Abp Wojciech Polak,
Prymas Polski
HOMILIA Z OKAZJI 25-LECIA PROFESJI ZAKONNEJ SIÓSTR OBLICZANEK
Gniezno, 06 września 2025 r.
Współbracia w kapłańskim powołaniu,
Drogi Księże Arcybiskupie Henryku,
Drogie Siostry ze Zgromadzenia Sióstr Wynagrodzicielek Najświętszego Oblicza z Matką Generalną na czele,
Czcigodne Siostry Jubilatki,
Siostro Karolino i Siostro Agato,
Siostry i Bracia w Chrystusie Panu,
Dzisiejsza uroczystość jubileuszowa 25-lecia profesji zakonnej naszych Drogich Sióstr Jubilatek jest dla nas wszystkich, a więc dla całego Zgromadzenia Sióstr Obliczanek, dla krewnych i najbliższych Drogich Sióstr Jubilatek, a także dla zaproszonych tutaj gości, okazją do dziękczynienia Bogu za dar i łaskę waszego powołania. My wszyscy zaproszeni, by wziąć udział w jubileuszu 25-lecia profesji zakonnej naszych Drogich Jubilatek, Siostry Karoliny i Siostry Agaty możemy więc, składając Bogu Dziękczynną Ofiarę, uwielbiać Go i wysławiać za to, że to właśnie On – jak powtarzaliśmy w refrenie psalmu – podtrzymuje całe nasze życie. Rok Święty, który przeżywamy przypomina nam bowiem, że Duch Święty, swoją nieustanną obecnością na drodze Kościoła, promieniuje w wierzących światłem nadziei: podtrzymuje ją jak pochodnię, która nigdy nie gaśnie, aby wspierać i ożywiać nasze życie. To On także, obecny na drodze Kościoła, otwiera serca na dar i łaskę powołania i wzbudza – jak wskazywał nam w swej adhortacji apostolskiej o życiu konsekrowanym święty Jan Paweł II – różne formy życia konsekrowanego. Można je porównać – jak wyjaśniał wtedy papież – do drzewa o wielu gałęziach, które tkwi korzeniami w Ewangelii i przynosi obfite owoce w każdej epoce Kościoła. Wśród wielu inny wspólnot niehabitowych, które w II połowie XIX wieku powstały pod rosyjskim zaborem w Królestwie Polskim, jest także założone 21 listopada 1888 roku w Zakroczymiu przez błogosławionego Ojca Honorata Koźmińskiego, Zgromadzenie Sióstr Wynagrodzicielek Najświętszego Oblicza. W nim to, dwadzieścia pięć lat temu, siostra Karolina i siostra Agata złożyły swoją profesję zakonną. Przez profesję zakonną – jak tłumaczy nam wspomniana już przeze mnie adhortacja apostolska Vita consacrata – osoba konsekrowana nie tylko czyni Chrystusa sensem swojego życia, ale stara się też odtworzyć w sobie – w miarę możliwości – tę formę życia, jaką obrał sobie Syn Boży przyszedłszy na świat. Adhortacja apostolska o życiu konsekrowanym mówi nam wprost o upodabniającym utożsamieniu się z tajemnicą Chrystusa. Jest w niej nawet coś z tego – jak to nazwał kiedyś na spotkaniu z osobami konsekrowanymi papież Leon XIV – zakorzenienia w Chrystusie, które sprawia, że (…) mężczyźni i kobiety, tacy jak my, ze zdolnościami i ograniczeniami jak nasze – potrafili i potrafią nadal dokonywać rzeczy, o których może nigdy by nie pomyśleli, że są możliwe do zrealizowania, pozwalając im zasiać ziarna dobra w tym świecie.
Umiłowani Siostry i Bracia!
