2025.11.08 – Warszawa – Abp Adrian Galbas SAC, Dwojakie apostolstwo z duszą. Homilia podczas spotkania ze stanem dziewic i wdów konsekrowanych

 

Abp Adrian Galbas SAC

DWOJAKIE APOSTOLSTWO Z DUSZĄ. HOMILIA PODCZAS SPOTKANIA ZE STANEM DZIEWIC I WDÓW KONSEKROWANYCH

Warszawa, 08 listopada 2025 r.

 

 

Drogie Siostry,
cieszę się, że spotykamy się dzisiaj przy okazji Dnia Skupienia. Cieszę się także, że w naszej archidiecezji stan dziewic i wdów konsekrowanych jest tak bardzo obecny.

Chciałbym dzisiaj przypomnieć naukę Soboru Watykańskiego II na temat apostolstwa ludzi świeckich, bo – jak wiemy – stan dziewic i wdów przynależy do tej wielkiej części Ludu Bożego, jaką są osoby świeckie. Jeśli więc Kościół oczekuje konkretnej formy apostolstwa od świeckich, to szczególnie oczekuje tego od was. Także ja oczekuję tego od was tu, w Warszawie.

Sobór Watykański II przypomniał, że to apostolstwo, apostolstwo świeckich, ma dwa wymiary: własny i wspomagający duchownych (por. AA 2,6, LG 31,33).

Apostolstwo własne świeckich polega, jakże piękne są te soborowe definicje, na tym, by zajmowali się oni sprawami świeckimi i kierowali nimi po myśli Bożej (por. LG 31). Dla was te sprawy świeckie to życie osobiste, zawodowe i postzawodowe, akademickie, to świat polityki, kultury, mediów, zainteresowań, czasu wolnego. Wy, jako osoby, które publicznie zostały konsekrowane i włączone w stan dziewic i wdów jesteście tym bardziej wezwane do tego, by kierować tym wszystkim po myśli Bożej, by przeżywać to wszystko „po-bożemu”.

Te sprawy i czynności, choć mogą wydawać się nam małe i nieistotne, przeżywane po bożemu, przyczyniają się do, tu znowu Sobór, do consecratio mundi, czyli do uświęcenia świata (por. LG 31), do tego, że świat jest bardziej święty. Przyczyniają się także do wzrostu osobistej świętości tego, kto tak postępuje.

A więc dziewica i wdowa konsekrowana z Warszawy, Grodziska, Grójca czy Błonia, która, mimo oczywistych trudności próbuje uczciwie i praworządnie żyć, uświęca świat, dziewica i wdowa, która pracuje tak, że swoje obowiązki wykonuje uczciwie, rzetelnie, która się dokształca, która – jeśli sama jest pracodawcą – pracowników traktuje jak ludzi, nie zatrzymując należnej im zapłaty, uświęca świat. Dziewica i wdowa, która jest politykiem nie kłamie. Gdy mówi, że chodzi jej o wartości, to nie tylko tak mówi i tym uświęca świat. Dziewica i wdowa chora, zjadana przez raka, albo przez jakąś inną chorobę, oddychająca nie sama, która to wszystko znosi, ofiarowuje, uświęca świat. Ona, w tych i wielu innych sytuacjach, żyjąc i robiąc swoje „po myśli Bożej” jest apostołką.

Narażona na miliony pokus, by tego nie robić, by sobie dać spokój, by odpuścić, będąc w mniejszości, jak ziarenko soli w obfitej potrawie, jak drobna lampeczka w gęstym mroku (por. Mt 5,13-16), nierzadko czując się niebezpiecznie, wystawiana na ludzkie opinie, na podejrzliwość, śmiech, zawiść, zazdrość i hejt, jak owca między wilkami (por. Mt 10,16), gdy mimo wszystko nie dezerteruje, gdy swą codzienność, nie swą odświętność, ale właśnie swą codzienność, kształtuje po myśli Bożej, jest apostołką.

„Tak rozświetlają wszystkie sprawy doczesne, z którymi ściśle są związani, i tak nimi kierują, to znowu cytat z Soboru, aby się ustawicznie dokonywały i rozwijały po myśli Chrystusa i aby służyły chwale Stworzyciela i Odkupiciela” (LG 31).

Drogie Siostry,
to dobry moment na rachunek sumienia: czy to jestem ja? Czy moje życie jest „po myśli Bożej”? Chrześcijańskie, dziewicze, wdowie i apostolskie?

Podstawowe, własne i jakże piękne apostolstwo świeckich.

Ono oczywiście wymaga stałej formacji. Żeby kierować swoim życiem po myśli Bożej, trzeba tę myśl znać. To kwestia waszej formacji duchowej, za którą w pierwszym wymiarze odpowiadacie wy same. Dziękuję także odpowiedzialnym w naszej diecezji; wcześniej ojcu Wiesławowi, teraz ojcu Sebastianowi.

