Refleksje: Miłosierny Dobry Pasterz

Tradycję Światowych Dni Modlitw o Powołania zapoczątkował 12 kwietnia 1963 r. papież Paweł VI, który zauważył niepokojący spadek powołań kapłańskich i zakonnych.

W tym roku po raz 50. obchodzimy ten dzień, który przypada w każdą IV Niedzielę Wielkanocną zwaną także Niedzielą Dobrego Pasterza. Znamienny jest fakt, że przed reformą kalendarza liturgicznego obchody te celebrowano w II Niedzielę Wielkanocną, która od niedawna jest Niedzielą Miłosierdzia Bożego.

W Orędziu na tegoroczny Dzień Modlitw o Powołania Ojciec Święty dużo miejsca poświęcił nadziei, którą nazywa „oczekiwaniem czegoś pozytywnego w odniesieniu do przyszłości, co jednocześnie powinno wspierać naszą teraźniejszość, dotkniętą nierzadko brakiem satysfakcji i sukcesów”.

Chrześcijanie swoją nadzieję opierają na wierności Boga, który nigdy nie wycofuje się ze swoich obietnic, nawet wtedy, gdy człowiek zrywa przymierze zawarte ze Stwórcą. Wzorem jest tu Abraham – ojciec wiary w moc Słowa. Ten Patriarcha, jak napisze później św. Paweł, „wbrew nadziei uwierzył nadziei, że stanie się ojcem wielu narodów zgodnie z tym, co było powiedziane: takie będzie twoje potomstwo”. Owoce wiary Abrahama i wierności obietnicy Pana Boga możemy obserwować każdego dnia – to my wszyscy jesteśmy realizacją tego przymierza. Treścią testamentu, który od Stwórcy dostał Abraham, było błogosławieństwo dla niego i jego potomstwa.

Dobry Pasterz

Wdzięczne stworzenie za dar Bożej opieki powtarza za Psalmistą: „Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego. Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć: orzeźwia moją duszę. Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach przez wzgląd na swoje imię. Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. Twój kij i Twoja laska są tym, co mnie pociesza”.

Obraz troskliwego opiekuna trzody jest mocno zakorzeniony w świadomości mieszkańców Bliskiego Wschodu. Pasterz idzie na końcu stada – laską wskazuje drogę przewodnikowi, który prowadzi owce, a kij pozwalał utrzymać stado w szyku, żeby nie rozbiegło się na boki; był także pomocny przy uwalnianiu zwierząt zaplątanych w ciernie.

Dla ludzi wierzących naturalne jest, że starotestamentalna wizja Boga, który jest pasterzem „pozwalającym nam leżeć na zielonych pastwiskach”, ma swoje przedłużenie w Nowym Przymierzu. O ile większą obietnicę – od wspominanej wobec Abrahama – daje Pan Bóg każdemu człowiekowi w osobie swojego Syna. Zbawienie stało się powszechnym udziałem ludzkości. Boży Syn przychodzi na świat, żeby wypełnić zadanie powierzone mu przez Ojca –być Pasterzem owiec. Sam o sobie powiedział: „Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce”.

Król Miłosierdzia

Ziemskie życie Jezusa de facto przypomina to, co pasterz robi dla swojej trzody. Zbawiciel przemierza setki kilometrów i szuka zagubionych owiec – mądrość Jego nauki jest łaską, która pokazuje kierunek Jego uczniom, kijem jest miłosierdzie objawiające się w konkretnych czynach – rozmnożenie pokarmów, uzdrowienia, wypędzenia złych duchów, wskrzeszania umarłych. W wymiarze religijnym, eschatologicznym Jezus nie przestaje być Dobrym Pasterzem – uniża się i przychodzi do człowieka; umiera za niego na krzyżu; daje mu sakramenty – w tym ten najcenniejszy – swoje Ciało i Krew.

Bł. ks. Michał Sopoćko nazywa Jezusa Dobrego Pasterza Królem Miłosierdzia. W jednym z rozważań napisał: „Po zmartwychwstaniu gromadzi znowu swoje owieczki, pociesza je, daje im Ducha Świętego i życie wieczne. On stał się dla wszystkich pokoleń wszystkim: i ogrodzeniem, i drzwiami, i drogą, i Pasterzem, i Królem Miłosierdzia. Bądźmy dobrymi owieczkami Dobrego Pasterza, wpatrując się w Jego przykład, rozważając Jego słowa, wstępując w Jego ślady, a przede wszystkim naśladując Jego Miłosierdzie w stosunku do swoich bliźnich, świadcząc im uczynki miłosierne względem duszy i ciała”.

Jezusa Dobrego Pasterza faktycznie nie sposób postrzegać inaczej, jak przez pryzmat miłosierdzia. Zabłąkana owca, której szuka jej właściciel, jest przecież symbolem ludzkiego zagubienia – grzechu. A manowce, na które człowiek schodzi, mogą skutecznie oddalić go od Boga. Ks. Sopoćko postrzega w tym pewien proces: „Oddala się owca od Dobrego Pasterza, a oddalając się, zapomina o Nim i już nawet Go nie poznaje, gdy się zbliża – ucieka od Niego, męczy się i wpada w ostateczną nędzę”. Bieda i rozpacz nie są kategoriami obiektywnymi – ich ciężar zależy od konkretnego człowieka, jego sytuacji, problemów…

Tragedie rozgrywają się w sercach, a nie przed oczami. Czasami zewnętrznemu obserwatorowi może się wydawać, że nie jest najgorzej, a ktoś przeżywa życiowy dramat. Te ludzkie rany mogą być tak głębokie, że nic nie jest w stanie ich zabliźnić – często tylko Boża interwencja jest w stanie pomóc. „Nędzom owcy Dobry Pasterz przeciwstawia skutki swego Miłosierdzia: szuka owcy zgubionej, dogania ją, znajduje uciekającą i wyczerpaną; leczy rany, koi ból lub przynajmniej użycza sił do znoszenia cierpień, a wreszcie przynosi na swych ramionach do owczarni. Tą owczarnią jest Kościół Chrystusowy” – pisze ks. Sopoćko.

