1969.03.29 – Rzym – Paweł VI, Przemówienie do członków specjalnej kapituły generalnej Zakonu Cystersów Reformowanych (Trapistów), obradującej w Rzymie

 
Paweł VI

PRZEMÓWIENIE DO CZŁONKÓW SPECJALNEJ KAPITUŁY GENERALNEJ ZAKONU CYSTERSÓW REFORMOWANYCH (TRAPISTÓW), OBRADUJĄCEJ W RZYMIE

Rzym, 29 marca 1969 r.

 

 

Najdrożsi Synowie,

Z radością i ojcowskim sercem witamy Was, którzy, reprezentując szlachetną Rodzinę Zakonu Cystersów Reformowanych lub Surowszej Obserwancji, przybyliście do Rzymu, by wziąć udział w specjalnej Kapitule Generalnej.

Kilka miesięcy temu wysłaliśmy do Waszego Opata Generalnego oraz do całego Waszego Zakonu obszerny List, w którym z miłością wyraziliśmy nasze myśli o Waszym życiu, o tej Kapitule Generalnej oraz o troskach które nas przepełniały.

Przede wszystkim wyraziliśmy naszą wielką estymę dla Waszego Zakonu i staraliśmy się ukazać w pełni ogromne i wybitne dobro życia kontemplacyjnego, które stanowi „doskonały” stan życia chrześcijańskiego, przynosząc korzyści nie tylko mnichom, którzy całkowicie przylgnęli do Boga, ale także całemu Kościołowi. Pragnę powtórzyć słowa, które zawarliśmy w tym samym Liście: „Jeśli te dusze (kontemplacyjne) zanikną, jeśli ich życie stanie się wątłe i osłabnie, skutkiem będzie osłabienie sił całego Ciała Chrystusa”. Zachęciliśmy Was, byście przede wszystkim pozostali sobą, przypominając, że Wasza prawdziwa misja to życie ukryte. Nie mamy wątpliwości, że szczególne rady i zachęty, które skierowaliśmy do Was, przyjęliście z uszami otwartymi i staracie się je realizować.

W związku z tym, mimo że wiele z kwestii poruszonych w tym Liście warto byłoby powtórzyć, sam widok waszej Kapituły Generalnej nakłania nas do tego, byśmy wskazali na pewne sprawy, których Kościół od Was oczekuje. Mamy nadzieję, że po tym wielkim spotkaniu, które nazywamy Kapitułą Generalną, Wasze życie poświęcone jedynie Bogu będzie nabierać nowej energii, nowej gorliwości i zapału.

Wasz Zakon, choć jego początek sięga czasów dawnych, ma swoje korzenie w średniowieczu, kiedy to warunki życia sprzyjały monastycznej dyscyplinie. Teraz jednak znaleźliście się w świecie, który zdaje się ogarnięty pewnym rodzajem gorączki, która dociera także do miejsc świętych i ustronnych. Krzyk i hałas panują niemal wszędzie. Zwłaszcza ludzkie umysły ledwie potrafią się skupić, są rozproszone na wielość spraw, błądzą w różnych kierunkach współczesnej kultury: gazety, czasopisma, komentarze, książki niczym brud wdzierają się do domów i umysłów; potężną rolę odgrywają media: radio i telewizja; relacje międzyludzkie stały się znacznie bardziej napięte i częstsze niż kiedykolwiek wcześniej. Ludzie łatwo się ze sobą kontaktują, podróże, spotkania i wspólne działania są teraz czymś codziennym. Absurdalnym byłoby twierdzić, że prawdziwe dobra, które rozwój ludzkiej kultury przyniósł, są czymś złym, ale trzeba przyznać, że coraz trudniej znaleźć miejsce, w którym dusza może w pełni odpocząć w Bogu.

Wasze zadanie, drodzy Synowie, polega na tym, byście w tym właśnie momencie historii zachowali pełną i niezmienną formę życia kontemplacyjnego, dając temu światu nowe świadectwo. Należy się odciąć od zgiełku świata, który tak bardzo zajmuje umysł i utrudnia skupienie się na Bogu. W samotności, z dala od spraw i głupstw świata, rozwija się życie duchowe Waszej Cysterskiej Rodziny; bowiem, jak mówi św. Bernard, „jakąż to słodycz wewnętrznego pocieszenia i łaskę odwiedzin Bożych ten światowy zgiełk i błahostki skutecznie ograniczają” (Ep. 385, 4; PL 182, 589).