Ta formacja ma prowadzić do coraz głębszego życia modlitwą, którą macie ofiarować za wszystkie sprawy Kościoła lokalnego i powszechnego.  Chciałbym zawsze być pewnym, że modlicie się za mnie i ze mną o nasz warszawski Kościół.

Bardzo kładę wam też na sercu formację biblijną. Św. Hieronim powiedział znane zdanie, że kto nie zna Pisma Świętego, ten nie zna Chrystusa. Konsekwentnie więc ten kto nie zna Pisma świętego, nie może być apostołem Chrystusa.

Założyciel Zgromadzenia, z którego pochodzę, św. Wincenty Pallotti, w jednej ze swoich modlitw prosił: „Boże mój […] przypomnij mi jedno po drugim, wszystkie Twe święte, czcigodne i bezcenne słowa, które są słowami Twej nieskończonej miłości”. Słowo Boże, które jest święte, czcigodne, bezcenne, które jest Słowem nieskończonej Bożej miłości.

Oczywiście nie mniej ważną sprawą jest budowanie swojej relacji z Chrystusem poprzez sakramenty święte, zwłaszcza sakrament pokuty i pojednania. Korzystajcie z tego jak najlepiej i jak najczęściej, aby naturalne swoje siły wspomagać nadprzyrodzonymi i nieskończonymi siłami Chrystusa i by od Niego czerpać zdolność do naśladowania Go w codzienności, czyli do bycia jego świeckim apostołem.

Ale istnieje także apostolstwo świeckich wspomagające duchownych. Ono jest wtórne, ale także ważne. Jest wtórne, to znaczy, że nie powinno ono zastępować codziennego świadectwa, ale też, że nie powinno się go zaniedbywać i lekceważyć.

Wspomagające, czyli gdy świecki, a w waszym przypadku, gdy świecka dziewica konsekrowana i konsekrowana wdowa wspomaga duchownego. Pomaga mu! Robi to przez konkretne i kompetentne doradztwo, np. w Radach Parafialnych Duszpasterskich czy Ekonomicznych, w zarządzaniu wieloma instytucjami i sprawami, bo przecież z racji swojego wykształcenia i doświadczenia po prostu lepiej niż duchowni znacie się na mnóstwie świeckich spraw, np. na ekonomii, budowlance, remontach, nie mówiąc już o polityce.

Apostolstwo wspierające duchownych, to także zdolność do krytyki działań duchownych. Krytyki twórczej. Czyli, że nie ma ani tanich pochlebstw prawionych w porę i nie w porę, nieustannych panegiryków, nieznośnie gładkich słów, zwłaszcza wtedy, gdy zwyczajnie są przesadzone, niepotrzebne, a nawet kłamliwe. Nie ma też milczenia, wtedy, gdy trzeba głośno powiedzieć o błędach ludzi w sutannach, niezależnie od kroju i koloru ich sutanny, nie ma sakralizowania duchownych, czyli uważania ich za kogoś kto jest ponad człowiekiem bez święceń, nie ma wspierania klerykalizmu, który uczynił już w Kościele tyle zła, że ani trochę nie warto po nim płakać i ani o sekundę odwlekać oby bezpowrotnego z nim rozstania.

Ale nie ma też krytykanctwa, czyli nieustannego bycia na „nie”. Uogólniania. Że oni, duchowni, to tak zawsze, że oni to tak wszyscy, że oni to tak bez przerwy. Że oni po prostu tacy są i tak mają. Dojrzałość w relacjach świeckich z duchownymi i odwrotnie, polega na tym, że nie ma tych „onych”. Nie ma podejrzliwości, nieufności i tego permanentnego bycia na kontrze.

Jest współpraca. Oj, jakże to ważne słowo: Współpraca. Razem. Mamy taką samą godność, która wynika z chrztu, mamy charyzmaty, które nie mają ani płci, ani święceń. Mamy wspólne powołanie do świętości. Możemy współpracować. Duchowni, owszem, mają władzę, ale, jak mówił papież Franciszek, ta władza to nie wyższość, ona nie oznacza panowania. To jest władza szafarza sakramentów, a nie władza nad człowiekiem. Ani świecki nie jest nikim gorszym od duchownego, ani duchowny od świeckiego, ani też jeden od drugiego nie jest kimś lepszym.

To jest synodalność, o której tak często mówił i do której wzywał Kościół papież Franciszek. Wspólna droga! Nie chodzi tylko o wydarzenie synodu, choć i ono było bardzo ważne i bardzo potrzebne Kościołowi, ale bardziej jeszcze chodzi o stały sposób bycia i postępowania Kościoła. Nie ma dwóch alternatywnych, czy nawet równoległych dróg, którymi podążają świeccy i duchowni. Jest jedna droga. Wspólna.

To o tym słyszeliśmy przed chwilą w bardzo poruszającym fragmencie z Listu św. Pawła do Rzymian (por. 16,3-9.16.22-27). Piękny korowód imion i wspomnień konkretnych osób, którzy byli dla Pawła ważni, z którymi współpracował, którzy wyświadczyli mu wiele dobra, pomogli mu. Paweł wie, że nie zrobiłby tego wszystkiego sam. Potrzebni byli ci mężczyźni i te kobiety, różne, odrębne, własne, bez których Apostoł byłby dużo słabszy i dużo mniej skuteczny.

