Antoni Kuśmierz SJ
POSŁUSZEŃSTWO ZAKONNE WG. KONSTYTUCJI DOGMATYCZNEJ O KOŚCIELE
Materiały Komisji ds. Studiów i Wychowania KWPZM, rocznik 1965.
Wstęp
Żadne zagadnienie dotyczące życia zakonnego w istotnych, jego przejawach nie da się rozwiązać bez uwzględnienia ogólniejszego tła, na którym występuje. Tłem zaś tym jest nie tylko organicznie z nim związane całe życie zakonne, ale także życie Kościoła i duchowny stan ludzkości. Zagadnienie zaś posłuszeństwa, przenikające duszę ludzką przez sam swój przedmiot szczególne stwarza trudności. Zagadnieniem tym interesują się też w sposób szczególny autorzy dzieł duchownych, wystarczy wspomnieć, że w ostatnim dziesiątku lat wydano na ten temat ponad 50 prac w samej tylko Europie. W swoim opracowaniu uwzględniam prócz dokumentów papieskich i zakonnych kilka tylko pozycji nowszych. Należą do nich L’Eglise de Dieu parmi les hommes – M.M.Philipon OP; Mission et grâce – Karl Rahner SJ; La cité de Dieu – Carpentier SJ.
Kłopoty z posłuszeństwem i postulaty
Kłopoty z posłuszeństwem są wielkie i powszechne. Są one objawem zarówno kryzysu autorytetu, jak samego posłuszeństwa. Podwładni nie przyjmują poleceń niezgodnych z ich własnymi upodobaniami i planami, żądają racjonalnego uzasadnienia rozporządzeń, sami sobie wyznaczają kierunek pracy, a gdy spotkają się ze sprzeciwem ze strony przełożonych, reagują w sposób bardzo mocny lub nawet opuszczają zakon. W postępowaniu ich jest bardzo dużo „własnej woli”, a bardzo mało „wolności duchowej” Bożych dzieci. Obok licznych faktów rozpowszechnionego nieposłuszeństwa panoszy się też nie zawsze szczęśliwa krytyka posłuszeństwa.
Karol Rahner np. w swoim znanym artykule, ogłoszonym w czasopiśmie „Stimmen der Zeit” w r. 1956 wyłowił pewne nieporozumienia w tym zagadnieniu zaznaczając, jakim posłuszeństwo zakonne nie powinno być.
Według niego nie powinno być posłuszeństwem dziecka ani posłuszeństwem czysto racjonalnym, ani posłuszeństwem umniejszającym ludzką osobowość … Artykuł ten przez wielu został źle zrozumiany i spowodował zamęt w umysłach.
Postulaty odnośnie do zagadnienia o posłuszeństwie. Są to przede wszystkim postulaty różnych autorów pism na ten temat. I tak O. Karol Rahner żąda, aby posłuszeństwo poddać demityzacji i demokratyzacji. W żądaniu by je zdemityzować ma na względnie uwolnienie go z nadużyć autorytetu przez przełożonych, przełożony nie może posługiwać się władzą, jak buławą i wymachiwać nią na wszystkie strony w sposób absolutnie niezależny: takie posługiwanie się władzą nazywa O. Rahner słowem greckim „Hibris”, czyli szałem panowania. W żądaniu, by posłuszeństwo zdemokratyzować ma na myśli uwzględnienie godności ludzkiej podwładnego i włączenia go w zadania zakonu, który jest organizmem i organicznie ma spełniać swoje zadania.