Być w Chrystusie, upodobnić się do Niego, zakorzenić się w Nim, to znaczy trwać w Jego miłości. Ktoś słusznie zauważył, że w dzisiejszej Ewangelii tak naprawdę usłyszeliśmy nie jedno, tylko dwa przykazania. Zanim bowiem Jezus wezwie swych uczniów do miłowania się nawzajem, najpierw aż trzykrotnie przypomina im, aby trwali w Jego miłości. Wezwanie do trwania w miłości Jezusa uświadamia nam jednak, że to On sam nas pierwszy umiłował. Miłość, którą daje nam Jezus – jak wskazywał nam kiedyś papież Franciszek – jest tą samą miłością, którą miłuje Go Ojciec: miłością czystą, bezwarunkową, miłością bezinteresowną. Nie można jej kupić. Można ją tylko przyjąć, otworzyć się na nią, dać się jej pochłonąć. Historia każdego powołania, także powołania do życia konsekrowanego, jest przecież w swej najgłębszej istocie historią miłości. Może dlatego niekiedy przychodzi tak trudno o niej mówić, tak trudno ją komunikować drugim, tak trudno o niej innym szczegółowo opowiadać. Człowiek przeżywa bowiem piękno powołania w chwili, którą moglibyśmy nazwać „zakochaniem” – mówił kiedyś do młodych papież Benedykt XVI – jego duszę przepełnia zdumienie, które każe mu powiedzieć w modlitwie: Panie, dlaczego właśnie ja? Miłość jednak – wskazał papież – nie zna pytania: dlaczego, jest bowiem bezinteresownym darem, na który trzeba odpowiedzieć darem z siebie.
Moi Drodzy! Drogie Siostry Jubilatki w swoim powołaniu, w tej osobistej historii powołania każdej z nich, przyjęły ten dar Jezusowej miłości. I one przecież usłyszały kiedyś te same słowa: jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem (…) Ja was wybrałem i przeznaczyłem na to, abyście szły i owoc przynosiły. Umiłowałem was miłością czystą, bezwarunkową i bezinteresowną. Umiłowałem miłością, która ma swe źródło w Ojcu i płynie przez Mnie jak rzeka i przeze Mnie dociera do was. Tak, historia waszego powołania, historia powołania każdej z was, to w swej najgłębszej istocie historia miłości, tej miłości Jezusa, która, pomimo ludzkich przeszkód i słabości, została przez was kiedyś, przed laty przyjęta i na którą Siostry dwadzieścia pięć lat temu w swej profesji zakonnej odpowiedziały darem z siebie. Nie zaskakuje nas więc, że dziś, po tych dwudziestu pięciu latach, Jezus mówi także wprost do was: trwajcie w miłości mojej. To krótkie wezwanie brzmi jak streszczenie całego życia zakonnego. Nie idzie w nim bowiem najpierw i tylko, i przede wszystkim o samo wasze działanie, o to wszystko, co zrobiłyście przez te ćwierć wieku, a raczej o to, co zdołałyście czy czego nie zdołałyście dzięki Bożej łasce uczynić. Owszem, za to trzeba dziś Bogu podziękować, a za to, że może kiedyś zdarzyło się także, że jakoś kochałyście za mało, trzeba dziś będzie Boga samemu przeprosić. To jednak – mówię to jeszcze raz – co tak naprawdę stanowi istotę waszego powołania, do czego trzeba nieustannie i na nowo wracać, co jest jego fundamentem, zawiera się wciąż w tym jezusowym wezwaniu: trwajcie w miłości mojej. To jest źródło i cel waszego powołania. To jest źródło i cel waszego zakonnego życia i sens ofiarowania swego życia Bogu. Bez tego trwania nie byłoby waszej wierności, nie byłoby sensu i celu w składanych przed laty ślubach zakonnych, nie byłoby także owoców życia.
Umiłowani!
