Jan Paweł II
ŚWIĘCI I BŁOGOSŁAWIENI WYZNACZAJĄ WCIĄŻ NOWE ETAPY DROGI DO EMAUS. HOMILIA PODCZASBEATYFIKACJI OŚMIU BRACI SZKÓŁ CHRZEŚCIJAŃSKICH Z TURÓN, OJCA INNOCENTEGO OD NIEPOKALANEGO POCZĘCIA, SIOSTRY MARII MERCEDES PRAT Y PRAT, BRATA JAKUBA HILAREGO I KSIĘDZA FILIPA RINALDIEGO
Rzym, 29 kwietnia 1990 r.
„Czy serce nie pałało w nas, gdy rozmawiał z nami w drodze?” (Łk 24, 32).
1. W liturgii tej niedzieli Kościół powraca jeszcze raz na drogę do Emaus i daje nam możliwość ponownego usłyszenia całej rozmowy dwóch uczniów z Mistrzem, którego nie rozpoznali. Jeszcze raz sami jesteśmy świadkami tego, jak rozpoznali Go przy łamaniu chleba. „Czy serce nie pałało w nas, gdy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?” (Łk 24, 32).
Dwaj uczniowie z Emaus uprzedzają nasze doświadczenie chrześcijańskie: wszyscy uczniowie Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego na przestrzeni wieków przeszli – i nadal przechodzą – drogę podobną do ich drogi.
Cały Kościół spotyka swojego Mistrza i Odkupiciela na drodze do Emaus i stąd bierze początek wiara oraz świadectwo chrześcijańskie; z tego spotkania rodzi się wreszcie promieniowanie świętości objawionej w Chrystusie dla wszystkich ludzi.
2. Pragniemy dziś na nowo przeżyć to spotkanie z Chrystusem na drodze do Emaus. Z niego rodzą się święci i błogosławieni Kościoła, którego księga wzbogaca się teraz o nowe imiona i nazwiska, ogłoszone przez biskupów poszczególnych Kościołów diecezjalnych. Została przypomniana ich droga życia, w której spotkali Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego. Ich serce płonęło wielką miłością: tą heroiczną miłością, która u większości nowych błogosławionych wyraziła się w ofierze życia za Chrystusa poprzez męczeństwo.
Każdy z nich mógłby powtórzyć słowa psalmisty z pierwszego czytania zaczerpniętego z Dziejów Apostolskich: „Stawiam sobie zawsze Pana przed oczy; On jest po mojej prawicy, więc się nie zachwieję… / Ukażesz mi ścieżkę życia, / nasycisz mnie radością przed obliczem swoim” (Ps 16, 8. 11).
3. Słowa świętego Piotra z drugiego czytania przypominają nam, że „drogocenna krew Chrystusa jako baranka nieskalanego i bez zmazy” (1 P 1, 19), została zapłacona za nasze odkupienie i zbawienie. Dlatego pocieszające jest stwierdzenie, że w historii Kościoła było tak wielu chrześcijan i chrześcijanek, którzy naśladowali Jezusa Chrystusa w najwyższym geście przelania własnej krwi, będąc jednocześnie Jego świadkami w trudnych okolicznościach prześladowania. W tej uroczystej Eucharystii Kościół ukazuje zatem niektórych z tych chrześcijan czci i rozważaniu wszystkich.
Wśród nich przypominamy przede wszystkim wspólnotę ośmiu Braci Szkół Chrześcijańskich z Turón (Asturia), którzy w 1934 roku wraz z pasjonistą, ojcem Innocentym od Niepokalanego Poczęcia, zostali doprowadzeni na śmierć, nie stawiając żadnego oporu. W oczach prześladowców byli winni tego, że poświęcili swoje życie wychowaniu ludzkiemu i chrześcijańskiemu dzieci tego górniczego środowiska w szkole katolickiej „Matki Bożej z Covadongi”.
Wraz z braćmi ze Zgromadzenia św. Jana Chrzciciela de La Salle przebywał przypadkowo kapłan pasjonista. W ten sposób Bóg zechciał w swojej niezgłębionej Opatrzności złączyć w męczeństwie członków dwóch zgromadzeń, które współpracowały solidarnie dla jednej i tej samej misji Kościoła. Fakt ten, który może wydawać się przypadkowy, jest w rzeczywistości bardzo znaczący, ponieważ ukazuje jedność, współzależność i współpracę, jakie powinny istnieć między zgromadzeniami zakonnymi w Kościele, zwłaszcza w naszych czasach, aby sprostać wyzwaniu nowej ewangelizacji.
4. Dwa lata później, w 1936 roku, tą samą drogą męczeństwa podąża siostra zakonna ze Zgromadzenia świętej Teresy od Jezusa, Maria Mercedes Prat y Prat, którą właśnie ogłosiliśmy błogosławioną.
Jej wielka miłość do Boga i bliźniego skłoniła ją do apostolskiej pracy w katechezie i w szkole niedzielnej. Oprócz roztropności Maria Mercedes odznaczała się cnotą męstwa, którą ukazała szczególnie w spokojnym stawianiu czoła niebezpieczeństwom i w znoszeniu prześladowania. Swoją miłość do bliźniego objawiła przede wszystkim, przebaczając wielkodusznie tym, którzy ją rozstrzelali.