Inni żądają, by w nauce o posłuszeństwie uwzględniono zdobycze wiedzy biblijnej, psychologicznej i socjologicznej, by posłuszeństwu dano uzasadnienie teologiczne, objawiono jego celowość nadprzyrodzoną, kościelną i apostolską, by głębiej rozważono poddanie w nim sądu i udział wiary, by uwzględniono relację posłuszeństwa do psychologicznej ewolucji podwładnego i w pełniejszym świetle przedstawiono łączność doskonałego posłuszeństwa z doskonałą wolnością ducha, by podano w należytym oświetleniu naturę dialogu przełożonego z podwładnym. Postulaty odnoszą się również do rządów. Braki w sposobie rządzenia są też przyczyną rozpanoszonego nieposłuszeństwa. Posłuszeństwo bowiem suponuje rządy świadome odpowiedzialności, rządy mocne i roztropne, ojcowskie i pełne zarazem miłości. Przyszłych przełożonych należy w jakiś sposób przygotowywać do urzędu, należy rozróżniać ludzi według kategorii „homo visionis” et „homo administrationis”, należy także rozróżnić „gubernium” od „administratio”; przełożony zaś winien być przede wszystkim „homo visionis” et „gubernator” a nie „administrator”. Przełożony winien porzucić prace, które go odrywają od rządzenia, mocną ręką winien żądać posłuszeństwa a burzycieli ładu winien wcześnie usunąć z zakonu. Winno się też pozbawiać urzędu ludzi słabych, niewiernych i lękliwych. Przełożeni winni rządzić po ojcowska z miłością i łaskawością samego Chrystusa, powinni ich znać osobiście, często z nimi rozmawiać, cierpliwie wysłuchiwać, sprawę sumienia od nich odbierać. Przełożeni powinni budzić w podwładnych poczucie odpowiedzialności i obowiązku współpracy, w rządzeniu winni być otwarci, nie biurokratyczni, nie biurowi …
Gdzie szukać rozwiązania problemu zakonnego posłuszeństwa?
Szukać go należy przede wszystkim w nauce Kościoła o zakonach. Najbardziej zaś autentycznym i najnowszym dokumentem w tej materii jest Dogmatyczna Konstytucja o Kościele, wydana przez Ojca św. Pawła VI w dniu 21 listopada 1964 r.
Ogólny prąd wewnętrznej reformy, który przenika cały Kościół i od wszystkich żąda dostosowania się do nowych warunków życia, obejmuje sobą także życie zakonne i żąda od nich powrotu do Ewangelii i ducha Fundatorów. Stworzył on też okazję do głębszego wniknięcia w naturę życia zakonnego. Przed Soborem i przed Dogmatyczną konstytucją o Kościele słyszało się nieraz powiedzenia deprecjonujące stan zakonny: zakony nie są iuris divini, zakony nie mają podłoża w Ewangelii, nie należą do istotnych elementów Kościoła. Kościół może bez nich istnieć, niepotrzebna jest egzempcja zakonów, rozbijają jedność w pracy duszpasterskiej, są źródłem kłopotów po parafiach, stwarzają okazję do rywalizacji i walk … itd. Wydawało się, niektórym, że jesteśmy tylko jakąś skromną kapliczką w Kościele. Tymczasem gdy na Soborze Watykańskim II rozpoczęły się na temat zakonów dyskusje, uświadomiono sobie właściwe miejsce, jakie zajmujemy w Kościele i wprowadzono nas do „głównej nawy”. Zabrał głos Mgr Urtasun i powiedział: „Zakonnicy stanowią w Kościele instytucję o ogromnym znaczeniu zarówno przez swoją liczbę, jak przez swój wpływ na wspólnotę chrześcijańską, dążącą do świętości. Zabrał głos O. Reetz, Przełożony Generalny benedyktyńskiej Kongregacji z Beuron i podkreślił w sposób szczególny rolę zakonów w Kościele. Jest prawie dwa miliony osób, poświęconych życiu zakonnemu, jest ponad jedna trzecia Ojców Soboru z zakonników. Przez długie czasy zakonnicy dostarczali Kościołowi misjonarzy … Jeden z mówców nie bez oratorskiego patosu wskazał Ojcom Soboru ogromne kolumny bazyliki św. Piotra i powiedział: „Te kolumny to Wy, Biskupi, następcy Apostołów, fundamenty Kościoła … lecz uwaga! na każdej tej kolumnie mieści się statua przedstawiająca Fundatora jakiegoś zakonu. Św. Benedykt, Św. Dominik, Św. Ignacy i tylu, tylu innych. Jest to symbol nierozerwalnej jedności episkopatu i stanu zakonnego w służbie tego samego Kościoła Chrystusowego”.
Prawdziwego sensu życia zakonnego, pisze O. Philipon, należy szukać w ogólnym kontekście powołania Kościoła do świętości i w organicznej z nim jedności.
