2025.11.14 – Falenica – Abp Wojciech Polak, Homilia na rozpoczęcie szkolenia dla nowych delegatek i delegatów ds. ochrony dzieci i młodzieży

 

Abp Wojciech Polak,
prymas Polski

HOMILIA NA ROZPOCZĘCIE SZKOLENIA DLA NOWYCH DELEGATEK I DELEGATÓW
DS. OCHRONY DZIECI I MŁODZIEŻY

Falenica, 14 listopada 2025 r.

 

 

Siostry i Bracia w Chrystusie Panu,

Bóg objawia się nam w stworzeniu. Z wielkości i piękna stworzeń – jak czytaliśmy przed chwilą w Księdze Mądrości – poznaje się przecież przez podobieństwo ich Sprawcę. To prawda, że są także i tacy, o których Autor wspomnianej księgi mówił nam dziś, że choć zdobyli na tyle wiedzy, by móc ogarnąć wszechświat, to jednak nie znaleźli jego WładcyZ dóbr widzialnych nie zdołali poznać Tego, który jest, patrząc na dzieła nie poznali Twórcy. Ale przecież – jak uczył nas Sobór Watykański II – stworzenie bez Stworzyciela zanika (…) co więcej, samo stworzenie zapada w mroki przez zapomnienie o Bogu. Stworzenie bowiem – jak czytamy w konstytucji soborowej Gaudium et spes – bez Stwórcy ginie. Poza tym wszyscy wierzący, jakąkolwiek wyznawaliby religię, właśnie w języku stworzeń zawsze dostrzegali ujawnienie się Boga i słyszeli Jego głos. Stworzenie przemawia bowiem do nas takim językiem, który odsłania Stwórcę. Bóg daje się nam w ten sposób poznać. Co więcej, poprzez zapomnienie o Bogu – jak przestrzega jeszcze ten sam soborowy dokument – samo stworzenie staje się niezrozumiałe. Nie wie, jakie jest jego przeznaczenie. Nie wie skąd i dokąd podąża. Nie wie, jaki jest jego ostateczny sens i cel. Z wielkości i piękna stworzeń poznaje się przez podobieństwo ich Sprawcę. Ale również przez Stwórcę poznaje się stworzenie. On odsłania bowiem prawdę o stworzeniu, które bez Niego ginie, zapada w mroki, zanika. Zdaję sobie sprawę – napisał w encyklice Laudato si papież Franciszek – że w dziedzinie polityki i myśli niektórzy zdecydowanie odrzucają ideę Stwórcy lub uznają ją za nieistotną. To Bóg Stwórca jednak – jak wskazuje dalej papież – napisał wspaniałą księgę, której literami są liczne stworzenia obecne we wszechświecie. Zwracając uwagę na to objawienie, człowiek uczy się również rozpoznawania samego siebie w relacji z innymi stworzeniami. Dla człowieka wierzącego kontemplacja stworzenia to również wsłuchiwanie się w treść Bożego posłania, słuchanie jego tajemniczego i niesłyszalnego głosu, otwarcie na objawienie i poznanie Stwórcy. 

