Święta z Ratowa ratuje

29 stycznia wspominaliśmy w liturgii Kościoła bł. Bolesławę Lament, założycielkę sióstr Misjonarek Świętej Rodziny, która 10 lat swego życia spędziła w Ratowie.

Jest patronką jedności i pojednania przez miłość, przez małe czyny codzienności, modlitwy i ofiary.

Bogata jest historia życia bł. Bolesławy, która szczególnie była związana m.in. z Ratowem i sanktuarium św. Antoniego, gdzie siostry przez wiele lat miały swój dom, a ich założycielka przebywała tam od 1925 do 1935 roku. Tam również, po jej śmierci, do chwili beatyfikacji spoczywały jej doczesne szczątki. Dziś sióstr w Ratowie już nie ma, ale zgromadzenie prowadzi dzieło apostolskie w Mławie.

– Matka Lament była stawiana w trudnych miejscach i warunkach, ale wierzyła, że w każdej sytuacji trzeba ludziom dawać Jezusa. Początki jej pracy były wyjątkowo trudne: Petersburg, rewolucja w Rosji i wojna. Kiedy wszystkie 26 placówek naszego zgromadzenia pozostało po zmianie granic za wschodnią granicą, przeszła ogromnie trudny etap swojego życia, który wymagał wiary, zawierzenia i heroizmu – mówi s. Lucjana ze wspólnoty sióstr w Mławie.

Wzorem swojej założycielki siostry mocno wierzyły, że „dzieła Boże klęsk nie znają”. Żyły w skrajnym ubóstwie, wszystko po to, aby nieść Jezusa innym. – To, co nas wyróżnia, to naśladowanie Świętej Rodziny w prostocie, otwartości, gościnności, a szczególnie w ubóstwie – zwraca uwagę s. Lucjana.

Sprawdzone metody i zasady swojej założycielki siostry wykorzystują dziś w pracy katechetycznej i apostolskiej. – To z jednej strony dążenie do pojednania ludzi i religii, a z drugiej – umacnianie wiary – wyjaśnia s. Marietta. – Jesteśmy tu po to, aby umacniać w wierze. Dziś ludzie tracą wiarę, ale można ją odzyskiwać przez dobre słowo, właściwą postawę, odrobinę życzliwości. Jesteśmy jakby przedłużeniem ręki Pana Boga. Wszyscy – akcentuje s. Marietta.

W chwilach trudnych siostry powtarzają słowa Jezusa: „Aby wszyscy byli jedno”. – To jak impuls i światło do działania, aby jeszcze bardziej rozpalać w ludziach młodych przynależność do Kościoła i Chrystusa – dodaje s. Sabina.

Ratowo jest bardzo ważnym punktem na mapie Zgromadzenia Misjonarek Świętej Rodziny. – Własnymi rękami siostry odbudowywały klasztor po zniszczeniach wojennych. Panowała tam wielka otwartość na ludzką biedę. To miejsce jest niczym kolebka naszej działalności w centralnej Polsce. Przez lata było to miejsce rekolekcji, ślubów i zakonnych jubileuszów. I choć matka Lament zmarła w Białymstoku, pragnęła być pochowana w Ratowie – wspomina s. Lucjana. – Tak jak Święta Rodzina, tak i nasza założycielka coś zakładała i szła dalej, i tak my czynimy to dzisiaj. Miałyśmy w Ratowie klasztor, ale pozostawiliśmy go, aby iść dalej – dodaje s. Lucjana.

Obecnie funkcjonują dwa domy zgromadzenia w diecezji płockiej – oba w Mławie. Siostry pomagają w parafii św. Stanisława i Matki Bożej Królowej Polski oraz w katechezie.

Za: www.plock.gosc.pl