Liczne interwencje indywidualne i kolektywne, ustne i pisemne Ojców Soborowych domagały się, aby ogłoszono deklarację, że życie zakonne nie w swej jurydycznej strukturze, ale w swym źródle natchnienia pochodzi bezpośrednio od samego Chrystusa. Ono tworzy integralną część ewangelicznego posłannictwa. Kardynał Larraona, były sekretarz Kongregacji „De religiosis” i jego następca Mgr. Philippe i wielu innych Ojców Soborowych podkreślało to boskie i ewangeliczne pochodzenie stanu zakonnego. Więcej niż 200 Ojców Soboru zwróciło uwagę na to, że należy rozróżnić w Kościele dwojaką strukturę: jedną hierarchiczną, drugą pneumatyczną i charyzmatyczną. Na podobieństwo Starego Testamentu, w którym obok Synagogi, stanowiącej jurydyczną strukturę obdarzoną przez Boga misją nieomylnego strzeżenia Pisma św. istnieli prorocy, czyli ludzie powołani szczególną łaską Bożą do pełniejszej misji proroczej, tak samo w Nowym Testamencie istnieje struktura hierarchiczna Kościoła, jako jurydyczna, zasadnicza i boska, ale obok niej istnieje inny, specyficzny rożny porządek duchowny, ściśle związany z posłannictwem Kościoła i wchodzący w prawdziwą jego strukturę. Istnieje hierarchia władzy i hierarchia łaski. Istnieje droga przykazań boskich i droga rad ewangelicznych. W dyskusjach mocno podkreślano aspekty soteriologiczne i apostolskie życia zakonnego, obowiązek świadczenia Ewangelicznej prawdzie przykładem życia i przypominania światu rzeczy ostatecznych. Wielu Ojców zwróciło uwagę na to, by przed, określeniem życia zakonnego ze skutków podać definicję jego istoty, a jako definicję przyjęto określenie, że jest to stan totalnej konsekracji dla Boga przez naśladowanie Chrystusa.
Dogmatyczna Konstytucja o Kościele uwzględniła dyskusje soborowe na temat zakonów i omówiła je w VI rozdziale, obejmującym numery od 43-47.
Trzymając się jasnej dyspozycji O. Philipon OP treść tę możemy przedstawić w pięciu aspektach: aspekcie teocentrycznym, chrystoformicznym, czyli apostolskim, eklezjologicznym i eschatologicznym.
Aspekt teocentryczny:
Życie zakonne jest doskonałością miłości wyrażonej w doskonałej ofierze. Jest to dar całkowity bez zastrzeżeń – wszystkiego, co się ma i czym się jest, dar złożony Bogu przez pośrednictwo Chrystusa na służbę Kościoła i wszystkich ludzi. „Wszystko dla Boga”. „Bóg Sam wystarcza”. Tak pojęty teocentryzm życia zakonnego tworzy samą jego istotę, a wypowiada się ze strony zakonnika w podjęciu się obowiązku całkowitej z siebie ofiary na rzecz Boga, a ze strony Kościoła w dopuszczeniu go do uroczystej i wieczystej nawet profesji. Nic też nie stoi na przeszkodzie, żeby do takiej profesji dopuścić nawet osoby żyjące w świecie.
Aspekt chrystoformiczny
W porządku nadprzyrodzonym, w którym człowiek faktycznie żyje, nie mamy doskonałości własnej, autonomicznej, zdobywanej własnymi siłami. Jest tylko doskonałość, polegająca na naśladowaniu i przyswojeniu sobie doskonałości Zbawiciela. Zbawiciel jest naszym wzorem. Jest także wzorem dla życia zakonnego. On pierwszy żył w doskonałym ubóstwie, czystości i posłuszeństwie. Lecz te cnoty w Chrystusie wystąpiły z doskonałego zjednoczenia z Bogiem, Ojcem swoim niebieskim, czyli z pełnej świętości i tyły wyrazem najwyższej wolności duchowej Syna Bożego. Dla nas te cnoty są drogą do doskonałości i wewnętrznej wolności.
Chrystus stwarza z nich „rady ewangeliczne”, czyli słowem swym poucza nas, że jeżeli chcemy być doskonałymi, winniśmy Go naśladować w tych cnotach. One najskuteczniej nas prowadzą do miłości i wolności Bożych dzieci.
Aspekt soteriologiczny
Życie zakonne zarówno w formie kontemplacyjnej jak czynnej włącza nas w zbawczą misję Chrystusa. Dusza zakonna winna mieć przed oczyma horyzonty najszersze, ogarniające cały świat, zbawienie wszystkich ludzi. Jest to prosta konsekwencja zjednoczenia z Bogiem, który jest „Ojcem naszym w niebiesiech” i z Chrystusem, który wyrzekł słowa: „Trwajcie we mnie, a ja w was. Jest chwałą Ojca, że przynosicie dużo owoców”. Jak od słońca nie można odrywać promieniowania, tak nie istnieje świętość bez uświęcającego wpływu, nie istnieje doskonałość bez pełnienia posłannictwa, nie istnieje miłość Boga bez miłości bliźniego.