Bóg objawia się w człowieku. Stworzony na obraz i podobieństwo Boże człowiek bowiem w sobie samym odbija cudowne oblicze swego Stwórcy. W sobie więc nosi Boży obraz i Boże podobieństwo. Przez to też posiada szczególną i wyjątkową wśród innych stworzeń godność, godność osoby ludzkiej. Bo choć jak inne stworzenia jest również objęty procesami ewolucyjnymi, to jednak – jak to pięknie wyjaśniał we wspomnianej już encyklice papież Franciszek – otrzymał od Boga szczególne powołanie do życia i do relacji jedynego „Ty” z innym „ty”. Jest więc osobowym podmiotem, którego – jak jasno przestrzega papież – nigdy nie można redukować do kategorii przedmiotu. Każdy więc, kto tak czyni, każdy kto uprzedmiatawia drugiego, kto w ten sposób sprzeciwia się ludzkiej godności, kto rani ją i znieważa, kto ją poniża, kto powoduje, że tak naprawdę człowiek staje się przedmiotem w rękach drugiego człowieka, kto go upokarza i wykorzystuje, uderza również w Stwórcę, obraża i rani samego Boga. Dlatego – jak napisał w swoim tekście już wówczas emerytowany papież Benedykt XVI – istnienie Boga jako Stwórcy i miary wszystkich rzeczy jest tutaj przede wszystkim pierwotnym wymogiem. Przestępstwa związane z wykorzystaniem seksualnym – jak wskazywał z kolei w liście apostolskim motu proprio Vos estis lux mundi papież Franciszek – obrażają bowiem naszego Pana, powodując u ofiar szkody fizyczne, psychiczne u duchowe oraz szkodzą wspólnocie wiernych. Dlatego – jak mówi nam również obecny papież Leon XIV – pilnie wciąż potrzebujemy zakorzenienia w całym Kościele kultury zapobiegania, która nie toleruje żadnej formy nadużycia – ani władzy, ani autorytetu, ani sumienia, ani duchowego, ani seksualnego. Kultura ta będzie jednak autentyczna – jak dodaje jeszcze papież – dopiero i tylko wtedy, gdy zrodzi się z naszej aktywnej czujności, przejrzystych procesów i szczerego słuchania tych, którzy zostali zranieni, słuchania skrzywdzonych.

Wasza obecność dziś, na tym szkoleniu dla delegatów, którzy rozpoczynają swoją posługę, jest wezwaniem do kontynuowania w Kościele w Polsce takich właśnie działań, które mają na celu nade wszystko rzeczywiste budowanie kultury prewencji. Musimy mieć bowiem nie tylko gotowość i wrażliwość serca, nie tylko właściwe ludzkie wyczucie i empatię, ale także konkretną wiedzę i nabyte przez szkolenia umiejętności oraz kompetencje przede wszystkim właśnie po to, aby najpierw dostrzec i rozpoznać w tych, którzy zgłaszają nam autentyczną krzywdę, osoby prawdziwie zranione, obnażone w swojej ludzkiej godności, upokorzone w Kościele tym doświadczeniem wyrządzonej im krzywdy, a często również wewnętrznie stłamszone, którym nie będzie jednak łatwo dzielić się z wami tak traumatycznymi przeżyciami. Ważne jest więc zdobycie zaufania. Ważna jest uwaga i skoncentrowanie na słuchaniu. Ważna jest, wolna od wszelkich uprzedzeń, gotowość do przyjęcia tego, co będę wam mówiły, nawet jeśli często ich słowa naznaczone będę emocjami, które wciąż wywołują w nich doznane przeżycia. Aby dobrze pełnić tę posługę – jak wskazywał w jednym ze swych przemówień do Papieskiej Komisji ds. Ochrony Nieletnich papież Franciszek – musimy więc i my sprawić, by uczucia Chrystusa stały się naszymi: Jego współczucie, Jego sposób dotykania ran ludzkości, Jego Serce przebite miłością do nas. Jezus to Ten, który stał się bliski (…) również my tego uczmy się od Niego: nie możemy pomóc bliźniemu nieść jego brzemienia, bez wzięcia owego brzemienia na własne barki, jeśli nie będziemy praktykować bliskości i współczucia. W naszej kościelnej posłudze ochrony bliskość z ofiarami wykorzystania nie jest nigdy abstrakcyjnym pojęciem: to bardzo konkretna rzeczywistość, na którą składa się słuchanie, interweniowanie, zapobieganie, pomaganie. Ta nasza odpowiedź tym, którzy zostali wykorzystani i skrzywdzeni i którzy pragną tę krzywdę zgłosić, musi pochodzić z tego spojrzenia serca, z tej bliskości, z takiej właśnie postawy. I to właśnie z niej będzie wynikać rzetelne poszukiwanie prawdy i sprawiedliwości. Ze spotkania z delegatem wyszłam zadowolona. Wolna. Lekka – napisała w swoim wspomnieniu jedna ze skrzywdzony osób, które zgłosiły krzywdę w Kościele – Byłam przekonana, że w końcu nie muszę już dźwigać na swoich barkach całego ciężaru tej sprawy – że jest ktoś, kto się na tym zna i kto poniesie ją teraz dalej.

