Benedykt XVI u werbistów

Trudno wyobrazić sobie wspanialsze zwieńczenie kapituły generalnej, jak odwiedziny Ojca Świętego. 9 lipca Benedykt XVI złożył wizytę werbistom, którzy kończą swoją XVII kapitułę generalną w Nemi koło Rzymu.

Na spotkanie papież przybył samochodem z pobliskiego Castel Gandolfo. Czekali już na niego: nowo wybrany przełożony generalny o. Heinz Kulüke, ustępujący przełożony o. Antonio Pernia i prokurator generalny zgromadzenia o. Giancarlo Girardi.

Wchodzących do kaplicy przywitał śpiew w języku angielskim i hiszpańskim blisko 150 kapitularzy oraz mieszkańców domu generalnego z Rzymu. Ojciec Święty przez chwilę modlił się przed Najświętszym Sakramentem, poczym głos zabrał o. Pernia. W słowach gorącego przywitania przedstawił temat obecnej kapituły i działalność zgromadzenia. Dużo uwagi poświęcił wcześniejszemu pobytowi Czcigodnego Gościa w domu werbistów w Nemi. W dniach 29 marca – 3 kwietnia 1965 r. odbywały się tutaj prace komisji redakcyjnej soborowego Dekretu o misyjnej działalności Kościoła „Ad gentes”, w których brał udział 38-letni teolog niemiecki ks. Joseph Ratzinger. Na pamiątkę tego wydarzenia ośrodek werbistów, odnowiony dwa lata temu, otrzymał nazwę „Centrum Ad Gentes”. O Pernia zapewnił papieża, że Zgromadzenie Słowa Bożego nadal chce służyć Kościołowi swoim doświadczeniem misyjnym i zapałem.

Benedykt XVI w improwizowanym przemówieniu stwierdził, że jego wizyta wpisuje się w jubileusz 50-lecia Soboru Watykańskiego II i wyraził wdzięczność, że może ponownie tutaj przebywać. „Z tym miejscem wiążą się piękne wspomnienia, być może najpiękniejsze, gdy chodzi o Sobór. Pracowałem tu w towarzystwie wielkich teologów i powierzono nam bardzo odpowiedzialne zadanie, związane z przygotowaniem dekretu o misjach. Pamiętam szczególnie ówczesnego generała werbistów o. Johanna Schütte, który wiele wycierpiał w Chinach. Został osądzony, a następnie wydalony z tego kraju. Był on pełen misyjnego zapału. Był przekonany, że trzeba nadać nowy rozmach duchowi misyjnemu. A do pomocy, nie wiem czemu, miał mnie, bardzo młodego teologa. Dla mnie ta praca była wielkim darem”. Papież podkreślił też, że misyjny dekret soborowy „Ad gentes” jest dopełnieniem wcześniejszej Konstytucji dogmatycznej o Kościele „Lumen gentium”, gdyż znajdujemy w nim eklezjologię trynitarną. Wychodzi ona od klasycznej idei dobra, które ma w sobie potrzebę dawania siebie. W tym kontekście zadanie Kościoła pozostaje niezmienne: nieść światło Słowa Bożego i światło miłości Boga do współczesnego świata – dodał Ojciec Święty. Na zakończenie pogratulował werbistom dynamicznego rozwoju w różnych częściach globu.

W trakcie krótkiego przemówienia o. Heinza Kulüke współbracia z Indonezji wręczyli papieżowi kunsztownie rzeźbioną figurę Matki Bożej z wyspy Bali.

Następnie Benedykt XVI zaprosił wszystkich do modlitwy i udzielił apostolskiego błogosławieństwa, po którym wybrani współbracia mogli podejść, by uścisnąć dłoń Ojca Świętego i zamówić kilka słów. Ojciec rektor z naszego seminarium w Pieniężnie poprosił o błogosławieństwo dla tej instytucji, na co papież odparł: „Serdecznie błogosławię!”

Spotkanie zakończyło się wspólną fotografią. Wychodząc z kaplicy, Ojciec Święty podszedł do najbliżej stojących, abyśmy mogli się pożegnać. Przed odjazdem przespacerował się po otaczającym dom parku, skąd rozciąga się piękny widok na jezioro w kraterze wulkanu, miasteczko na zboczu góry i linię brzegową Morza Tyrreńskiego.

Była to trzecia wizyta papieska w ośrodku werbistów w Nemi. Wcześniej byli tu: bł. Jan XXIII w sierpniu 1962 r., i rok później sługa Boży Paweł VI.