Aspekt kościelny
Życie zakonne rozwija się w Kościele, od Kościoła otrzymuje swój kształt, ową aprobatę, swą jurydyczną formę, kierownictwo i liturgię. Kościół z zakonów czyni swoje narzędzia w pełnieniu swojej misji, łączność z Kościołem jest warunkiem moralnego zdrowia zakonów i nieomylności drogi, po której prowadzą przez życie zarówno swych członków, jak tych, którzy poddają się ich wpływom. Stąd także zasada: „sentire cum Ecclesia” jest probierzem wartości dla wszelkiej inicjatywy, jakiej podejmują się zakony. W Kościele wszystko odbywa się społecznie jak w żywym organizmie. Nie ma w nim „samotnych wysp” i nie ma izolacji.
Aspekt eschatologiczny
Całkowity dar życia młodego mężczyzny czy młodej niewiasty dla Chrystusa jest świadectwem wydanym przed światem „jedynej wielkości Tego, który jest”, wyznają w swych wypowiedziach Ojcowie Soborowi. Wszystkie radości tego świata są zwodnicze, „zmienia się postać tego świata” /1 Kor. 7,31/. Zakonnik całkowicie oddany Bogu, przez swe śluby, przechodzi przez ziemię, jako świadek Boga i Kościoła szukającego zbawienia nieśmiertelnych dusz. Dzisiejszy zmaterializowany świat w sposób szczególny świadectwa takiego potrzebuje, co się wyczuwa w mocnej reakcji „za lub przeciw” zakonom.
W powyższym określeniu stanu zakonnego pojęciami Konstytucji dogmatycznej o Kościele bez trudności zgodzimy się na twierdzenie, że stan ten zawiera w sobie cząstkę tajemnicy Kościoła, że jest instytucją, w której skład wchodzą zarówno elementy ludzkie, jak boskie, że jest organizmem rządzonym prawami naturalnymi i prawami łaski, lecz to co jest jego doskonałością, źródłem jego istnienia, bodźcem postępu i celem – jest nadprzyrodzone. W stanie zakonnym żyje także Chrystus. On w nim rządzi i On w nim także słucha. Stąd nie trudną jest rzeczą wyznaczyć cechy zarówno rządów zakonnych, jak posłuszeństwa. Te dwie funkcje należy rozważać razem, bo są korelatywne i wypływają z jednego organizmu.
Cechy rządów zakonnych
Cechy rządów zakonnych zgodne z naturą stanu zakonnego, określoną przez Konstytucję dogmatyczną o Kościele dadzą się według niektórych teologów sprowadzić do liczby pięciu: rządy te winny być kościelne, rodzinne, personalne, duchowne i apostolskie.
Cecha kościelności
W Konstytucji tej czytamy: „Hierarchia kościelna podążając skwapliwie za tchnieniem Ducha Św. przyjmuje reguły przedłożone przez znakomitych mężów i niewiasty, a następnie dokładniej uporządkowane oficjalnie zatwierdza, autorytetem swoim czujnym i pomocnym wspiera Instytuty ustanowione tu i ówdzie dla budowania Ciała Chrystusowego, aby wzrastały i rozwijały się w duchu założycieli” Rozdział VI, 45.
„Do niej też należy mądre kierowanie praktyką rad ewangelicznych” ib. Cecha kościelności rządów zakonnych wyraża się w jednomyślności przełożonych zakonnych względem Hierarchii Kościoła.
Cecha rodzinności
Zakon nie jest tylko jurydycznym zjednoczeniem osób, lecz społecznością scaloną jedną miłością, jednym celem, jednym sposobem pracy, jednymi środkami uświęcenia, jednością wspólnego życia. Rezygnacja z naturalnego życia rodzinnego obdarzyła zakonników szczególnym włączeniem w rodzinę Bożą, a „życie zakonne jest drogą do domu Ojca Niebieskiego, według wyrażenia Pawła III we Formule potwierdzającej Towarzystwo Jezusowe. Cecha rodzinności rządów domaga się od Przełożonych, by traktowali swych podwładnych nie jako najemników do wykonywania ich planów, lecz jako członków tej samej rodziny, które mają swe prawa w zakonie, sobą zakon tworzą, mają poczucie odpowiedzialności za jego losy …
Cecha personalności
Rządy personalne żądają od przełożonych uznania godności osoby ludzkiej podwładnych i posługiwania się nimi w pełnieniu zadań te zakonu w mysi zasady współpracy. Zasada ta domaga się, by przełożeni wyżsi przełożonym niższym i różnym funkcjonariuszom udzielali pewnej autonomii w określonym zakresie, darzyli ich zaufaniem i żądali od nich na końcu sprawozdania z pełnionych obowiązków. Nie powinno się ludzi zamieniać w bezmyślne automaty, ale posługując się nimi jako narzędziami pamiętać o tym, że są to narzędzia ludzkie, świadome, godne zaufania i czci, odpowiedzialne za swe czyny, rozumne i wolne. Winni się też ich radzić i korzystać ż ich doświadczenia.