W opisie życia, w którym Jezus do nas przychodzi – za dni Syna Człowieczego jak mówi nam odczytana przed chwilą Ewangelia – uderza zwyczajność ludzkich spraw. Jedzą i piją, żenią się i za mąż wychodzą. Kupują i sprzedają, sadzą i budują. Śpią i pracują razem. Nie ma zapowiedzi jakiś cudownych wydarzeń. Nie widać jakiś nadzwyczajnych znaków, które mają obwieszczać przyjście Pana. Zdaje się, że tak naprawdę nic na zewnątrz tego nie zwiastuje, nic nie zapowiada tego, co się ma wkrótce wydarzyć. Wiele tutaj takiej konkretnej i zwyczajnej ludzkiej rzeczywistości. Wiele codziennych spraw. Wspomnienie Noego i Sodomy Lota przypomina jedynie, że w tej ludzkiej historii, która się toczy, która się dzieje, obecne jest również zło, że człowiek wykorzystuje drugiego, bo zatracił wiarę w Stwórcę i krzywdząc, upokarza stworzonego na Boży obraz człowieka, więc go wykorzystuje, kierując się przy tym własnymi, przewrotnymi pragnieniami. Mówiąc do swoich uczniów Jezus zaleca im spokój i roztropność. Przyjdzie czas (…) gdy powiedzą wam: oto tam lub oto tu. Nie chodźcie tam i nie biegnijcie za nimi. Kierujcie się więc prawdą, a nie sensacją. Kierujcie się więc rzeczywistością, a nie jakimiś zgubnymi wyobrażeniami o niej, jakimiś utrwalonymi kliszami, które bezmyślnie zaprzeczają temu, co się dzieje, co przecież ma miejsce. Do tego słowa Jezus dziś dodaje, aby uczyć się tracić swoje życie. Kto będzie starał się zachować swoje życie, straci je; a kto je straci, zachowa je. Jeśli ktoś was zapyta: jak się rodzi nadzieja: mówił kiedyś papież Franciszek – na krzyżu, popatrz na krzyż, spójrz na Chrystusa ukrzyżowanego. Stamtąd nadejdzie nadzieja. W wydarzeniu Paschy Jezus przekształcił, biorąc je na siebie: nasz grzech w przebaczenie. Jezus przekształcił naszą śmierć w zmartwychwstanie, nasz lęk w zaufanie. Oto dlaczego tam, na krzyżu, zrodziła się i zawsze się odradza nasza nadzieja. Oto dlaczego z Jezusem wszelkie nasze ciemności, także te bolesne, mogą być przekształcone w światło, każda porażka w zwycięstwo, każde rozczarowanie w nadzieję. Wszystko. Nadzieja zwycięża wszystko, ponieważ rodzi się z miłości Jezusa, który stał się jakby ziarnem rzuconym w ziemię i umarł, aby dać życie, a z tego życia pełnego miłości pochodzi nadzieja. Kiedy więc wybieramy nadzieję Jezusa, to stopniowo odkrywamy, że zwycięskim sposobem życia jest ów styl ziarna, pokornej miłości. Nie ma innej drogi, aby pokonać zło i dać światu nadzieję. W istocie logika ziarna, które obumiera, pokornej miłości, jest drogą Boga, i tylko ta logika wydaje owoc.  

 

Za: www.prymaspolski.pl  

 

Wpisy powiązane

2025.11.08 – Warszawa – Abp Adrian Galbas SAC, Dwojakie apostolstwo z duszą. Homilia podczas spotkania ze stanem dziewic i wdów konsekrowanych

2025.10.30 – Gdańsk – Abp Tadeusz Wojda SAC, Cóż nas może odłączyć od miłości Chrystusa? Homilia podczas obrzędu konsekracji wdów

2025.10.22 – Licheń – Bp Jacek Kiciński CMF, Czuwajcie i bądźcie gotowi, bo o godzinie, której się nie domyślacie Syn Człowieczy przyjdzie (Łk 12, 39). Do przełożonych wyższych zakonów męskich w Licheniu