życiem przed całym światem[10].

Zamieszkanie w Sercu Jezusa jest wielkim pragnieniem człowieka, ale przede wszystkim sam Jezus gorąco pragnie, aby człowiek zdecydował się na zamieszkanie w Jego Sercu. Matka Celeste w głębi duszy słyszy:Dla ciebie na krzyżu rozwarłem drzwi do mojego Serca, aby obdarować cię wejściem do niego[11].

Co oznacza Serce Jezusa? Co znaczy mieszkać w Nim?

To znaczy w centrum życia postawić miłość. Taka jest duchowość M. Celeste, taka jest też duchowość św. Alfonsa de Liguori, Założyciela Redemptorystów. Zakon Najświętszego Odkupiciela powołany jest po to, aby wszyscy pamiętali o odwiecznej miłości, jaką ich Bóg umiłował[12], a redemptorystka nie powinna zaniedbać żadnego środka ani żadnej możliwości, aby Bóg był kochany przez wszystkich[13].

W centrum jest więc miłość, pamięć o niej, przypominanie miłości, a nade wszystko życie nią. Św. Alfons w Nowennie do Serca Jezusa powie, że pobożnością ponad wszelkie pobożności jest umiłowanie Jezusa Chrystusa, częste myślenie o miłości, jaką do nas żywi kochający nas Odkupiciel. Co więcej, św. Alfons chciałby, aby miłość do Jezusa Chrystusa była jedyną pobożnością chrześcijanina, jedyną troską i uwagą spowiedników i głoszących kazania… gdyż miłość do Jezusa jest złotym łańcuchem, który łączy i wiąże człowieka z Bogiem[14].

Czym było Serce Jezusa dla Matki M. Celeste Crostarosy i co znaczy mieszkać w Nim?

Ona sama daje prostą i pełną odpowiedź: serce oznacza miłość, której doświadcza człowiek[15].

Serce oznacza miłość. Mieszkać w Sercu Jezusa znaczy mieszkać w miłości. ’Mieszkać’ to przebywać, nie tylko wejść na chwilę i wyjść, lecz pozostać i zapuszczać korzenie. ’Mieszkać’ w Sercu Jezusa, w pięknym mieszkaniu miłości, jak pisze M. Celeste, to pozwolić, aby atmosfera Jego dobroci i tego, co wyśpiewujemy w Litanii do Serca Pana Jezusa, przenikała nas, byśmy nią przesiąkli. Święty Paweł pisze, że w Bogu żyjemy, poruszamy się, jesteśmy[16]Inaczej mówiąc, w miłości żyjemy, poruszamy się, jesteśmy, czyli w Sercu Jezusa żyjemy, poruszamy się, jesteśmy – to znaczy: mieszkamy.

Serce Jezusa – piękne mieszkanie miłości.

Dalej Matka Celeste pisze: Tam, w Sercu Jezusa, wśród nędzy tego życia odnajdziesz swój pokój; wśród zmartwień i prześladowań – schronienie; wśród pokus i przygnębienia – pokrzepienie. Tam też odnajdziesz swoich przyjaciół, a moich umiłowanych, zawsze, gdy zechcesz wśród nich znaleźć pocieszenie, radując się ich towarzystwem, ciesząc się bez słów słodką łącznością z moimi świętymi; w odpoczynku, jakiego nie można znaleźć w świecie, wśród ziemskich spraw. Tam właśnie znajduje się nieskończone Dobro, niepojęte dla człowieka[17].

Jezus zaprasza każdego z nas do tego pięknego mieszkania miłości, abyśmy odpoczęli pośród trudów życia, pokrzepili nasze siły, schronili się, gdy zagraża niebezpieczeństwo. My bardzo potrzebujemy takich chwil dla siebie samych. A On nawet zachęca: Nie wychodź z twojego umiłowanego mieszkania tj. z mojego Boskiego Serca[18].

Jezus wie, czego nam potrzeba i tym nas obdarza. M. Celeste zauważa, że w Jego Sercu nie będziemy sami. Kiedy tam wejdziemy, usłyszymy bicie serc wszystkich, którzy kochają Jezusa, którzy zostali przez Niego stworzeni i odkupieni. W Jego Sercu spotkamy wszystkich, którzy tam mieszkają, tak jak my. W Jego Sercu moje serce było z tymi duszami stopione[19].

