Trudy pracy duszpasterskiej Kościoła na pograniczu Kamerunu i Nigerii – refleksja ks. bp. Bruno Ateby SAC

W związku z terrorystyczną działalnością islamskich bojówek z Boko Haram działalność duszpasterska Kościoła katolickiego na obszarach granicznych pomiędzy Kamerunem a Nigerią napotyka na wiele utrudnień, mówi tamtejszy biskup Bruno Ateba, członek wspólnoty zakonnej pallotynów.

Po uprowadzeniu przez członków sekty trzech kapłanów i jednej siostry zakonnej, duszpasterze pełnią swoją posługę w terenie tylko w asyście uzbrojonych policjantów. Podobnie czynią zakonnice i inni współpracownicy duszpasterscy, relacjonuje hierarcha. Uprowadzeni pracownicy Kościoła zostali uwolnieni dzięki zaangażowaniu krajów, z których pochodzili.

Zdaniem biskupa obie wspólnoty religijne, chrześcijanie i muzułmanie zamieszkujący północne obszary Nigerii i Kamerunu żyją w pokoju, prowadzą dialog i współpracują ze sobą na wielu płaszczyznach. Niestety bojownicy sekty dążą do zachwiania tym harmonijnym współistnieniem. Sieją grożę i przerażenie. Budzą lęk, który generuje nieufność, a wręcz nienawiść. Granica pomiędzy Kamerunem Północnym i Nigerią, zauważa biskup, jest bardzo luźna. Rodziny i całe plemiona, mieszkający po obu stronach granicy poruszają się swobodnie po terenie obydwu państw. Również bojownicy islamscy z Boko Haram zaopatrują się w żywność po drugiej stronie granicy. Uprowadzając ludzi usiłują zdobyć pieniądze. Misjonarze i kapłani znajdują się w grupie najwyższego ryzyka, ponieważ stoi za nimi instytucja Kościoła stanowią szansę na realne pieniądze, podkreśla duchowny.

Krótka charakterystyka diecezji

W północnej prowincji Kamerunu ze stolicą Maroua mieszka ok. 3 milionów mieszkańców, 1,5 miliona z nich to chrześcijanie. Katolicy stanowią 25%, podobnie muzułmanie.

Obecnie katolicka diecezja Maroua-Mokolo podzielona jest na 43 parafie. Pracuje w nich 73 kapłanów, w tym 23 miejscowych, oraz 93 siostry zakonne. Działają w duszpasterstwie i instytucjach charytatywnych.

Biskup Ateba podkreśla, iż diecezja, której pasterzuje jest obszarem misyjnym, borykającym się w wieloma brakami. „Najbardziej potrzebna jest nam duża świątynia. Dysponujemy jedynie małym kościołem, dlatego Msze św. i nabożeństwa muszą odbywać się pod gołym niebem”.

Jak zauważa, sami muzułmanie zdziwieni są faktem, iż diecezja istniejąca od ponad 30 lat nie posiada wystarczająco dużego kościoła.

Biskup wyraził wdzięczność dziełu „Kirche in Not”, które wspiera formację seminarzystów i kapłanów z Maroua-Mokolo, a teraz także budowę katedry, która pomieścić ma 2500 wiernych.

Sekta Boko Haram zagrożeniem dla całego regionu Afryki Środkowej

W dokumencie opublikowanym na zakończenie Zgromadzenia Plenarnego Episkopatu Nigerii biskupi tego kraju napisali, iż sekta Boko Haram stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa i integralności Nigerii, ale i krajów ościennych.

Z treści przesłania wynika, iż islamscy bojownicy, odpowiedzialni za krwawe zamachy na północy Nigerii skierowane przeciwko chrześcijanom oraz masowe uprowadzenia, także dzieci, przystąpili do kolejnego „szturmu” na chrześcijańskie wioski.

W wyniku ataków na ludność, zamieszkująca pięć północno-nigeryjskich miejscowości tysiące ludzi musiało opuścić swoje domy. Według naocznych świadków islamiści dopuścili się masakry na mieszkańcach wiosek, z ogniem puszczając domy, kościoły i inne budynki użytku publicznego.

Biskup regionu, Stephen Dami Mamza, uczestniczący w Zgromadzeniu musiał opuścić obrady, aby odwiedzić tysiące uchodźców, którzy znaleźli schronienie w jego katedrze i budynkach kurii.

Biskupi zauważyli, iż celem agresji Boko Haram są chrześcijanie i ludność poza muzułmańska. A działalność sekty zmierza do wykorzenienia wyznawców wszystkich religii poza islamem.

Zdaniem biskupów Boko Haram, która zaznaczyła swoją działalność na obszarze Kamerunu, stanowi realne zagrożenie dla bezpieczeństwa w całym regionie.

Opr. Urszula Siniarska

Za: InfoSAC 13/10/2014 [25]