Ojciec Święty ogłosił heroiczność cnót członkini ZAK

W dniu 27 stycznia 2014 r. Ojciec Święty Franciszek upoważnił kard. Angelo Amato, prefekta Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych do ogłoszenia Dekretu o heroiczności cnót Sługi Bożej Elżbiety Sanny, członkini Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego.

Ta papieska decyzja ma fundamentalne znaczenie w procesie beatyfikacyjnym. Została ona podjęta po pozytywnej opinii Kongresu Teologów z 20 listopada 2012 r. i po Zwyczajnej Sesji Kardynałów i Biskupów, członków Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, którzy w dniu 21 stycznia 2014 r. stwierdzili, że Sługa Boża praktykowała w stopniu heroicznym cnoty teologalne, kardynalne i inne z nimi złączone.

Refleksje wprowadzające

Na początku warto podkreślić tytuł, jaki otrzymała Sługa Boża w dokumentach oficjalnych Kościoła: „Sługa Boża Elżbieta Sanna, Świecka Wdowa, Tercjarka Profeska Zakonu Braci Mniejszych św. Franciszka i Członkini Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego, które założył Św. Wincenty Pallotti”. Ona, po św. Wincentym, jest w Rodzinie Pallotyńskiej pierwszą osobą, której cnoty Papież uznał oficjalnie za heroiczne, nie mówiąc o dwóch Błogosławionych, którzy dostąpili beatyfikacji za męczeństwo.

Czym się różni cnota heroiczna od cnoty nieheroicznej? – Przez cnotę rozumiemy nawyk dobrego postępowania, który uzdalnia człowieka do czynienia tego, co dobre z pewną łatwością i wytrwale. W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy: „Cnota jest habitualną i trwałą dyspozycją do czynienia dobra. Pozwala ona osobie nie tylko spełniać dobre czyny, ale także dawać z siebie to, co najlepsze. Osoba cnotliwa wszystkimi swoimi siłami zmysłowymi i duchowymi dąży do dobra, zabiega o nie i wybiera je w swoich konkretnych działaniach” (KKK, 1803).

Mówiąc o cnotach heroicznych mamy na myśli praktykowanie cnót chrześcijańskich w stopniu nadzwyczajnym czyli wyższym od przeciętnego. Przed beatyfikacją trzeba wykazać, że kandydat na ołtarze praktykował cnoty właśnie w takim stopniu.

Chcąc pomóc czytelnikowi w lepszym poznaniu osoby Sługi Bożej, przypomnę niektóre momenty z jej życia i dokonam krótkiej refleksji nad jej cnotami związanymi z apostolstwem.

Szkic biograficzny

Elżbieta Sanna, urodzona w Codrongianos na Sardynii 23 kwietnia 1788 r., zmarła w Rzymie 17 lutego 1857 r. Całe jej życie było nacechowane trudami i cierpieniami ale równocześnie wielkim zaufaniem do Pana Boga, wyniesionym z głęboko religijnej rodziny. Jako trzymiesięczne dziecko zachorowała na ospę, która w dużym stopniu sparaliżowała jej ramiona: nie mogła podnieść rąk do ust i do czoła, ale mogła wyrabiać chleb i pielęgnować swoje pięcioro dzieci.

Chociaż była niepełnosprawną fizycznie, wyszła za mąż i małżeństwo to okazało się bardzo szczęśliwe. Opiekując się własnymi dziećmi, pomagała również innym matkom ucząc ich dzieci katechizmu i przygotowując do Sakramentów.

Po osiemnastu latach szczęśliwego małżeństwa, zmarł mąż Antonio Maria Porcu. Brat Elżbiety, ks. Antonio Luigi z wielkim uznaniem wyrażał się o mądrości i umiejętnościach organizacyjnych Siostry, gdy jako wdowa, mając pięcioro dzieci, prowadziła gospodarstwo, praktykowała żywą religijność i pomagała innym.

