Sukces benedyktyńskich mniszek z Jarosławia

„Jest nas 9 sióstr: wiedziemy życie skromne, utrzymując się z emerytur trzech sióstr oraz niewielkiej pracowni haftu” – tak na stronie klasztoru jarosławskich benedyktynek przedstawia się wspólnota mniszek, która po długich modlitwach, w trudnej sytuacji zdecydowała poprosić internautów o wsparcie materialne na remont zabytkowych budynków.

Efekty zbiórki są zaskakujące – w ciągu pół roku na konto klasztoru wpłynęło ponad 430 tys. zł – suma, dzięki której przeprowadzono generalny remont jednego z budynków klasztornych.

– Ale najważniejsze jest to, że dzięki stronie internetowej apostołujemy przez internet. Jest też pierwsza kandydatka „z Facebooka”, inne też wyrażają zainteresowanie – a to o wiele ważniejsze od pieniędzy – mówi KAI s. Barbara Dendor OSB.

Gdy po 200 latach nieobecności, z których 50 przypadło na czasy PRL, obejmuje się liczący 400 lat kompleks klasztorny, jest rzeczą pewną, że będą problemy z remontem. Do całkowicie zdewastowanych budynków w 1991 r. wprowadziły się pierwsze trzy siostry. Nie miały nic, przywiozły jedynie figurkę Matki Bożej, łóżko, mąkę i trochę kartofli. Zastały drzwi klasztoru zabite deskami, wieże pozbawione krzyży, chaszcze, porośnięte wysoką trawą otoczenie, zaniedbany dziedziniec, powybijane szyby, wyrwy w murze okalające opactwo – opłakany obraz.

Dla mniszek zaczął się czas wytężonej pracy nad uporządkowaniem terenu. Od początku było oczywiste, że konieczny jest remont. Tylko jak go przeprowadzić, gdy ma się trzy emerytury i skromne dochody z pracowni haftu? – Modlitwa w trudnej sytuacji zaowocowała pomysłem na utworzenie strony internetowej, na której znalazły się informacje o aktualnej sytuacji klasztoru oraz o formie, w jakiej ludzie dobrej woli mogą wspomóc projekt.

W uruchomianiu strony pomógł siostrom Andrzej Sobczyk, właściciel religijnej księgarni internetowej gloria24.pl. To właśnie on wspomagał benedyktynki z Jarosławia swoją wiedzą i doświadczeniem.

Strona internetowa www.zrob1malykrok.pl ruszyła pod koniec stycznia 2011 r. I stała się rzecz zadziwiająca – już 27 stycznia wpłynęła pierwsza, 500-złotowa wpłata. – Liczyłyśmy, że jeśli 10 tys. osób wpłaci 30 zł, będziemy miały kwotę wówczas potrzebną – 300 tys., aby remont mógł być kontynuowany. I rzecz niezwykła – mówi s. Barbara – już po dwóch miesiącach miałyśmy na koncie tę sumę.

Jaka jest tajemnica sukcesu? Z pewnością stały kontakt z darczyńcami. 23 sierpnia została podsumowana akcja – na konto klasztoru wpłynęło dokładnie 436 334 zł i 71 gr. „Kochani Dobrodzieje! – napisała s. Barbara na stronie. – W taki sposób się jeszcze do Was nie zwracałam, ale lepszego określenia – choć szukałam – nie znalazłam! Jesteście ‚dobrodziejami’, bo dzięki Wam dzieje się Dobro! Piszę do was kilka miesięcy od momentu, gdy zdesperowane sytuacją, w której się znalazłyśmy – poprosiłyśmy świat o pomoc. Świat – w Waszych osobach – odpowiedział nam bardzo hojnie”.

Benedyktynka informuje, że akcję wsparło 4 tys. darczyńców i szczegółowo wylicza, na co zostały przeznaczone ich ofiary, a jest to długa lista prac. – Zostało zlikwidowane rakotwórcze podłoże spod podłóg, zainstalowano centralne ogrzewanie, funkcjonuje ekologiczna kotłownia na biomasę, wyremontowano pokoje, gdzie teraz w godziwych warunkach można zapraszać gości, którzy chcą modlić się wspólnie z nami w nowej przystosowanej dla gości kaplicy, przeżyć rekolekcje, dni skupienia czy odpocząć – mówi siostra Barbara.

Każdy etap remontu był dokumentowany i darczyńcy mogli na własne oczy przekonać się, na co idą ich ofiary.

Powodzenie akcji oraz wyrazy uznania dla ich pracy na rzecz odbudowy i zagospodarowania terenu klasztoru, jakie płynęły od darczyńców w połączeniu z ciągle sporymi potrzebami, skłoniły benedyktynki do kontynuowania akcji. – Otrzymałyśmy setki maili. Ludzie cieszą się, że mogą uczestniczyć w tak wielkim dziele. Życzą nam powodzenia i gratulują wykonanej pracy, a nawet zachęcają do kontynuowania akcji – mówi siostra Barbara.