W kontekście powołania warto przywołać myśl Ojca Świętego z Orędzia na Niedzielę Dobrego Pasterza: „We wszystkich sytuacjach, zwłaszcza w tych trudnych, to właśnie wierność Pana, ta prawdziwa siła napędowa historii zbawienia, porusza serca mężczyzn i kobiet, umacniając ich nadzieję na osiągnięcie któregoś dnia «Ziemi obiecanej»”.

Miłość Boga

Ojciec Święty podkreśla, że nasze zawierzenie wobec Bożych obietnic ma silne oparcie w miłości Stwórcy. On nas kocha i nie pozwoli nam zrobić krzywdy. Co więcej, on swoją miłość wlewa w nasze wnętrze. „To właśnie ta miłość, która objawiła się w pełni w Jezusie Chrystusie, jest wezwaniem dla naszego istnienia, domaga się odpowiedzi na temat tego, co chcemy uczynić z naszym życiem i co jesteśmy w stanie ofiarować, aby to życie zrealizować w pełni. Miłość Boga porusza się czasem po drogach, których nie przewidujemy, lecz zawsze dociera do tych, którzy pozwalają się znaleźć”. Żeby „pozwolić się znaleźć” Bożej miłości, potrzeba odwagi i otwartości na znaki powołania. Uważnie należy przyglądać się wydarzeniom i osobom, które Pan Bóg stawia na naszej drodze – to są sygnały, które trzeba odczytać. A nadzieja płynąca z miłości Stwórcy do stworzenia teraz i w przyszłości pozwoli nam odpowiedzieć na Boże wezwanie.

Znakiem pasterskiej troski Boga o swój lud są powołania do kapłaństwa i życia konsekrowanego. „Kapłani oraz osoby zakonne są powołani do bezwarunkowego ofiarowania siebie Ludowi Bożemu, w służbie miłości do ewangelii i Kościoła. W ten sposób służą owej trwałej nadziei, którą może przynieść jedynie otwarcie na Boski horyzont” – pisze Benedykt XVI. Sami też księża i osoby konsekrowane swoim świadectwem życia stawia ją pytania wielu młodym ludziom: Kim jest Ten, któremu poświęcili swoje życie? Czy ja też mogę tak żyć?

Ojciec Święty zaznacza także wielką odpowiedzialność Ludu Bożego, z którego kapłani i osoby konsekrowane wyrastają. Modlitewna troska o święte powołania i świętość powołanych jest zadaniem nie do przecenienia.

A sam fakt święceń czy ślubów Benedykt XVI nazywa „jednym z najbardziej dojrzałych owoców wspólnoty chrześcijańskiej”. Każde powołanie kapłańskie „pomaga patrzeć ze szczególną ufnością i nadzieją na przyszłość Kościoła i na jego zaangażowanie w dzieło ewangelizacji. Ewangelizacja wymaga bowiem ciągle nowych robotników, aby głosić Dobrą Nowinę, celebrować Eucharystię, sprawować Sakrament Pojednania”. Kościół, czyli my, żeby żyć, potrzebuje sakramentów. Bez kapłanów nie będzie sakramentów. Bez kapłanów sami skazujemy się na śmierć. Dziękujmy za każdego kapłana, którego spotkaliśmy na swojej drodze. Módlmy się też o nowe powołania.

Modlitwa Benedykta XVI o powołania kapłańskie i konsekrowane przez wstawiennictwo Maryi:

Maryjo, któraś wspierała pierwszą wspólnotę, gdzie „wszyscy trwali jednomyślnie na modlitwie”, do Ciebie się zwracamy, abyś pomagała Kościołowi w stawaniu się dla współczesnego świata ikoną Trójcy Świętej – wymownego znaku miłości Boga do wszystkich ludzi. Wstawiaj się za nami, aby ludowi chrześcijańskiemu nie zabrakło sług Bożej radości – kapłanów, którzy w jedności z ich biskupami będą wiernie głosić ewangelię i sprawować sakramenty, zatroszczą się o Lud Boży i będą gotowi, by ewangelizować całą ludzkość. Niech także wzrasta liczba osób konsekrowanych, które pójdą pod prąd, realizując rady ewangeliczne ubóstwa, czystości i posłuszeństwa i które w sposób profetyczny świadczyć będą o Chrystusie i o Jego wyzwalającym orędziu zbawienia. Pomóż nam powiedzieć całym życiem: „Oto, Boże, idę pełnić Twoją wolę”.

Przemysław Radzyński
Rycerz Niepokalanej, kwiecień 2013, 4-6

Foto: tegoroczne nocne czuwanie otwierające Niedzielę Miłosierdzia w Łagiewnikach.

Za: www.franciszkanie.pl.