1964.10.24 – Rzym – Paweł VI, Homilia podczas beatyfikacji Don Luigi Guanellego

Paweł VI

HOMILIA PODCZAS BEATYFIKACJI DON LUIGI GUANELLEGO

Rzym, 24 października 1964 r.

 

 

Pragniemy pozdrowić wszystkich, którzy wraz z Nami radują się z beatyfikacji księdza Luigiego Guanelli: przede wszystkim biskupa Como, który widzi, jak jego wielka i nam również droga diecezja jaśnieje tak pięknym i właściwym jej światłem świętości. Wraz z godnym i szczęśliwym Pasterzem obecni są przedstawiciele gminy Campodolcino, na terenie której, w miejscowości Franciscio, narodził się Błogosławiony. To piękna alpejska wioska, przez którą wielokrotnie przechodziliśmy, gdy odwiedzaliśmy Dom Alpejski na Alpe Motta, a raz udaliśmy się tam, aby pobłogosławić wielką figurę Matki Bożej Europy wzniesioną u podnóża alpejskich śniegów, a następnie, schodząc dalej, złożyliśmy hołd Matce Bożej z Gallivaggio, nieopodal Pianazzo.

Tak więc na nasze pozdrowienie z pewnością zasługują obecni tu wierni z Prosto, Savogno, Traona, Gravedona, Olmo, Pianello – miejsc, gdzie Don Guanelli pełnił swoją posługę duszpasterską i rozpoczynał swoje dzieło. Na to zasługują również Salezjanie księdza Bosko, który był wielkim mistrzem i przyjacielem nowego Błogosławionego i który swoim nauczaniem i przykładem pomógł mu rozpoznać jego powołanie jako Założyciela. Nasza radość i nasze życzenia kierują się również do władz i wiernych Como, Sondrio i całej doliny Valtellina.

Jednak w tym momencie nasza myśl w szczególny sposób zwraca się ku rodzinom zakonnym założonym przez Don Guanellego: Sługom Miłości i Córkom Świętej Marii od Opatrzności, których widzimy tu świętujących w wielkiej liczbie. Oni wszyscy są dobrze znani również w Rzymie, gdzie oddają się wspaniałej posłudze w dwóch parafiach oraz w różnych domach opieki. Radosna po ojcowsku jest nasza myśl o domach formacyjnych Sług Miłości, o ich szkołach i dziełach dla młodzieży (przypominamy wśród nich kompleks instytucji wokół nowego i pięknego kościoła św. Kajetana, który mieliśmy zaszczyt konsekrować w Mediolanie). Nasza myśl biegnie również ku instytutom dla osób niepełnosprawnych, dla ubogich, dla osób starszych, ku koloniom letnim nad morzem i w górach, ku odległym misjom, ku sanktuariom powierzonym synom Don Guanellego.

I tak oto w tej błogosławionej godzinie mamy przed oczami niezliczone instytucje pobożności, edukacji i pomocy społecznej zarówno we Włoszech, jak i za granicą, gdzie wspaniałe i pobożne Córki Świętej Marii Opatrzności w ciszy i nieustannie dają wspaniałe świadectwo miłości Chrystusa.

Jakie rzesze naśladowców i wybranych Ewangelii! Jakie tłumy dzieci, robotników, wiernych, cierpiących, chorych, nieszczęśliwych, starców widzimy wokół Don Guanellego – a teraz wszyscy oni spoglądają na nas. Jakże wielki lud miłosierdzia! Jakie miasto Chrystusa! Jaki ogród żarliwości, cierpienia i miłości! Pozdrawiamy was wszystkich, najdrożsi, i pragniemy przemówić do każdego z was. Chcielibyśmy każdemu przekazać naszą radość i przyjąć od wszystkich waszą radość z tego szczęśliwego dnia. Wszystkich was, w Panu, błogosławimy. Wy jesteście rodziną Don Guanellego, wy jesteście jego chwałą, wy jesteście jego wielkością!

W tym momencie nasza kontemplacja wspaniałego dzieła Don Guanelli zdaje się przemieniać w wizję, w której widzimy samego nowego Błogosławionego, Don Luigiego Guanellego, który – podziwiając otaczający go żywy i promienny krąg swoich synów i swoich dobroczyńców – spokojnie, lecz z autorytetem, ponownie nas napomina, tak jak czynił to za życia: „To Bóg działa!”. To Opatrzność Boża. Wszystko pochodzi od Boga: idea, powołanie, zdolność działania, sukces, zasługa, chwała – wszystko jest Boże, nie ludzkie. Ta wizja czynionego dobra, tak skuteczna i triumfująca, jest odblaskiem Bożej Dobroci, która znalazła drogi, by objawiać się i działać pośród nas. „To Bóg działa!”.

Ten wyobrażony, lecz nie złudny dialog zdaje się w znacznym stopniu zaspokajać ukryte pragnienie, które w tej uroczystej chwili odczuwa każdy z nas: pragnienie zrozumienia. Po poznaniu, podziwianiu i wysławianiu życia sługi Bożego, uznanego za autentycznego naśladowcę Chrystusa, w duszy rodzi się uzasadniona, a wręcz konieczna ciekawość, by pojąć, jak i dlaczego ten nowy fenomen świętości zaistniał na naszej ludzkiej scenie. Chcielibyśmy poznać jego tajemnicę i uchwycić wewnętrzną podstawę tej świętości; pragniemy sprowadzić do jednego punktu odniesienia pełne przygód, skomplikowane i pełne żaru życie nowego Błogosławionego, który staje się dla nas wzorem godnym naśladowania i czci.

