1970.09.30 – Rzym – Paweł VI, Przemówienie do opatów Konfederacji Benedyktyńskiej

 
Paweł VI

PRZEMÓWIENIE DO OPATÓW KONFEDERACJI BENEDYKTYŃSKIEJ

Rzym, 30 września 1970 r.

 

 

Jesteśmy wam bardzo wdzięczni za waszą obecność, drodzy i czcigodni opaci Konfederacji Benedyktyńskiej. Z okazji obchodów Kongresu, który odbył się w minionych dniach, zjednoczyliście się bratersko na modlitwie i w refleksji nad szczególnymi problemami waszego życia monastycznego, a także zechcieliście zwieńczyć te owocne dni wizytą u Następcy Piotra. Pozdrawiamy was oraz wszystkie wasze wspólnoty zakonne, które w wiekowych klasztorach na całym świecie, w pilnej, uważnej, skupionej służbie Bożej, w czynnej miłości, w uporządkowanej i trudnej pracy, zgodnie z głównymi zasadami Reguły waszego wielkiego Patriarchy św. Benedykta, nadal ofiarowują światu, wzburzonemu i niespokojnemu, przykład „życia w pokoju” (D. Idesbaldo van Houtryve, OSB), wezwanie do pełnej autentyczności ludzkiej i duchowej, oazę wytchnienia, odpowiednią do wewnętrznych poszukiwań, owocnego skupienia oraz odważnej rewizji życia.

Pozdrawiamy was zatem z niezmienną wielką radością, jaką odczuwamy za każdym razem, gdy mamy okazję spotkać członków zakonu benedyktyńskiego; pozdrawiamy także obserwatorów różnych denominacji chrześcijańskich, których zaprosiliście na Kongres, gdzie omawialiście również, obok innych problemów, kwestię ekumenizmu. Cieszy nas, że w ten sposób wcieliliście w życie życzenie, jakie wyraziliśmy wam podczas spotkania 30 września cztery lata temu, aby „studiować dialog z Braćmi odłączonymi” (por. Insegnamenti di Paolo VI, 4 (1966), s. 438).

Zebraliście się, aby wspólnie rozważyć, w oparciu o waszą imponującą wiedzę i doświadczenie, pewne problemy, które, obok wspomnianego ekumenizmu i rozwoju misji, można podsumować jako znaczenie uprawnień i obowiązków życia monastycznego w kontekście aggiornamento, czyli aktualizacji, nakazanej przez Sobór w różnych dziedzinach, w których się ono realizuje. Zaniedbalibyśmy nasz wyraźny obowiązek oraz wasze uzasadnione oczekiwanie, gdybyśmy nie podkreślili tutaj, przed wami, naszego zaufania, naszej nadziei, a nawet naszej pewności, że wszyscy jesteście mocno zdecydowani zachować benedyktyńską koncepcję życia zakonnego. Nakreśliliśmy jej podstawy podczas wspaniałego, niezapomnianego dla nas dnia, gdy udaliśmy się na Monte Cassino, na górę świętą dla waszych wspomnień, zarówno ze względu na relikwie św. Benedykta i św. Scholastyki, jak i na ślady pozostawione przez Założyciela oraz bogactwo życia zakonnego, duchowego, kulturalnego i artystycznego, które zawsze tam odradzało się, mimo krwawych zniszczeń, jakie burzliwe wydarzenia przyniosły temu słynnemu klasztorowi na przestrzeni wieków. Powierzyliśmy wam wówczas nasze pragnienie „posiadania zawsze w szlachetnej i świętej rodzinie benedyktyńskiej wiernych i gorliwych kustoszów bogactwa tradycji katolickiej, kuźni najstaranniejszych i dokładnych studiów kościelnych, szkoły cnót zakonnych oraz przede wszystkim szkoły i przykładu modlitwy liturgicznej, którą pragniemy, abyście wy, benedyktyni całego świata, zawsze otaczali najwyższym szacunkiem, i mamy nadzieję, że tak pozostanie, zgodnie z waszym powołaniem, w jego najczystszych formach, w autentycznym śpiewie sakralnym oraz w tradycyjnym języku, szlachetnej łacinie (jeśli to możliwe), a szczególnie w jej lirycznym i mistycznym duchu” (23 października 1964; Insegnamenti di Paolo VI, 2 (1964), s. 605).

