Pożegnania: Antanas Kazimieras Rimkus OFMCap

16 czerwca 2012 roku, we wspomnienie Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny, wczesnym rankiem w swojej celi zakonnej zmarł ojciec Antanas Kazimieras Rimkus, przeżywszy 89 lat. 

Uroczystości pogrzebowe odbyły się 18 czerwca w Kownie. Eucharystii przewodniczył biskup ordynariusz Sigitas Tamkevičius SJ. Wraz z nim koncelebrowało dwóch biskupów: Jonas Kauneckas i Linas Vodopjanovas OFM, minister prowincjalny – br. Jacek Waligóra OFMCap i 12 kapłanów. Homilię wygłosił br. Gintaras Vincentas Tamošauskas OFMCap, przełożony domu obecności na Litwie.

Na uroczystości pogrzebowe przybyli brat i siostra ojca Antanasa oraz bliscy krewni.

Ojciec Antanas został pochowany na cmentarzu w Kownie. Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie, a światłość wiekuista niechaj mu świeci.


Wspomnienie o. Antanasa autorstwa br. Waldemara Michałowskiego OFMCap

Litwa nie jest krajem, jaki przedstawia nam nasze skromne wyobrażenie. Litwa jest krajem w pełni mieszczącym się w standardach cywilizacji europejskiej. Świadczy o tym np. szkoła zawodowa, która ukończył o. Antanas. O tym za chwile. Aby lepiej poznać ten kraj, zachęcam do lektury Czesława Milosza. Szczególnie polecam „Dolinę Issy” – gdzie opisuje tajemniczość tamtejszej przyrody oraz „Zniewolony umysł” – tu mamy przestawione jak cywilizowany, kulturalny kraj, został przez Rosjan zamieniony w brudną republikę. Krótko można by powiedzieć, że przedwojenna Litwa bardziej przypominała ówczesną Holandię, niż inne Republiki Radzieckie, współczesna natomiast boryka się z tymi samymi problemami moralnymi i ekonomicznymi co Polska. Życie o. Antanasa przypada na czas pomiędzy tymi skrajnościami.

Urodził się w bardzo malej wiosce, Strazdai. Był pierwszym dzieckiem rodziców, którzy doczekali się jeszcze dziesięciorga dzieci. Urodził się 17 kwietnia 1923 roku. Rodzina była liczna, ale i bogata. Rodzice Antanasa posiadali 15 ha ziemi. Na chrzcie otrzymał imię Kazimieras. Antanas to jego imię zakonne. Wychowywał się więc w małej wiosce, rodzice byli pobożni i pracowici. Z nielicznych fotografi przebija twarz smukła i zamyślona. Swoje tęskne i zamyślone spojrzenie Antanas zachował do śmierci.

Nie posiadamy informacji na temat szkoły podstawowej. Wiadomo tylko, że w ówczesnej Litwie był obowiązek ukończenia przynajmniej trzech klas „podstawówki”. Zachowało się świadectwo ze szkoły zawodowej, którą o. Antanas ukończył w 1942 roku. Była to Państwowa Szkoła Zawodowa o specjalizacji – elektrotechnika. Na świadectwie jest nawet przedmiot – teletechnika. Wyuczony zawód o. Antanasa to elektrotechnik. Może nas, Polaków dziwić, że w środku II wojny światowej można było ukończyć taką szkole. Na Litwie była inna sytuacja polityczna, tam głównym wrogiem od wieków była Rosja. Niemcy często były postrzegane jako sojusznik. Lata 1941 – 1942 to czas niemieckiej ofensywy na Rosję. Litwa otrzymała częściową wolność. Niestety na bardzo krótko.

Po ukończeniu szkoły zawodowej o. Antanas wyjechał do Kowna, do seminarium. Ten wyjazd to pierwszy znak powołania do życia duchownego. Trudno powiedzieć ile w tej decyzji było jego własnej woli, a ile nacisków ze strony rodziny, aby swego pierworodnego oddać pod Bożą opiekę.

W seminarium został skierowany do gimnazjum, miało to być przygotowanie do studiów. Niestety, sytuacja polityczna kazała edukację zakończyć właśnie na tym gimnazjum. Świadectwo ukończenia otrzymał 15 maja 1945 roku. Zachowanie miał zawsze bardzo dobre, wyniki w nauce – dobre i dostateczne, wychowanie fizyczne – słabe. Był to już czas rządów nowej władzy – władzy radzieckiej. Istnieje przypuszczenie, że o. Antanas studiował w seminarium podziemnym. Jesteśmy my – Polacy przyzwyczajeni, że działalność podziemna przypadała na czas okupacji Niemieckiej. Na Litwie państwo podziemne było w czasie okupacji radzieckiej.