Cecha duchowości
Władza przełożonego w zakonie jest dana dla celów nadprzyrodzonych zakonu i winna być w tym celu używana. Przełożony winien mieć świadomość, że podwładnemu zastępuje Chrystusa i objawia mu Jego wolę. Przełożony więc winien pierwszy stać się narzędziem powolnym w rękach Boga, winien ożywiać swe rządy dobrą intencją i modlitwą, troską o dobro dusz i zrozumieniem osoby podwładnego. Przy nim jest decyzja, która w podwładnym stwarza obowiązek wykonania, a której moc obowiązująca nie płynie z racjonalnych argumentów, ale z autorytetu nadprzyrodzonego. Winien więc w rządach łączyć powagę i surowość ze słodyczą Chrystusową
Cecha apostolskości
Rządy winny być apostolskie, tzn. winny włączać pracę zakonu w apostolskie cele Kościoła i winny przygotowywać apostołów. Powołanie zakonne ze swej natury jest apostolskie. Więc Przełożeni winni tę świadomość apostolskości obudzać w swoich podwładnych i do prac apostolskich ich kierować. Uprawianie np. nauki, jeżeli nie jest przepojone duchem apostołowania jest dla zakonnika pewnego rodzaju snobizmem. Dla zakonnika nie ma nauki dla nauki, sztuki dla sztuki, zawodu dla zawodu. Wszystkie jego zajęcia muszą zmierzać ku apostołowaniu.
Posłuszeństwo zakonne:
Posłuszeństwa Chrystusa jako prototyp posłuszeństwa zakonnego
Konstytucja dogmatyczna o Kościele wyraża się na samym początku rozdziału o zakonnikach w nr 43, że rady ewangeliczne czystości, ubóstwa i posłuszeństwa są „ugruntowane w słowach i przykładach Pana”. Jak więc w szczególności przedstawia się posłuszeństwo Zbawcy? Jest to dla nas rzeczą ważną, gdyż Jego posłuszeństwo jest prototypem posłuszeństwa zakonnego. Posłuszeństwo Zbawiciela było posłuszeństwem względem woli Ojca, czyli słucha On jako Boży Syn. Chrystus jako człowiek nie ma własnej osobowości. Jego osobowością jest Osoba Syna Bożego, ludzka zaś natura jest w Nim w całości ujęta przez osobowość Boską i w nią włączona przez hypostatyczne zjednoczenie. Osobowość zaś Bożego Syna jest otwarta ku Ojcu, jest relacją według języka scholastyków, której terminem „ad quem” jest Ojciec. Na czym w tak zbudowanej istocie polega posłuszeństwo? W Chrystusie są dwie wole: wola Boska i wola ludzka. Te dwie wole na mocy unii hypostatycznej dążą do jednego przedmiotu w doskonałej aharmonii, w aktach bowiem świadomych i dobrowolnych angażuje się osobowość podmiotu działania, a w Chrystusie osobowość ta jest jedna i boska. Posłuszeństwo Chrystusa było więc w swej istocie miłosną akceptacją woli Ojca, wypływającą z doskonałego z Nim zjednoczenia.
Liczne teksty pisma św. ten stan wewnętrzny Chrystusa wyrażają: „Pokarmem moim jest czynić wolę Tego, który mnie posłał” J 4,34.
„Nie szukam woli swojej, ale woli tego, który mnie posłał” J 530. Rozumie się, że posłuszeństwo Chrystusa względem Ojca miało sobie tylko właściwe przymioty. Nie było w Nim wiary. Wolę Ojca Chrystus poznawał w tajemnicy życia wewnętrznego bóstwa i wizji beatyficznej.