Nie możemy pominąć krótkiego wspomnienia o dyscyplinie milczenia, która jest świętą tradycją Waszego Zakonu i w tych czasach wciąż ma swoją wielką wartość. To milczenie, jak dobrze wiecie, nie polega tylko na powstrzymaniu się od słów, lecz przede wszystkim na skierowaniu wszystkich sił umysłu od rzeczy przemijających i próżnych ku Bogu. Zewnętrzne milczenie, jeśli tak można się wyrazić, powinno być w Waszych klasztorach znakiem tego wewnętrznego milczenia.

Niech nie zabraknie również spontanicznej medytacji, podczas której dusza łączy się z Bogiem w słodkiej relacji. Szczególnie istotna jest tu uważna lektura Pisma Świętego, dzięki której mnich niemal bezpośrednio styka się ze Słowem Bożym i poznaje je w sposób pełen smaku. Właściwym uzupełnieniem jest również studium świętych tekstów, które dzięki współczesnym badaniom mogą być głębiej zrozumiane. Bez takiej lektury Pisma życie monastyczne ledwie może zachować właściwą sobie siłę i żywotność.

Pozostając myślą skupiony na sprawach Bożych, syn św. Bernarda wzrasta w miłości do Chrystusa Pana, gdyż całe jego życie powinno zmierzać do doskonałości w miłości. Tylko jeśli płonie prawdziwą miłością, życie monastyczne będzie dla niego radosne, choć trudne i naznaczone cierpieniem Chrystusa, a jedynie w ten sposób może przynosić owoc zarówno dla niego samego, jak i dla Zakonu, którego jest członkiem, dla Kościoła oraz dla całego społeczeństwa. Tam, gdzie płonie ten żywy płomień miłości, znajdzie się wszystko, a gdzie słabnie lub wygasa, wszystkiego brakuje.

Ta modlitwa, medytacja i lektura uczynią was bardziej zdolnymi do owocnego uczestnictwa w życiu liturgicznym Kościoła, ponieważ właśnie harmonijne połączenie osobistej pracy duchowej z rytami liturgicznymi i publicznymi modlitwami jest jedną z najświetniejszych tradycji waszego Zakonu. Wystarczy tu przypomnieć «usus antiquiores Ordinis Cisterciensis» (PL 166, 1385 i nast.).

Jednak niebagatelna kwestia, która niepokoi niektórych i budzi ich wątpliwości, dotyczy właściwego nastawienia umysłu wobec zmian liturgicznych wprowadzonych po Soborze Watykańskim II. Bez wątpienia ich celem było to, aby modlitwa stała się lepsza i bardziej święta oraz aby wierni modlili się wspólnie z Kościołem w sposób bardziej świadomy. Jeśli pewne elementy modlitwy zostały uproszczone, stały się one środkami, które mają ułatwić głębsze poznanie modlitw Kościoła i lepsze ich duchowe smakowanie, intensywniejsze uczestnictwo w celebrowanych misteriach oraz bliższą więź z ludem Bożym.

Z łagodną zachętą prosimy was również, abyście z gorliwością dbali o jedność waszej rodziny zakonnej. Przypominamy tu słowa zawarte w „Charta Caritatis” spisanej przez św. Stefana Hardinga: „Niech w naszych działaniach nie będzie rozdźwięku, lecz żyjmy jedną miłością, według jednej reguły i podobnych obyczajów” (PL 166, 1379). Chociaż obecnie pewne różnice i odrębności są dopuszczalne, należy jednak starać się o jedność umysłu i celów, a także przestrzeganie jednej reguły oraz zasad dyscypliny benedyktyńskiej. Powinniście pilnować, aby w żadnym razie nie zatracić życia ascetycznego i formacji duchowej, które są waszym znakiem rozpoznawczym. Nawet jeśli teraz, dla przykładu, wolno każdemu mieć własną celę, wspólnota i jej uroki nie powinny na tym ucierpieć. Również jeśli niektóre surowsze zwyczaje zostały złagodzone ze względu na zdrowie, warunki miejscowe lub inne uzasadnione przyczyny, pamiętajcie zawsze, że wybraliście życie ubogie, pokorne, pełne pokuty i milczenia. Pozwólcie nam użyć słów św. Bernarda: „Proszę was, bracia moi, niech wasze serca nie będą przeciążone troskami doczesnymi” (Sermo 3 in Ascens. Domini, 9; PL 183, 313).