Powiedziawszy to, wydaje nam się właściwe przypomnieć pokrótce główne elementy waszego powołania zakonnego, abyście, starając się łączyć nowe z starym, mogli osiągnąć szczęśliwe rezultaty.

Przede wszystkim należy mówić o autorytecie opata, który w klasztorze jest nazywany Ojcem, ponieważ reprezentuje mnichom autorytet, dobroć, roztropność i przykład Chrystusa: „Opat… jest uważany za tego, który działa w klasztorze w zastępstwie Chrystusa” (rozdz. 2). „Opat, ponieważ wydaje się działać w zastępstwie Chrystusa, powinien tak się zachowywać, aby był godny takiego zaszczytu” (rozdz. 63). Powinien on bowiem z łagodną miłością, która musi być połączona ze stanowczą wolą i przenikliwym umysłem, prowadzić swoich synów trudnymi i mrocznymi, ale także radosnymi i pełnymi pokoju ścieżkami, na których będą szukać Boga w pokorze, milczeniu i posłuszeństwie. W tej kwestii Reguła waszego Praojca przekazuje wiele wskazówek: przypomina opatowi, aby jak najściślej „naśladował pełny miłosierdzia przykład Dobrego Pasterza” (rozdz. 27); wymaga od niego mądrości: „Powinien być biegły w prawie Bożym, aby wiedział, skąd wydobywać rzeczy nowe i stare” (rozdz. 64); wymaga „zasług życia” i nakazuje mu trudną sztukę zarządzania i umiaru („wszystko niech czyni z umiarem” (tamże)) przepisami, pełnymi miłości i mądrości, poprzez które, jak stwierdza św. Grzegorz, wybitny biograf jego życia, nauczał nie inaczej, niż sam żył (por. Dialogi, 2, 36). W tej kwestii św. Benedykt dobrze pamięta, że konieczna posługa autorytetu niesie ze sobą bardzo surowe wyrzeczenie; mówi bowiem: „Niech wie, jak trudne i uciążliwe zadanie podejmuje: kierowanie duszami i służenie różnym charakterom” (rozdz. 2).

Te cnoty muszą być zdecydowanie przypomniane, zwłaszcza w obecnych czasach, gdy niemal wszędzie szerzą się opinie o posłuszeństwie zbyt skłonne do pobłażliwości, zbyt łatwe i powierzchowne, a także tym bardziej sprzeciwiające się autorytetowi, im bardziej są radykalne, wyniosłe i aroganckie; bowiem życie zakonne w każdej wspólnocie nie może być zachowane w całości, jeśli nie istnieje funkcja przełożonego, który jest czujny, mądry i cierpliwy, a opat musi być doskonałym i całkowitym wyrazem tej wyjątkowej formy życia zaproponowanej przez św. Benedykta.

Drugim elementem, który tworzy duchową dyscyplinę Zakonu św. Benedykta, jest jego cenobityczny, czyli wspólnotowy charakter; chodzi mianowicie o życie wielu braci, którzy pod kierunkiem przełożonego, świadomi swojego powołania, razem szukają Boga i Jego woli, a następnie razem wprowadzają ją w życie w braterskiej wspólnocie, z szczerością, wzajemną pomocą, wzajemnym budowaniem się w miłości Chrystusa, którą realizują, całkowicie przyjmując jej definicję wyrażoną przez św. Pawła: „Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma” (1 Kor 13, 4-5, 7). W tej kwestii Reguła wasza zawiera pewne wybitnie humanistyczne wskazania, które odpowiadają czynom dokonanym przez waszego wzniosłego Patriarchę w jego życiu; który był inspirowany ojcowską miłością do swoich mnichów i pragnął zaszczepić im ten sam duch posłuszeństwa, skromności i wielkoduszności w działaniu: „Niech nikt nie postępuje według tego, co uważa za korzystne dla siebie, lecz raczej dla drugiego; niech w czystości obdarzają się braterską miłością” (por. rozdz. 72, 71). Sama profesja ślubów ewangelicznych, surowość studiów, praca fizyczna nabierają nowej wonności, cieszą się szczególną słodyczą i zyskują nową męską siłę do znoszenia trudności, gdy są wpisane w tę zgodną wspólnotę braci, którą poszczególni mnisi realizują szczerym duchem i ascetycznym wysiłkiem.