Święcenia kapłańskie też były nielegalne. Potrzebne jest tu krótkie wyjaśnienie. Władza komunistyczna kontrolowała każdą sferę życia swoich obywateli, szczególnie sferę życia religijnego. Specjalne ministerstwo ustalało, kto może otrzymać święcenia, kto może wstąpić do seminarium, kto może zmienić parafię. Nigdy nie wydano pozwolenia na konsekracje biskupa. Antanas seminarium ukończył nielegalnie, nie mógł wiec legalnie przyjąć święceń kapłańskich. Wysłano go na Łotwę, gdzie bardzo szybko (od 17 do 21 kwietnia 1948 roku) przyjął święcenia subdiakonatu, diakonatu i kapłańskie.

Cztery miesiące później pojawił się u kapucynów w Szawle. Nie znamy prawdziwych motywów wstąpienia do zakonu. Przypuszczalnie, nie mogąc wykonywać pracy kapłańskiej, droga zakonna była jedyną alternatywą życia duchowego. Kapucyni na Litwie byli znani i lubiani, Szawle leży blisko jego domu rodzinnego. Może jednak przyczyny były inne. Nie dowiemy się już tego. 4 sierpnia 1948 roku przyjął habit i otrzymał imię zakonne Antanas. Jego patronem był jednak nie Antoni z Padwy, lecz św. Antoni pustelnik. To bardziej odpowiadało jego charakterowi. Po roku, 5 sierpnia 1949 roku złożył pierwsze śluby zakonne. Życia zakonnego nie może już prowadzić, gdyż nakazem władzy państwowej wszystkie zakony zostały zdelegalizowane. Bracia rozproszyli się, gdzie kto tylko mógł. Bracia z Niemiec już wcześniej starali się wyjechać, Litwini, którzy otrzymali święcenia przed tym trudnym czasem znaleźli pracę na zwykłych parafiach, a o. Antanas wrócił do rodziców. Przypuszczalnie przez pierwsze lata kapłańskie nie był inkardynowany do żadnej diecezji.

17 października 1949 roku władza seminarium w Kownie i władza świecka pozwoliły mu na dalsze studia w Wyższym Seminarium Duchownym w Kownie. Naukę miał rozpocząć jesienią 1951 roku, niestety przebywał w seminarium zaledwie kilka dni. Do roku 1951 pracował w gospodarstwie swoich rodziców, życie duchowe uzupełnia będąc zakrystianem w pobliskim kościele w Papiles.

Nowa data w jego życiu i w życiu jego rodziny to 20 wrzesień 1951 r. Cala rodzina została wysiedlona na Syberie. Powodem nie było jednak kapłaństwo, lecz „burżuazyjne” pochodzenie. Cala rodzina miała dużo ziemi. Oprócz tego, młodszy brat Antanasa był partyzantem, wałczył przeciwko władzy komunistycznej. To wystarczyło aby całą rodzinę uznać za wrogów ludu. Miejsce zesłania – okręg Irkutski, Urkuskaja oblast. Zachował się list mamy Antanasa, gdzie krotko opisuje życie na zesłaniu. Pracowało dwóch jej synów, w tym Antanas (praca w kopalni węgla), a reszta siedziała w domu i przymierała głodem. Tam tez zmarł tata o. Antanasa w 1953 roku, wszyscy chorowali, niektórzy zostali inwalidami do końca życia. Najbardziej zauważalna rana po zsyłce to strach przed głodem i zimnem. Antanas zawsze chodził ciepło ubrany, nawet latem nie uznawał otwierania okna i zawsze starał się mieć pod ręka coś do jedzenia. Powrót z zsyłki nastąpił w roku 1957, w lutym rodzina Antanasa powróciła do swojego domu.

O. Antanas nauczony doświadczeniem, że nie należy zwlekać z podejmowaniem decyzji, 16 lutego 1957 roku złożył śluby wieczyste na ręce o. Jana Baptysty Frederiksa. Był to ostatni przełożony wiceprowincji westfalskiej na Litwie, Holender. Niedługo po tym o. Jan został zmuszony do wyjazdu z Litwy.

Został inkardynowany do diecezji Telsiai. Od 1957 do 1962 roku pracował jako wikary w Zemaiciu Naujamiestis (Nowe Miasto Żmudzkie). Zachował się dokument z 11 marca 1959 roku, w którym kuria biskupia zezwala mu na rozgrzeszanie z cenzur zarezerwowanych. Mógł to czynić w czasie wielkanocnym, w czasie misji i rekolekcji, w czasie wielkich świąt i w czasie odpustów. Przypuszczalnie takie uprawnienia otrzymywało więcej kapłanów, gdyż kontakt ze Stolica Apostolską był niemożliwy.