Macie takie osoby? Kogo dziś pozdrowisz, jak Paweł? Kogo pozdrowisz w Chrystusie i ze względu na Chrystusa? Z kim dziś apostołujesz? Kto nadstawił dla ciebie karku i dla kogo nadstawiłaś go ty?

Drogie Siostry,
aby jednak wasze apostolstwo i jakiekolwiek apostolstwo było możliwe musi mieć ono duszę, a tą, jak powie Sobór jest miłość. „Miłość jest jakby duszą apostolstwa” (AA 3), to dosłowny cytat z Soboru. Jak dusza ożywią nasze ciało, jest warunkiem jego istnienia, tak i miłość jest ożywiająca siłą apostolstwa. Miłość do Kościoła i miłość w Kościele. Bez niej nic nie pójdzie!

Miłość, która jest większa niż wiara i nadzieja, miłość cierpliwa, nie skupiona na sobie, nie szukająca poklasku, nie unosząca się pychą, nie pamiętająca złego, miłość większa niż bogactwa i zaszczyty, miłość, bez której najwykwintniejsze ludzkie, a nawet anielskie gadanie jest jak cymbał brzmiący, albo jak miedź brzęcząca. Miłość, bez której największa wiedza jest niczym. Jeśli jej nie ma, nic nie pomoże, nawet największe poświęcenie, łącznie z samospaleniem (por. 1 Kor 13,1-13).

Miłość, która działa poprzez konkret: taki jak podanie chleba zgłodniałemu, nakarmienie duszy przygnębionej, nie odwracanie się od współziomków, wprowadzenie do domu biednych tułaczy, albo przyodzianie nagiego (por. Iz 58,7-10)

Miłość, która wnosi w ludzkie domy i w ludzkie serca pokój. „Pokój temu domowi”, tak mówcie ludziom, prosi Jezus swoich uczniów. Miłość, która ma czas, by usiąść przy stole, miłość niespieszna, co nie przelatuje z miejsca na miejsce, bo tyle ma spraw do załatwienia, miłość, która przyjmuje i która da się przyjąć (por. Łk 10,5-8).

Miłość, która nie musi nawet mówić jak dzisiejszy Psalmista: „Niech Cię chwalą Panie wszystkie Twoje dzieła” (Ps 145,10), bo patrząc na człowieka, który tak właśnie kocha i doświadczając jego obecności, nie można nie chwalić i nie wielbić Pana.

Taka miłość jest duszą apostolstwa. Bez niej nasze apostolstwo będzie bezduszne, najpiękniejsze słowa, będą dźwiękiem, a najbardziej dynamiczne działanie – działactwem.

Drogie Siostry,
dziękuję wam za waszą decyzje, by iść przez życie jako dziewica konsekrowana i konsekrowana wdowa. Róbcie to, tak właśnie. Idźcie. Chciałbym móc zawsze na was liczyć; na waszą modlitwę, na wasz przykład i na wasze dobre działanie w Kościele, które jest apostolstwem.

Nie róbcie wokół siebie zamieszania, nie zwracajcie na siebie uwagi, bądźcie niewidoczne dla świata, by być bardziej widoczne dla Chrystusa.

Ponawiajcie jak najczęściej wasz wybór, dokonany w akcie konsekracji, by służyć jedynie Chrystusowi, by opierać się wszelkim postaciom wieloimiennej mamony, by nie mieć innego światowego Pana, poza Tym, który jest waszym Oblubieńcem. Bądźcie wierne w małych, codziennych sprawach, abyście kiedyś zostały postawione nad sprawami wielkimi (por. Łk 16,9-13).

Niech wasze życie, jak życie Najświętszej Maryi Panny, będzie zawsze na chwałę Bogu przez Jezusa Chrystusa. Na chwałę Bogu, który – jak powiedział przed chwilą św. Paweł – jedynie jest mądry (por. Rz 16,27). Jej, Maryi, powierzajmy dziś i każdego dnia siebie samych; nasze życie i nasze apostolstwo.

Amen.

+ Adrian J. Galbas SAC

 

Za: www.archwawa.pl 

 

Wpisy powiązane

2025.11.14 – Falenica – Abp Wojciech Polak, Homilia na rozpoczęcie szkolenia dla nowych delegatek i delegatów ds. ochrony dzieci i młodzieży

2025.10.30 – Gdańsk – Abp Tadeusz Wojda SAC, Cóż nas może odłączyć od miłości Chrystusa? Homilia podczas obrzędu konsekracji wdów

2025.10.22 – Licheń – Bp Jacek Kiciński CMF, Czuwajcie i bądźcie gotowi, bo o godzinie, której się nie domyślacie Syn Człowieczy przyjdzie (Łk 12, 39). Do przełożonych wyższych zakonów męskich w Licheniu