Modlitwa liturgiczna jest prawdziwym i niezastąpionym dobrem, którego niczym nie można zastąpić i które nieustannie przenika życie wewnętrzne, bezustannie nią zasilane. Modlitwa ta, skupiona wokół celebracji Ofiary Eucharystycznej i recytacji Boskiego Oficjum, czyli Boskich laudesów, zwanego także w sposób szczególny Opus Dei, jest centralnym zadaniem mnicha benedyktyńskiego. Mnich poświęca się mu tak, jakby była to rzecz najważniejsza i najbardziej upragniona, w której uczestniczy z pełnym oddaniem. Jeśli każda osoba poświęcona Bogu powinna być, używając powszechnego określenia, „specjalistą spraw Boga”, to w szczególności odnosi się to do was, najdrożsi członkowie Zakonu Świętego Benedykta, którzy długie godziny poświęcone Boskiemu Oficjum powinniście przeżywać z takim nastawieniem ducha, aby w oderwaniu od rzeczy przemijających, w ciszy i surowości, zbliżać się do Boskiego Majestatu i rozmawiać z Nim dobrowolnie, radośnie i w adoracji, jakbyście podążali za modlitwą samego Chrystusa, która was pociąga. Jak bowiem powiedział Pius XII, nasz niezapomniany Poprzednik, w encyklice zaczynającej się od słów „Mediator Dei”:„Słowo Boże, przyjmując ludzką naturę, wprowadziło na tę ziemię pieśń, która przez całą wieczność rozbrzmiewa w niebiańskich siedzibach. Z Nim jednoczy całą wspólnotę ludzką, zapraszając ją do udziału w tej Boskiej pieśni chwały. «Nie wiemy bowiem, jak się modlić, jak należy» – jak pokornie przyznajemy – «ale sam Duch wstawia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami» (Rz 8, 26). Chrystus także, przez swego Ducha, w nas wzywa Ojca… Nasza pobożność powinna odpowiadać tej wzniosłej godności modlitwy Kościoła…”. W tej samej encyklice znajdują się słowa zaczerpnięte z waszej Reguły: „Tak stawajmy do psalmodii, aby nasz umysł zgadzał się z naszym głosem” (rozdz. 19). Nie chodzi więc jedynie o recytację czy śpiew, który choćby był najdoskonalszy według zasad sztuki muzycznej i rytów sakralnych, porusza jedynie słuch, ale przede wszystkim o wzniesienie naszego umysłu i serca do Boga, aby Jemu całkowicie powierzyć siebie i wszystkie nasze działania, w zjednoczeniu z Jezusem Chrystusem” (AAS 39 (1947), s. 573-574).

To wzniosłe uniesienie umysłu i serca ku Bogu, które przynosi modlitwa liturgiczna, nigdy nie będzie odpowiednio skuteczne, jeśli nie będzie mu towarzyszyć codzienna i osobista praktyka medytacji Pisma Świętego, z której każdy z was powinien czerpać w osobistym studium oraz w życiu wspólnotowym. Lectio divina jest obowiązkiem, pociechą i schronieniem mnicha Zakonu Świętego Benedykta, a także pokarmem, źródłem siły i mocy jego duchowej dyscypliny. Z Pisma Świętego mnich czerpie nawyk odnoszenia swojego życia do Chrystusa, rozumienia sensu swojego oddania Bogu i kierowania całym swoim działaniem ku temu celowi. Do was odnoszą się te słowa napomnienia Świętego Ambrożego: „Pij Chrystusa, aby pić Jego słowa; Jego słowo jest Starym Testamentem, Jego słowo jest Nowym Testamentem, Pismo Święte jest pite i spożywane, gdy napój Słowa Wiecznego zstępuje do żył umysłu i sił duszy” ( in ps. 1, 33).

Jak sławne jest Wasze powiedzenie: „Módl się i pracuj” („Ora et labora”). Z tego prymatu modlitwy, czyli z tej małej frazy „ora”, powinno wypływać i wynikać to, co oznacza słowo „labora”, nie w ten sposób, aby oba te elementy były od siebie oddzielone lub przeciwstawne, lecz tak, aby miały różne formy. To dostosowuje się do różnych osobowości jednostek, umacnia życie wspólnotowe i sprawia, że główny cel życia benedyktyńskiego jest w pełni realizowany, a bracia działają zgodnie w granicach jednej rodziny. W różnych formach zewnętrznej aktywności – czy to w nauce, w nauczaniu, w pracy fizycznej, czy w apostolacie wśród młodzieży, w parafiach i na misjach – duch wewnętrzny zawsze i wyłącznie poprzez wspólne źródło życia, czyli modlitwę, osiągnie swoją płodność w Bogu i ludziach, dążąc do jedności i zachowując ją.