Za tym, co pierwsze, co musi być zawsze i na zawsze pierwsze, idzie też i to drugie: miłujcie się wzajemnie, tak jak Ja was umiłowałem. Wysoką miarę stawia nam Jezus. Wysoką miarę stawia, bo oczekuje od nas takiej odpowiedzi miłości, która będzie właśnie na Jego miarę. A On nas umiłował, dając swoje życie za nasze. Miłować tak, jak On miłuje – tłumaczył nam kiedyś papież Franciszek – to znaczy oddać się na służbę braciom, tak jak On to uczynił, umywając uczniom nogi. Oznacza to – kontynuował papież – wyjść poza swoje ograniczenia, poza ludzkie zabezpieczenia, poza nasze własne kalkulacje. Oznacza to gotowość do służby innym, z tym, czym jesteśmy i co mamy. Oznacza to miłowanie nie słowami, lecz czynami. Ile tego było w życiu naszych Drogich Jubilatek? Znając Je, wiemy, że jest za co dziś Panu Bogu dziękować, że za Nie trzeba nam Panu Bogu podziękować. Nie przychodzimy dziś z wagą, ale z wdzięcznością. I nie czas dziś na to, by odmierzać i ważyć, ale, aby dziękując, prosić was, abyście dalej miłowały. Nic się przecież nie kończy, ale po dwudziestu pięciu latach, zanurzone w jubileuszowej łasce, oczyszcza się i trwa, i idzie dalej. Apostoł Paweł przypomina nam dziś: trwajcie mocno i statecznie w wierze, a nie dajcie się odwieść od nadziei. I brzmi to dziś jak jubileuszowe życzenia dla was. Bo życie konsekrowane, bo życie we wspólnocie, choć piękne i jakże cenne i jakże ważne dla całego Kościoła, także dla naszego gnieźnieńskiego Kościoła, nie jest i nie będzie nigdy wolne od trudności, prób i zmagania. Tylko więc dzięki zakorzenieniu w wierze i nadziei możliwe jest i będzie wytrwanie, a nawet więcej, o wiele więcej – możliwe jest i będzie dawanie światu świadectwa, że Chrystus żyje i działa. Jeżeli bowiem trwamy w Jego miłości – mówił nam papież Leon XIV – i odpowiadamy miłością na Jego miłość, miłując nasze siostry i naszych braci, On sam zamieszkuje w nas, nasze życie staje się świątynią Boga, a Jego miłość nas oświeca, znajduje sobie miejsce w naszym sposobie myślenia i w naszych wyborach, do tego stopnia, że rozszerza się także na innych i przenika wszystkie sytuacje naszego życia.
Moi Drodzy!
Jesteśmy więc razem z naszymi Drogimi Jubilatkami, aby Panu Bogu dziękować i prosić Go o błogosławieństwo dla Sióstr na dalszą drogę. Nie idziecie same i nie idziecie w pojedynkę. Idziecie we wspólnocie Kościoła i w waszej rodzinie zakonnej. Idziecie razem. Dobrze więc także, aby przy okazji tak pięknego jubileuszu, prosić o nowe powołania. Nie wyście Mnie wybrały, ale Ja was wybrałem. Niech więc pełne miłości spojrzenie Jezusa spocznie na kobietach, które odpowiedzą darem z siebie. Wasza obecność i wasze dziękczynienie po raz kolejny przekonuje nas wszystkich, że przecież także i dziś jest to i nadal będzie możliwe. Może po raz kolejny trzeba nam tylko jeszcze raz za papieżem Leonem powtórzyć: to piękne, że patrząc na nasze powołanie, na powierzone nam rzeczywistości i osoby, na obowiązki, które podejmujemy, na naszą posługę w Kościele, każda i każdy z nas może z ufnością powiedzieć: chociaż jestem kruchy, Pan nie wstydzi się mojego człowieczeństwa, przeciwnie – przychodzi, aby zamieszkać we mnie. Towarzyszy mi swoim Duchem, oświeca mnie i czyni narzędziem swej miłości wobec innych.