Andrzej Danilewicz SVD

 


Przemówienie Ojca Świętego Benedykta XVI do uczestników 17 Kapituły Generalnej Zgromadzenia Słowa Bożego wygłoszone 9 lipca 2012 roku podczas wizyty w Centrum Ad Gentes w Nemi

Jestem naprawdę wdzięczny, że po 47 latach mogę ponownie odwiedzić Wasz dom w Nemi. Mam bardzo miłe wspomnienia związane z tym miejscem, może nawet najbardziej pamiętne z całego Soboru Watykańskiego II. Wówczas mieszkałem w centrum Rzymu w Collegio di Santa Maria dell’Anima, gdzie był duży hałas, choć to też było miłe. Jednakże mój pobyt tutaj, na świeżym powietrzu, otoczony zielenią i naturą, było pięknem samym w sobie. Do tego jeszcze doszło towarzystwo wielu wybitnych teologów, którzy otrzymali ważne  i wspaniałe zadanie przygotowania dekretu o działalności misyjnej.

Pamiętam Waszego ówczesnego przełożonego generalnego o. Schütte, który wiele wycierpiał w Chinach. Został osądzony, a następnie wydalony z tego kraju. Był on pełen misyjnego zapału. Był przekonany, że trzeba nadać nowy rozmach duchowi misyjnemu. A do pomocy, nie wiem czemu, miał mnie, mało znaczącego i bardzo młodego teologa. Dla mnie ta praca była wielkim darem.

Był tu także Fulton Sheen, który zachwycał nas wieczornymi wystąpieniami; poza tym słynny o. Congar i wielu wybitnych misjologów z Louvain. Było to dla mnie duchowe bogactwo, ogromny dar. Dekret misyjny, nad którym pracowaliśmy, nie wzbudził większych kontrowersji. Co prawda, istniała pewna dysputa między szkołą z Louvain i szkołą z Münster: czy głównym celem misji jest implantatio Ecclesiae czy annuntio Evangelii? Muszę przyznać, że nigdy nie zdołałem pojąć, o co tak naprawdę chodziło. Ostatecznie przecież wszystko zmierzało do tego jednego dynamizmu potrzeby niesienia światła Słowa Bożego, światła miłości Boga do całego świata. I aby czynić to z nową radością.

W ten sposób narodził się dobry i piękny Dekret, który niemal jednomyślnie został przyjęty przez Ojców Soboru. Dla mnie, ten dekret był również bardzo dobrym dopełnieniem Konstytucji Lumen Gentium, gdzie czytamy o Trynitarnej eklezjologii, wypływającej z klasycznej idei bonum diffusivum sui, czyli dobra, które odczuwa wewnętrzną potrzebę komunikowania siebie innym, dawania siebie innym. Dobro, lub dobroć nie może służyć samemu sobie, musi się komunikować. Kwintesencją dobra i dobroci jest communicatio. Owe communicatio, komunikujące się dobro, pojawia się już w tajemnicy Trójcy Świętej, w Bogu samym, na przestrzeni całej historii zbawienia, a także w naszej potrzebie obdarowywania innych tym dobrem, które sami otrzymaliśmy.

Tak więc, dzięki tym wspomnieniom, moje myśli często wędrują do tamtych dni w Nemi, które – jak już powiedziałem –  były dla mnie najbardziej istotną częścią mojego doświadczenia Soboru. Cieszę się, że wasze Zgromadzenie tak wspaniale się rozwija. Ojciec General wspominał o sześciu tysiącach misjonarzy Słowa Bożego, pochodzących z tak wielu narodowości, pracujących w tak wielu krajach. Widać wyraźnie, że dynamizm misyjny jest bardzo żywy, a żywy jest tylko wówczas, gdy posiadamy radość płynącą z Ewangelii, gdy doświadczamy tego dobra, które pochodzi od Boga i które musi i pragnie być przekazywane. Dziękuję za ten Wasz dynamizm. Życzę Wam wszelkiego błogosławieństwa Bożego podczas tej kapituły, wielu inspiracji. Życzę Wam tego, aby te same inspirujące natchnienia Ducha Świętego, które towarzyszyły nam niemal widzialnie podczas tamtych pamiętnych dni, były obecne pośród Was i pomogły Wam odkryć kierunek rozwoju Zgromadzenia oraz misji głoszenia Ewangelii Ad gentes w nadchodzących latach. Dziękuję Wam wszystkim i niech Bóg Was błogosławi. Módlcie się za mnie, tak jak ja modlę się za Was. Dziękuję!

Benedykt XVI