Stanęły przed naszymi oczami, choćby w kilku słowach, główne elementy duchowości waszego Zakonu. Wszyscy mogą dostrzec, że jest on powołany, by wzbudzać wielką płodność duchową we współczesnym świecie. Mówiliśmy o tym w naszym wspomnianym przemówieniu w Monte Cassino i nie będziemy się powtarzać: ale – podobnie jak za czasów Świętego Benedykta, choć w okolicznościach tak odmiennych, gdy świat jest tak rozwinięty i pełen pychy – wasze świadectwo może i powinno wywierać jak największy i głęboki wpływ. Wasze życie, powołane do doskonałości, do „szczytów cnót” („culmina virtutum”, rozdz. 73), jak nazywa je jeszcze wasza Reguła, wyraźnie wskazuje, że Zakon jest dla dusz mocnych, zwycięskich, zdecydowanych i gorliwych. Współczesny świat potrzebuje tych „szczytów cnót”, ponieważ potrzebuje zdrowego wstrząsu i poruszenia przez przykłady, które go pociągną i zmuszą do refleksji. W sytuacji sprzeciwu wobec autorytetu, postaw izolacji i egoizmu zamrażających relacje międzyludzkie, wobec zaprzeczenia istnienia Boga lub przynajmniej chłodu wobec Niego, podejrzenia, że afirmacja Boga oznacza pomniejszenie człowieka – wasze życie, tak jak je opisaliśmy może być dzisiaj wymownym znakiem! Jak bardzo możecie pomóc współczesnemu człowiekowi, to prawda, że zbuntowanemu, nierozumiejącemu i trudnemu do uchwycenia, ale również pragnącemu braterstwa, prawdy, światła i pokoju; powiedzieć mu, że tylko w Bogu, w Chrystusie, jest odpowiedź na jego problemy.

Do tego was zachęcamy: powiedzieliśmy wam podczas spotkania w 1966 roku, że wiele od was oczekujemy; wytyczyliśmy plan działania, który od życia liturgicznego, zgodnego z wytycznymi naszego Listu „Sacrificium Laudis”,przechodzi do studiów, zwłaszcza biblijnych i historycznych, do publikacji pięknych książek o duchowości katolickiej, do gościnności, ekumenizmu, tworzenia Kongregacji Narodowych, wzajemnej pomocy w miłości i posłuszeństwie, w synowskiej relacji z autorytetem Prymasa Zakonu (por. Insegnamenti di Paolo VI, 4 (1966), s. 438). Żegnając się z wami, chcielibyśmy zadać wam wszystkim pytanie, i prosimy abyście przekazali je swoim współbraciom: na jakim etapie jesteśmy? Jakie piękne i dobre dzieła czynią umiłowani Mnisi benedyktyńscy? Czy posuwają się zdecydowanie naprzód w wytyczonym kierunku? Czy są wierni wskazaniom soborowym i wytycznym Kościoła? Jesteśmy pewni, że zawsze dacie nam pełną gwarancję spełnienia tych naszych nadziei i że zawsze będziecie prowadzić swoje wspólnoty zakonne tą główną drogą, wciąż ważną i konieczną, choć z odpowiednimi aktualizacjami, którą jest droga Bożej miłości i ludzkiej cywilizacji, wyznaczona głęboką bruzdą przez waszego Świętego Patrona i Założyciela.

Jemu was powierzamy; i Jego prosimy o moc wstawiennictwa, aby te nasze pragnienia zawsze znajdowały odzwierciedlenie w rzeczywistości. Z naszym szczególnym Apostolskim Błogosławieństwem.

 

Tłumaczenie OKM
Za: www.vatican.va


Copyright © Dykasterium ds. Komunikacji – Libreria Editrice Vaticana

 

Wpisy powiązane

1978.05.29 – Rzym – Paweł VI, Przemówienie do kapituły generalnej Braci Mniejszych Konwentualnych

1978.05.22 – Rzym – Paweł VI, Przemówienie do Zgromadzenia Kapłanów Najświętszego Serca

1978.05.07 – Rzym – Paweł VI, Homilia na beatyfikację S. Marii Enrici Dominici