Wzrastając duchowo, wdowa Elżbieta złożyła ślub dozgonnej czystości. Zachęcona przez rekolekcjonistę wielkopostnego Franciszkanina, po zasięgnięciu rady u Wikariusza Generalnego w Sassari, postanowiła udać się na pielgrzymkę do Ziemi Świętej, by umocnić się duchowo a po powrocie lepiej służyć rodzinie i innym osobom. Jej dzieci były wtedy (w 1831 r.) w wieku: 23 lata, 20, 16, 12, i 9 lat. Elżbieta była pewna, że w krótkim czasie jej nieobecności zaopiekują się rodziną: jej matka mająca wtedy 65 lat oraz brat będący księdzem i wikariuszem na miejscu, w Codrongianos. Prosiła także o pomoc swą krewną Marię Carboni i kilka sąsiadek, mówiąc: „Czuwajcie nad moją rodziną do mego powrotu”.

Wraz ze swym spowiednikiem, synem koleżanki z lat młodzieńczych, w dniu 25 czerwca 1831 r., wyruszyła w stronę Ziemi Świętej, ale z przyczyn od nich niezależnych dotarli tylko do Rzymu.

Po pewnym czasie Sługa Boża w wyjątkowy sposób poznała św. Wincentego Pallottiego i powierzyła się jego kierownictwu duchowemu. Pallotti nawiązał kontakt z jej bratem księdzem, pisząc mu, że siostra aktualnie nie może wrócić na Sardynię z racji powikłań zdrowotnych, ale gdy tylko pozwoli jej na to stan zdrowia, z pewnością powróci. W rzeczywistości jednak choroby niszczyły ją coraz bardziej i pozostała w Rzymie. Jesteśmy w posiadaniu dwóch świadectw medycznych napisanych przez sławnych lekarzy, którzy stwierdzają, że Sanna, wracając na Sardynie statkiem, ryzykuje śmierć w czasie podróży.

Elżbieta, będąc pod opieką duchową św. Wincentego, towarzyszyła mu na drodze świętości osobistej i uczestniczyła w zakładaniu Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego. Jak świadczy ks. generał Raffaele Melia, obok Pallottiego stała się ona inicjatorką Dzieła i okazała się matką bardzo zatroskaną o dobro duchowe członków zarówno Zjednoczenia, jak i Stowarzyszenia. Ks. Domenico Parrazzo mówi, że mistrz nowicjatu wysyłał do niej po rady swoich alumnów. Również księża korzystali z jej rad.

Gdy zmarła w 1857 r., opinia ludzi o świętości jej życia była tak żywa, że dokładnie cztery miesiące po śmierci rozpoczęto oficjalnie proces beatyfikacyjny.

Cnoty w służbie apostolstwu.

Elżbieta otrzymała dobre wychowanie chrześcijańskie w rodzinie. O atmosferze religijnej w rodzinie mówi wyraźnie jej brat ks. Antonio Luigi. Informuje on nas o wspólnej modlitwie w domu, o odmawianiu różańca, o uczestniczeniu w nabożeństwach kościelnych i o pomocy udzielanej biednym. Tym praktykom Sługa Boża była wierna przez całe życie. Ks. generał Raffaele Melia, który bardzo dobrze znał Elżbietę, podkreślał w procesie beatyfikacyjnym, że ona widziała wszędzie Boga i wielbiła go we wszystkim. Często powtarzała: „Mój Boże, kocham Cię ponad wszystko”. W tym ciągłym zawierzaniu Panu Bogu siebie i problemów innych ludzi wyrażają się jej głęboka wiara i autentyczna nadzieja jako cnoty teologalne. Ks. Giuseppe Grappelli, kierownik duchowy Sługi Bożej w ostatnich trzech latach zaświadcza, że w małych i dużych trudnościach jej oparciem były: Msza św., Komunia św., Różaniec, Droga Krzyżowa oraz wzywanie pomocy dusz czyśćcowych, aniołów i świętych.