Lata 1962 – 1966 spędził jako proboszcz w Vaivaiciai, małej wiosce na Żmudzi. 1966 – 1983 był proboszczem w Kantauciai, w latach 1983 – 1996 proboszczem w Nemaksciai. Praca parafialna na małych wioskach gdzie przebywał o. Antanas, była bardzo ograniczona. Był zakaz jakiejkolwiek działalności zewnętrznej. Nie do pomyślenia było prowadzenie grup parafialnych, procesje były możliwe tylko na pogrzebach, „kolęda” była zabroniona, katechizacja niemożliwa. Przygotowanie do sakramentów odbywało się krotko i w ukryciu. Wielu wiec kapłanów szukało innych zajęć „zastępczych”. Niestety często był to alkohol. Niektórzy pisali książki, inni byli wysyłani do Rosji. O. Antanas znalazł sobie inne zajęcie – kolekcjonował kamienie. W Kontauciai utworzył nawet muzeum rzadkich kamieni. Po jego wyjeździe, muzeum popadło w ruinę.

W ostatniej parafii w Nemaksciai zastał budowę dużego kościoła. Poprzedni proboszcz zgromadził środki i zostało tylko dokończyć budowę. Parafianie z Nemaksciai byli wdzięczni o. Antanasowi do samej śmierci. Często przyjeżdżał ktoś z tej parafii i przywoził Antanasowi wiejskie przysmaki.

Od 25 października 1996 roku do Nemaksciai został skierowany nowy proboszcz a o. Antanas pełnił obowiązki altarysty.

6 listopada 2001 roku powrócił do zakonu kapucynów. Jedyna wspólnota na Litwie była i nadal pozostaje wspólnotą braci w Kownie. O. Antanas swoją starość spędził wśród braci. Powrót nie był dla niego łatwy. Przypuszczalnie pozostałby dłużej w Nemaksciai jednak nie układało mu się z nowym proboszczem, a w żadnym innym miejscu nie miał możliwości zamieszkania. Są to jednak tylko przypuszczenia, być może życie zakonne cenił bardziej niż mogło się to wydawać.

Ze względu na wiek i postępującą słabość organizmu nie otrzymał już żadnych obowiązków. Antanas był słabym teologiem, kazań prawie nie mówił, przeważnie coś czytał po Ewangelii, najczęściej żywoty świętych. Kilka razy zauważyłem, że czytał litewskie wydanie „Strażnicy”. W rozmowie na ten temat nie wyraził zakłopotania odmiennością teologii.

Nie jest prawdą to, co zostało powiedziane w dniu pogrzebu jakoby był doskonale posłusznym i niesprawiającym problemów zakonnikiem. Antanasowi trudno było przyjąć,  że we wszystkim jest zależny od wspólnoty braci. Na początku swego pobytu nie chciał odprawiać naszych intencji, trudno przystosowywał się do planu dnia. Jednak postępująca choroba zmusiła go do oddania się bez reszty pod opiekę braci.
Był melancholikiem, żył wspomnieniami. W klasztorze starał się nie zawadzać i nie przeszkadzać. Niestety, był też mało uporządkowany. Pewnie sprawiło to przyzwyczajenie do gospodyń, które wszystko sprzątały i naprawiały.

Cierpliwie słuchał spowiedzi. Na lewe ucho prawie nie słyszał, dlatego w konfesjonale obracał się do okienka całym ciałem, a jeśli była możliwość, prosił penitenta, by podszedł z drugiej strony. Głuchł coraz bardziej i w pewnym czasie sam zrezygnował z konfesjonału. Dużo się modlił. I pewnie ta modlitwa uratowała go przed depresją. Widział przecież, że jest mało użyteczny, prawie nikt go nie odwiedzał. Mógł tylko siedzieć w swoim pokoju i chodzić po klasztorze.

Ostatnią Mszę święta odprawił na początku stycznia 2011 roku. Potem już tylko zanosiliśmy mu Eucharystie do celi. Słabł powoli, lecz systematycznie. Dwa tygodnie przed śmiercią już nie wstawał z łóżka. Zmarł pogodzony z wola Bożą rano 16 czerwca 2012 roku. Zmarł tak jak żył, cicho, spokojnie. Po prostu zasnął.

Odszedł do Pana w dzień Niepokalanego Serca Maryi, którą czcił przez całe życie.

Więcej (zdjęcia) na: www.kapucyni.pl