Kapucyni: Zakończenie 84. Kapituły Generalnej

Słowo br. Mauro Jöhri, Ministra Generalnego wygłoszone na zakończenie 84. Kapituły Generalnej Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów 22 września 2012 roku w Kolegium św. Wawrzyńca z Brindisi w Rzymie

Na rozpoczęcie Eucharystii 

Najdrożsi Bracia! Zakończyliśmy Kapitułę. Nadszedł czas, by powiedzieć Panu Bogu dziękuję. Bez Jego pomocy, bez obecności Ducha Świętego, którego wzywaliśmy jako ministra generalnego naszego zakonu, bez wstawiennictwa Matki Bożej, Maryi nie moglibyśmy zrobić tego wszystkiego, co zrobiliśmy. Więc z uczuciem wdzięczności, które mamy teraz w sercu, chcemy zwrócić się do Tego, który nas tutaj zebrał, który nas gromadzi i który będzie nam towarzyszył.

Homilia 

Drodzy Bracia!

Dzisiejsza Ewangelia mówi o zasiewie, ale także o zbiorach (Łk 8,4–15). Przeżyliśmy tutaj razem obydwie te rzeczywistości: sianie, ale również zbiory tych zasiewów.

Na początku chciałbym mówić o zbiorze. Zebraliśmy, po wcześniejszej wspólnej intensywnej pracy, nowy tekst konstytucji oraz ordynacji zakonnych. Także po długich i intensywnych debatach zebraliśmy jako owoc przygotowane normy dotyczące ochrony małoletnich oraz osób dorosłych upośledzonych, jak również określiliśmy sposób postępowania w przypadku nadużyć. Wypracowaliśmy także linie na polu bardzo ważnym, które, mamy nadzieję, będzie wzrastać, to jest współpracy braterskiej pomiędzy różnymi okręgami zakonu. Ale oprócz tego, drodzy bracia, wierzę, że jednym z najpiękniejszych owoców tego spotkania jest doświadczenie braterstwa, którego mogliśmy kosztować, którego doświadczyliśmy tutaj razem. Widzieliśmy poszczególnych braci, starających się ofiarować to, co najlepsze z siebie, w komisjach czy celebracjach na różnych poziomach prac kapituły.

Prawdą jest też, że napotkaliśmy przeszkody podczas naszego wspólnego wędrowania. Na początku czwartego tygodnia kapituły sam się zastanawiałem: Kto wie, czy uda nam się zrobić to wszystko, co zaplanowaliśmy? W niektórych momentach traciliśmy cierpliwość, było widać zdenerwowanie w naszej radzie przewodniczącej kapitule. Czasami nie spotykaliśmy się w sposób, powiedziałbym, właściwie braterski. Dla mnie jednak fakt, że udało się nam wspólnie pokonać trudności, jest wielkim darem. Oznacza to, że zakon jest w stanie skonfrontować się z trudnościami, podejmować wyzwania, wzrastać i iść naprzód. Jest dla mnie zrozumiałe, że podczas kapituły bądź teraz ktoś może czuć się rozczarowany, nie do końca zadowolony. Czy nazwać rozdział konstytucji „Ubóstwo i małość” czy tylko „Małość”? To nie jest tylko kwestia lingwistyczna, ale zagadnienie dotyczące naszego życia.  I kto wie, czy następne kapituły nie będą robiły kolejnych kroków i kontynuowały pracę. Czy poszczególne miejsca, terytoria mają być wyłączone, czy ma być to inna jednostka organizacyjna?

Jestem przekonany, że znajdzie się ktoś, kto uważa, że kapituła powinna zrobić dalsze kroki (w celu domknięcia całości– przyp. tłum.). Zdaliśmy sobie sprawę na koniec, że jesteśmy tutaj zgromadzeni z różnych kultur, o różnej mentalności i wrażliwości, a pomimo to, nie było to przeszkodą, by kroczyć razem tą drogą. Mogliśmy tutaj zakosztować, że różnorodność jest źródłem bogactwa. I we ten właśnie sposób mogliśmy, drodzy bracia, na nowo rozpalić płomień naszego charyzmatu franciszkańsko-kapucyńskiego. Z tego powodu jestem bardzo zadowolony i mogę powiedzieć, że kapituła była czasem bogatym w zbiory.

Ale był to również czas zasiewów. Wzbogaciliśmy nasze konstytucje, mamy ordynacje zakonne trochę „odchudzone”, ale to wszystko powinno wyjść stąd i nie tylko przemieniać, penetrować umysły, ale przede wszystkim serca naszych braci. Mam nadzieję, że niejeden brat, który otrzyma do rąk nowy tekst naszych konstytucji i przeczyta go z uwagą, będzie mógł powiedzieć: Oto czego szukałem, tym pragnę żyć! W tych dniach myślałem sobie, że gdyby zakon żył w 50 % tym, co właśnie sformułowaliśmy, wówczas można by powiedzieć, że to ziarno nie upadło na wyschłą ziemię, że nie był bezowocny trud, którego się tutaj podjęliśmy.

Co będziemy robili bracia w najbliższych sześciu latach? Nie mam gotowych odpowiedzi, ponieważ będziemy dopiero z nową radą rozważać to wszystko, o czym była mowa podczas kapituły, także w jej pierwszych tygodniach. Ale pierwsza sprawa: uczyńmy skarbem, weźmy sobie do serca Rok Wiary, który proponuje nam papież Benedykt XVI! Także nas dotyka to niebezpieczeństwo życia Etsi Deus non daretur! (Tak, jakby Bóg nie istniał). Życia tak, jakby nie istniała Ewangelia, Reguła i Konstytucje. Nie zapominamy jedynie o istnieniu Boga, ale o tym, że On działa.

Dla mnie ta kapituła, była również czasem odnowy wiary. Powiedziałem sobie: Jeśli Bóg zechce, aby kapituła zakończyła pracę (nad konstytucjami – przyp. tłum.), zakończymy ją. Jeśli Bóg chce czegoś innego, pozwoli nam to zrozumieć. I pomógł nam dokończyć rozpoczęte prace. Bez Jego pomocy nie doszlibyśmy do tego punktu.

Także zadanie Nowej Ewangelizacji powinno być podjęte wspólnie, razem. Nie będzie to kwestia dwóch czy trzech lat, ale długa droga, z koniecznymi etapami, abyśmy szli głębiej i głębiej. Mam nadzieję, że zakon będzie pytał samego siebie odnośnie do tej szansy dotyczącej nowej ewangelizacji, tej łaski, która została nam podarowana. Mam nadzieję, że będzie to również czas przejrzenia, zweryfikowania wielu posług pastoralnych podejmowanych przez nas, które są już co najmniej przestarzałe.

Udział kapucynów w dziele pastoralnym Kościoła może być bardziej znaczący i posiadający większą moc i głębię. To doświadczenie, które przeżywaliśmy razem przez ostatnie pięć tygodni, daje nam pewien konkret i nadzieję, że będziemy potrafili to zrobić. I z tą nadzieją w sercu, wzmocnieni tym doświadczeniem, które umocniło naszą przynależność i jedność zakonu, wrócimy do naszych okręgów zakonnych, gdzie ze spokojem i nową nadzieją, z głęboką franciszkańską radością będziemy kontynuować naszą drogę.

Tłumaczenie br. Paweł Teperski OFMCap 

Więcej na: www.kapucyni.pl