Jest to tendencja charakterystyczna dla współczesnej mentalności, gdy zajmuje się ona badaniem jakiejś wybitnej osobowości. I byłoby trudno scharakteryzować postać Don Guanellego z jednego tylko punktu widzenia, gdyby sam nie pomógł nam i niemal nie zmusił nas do ujrzenia w nim niczego innego jak tylko skutku Bożej Dobroci, owocu i znaku Bożej Opatrzności.

Czy istnieje Opatrzność? I w jaki sposób ingeruje w nasze sprawy? Czy powinniśmy pozostawić je ich własnemu biegowi, nie próbując odkryć ich sensu, i dopiero na końcu zobaczyć, czy wyłoni się z nich jakiś zamysł, który pozostaje dla nas nieznany w tym życiu, a objawi się dopiero w życiu przyszłym? Jakie więc powinniśmy przyjąć wobec tej nieuchwytnej, Bożej w nasze życie interwencji, nastawienie? Czy ma to być bierna i fatalistyczna rezygnacja, która nie troszczy się ani o to, co czyni Bóg, ani o to, co my powinniśmy czynić w odniesieniu do Niego? Czy raczej powinniśmy przyjąć postawę nieustannego odnoszenia naszych działań do woli Bożej, tak by – choć w różny sposób – były one jednocześnie Boże i nasze? Niewątpliwie to drugie nastawienie jest tym, które powinniśmy przyjąć. Jest to postawa, która czyni nas, jak mówi św. Paweł, „współpracownikami Boga” (1 Kor 3,9). Współpraca z Bogiem powinna być programem naszego życia. I jest to program świętych.

Pokazuje nam to, między innymi, nasz Don Guanelli, pozwalając nam tym samym odkryć w jego duszy i dziele główne linie, które je określają. Zobaczymy przede wszystkim linię ściśle religijną jako główną oś: wszystko dokonuje się po to, aby odczytać, wypełnić i uszanować wolę Bożą.

Wielka pobożność, nieustanna modlitwa, dążenie do ciągłej komunii z Bogiem podtrzymują całą działalność człowieka Bożego: można by rzec, że nie myśli on o niczym innym. A wtedy wielka pokora przenika każdy jego zamiar i każdy jego trud: u tego, kto dokonuje wielkich dzieł, mogłaby pojawić się ogromna pokusa, by uważać się za zdolnego, by czuć się samowystarczalnym, by przypisywać sobie zasługi za własne dzieła. Jednak religijne przeświadczenie, które je przenika, nie pozwala na taką niebezpieczną głupotę, lecz wzbudza w wiernym słudze dwa inne duchowe poruszenia, które wydają się przeciwstawne sobie, lecz w rzeczywistości są ze sobą zgodne i współdziałające: jedno to napięcie, drugie – odprężenie. Pierwsze – napięcie wynikające z dobrowolnego wysiłku: skoro jesteśmy na służbie Bożej, żaden trud nie powinien nas zniechęcać. I to właśnie najbardziej podziwiamy w tym robotniku Królestwa Bożego: wytrwałość, energię, odwagę, ducha heroizmu i poświęcenia. Drugie – odprężenie wynikające z ufności: skoro jesteśmy na służbie Bożej, nic nie powinno nas przerażać; ufność jest naszą prawdziwą siłą, a pewność – czasem aż do ryzyka! – że Pan nas nie opuści, że Opatrzność, jak mówimy, nie zawiedzie. Ta silna, pozytywna i pełna miłości ufność jest mniej dostrzegalna dla zewnętrznego obserwatora, ale w duszy świętego jest głównym elementem jego mocy i wielkości.

Łatwiej więc zrozumieć, jak duch tak wewnętrznie ukształtowany rzuca się z niezwykłą odwagą na realizację dzieł miłosierdzia, które są nowe i wymagające. Pamiętajmy o nauce apostoła św. Jakuba: „religijność czysta i bez skazy wobec Boga i Ojca wyraża się w opiece nad sierotami i wdowami w ich utrapieniach” (Jk 1,27).

Z przywołanej religijnej psychologii wypływa cudowna działalność sługi Bożego; z miłości, która łączy go z Bogiem, wypływa miłość, która czyni go niezwykłym dobroczyńcą potrzebujących braci. Społeczny wymiar działalności błogosławionego zasługiwałby tu na prawdziwą pochwałę, lecz tę wygłaszają jego synowie i jego czciciele; czynią to jego dzieła, wymownie przemawiające poprzez fakty i liczby. Nam natomiast wystarczy teraz uchwycić nić przewodnią całej tej cudownej historii miłości działającej poprzez miłosierdzie – i odnaleźć ją związaną w jej punkcie wyjścia, jakby w źródle nadprzyrodzonej energii, która przez nią przepływa: „To Bóg działa!”. Czyż nie jest to piękne? Czyż nie jest to wspaniałe?

Wysławiajmy więc Boga w Jego słudze, błogosławionym Luigi Guanellim, i prośmy Go, aby za wstawiennictwem tego mistrza wiary i miłości udzielił nam łaski naśladowania go oraz aby nas wszystkich pobłogosławił.

Tłumaczenie OKM

Za: www.vatican.va


Copyright © Dykasterium ds. Komunikacji – Libreria Editrice Vaticana

Wpisy powiązane

1978.05.29 – Rzym – Paweł VI, Przemówienie do kapituły generalnej Braci Mniejszych Konwentualnych

1978.05.22 – Rzym – Paweł VI, Przemówienie do Zgromadzenia Kapłanów Najświętszego Serca

1978.05.07 – Rzym – Paweł VI, Homilia na beatyfikację S. Marii Enrici Dominici