Kiedy przebywamy w Sercu Jezusa, a więc w klimacie miłości, w ciszy modlitwy, w dobrych pragnieniach, wtedy uczucia Jezusa stają się coraz bardziej naszymi uczuciami, wtedy nasze czyny i słowa niosą ze sobą woń miłości i dobra. M. Celeste powie, że

Ten, kto żyje w sercu Jezusa, kocha sercem Jezusa[20].

On zaprasza nas do swego Serca, abyśmy odpoczęli, ale także abyśmy rozpalili się Jego miłością do ludzi. Tego od nas oczekuje i tego pragnie:

Zapraszam cię w sposób szczególny do mojego Serca, gdzie z miłością na ciebie czekałem. (…) Pragnę, abyś kochała wszystkich taką samą miłością, jaką Ja ich kocham, z całego serca. I tak jak Ja myślałem więcej o nich niż o sobie, kiedy byłem na świecie, tak i ty nie myśl więcej o sobie, ale o zbawieniu tych dusz, które Ja tak bardzo kocham[21].

W Sercu Jezusa znajdziemy odpoczynek, znajdziemy naszych przyjaciół i bliskich, by ich kochać bardziej. Tam Jezus pokaże nam również, że są na świecie tacy ludzie, których On bardzo kocha, za których umarł, a którzy sami do Jego Serca nie wejdą, nawet się nie zbliżą, bo nie chcą albo nie potrafią…

Znamy imiona takich osób, które jeszcze nie poznały piękna zamieszkania w Sercu Jezusa. Matka Celeste uczy nas, że możemy wnosić ich do Jego Serca. Kiedy w Komunii świętej przyjmujemy Jezusa do siebie, to znaczy wchodzimy do Jego Serca, On chce, abyśmy nie wchodzili tam sami. Wtedy możemy zabrać ze sobą duchowo i wnieść do Jego Serca wszystkich, o których drży nasze ludzkie serce.

Teraz właśnie Cię pouczę, co możesz zrobić, aby związać z moim Sercem powierzonych ci grzeszników. Kiedy przyjmujesz Mnie w Najświętszym Sakramencie Eucharystii, oddając Mi całą siebie i ofiarowując na zawsze mojemu Sercu swoją wolę, złącz ją z wolą wszystkich męczenników, z ich krwią złącz moją najdroższą krew; złącz ją również z sercem wszystkich, którzy Mnie kochali i kochają, z sercem mojej Matki i wreszcie z sercami zatwardziałych grzeszników. Zwiąż ich z moim Sercem i obmyj moją krwią i tak przedstaw mojemu Ojcu… Zapewniam cię, że ze względu na Mnie nigdy ci tego nie odmówi; nie odmówi tego tobie ani nikomu, kto uczyni to ze szczerego serca[22].

Pragnę, abyś kochała wszystkich taką samą miłością, jaką Ja ich kocham, z całego serca – mówi Jezus.

Czy to jest możliwe?

Papież Benedykt XVI przypomina, że Duch Święty objawia się jako wewnętrzna moc, która harmonizuje [nasze] serca z sercem Chrystusa i uzdalnia [nas]do miłowania braci tak, jak On ich miłował, kiedy pochylał się, aby umywać nogi uczniom (por. J 13,1-13), a zwłaszcza, gdy oddał za nas życie (por. J 13, 1; 15, 13)[23].

Matka Celeste – jak zauważył o. Sabatino Majorano CSsR – powie, że nasze serce może być nie tylko zharmonizowane z sercem Chrystusa, ale może nastąpić „przeszczepienie” nam serca Chrystusa[24], tak abyśmy kochali Jego sercem, ponad nasze małości i kruchości. Wtedy każdy gest miłości staje się sakramentem miłości Boga, ponieważ nasza miłość będzie mieć w sobie coś o wiele głębszego. „Jeśli widzisz miłość, widzisz Trójcę” – pisał św. Augustyn[25].

Trzeba byśmy wierzyli, że jesteśmy zdolni do obdarzania miłością. Nie mamy tej możliwości z siebie samych, lecz mamy ją od Boga, który daje nam swoje Serce. Powróćmy do doświadczenia M. Celeste.

Kiedy trwałam przed moim Panem, aby polecać Mu sprawy bliźniego, Jezus z ogromną miłosną słodyczą wziął w ręce swoje Boskie Serce, ociekające kroplami czystej krwi jakby brylantami i rubinami i powiedział do mojej duszy: „Przyjmij to moje serce, abyś kochała Mnie moją miłością na wieki” [26].