Wasze życie duchowe i liturgiczne powinno być pielęgnowane z wielką troską, a zarazem urozmaicane pracą fizyczną, zgodnie z zasadą „módl się i pracuj”. Wartość pracy powinna być przez was wysoko ceniona, ponieważ stanowi ona właściwy element waszego Instytutu. Praca ta jest również pewną formą praktykowania cnoty ubóstwa, zwłaszcza gdy ci mniej zamożni muszą zarabiać na swoje utrzymanie własnymi rękami. Sobór Watykański II nie wahał się wychwalać godności i wartości pracy, stwierdzając: „przez swoją pracę człowiek zwyczajnie utrzymuje własne życie i swoich najbliższych. Łączy się ze swoimi braćmi i służy im, może praktykować szczerą miłość i współdziałać w doskonaleniu rzeczy stworzonych przez Boga. Co więcej, winniśmy nabrać przekonania, że przez pracę składaną Bogu w ofierze człowiek łączy się z dziełem zbawczym Jezusa Chrystusa, który pracując własnymi rękami w Nazarecie, nadał pracy znamienitą godność” (Konst.Gaudium et spes, 67).

Wasze życie jest zatem zgodne z duchem Kościoła i znakomicie odpowiada współczesnym czasom. Jak wiecie, niektórzy kapłani, podejmując nowe formy apostolatu, starają się w obecnych czasach żyć jako robotnicy wśród robotników.

Wy zasłużyliście się w dziedzinie rolnictwa; waszym potem uczyniliście rozległe tereny zdatnymi do zamieszkania i urodzajnymi, jak choćby równinę Lombardii. Pozwólcie nam przypomnieć, że dzięki waszej pracy płaskie tereny mediolańskie – zwane potocznie „bassa milanese” – zostały przekształcone w żyzne pola. Odwiedziliśmy wasz kościół w miejscowości Morimondo, którego nazwa pochodzi od opactwa założonego przez św. Bernarda. Z tego powodu właściwe wydaje się przywołanie znanego powiedzenia, które w pewien sposób opisuje waszą pracę: „Bernard kochał doliny, Benedykt góry, Franciszek miasta, Ignacy wielkie metropolie”.

Wasza działalność rolnicza może także sprawić, że wasze klasztory, będące ośrodkami kultury i postępu, uzyskają nową misję i skuteczność. Odpowiednio do okoliczności mogą powstawać nowe centra życia cysterskiego, które – jak to miało miejsce niegdyś na Zachodzie – będą mogły przynosić wielkie korzyści ludom zamieszkującym te regiony, zarówno przez krzyż, jak i pług.

Wreszcie wspierajcie Kościół waszą spokojną, wytrwałą i stałą dyscypliną duchową, która winna być zakorzeniona w głębi serca i wyróżniać się surowością. Pamiętajcie o waszym zadaniu w Kościele. Dzielcie jego potrzeby i cierpienia, zanoście modlitwy w tej intencji, pokutujcie i dawajcie światu przykład waszego szczególnego życia, które powinno go poruszać i pociągać. Mówiąc krótko: przemawiajcie do świata waszym milczeniem! „A pokój Chrystusowy niech króluje w sercach waszych, do którego też zostaliście powołani w jednym ciele, i bądźcie wdzięczni” (Kol 3, 15).

Jeden z waszych założycieli, św. Stefan Harding, którego czcicie jako Świętego i który przyjął św. Bernarda w Cîteaux, był według przekazu „łagodny w mowie, pogodny na twarzy i zawsze radosny w Panu” (Gesta Regum Anglorum, 337; PL 179, 1289). Takimi właśnie i wy bądźcie, dokładnie tak! Niech tego symbolem i znakiem naszej życzliwości będzie Apostolskie Błogosławieństwo, którego z miłością wam udzielamy.

Źródło: A.A.S., vol. LXI (1969), nr 4, s. 262-266

 

Tłumaczenie OKM
Za: www.vatican.va


Copyright © Dykasterium ds. Komunikacji – Libreria Editrice Vaticana

 

Wpisy powiązane

1978.05.29 – Rzym – Paweł VI, Przemówienie do kapituły generalnej Braci Mniejszych Konwentualnych

1978.05.22 – Rzym – Paweł VI, Przemówienie do Zgromadzenia Kapłanów Najświętszego Serca

1978.05.07 – Rzym – Paweł VI, Homilia na beatyfikację S. Marii Enrici Dominici