Wiara, nadzieja i modlitwa Elżbiety łączyły się z miłością bliźniego. Zachęcona przez ojca do dobroczynności wobec biednych, już jako dziewczynka wielkodusznie pomagała potrzebującym, a mając 15 lat organizowała spotkania dziewcząt i towarzyszyła im w uczeniu się katechizmu oraz pieśni. Będąc zaś wdową i mając małe mieszkanie dla własnej, licznej rodziny, przyjęła do swojego małego pokoiku inną młodą wdowę, by ją wyrwać ze złego towarzystwa, i gościła ją u siebie do momentu znalezienia jej bezpiecznego miejsca. W Rzymie była również bardzo wrażliwa na potrzeby bliźnich i służyła im, wykorzystując wszystkie swoje możliwości. Gdy dobrzy ludzie przynosili jej artykuły żywnościowe, odzież czy pieniądze, przyjmowała wszystko i oddawała bardziej potrzebującym. Świadczą o tym liczne osoby. Tutaj warto też wspomnieć dwa sierocińce założone przez Pallottiego, którym Sługa Boża pomagała: Pia Casa di Carità, istniejący do dziś i drugi przy ul. S. Onofrio, obecnie nieistniejący.

Praktykowanie cnót i modlitwa otwierały Sługę Bożą na apostolstwo, które według Pallottiego było “działalnością, jaką każdy w miarę swoich możliwości może i powinien wykonywać ku większej chwale Boga oraz dla wiecznego zbawienia własnego i bliźnich” (Wybór pism, I, 39). Elżbieta zaakceptowała przekonanie Pallottiego i jej życie stało się świadomym uczestnictwem w apostolstwie Kościoła. Wszelkie dobro przez nią realizowane, a więc jej modlitwa, jej cierpienia, jej służba charytatywna, jej rady udzielane wielu osobom itp., wszystko to miało charakter apostolski. Swoje pragnienia apostolskie wyrażała też często w słowach: „chciałabym, by niebo było pełne, czyściec pusty a piekło zamknięte”.

Kierując się pragnieniem apostolskim, Sługa Boża modliła się we wszystkich intencjach ludzi potrzebujących, a szczególnie za chorych, o nawrócenie grzeszników i za zmarłych. Ks. Giuseppe Grappelli świadczy w procesie beatyfikacyjnym, że odznaczała się najwyższą gorliwością, gdy chodziło o przyprowadzenie do Boga ludzi zagubionych moralnie i w najwyższym stopniu przejmowała się sprawą zbawienia wszystkich. Od 1836 r. uczestniczyła w Oktawie Epifanii organizowanej przez św. Wincentego Pallottiego, zachęcając także wielu ludzi zarówno do uczestnictwa, jak i do modlitwy o zbawienne owoce obchodów Oktawy.

Przepiękne świadectwo o świętości Sanny dał św. Wincenty w liście do ks. Giuseppe Valle z 18 maja 1846 r., pisząc, że „postępuje w dobrych dziełach (procedit in bonis operibus) i mam nadzieję, że osiągnie tę doskonałość, której chce od niej Bóg” (Lettere, V,241).
Ks. Francesco Vaccari, pierwszy, po Założycielu, przełożony generalny Pallotynów, powiedział kiedyś: „dwie są osoby, które w szczególny sposób pomogły w dotychczasowym rozwoju naszego Instytutu: jedna to uboga Elżbieta Sanna, jak wiele razy słyszeliście to od ks. Wincentego Pallottiego, a druga to Kardynał Lambruschini” (Summ. E.S. s.145, § 33).

Św. Wincenty Pallotti ogromnie cenił Elżbietę, ponieważ w gorliwości o chwałę Bożą i zbawienie dusz była wprost niestrudzoną. Podsumowując niniejsze rozważania, pragnę podkreślić, że heroiczne cnoty Elżbiety Sanny ujawniały się w wierze, nadziei i miłości, praktykowanych szczególnie w apostolstwie modlitwy, w apostolstwie miłości charytatywnej, w apostolstwie ubóstwa, w apostolstwie cierpienia a przede wszystkim w apostolstwie naśladowania Jezusa Chrystusa i Nieskończonej Miłości Boga Ojca.

Ks. Jan Korycki SAC
Rzym

Za: InfoSAC 02/03/2014 [08]