Ten tytułowy jeden mały krok jest rzeczywiście wielkim skokiem w naszych realiach. Teraz już wiem, co zrobimy dalej – napisała s. Barbara. Zdecydowałyśmy o II etapie akcji na II etap remontów- kolejnego budynku klasztornego, którego konieczny jest generalny remont, a jego celem jest zwiększenie bazy noclegowej klasztoru, w którym powstaną pokoje dla gości, pielgrzymów i turystów. Przed zimą został już wyremontowany dach, osuszono fundamenty, ocieplono budynek, wykonano izolacje, wstawiono okna i drzwi zewnętrzne itp.

Przed nami III etap remontów – prace związane z adaptacją poddasza na pokoje noclegowe.

Mimo iż akcja „Zrób 1 Mały Krok” zdziałała bardzo wiele, siostry są ciągle w potrzebie, gdyż koszty remontów zdecydowanie przekraczają ich możliwości. – Zniszczeń spowodowanych przez dwa stulecia nie można szybko naprawić. To praca na wiele jeszcze lat – mówi s. Barbara Dendor.

Dzięki utworzonej stronie jarosławski klasztor zyskał nie tylko pomoc finansową niezbędną do kontynuowania remontu. Docierające do wielu ludzi z całej Polski informacje o akcji stały się doskonałą promocją nie tylko dla samego klasztoru, ale również dla miasta i regionu. A siostry i ich inicjatywa stały się symbolem możliwości wykorzystania nowoczesnych rozwiązań w służbie tradycyjnym wartościom.

– Najważniejsze jest to, że dzięki akcji nawiązały się wspaniałe relacje z naszymi darczyńcami, pozyskaliśmy wielu przyjaciół, którymi mamy nie tylko duchowy kontakt przez modlitwę, ale także chętnie nas odwiedzają. Akcja pokazała również ile dobra kryje się w naszym społeczeństwie, w ludzkich sercach, jak ludzie umieją się dzielić, swoim wdowim groszem na miarę swoich możliwości – mówi benedyktynka. – Na stronie akcji znajduje się zakładka, gdzie klikając można wpisywać swoje intencje i już ponad 750 intencji zostało skierowanych do sióstr, z prośbą o modlitwę. Intencje otrzymujemy również telefonicznie.

To dla nas wezwanie do modlitwy wdzięczności za ludzi, których Pan Bóg stawia na naszej drodze, za wielkie rzeczy, jakie czyni każdego dnia. Dzięki internetowi apostołujemy. Otrzymujemy tysiące maili i listów drogą pocztową, ludzie do nas dzwonią, smsują – szukają wsparcia, dzielą się swoimi radościami i troskami. Dziękują nam za to, że jesteśmy, że dajemy im możliwość uczynienia czegoś dobrego, zachęcają do kontynuowania tego dzieła stwierdzając, że to, co robimy jest dobre, Boże, gdyż jest w tym dużo Bożej mądrości i jak widać Pan Bóg błogosławi – mówi zakonnica. – Dzisiejszy człowiek potrzebuje takiego świadectwa naszego życia. Doświadczyłyśmy, że tu nie pieniądze są najważniejsze, ale budowanie relacji w poszukiwaniu Boga – dodaje.

Wyznaje, że akcja sióstr stała się znana, że media same zgłaszają się, żeby promować inicjatywę. Zagraniczne portale podają link do strony jarosławskiego klasztoru.

To nie koniec prac, które trzeba wykonać. Konieczny jest jeszcze remont piętrowej kamienicy z przełomu XVII i XVIII w. Mieszkały tu bogate kobiety, które po złożeniu donacji, dożywały swych dni. Na remont czeka były dom kapelanów. Siostry mają plany, żeby w niedalekiej przyszłości uruchomić tu katolickie przedszkole, aby tym samym wrócić do charyzmatu szkolnictwa, którym m.in. charakteryzował się zakon benedyktyński. Na remont czekają też trzy baszty. Tu siostry chcą urządzić pustelnie – miejsca modlitwy i wyciszenia. Obecnie te budynki są w totalnej ruinie i wymagają natychmiastowych działań.

Pragnieniem sióstr jest, aby w wyremontowanych już pomieszczeniach mogły być kontynuowane rekolekcje, m.in. lectio divina – wielkiego skarbu duchowego życia benedyktyńskiego i inne. Na naszych oczach naprawdę dzieją się cuda – dodaje s. Barbara.

Siostry udostępniają część budynku gościnnego niewielkim grupom, pielgrzymom i młodzieży szukającej ciszy i modlitewnego spotkania z Bogiem. Prowadzą benedyktyńskie dni skupienia dla dziewcząt oraz comiesięczne audycje radiowe o duchowości benedyktyńskiej, niewielką pracownię haftu i kartek okolicznościowych.