W Komunii świętej przyjmujemy Jezusa, Serce Ojca, i On nas przyjmuje. On się nam daje, a my powierzamy się Jemu. W swoim przesłaniu M. Celeste Crostarosa podkreśla, że Chrystus jest Sercem Ojca, które daje się człowiekowi, które zostaje mu jakby przeszczepione, po to, aby uzdolnić go do kochania z takim radykalizmem, jak On sam kocha.

Serce Jezusa jest sercem otwartym, rozdartym, przebitym, sercem, które nie broni się, lecz otwiera i przyjmuje. To jest pierwszy krok w miłości. Potrzebny jest jeszcze drugi: trzeba powierzyć się drugiemu, zgodzić się na to ryzyko. Nie ma pośród ludzi takiej miłości, która mogłaby dać całkowite bezpieczeństwo. Powierzając się komuś, podejmujemy ryzyko, lecz to ryzyko wpisane jest w prawdziwą miłość[27]. Najpierw podjął je Chrystus i w ten sposób przywrócił nam życie. On się nam oddał całkowicie, chociaż wiedział, że naszą odpowiedzią będzie krzyż. Miłość jednak okazała się silniejsza.

Jeśli potrafimy ufnie otworzyć się na ten „przeszczep” serca, którego Chrystus chce w nas dokonać, czego zresztą już dokonał w Chrzcie świętym i co sprawia w każdej Eucharystii, zauważymy, że kieruje nami serce. Idąc za Jego światłem stajemy się coraz bardziej żywą pamiątką miłości, stajemy się miłością dla tych, których na co dzień spotykamy, z którymi żyjemy.

Jezus:

Przyjmij moje serce

i kochaj moją miłością!

Amen, niech tak się stanie!

 

 Oprac. s. Kazimiera Kut OSsR



[1] M. Celeste Crostarosa, Rozmowy duszy z Jezusem, 9, Homo Dei, Kraków 1996.

[2] Tamże.

[3] M. Celeste Crostarosa, Autobiografia, Homo Dei, Kraków 2007, s. 51.

[4] Tamże, s. 76.

[5] Tamże, s. 76-77.

[6] O. S. Majorano CSsR, Conferenza per gruppo crostarosiano, „Una Perla Nascosta” 2005, nr 2, s. 26.

[7] M. Celeste Crostarosa, Autobiografia, dz. cyt., s. 113.

[8] M. Celeste Crostarosa, Poranne ofiarowanie Trójcy Świętej, w: Ogródek duchowy (dzieło niewydane).

[9] M. C. Crostarosa, Rozmowy duszy z Jezusem, 2, dz. cyt.

[10] Tamże, 3.

[11] Tamże, 2.

[12] Plan Ojca – Reguły.

[13] M. Celeste Crostarosa, Stopnie modlitwy, 16, Homo Dei, Kraków 1996.

[14] Św. Alfons M. de Liguori, Novena del S. Cuore, Verona, s. 3.

[15] M. C. Crostarosa, Stopnie modlitwy, 6, dz. cyt.

[16] Dz 17, 28.

[17] M. Celeste Crostarosa, Rozmowy duszy z Jezusem, 2, dz. cyt.

[18] Tamże, 9.

[19] M. Celeste Crostarosa, Rozmowy duszy z Jezusem, 2, dz. cyt.

[20] M. Celeste Crostarosa, Stopnie modlitwy, 14, dz. cyt.

[21] M. Celeste Crostarosa, Rozmowy duszy z Jezusem, 2, dz. cyt.

[22] Tamże.

[23] Benedykt XVI, Deus Caritas est, 19.

[24] O. S. Majorano, dz. cyt. s. 28.

[25] Za: Benedykt XVI, Deus Caritas Est, 19.

[26] M. Celeste Crostarosa, Rozmowy duszy z Jezusem, 9, dz. cyt.

[27] O. S. Majorano, dz. cyt., s. 29.

 

M. Celeste Crostarosa (1696-1755), włoska mistyczka, Założycielka Zakonu Najświętszego Odkupiciela (mniszek redemptorystek) – Scala  – Zesłanie Ducha Świętego  1731 roku.

Wspólnoty kontemplacyjne Zakonu obecne są na wszystkich kontynentach.

Do Polski Siostry przybyły 29 września 1989.

3 czerwca 2013 Papież Franciszek ogłosił dekret o heroiczności cnót Sługi Bożej.

Życie i duchową drogę Sługi Bożej s. Marii Celeste Crostarosa można poznać przez lekturę jej pism oraz Autobiografii, które można nabyć w klasztorze sióstr, ul. Portowa 52, 43-300 Bielsko-Biała.