5. Obok wzorowej wspólnoty z Turón mamy dziś radość ogłosić błogosławionym jeszcze jednego Brata Szkół Chrześcijańskich, Jakuba Hilarego, zamęczonego w Tarragonie w 1937 roku. Niezwykła droga tego zakonnika, wzoru człowieka wiary nieustannie poszukującego woli Bożej, ukazuje się w sposób nieoczekiwany. Wierność, której nauczył się od swoich rodziców, odznaczających się głęboką wiarą chrześcijańską, była stałą cechą jego życia.
Z chrześcijańskiego przykładu jego rodziców zachowały się wymowne świadectwa w listach kierowanych do rodziny. Tak pisał po katalońsku, w swoim języku ojczystym: „Mój ojciec jest chrześcijaninem wzorowym i przykładem uczciwego obywatela. Jest nienaganny w swoim postępowaniu, słowach i czynach”. „Moja matka była święta. Żyła, rozsiewając wokół siebie dobroć i miłość. Wspomnienie mojej matki dodaje mi odwagi, podtrzymuje mnie, towarzyszy mi i nigdy mnie nie opuści”.
W świetle tych świadectw lepiej rozumie się znaczenie, jakie ten wychowawca i wybitny katechista przypisywał roli rodziców w wychowaniu dzieci i młodzieży.
6. Ci męczennicy, wyniesieni dziś do chwały ołtarzy jako członkowie Ciała Mistycznego w szczególny sposób dopełnili w swoim ciele braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół (por. Kol 1, 24). Ukazali, że byli gotowi umrzeć i z ufnością oczekiwali zwycięstwa nad śmiercią. Do nich również można odnieść słowa świętego Piotra odnoszące się do Jezusa: „Bóg wskrzesił Go, zerwawszy więzy śmierci, gdyż nie było możliwe, aby ona panowała nad Nim” (Dz 2, 24).
Kościół po raz kolejny ogłosił misterium paschalne spełnione w tych męczennikach. Cierpieli i zostali uwielbieni z Chrystusem. Dlatego Kościół stawia wiernym chrześcijańskim za wzór ich życie i zwycięską śmierć, a zarazem wyprasza dla nas wszystkich ich wstawiennictwo u Boga Ojca.
7. Do wspomnienia chwalebnych męczenników ziemi hiszpańskiej dobrze dołącza się imię kapłana Filipa Rinaldiego, trzeciego następcy świętego Jana Bosko, który żył w tym kraju w latach 1892–1901 jako przełożony dzieł salezjańskich.
Jego powołanie zrodziło się ze spotkania z apostołem młodzieży, który osobiście wprowadził go na drogę formacji zakonnej i kapłańskiej. Naśladował jego cnoty i rysy duchowe do tego stopnia, że nazywano go jego „żywym obrazem”. Płonął miłością do Kościoła i wspierał jego odnowioną obecność wśród narodów poprzez autentyczną mobilizację misyjną, także ludzi bardzo młodych.
Świadomy znaczenia świeckich, troszczył się o ich organizację i formację duchową według nowoczesnych kryteriów. Oratorium żeńskie, które prowadził przy Córkach Maryi Wspomożycielki w Turynie, stało się ośrodkiem intensywnego życia kościelnego, z licznymi inicjatywami religijnymi, kulturalnymi, społecznymi i rekreacyjnymi. To właśnie żywy klimat wiary, który tam rozkwitał, dał początek grupie „życia konsekrowanego w świecie”, rozwiniętej dziś w trwały Instytut świecki „Ochotniczek księdza Bosko”.
Ksiądz Rinaldi był przede wszystkim niestrudzonym animatorem wielkiej Rodziny Salezjańskiej w jej różnych gałęziach i działał, aby rozwijała się ona jako skuteczna, zharmonizowana i elastyczna siła dla chrześcijańskiego wychowania młodzieży i środowisk ludowych.
8. Święci i błogosławieni wyznaczają wciąż nowe etapy drogi do Emaus i spotkania z Chrystusem ukrzyżowanym i zmartwychwstałym. On, Mistrz, nieustannie prowadzi na tej drodze swój dialog z uczniami. Nie jest to jednak tylko rozmowa z Nauczycielem. Ma ona jeszcze inny wymiar. Objawia się w niej Odkupiciel człowieka. Odkupiciel świata.
Zostaliście wykupieni – pisze apostoł Piotr – „drogocenną krwią Chrystusa jako baranka nieskalanego i bez zmazy” (por. 1 P 1, 18-19). Na drodze do Emaus ta prawda staje się oczywista dla uczniów. Nasi błogosławieni głoszą ją świadectwem swojego życia i swojej śmierci. Głoszą ją dla nas. Dla Kościoła. Dla wszystkich.
Pan ukazuje nam drogi życia i napełnia nas radością swojej obecności (por. Dz 2, 28). Amen.
Tłumaczenie OKM
Za: www.vatican.va
Copyright © Dykasterium ds. Komunikacji – Libreria Editrice Vaticana