Filipiny: mariański nowicjat w akcji

„Jeżeli się modlimy, uwierzymy. Jeżeli będziemy wierzyć, pokochamy. Jeżeli pokochamy, będziemy umieli służyć” – tego uczyła swoje nowicjuszki i współsiostry bł. Matka Teresa z Kalkuty, jedna z największych świadków miłosiernej miłości i pokornej samarytańskiej służby potrzebującym XX wieku.

Idąc za tą nauką mariańscy nowicjusze na Filipinach, pod kierunkiem swojego mistrza, aktywnie włączyli się w pomoc ludziom poszkodowanym wskutek tajfunu w Cagayan de Oro.

Dzięki zrządzeniu Bożej Opatrzności, miejscowość El Salvador City, gdzie znajduje się mariański dom zakonny, nowicjat i Sanktuarium Miłosierdzia Bożego, została oszczędzona przez żywioł. El Salvador po hiszpańsku znaczy „Zbawiciel”. Tej szczególnej Bożej opieki i ocalenia mariańska wspólnota ostatnio doświadczyła bardzo mocno. Wdzięczni za to wszystko Bogu nie mogliśmy pozostać obojętni na los ogromnej ilości ludzi, którzy spędzali święta w bardzo trudnych warunkach.

Ogrom zniszczeń i ludzkiego cierpienia są przygnębiające, ale nie można tracić nadziei. W tym trudnym czasie potrzebne są działania zakrojone na szeroką skalę, ale także proste i bardzo konkretne czyny, bez oglądania się na wielkie organizacje charytatywne czy fundusze rządowe. Do naszej dyspozycji pozostały: dobra wola, siła mięśni, chęć obecności wśród ludzi w obozach dla przesiedleńców i udział w rozdawaniu żywności, czy innych najpotrzebniejszych rzeczy.

Uczestniczyliśmy w przygotowaniu i rozdawaniu 700 posiłków, które zostały sfinansowane dzięki ofiarności jednej z rodzin w parafii El Salvador. Te posiłki zostały dostarczone do miejsc, które znajdowały się z dala od głównych punktów dystrybucji, w których działały organizacje pozarządowe i charytatywne. Innym polem naszego działania był udział w oczyszczaniu obiektów zalanych w czasie powodzi. Ogrom zniszczeń i tragedii ludzi można było dopiero zobaczyć po opadnięciu wody, która w niektórych miejscach sięgała 2. piętra. Kilka dni po tajfunie ruszyliśmy także z narzędziami do pomocy w porządkowaniu ośrodka sióstr Notre Dame (Lestonnac Youth Center), który został całkowicie zrujnowany przez żywioł. W tym miejscu przez kilka ostatnich miesięcy odbywały się nasze spotkania i sesje internowicjatu, w których uczestniczyli nowicjusze i nowicjuszki z innych zgromadzeń zakonnych. Piękny park, dobrze wyposażone centrum formacji duchowej i nowicjat sióstr zostały w znacznym stopniu zrujnowane i ich odbudowa czy renowacja będą wymagały ogromnego wysiłku przez następne miesiące i lata.

To są tylko małe przykłady działań, jakie podejmujemy chcąc być blisko ludzi, którzy cierpią z powodu utraty rodzin, całego mienia i życiowych planów. Nasza obecność, modlitwa wśród nich i choćby symboliczna pomoc pozwalają nam także odkryć w tych ludziach wielką wolę walki o przeżycie w tych bardzo trudnych warunkach. Odkrywamy także inny wymiar ludzkiego cierpienia i tajemnicę Boskiej obecności w drugim człowieku, nawet w najtrudnieszych momentach. Nowicjat jest specjalnym czasem budowania fundamentów duchowych na cały przyszły okres życia zakonnego i kapłańskiego. To także czas próby naszego mariańskiego powołania w trudnych sytuacjach przed jakimi stawia nas Bóg. „Złoto próbuje się w ogniu”. Dla nas te trudne dni są również próbą podejmowania wyzwań i ryzyka, jakie niesie ze sobą decyzją wkroczenia na drogę życia „Pro Christo et Ecclesia” pośród prawdziwych ubogich tego świata.

Mariusz M. Janiszewski MIC, mistrz nowicjatu i mariańscy nowicjusze z El Salvador

Za: www.marianie.pl