Za okazane wsparcie siostry odwdzięczają się codzienną modlitwą w intencjach darczyńców i ich rodzin. Każdemu jednak dziękują indywidualnie, wysyłają podziękowanie z drobnym upominkiem, a na Święta Bożego Narodzenia wysyłają życzenia z opłatkiem – co ludzie sobie bardzo cenią. Zapewniają również, że wszyscy będą mogli liczyć na ich benedyktyńską gościnność ilekroć zawitają w Jarosławskim Opactwie, aby odwdzięczyć się za okazana pomoc.

Siostry można wspierać za pomocą strony internetowej www.zrob1malykrok.pl

lub wpłacając na konto:

Klasztor Sióstr Benedyktynek
ul. Benedyktyńska 5
37-500 Jarosław
Bank Spółdzielczy w Jarosławiu

Konto 37 9096 0004 2001 0000 3766 0001
z dopiskiem:na cele kultu religijnego.

Klasztor Mniszek Benedyktynek w Jarosławiu został ufundowany w 1611 r. przez właścicielkę tych ziem – księżnę Annę z Kostków Ostrogską, jako pierwszy w diecezji przemyskiej klasztor żeński.

Benedyktynki przybyły do Jarosławia z klasztoru w Chełmnie na Pomorzu, zreformowanego według norm Soboru Trydenckiego przez matkę Magdalenę Mortęską. Reforma ta dotyczyła w dużej mierze życia duchowego mniszek, zalecała pogłębienie modlitwy myślnej, a także ogólnej kultury umysłowej, co znalazło wyraz choćby w dbaniu o zbiory biblioteczne. Mimo częstych napadów Tatarów i Kozaków, a także Potopu Szwedzkiego w 1637 r., zakonnice zawsze wracały do ograbionego i zniszczonego klasztoru. Opactwo Benedyktynek było niezmiennie ośrodkiem oddziaływania na miasto i okolicę duchową kulturą i religijną atmosferą. Ze względu na bogaty napływ powołań otworzyło w 1629 r. nową fundację Panien Benedyktynek w Przemyślu.

Okres świetności jarosławskich benedyktynek został zahamowany przez antykościelną politykę zaborców. Po pierwszym rozbiorze Polski i wkroczeniu wojsk austriackich do Jarosławia, władze wydały dekret kasacyjny benedyktynek jarosławskich podpisany w 1782 r. Mniszki zostały zmuszone do opuszczenia klasztoru, kościół zaś zamknięto. Budynki klasztorne zamieniono na koszary wojskowe, w kościele urządzono magazyn mundurów. Okres obu wojen światowych przyniósł wiele zniszczeń. Podczas okupacji hitlerowskiej klasztor służył jako więzienie, ogród klasztorny był miejscem straceń, kościół zaś został sprofanowany i przerobiony na stajnię dla koni. Z zawieruchy wojennej dewastacje spalonego klasztoru sięgała 80 proc.

Od 1946 r. klasztor zmieniał właścicieli – były to Ministerstwo Kultury i Sztuki, Państwowa Szkoła Budownictwa w Jarosławiu, Kombinat Rolno-Przemysłowy „Igloopol” z Dębicy.

21 marca 1990 r., w dzień rocznicy śmierci Świętego Ojca Benedykta, władze miejskie Jarosławia przekazały dawne Opactwo jego pierwotnym mieszkankom – Siostrom Benedyktynkom z Opactwa w Przemyślu. Na prośbę arcybiskupa Ignacego Tokarczuka, 27 kwietnia 1991 r., po 211 latach nieobecności trzy pierwsze benedyktynki przybyły do ruin dawnego klasztoru. Zamieszkały w parterowym budynku urządzając w jednym z pomieszczeń tymczasową kaplicę. Ponieważ siostry nie były w stanie podjąć się dalszych prac na terenie liczącego ok. 5 ha obiektu, w 1994 roku, z inicjatywy arcybiskupa Józefa Michalika, budynek klasztorny wraz z kościołem i częścią ogrodu przejęła na własność archidiecezja przemyska, powołując do życia Ośrodek Kultury i Formacji Chrześcijańskiej im. Służebnicy Bożej Anny Jenke.

Siostry zatrzymały dla siebie mniejszą część – budynek byłego żeńskiego internatu postawiony w latach 50-tych ubiegłego wieku, adoptując go na klasztor, budynek przy bramie, oraz trzy baszty i dwa budynki: piętrową kamienicę i były dom kapelanii, znajdujące się w totalnej ruinie.

Siostry są niezależne od Ośrodka Kultury i Formacji Chrześcijańskiej i starają się same pozyskiwać fundusze na remonty części przez siebie użytkowanej. Obecnie wewnątrz murów funkcjonuje przeorat zależny przemyskiego Opactwa Sióstr Benedyktynek.

KAI/slo

Za: www.deon.pl