Woli Ojca nie zakrywa żadna tajemnica, żadna zasłona, nawet wtedy, gdy Ojciec Niebieski przekazuje Mu ją za pośrednictwem stworzeń, a Misterium Wcielenia stawia Chrystusa w takiej sytuacji, że wola Ojca znajduje swój konkretny wyraz we woli stworzeń. Chrystus poddaje się więc autorytetom ludzkim, dobrym jak Jego Matka i przybrany Ojciec i złym, jak trybunały żydów i pogan. W ten sposób posłuszeństwo Jego stało się doskonałym objawieniem miłości do Ojca i całopalną ofiarą dla zbawienia ludzkość. W posłuszeństwie Chrystusa wypowiadała się jeszcze absolutna wolność Bożego Syna. Nie hamowała go bowiem żadna niedoskonałość, powodowana przywiązaniem do stworzeń. Wolność ta była skutkiem doskonałego, synowskiego zjednoczenia z Ojcem, wypływała z pełni świętości.
Posłuszeństwo Chrystusa względem Ojca było więc wszechstronnie doskonałe . Wolę Ojca Chrystus doskonale i bezpośrednio poznawał nawet wtedy, gdy w przekazywaniu Mu jej pośredniczyły stworzenia. W Jego oczach stworzenia stawały się przeźroczyste, woli Ojca nie zasłaniały. Poznaną wolę Ojca Chrystus przyjmował z całą ochoczością, jaką Mu dyktowała miłość synowska, wcielona w Jego wolę ludzką. Przyjętą wolę Ojca Chrystus wykonywał bez najmniejszego rozdźwięku i oporu, mimo bólu i lęku i cierpienia przeżywanego i odczuwanego w całej grozie przez ludzką, niższą naturę …
To posłuszeństwo Zbawcy jest prototypem posłuszeństwa zakonnego.
Posłuszeństwo zakonne
Pewien teolog naszego zakonu, O. J. Loosen TJ w piśmie „Geist und Leben” odważył się powiedzieć, że posłuszeństwo zakonnika polegające na nieprzerwanej i ciągłej zależności od przełożonego jest obrazem odwiecznego i nieustannego pochodzenia Syna od Ojca w życiu wewnętrznym bóstwa. Nie jest to powiedzenie przesadne. Życie bowiem wewnętrzne bóstwa jest źródłem doskonałości Chrystusowego człowieczeństwa, a cnoty Chrystusowe są prototypem dla naszej doskonałości.
W kształtowaniu się posłuszeństwa zakonnego zasadniczą rolę odgrywają przez nas przytoczone cechy życia zakonnego. Są nimi teocentryzm, chrystoformizm i kościelność. Teocentryzm stawia pytanie – jak słuchać natchnień Bożych, jak poznawać wolę Bożą? W tym względzie zdajemy sobie sprawę, że rzadkie są cudowne interwencje, w których Bóg swoją wolę objawia. Trudną też jest rzeczą ocenić właściwie swoje przeżycia wewnętrzne. Istnieje potrzeba jakiegoś pośrednika w przekazywaniu nam woli Bożej. Pośrednikiem tym jest Chrystus przez swój Kościół. Chrystus oddane sobie dusze, szukające woli Bożej odsyła do Kościoła. „Kto was słucha, mnie słucha” /Łk10,16/. Jego Ciało Mistyczne ma usta, które w Jego imieniu przemawiają. Jeżeli nieomylne Magisterium Kościoła uznaje reguły zakonu, a przez nie wybór przełożonych, to tym samym deleguje im władzę Chrystusa. Autorytet ludzki staje się narzędziem autorytetu boskiego. Zewnętrzna organizacja prawna Kościoła służy do przekazywania niewidocznego nurtu łaski i życia nadprzyrodzonego duszom. W posłuszeństwie zakonnym jest więc coś więcej niż samo poddanie się autorytetowi społecznemu: jest jeszcze życie nadprzyrodzone, które w nim się objawia i przez nie do dusz wpływa. Wrażliwość zaś duszy na to przekazywanie woli Bożej przez pośrednictwo Kościoła jest także dziełem łaski Bożej, jest także dziełem Chrystusa, jest także wrażliwością Chrystusa w swoim mistycznym Ciele. Chrystus rozkazuje przez swych na ziemi zastępców i Chrystus słucha przez w siebie włączone komórki podwładnych osób zakonnych. Po takim wyjaśnieniu można zdefiniować zakonne posłuszeństwo jako posłuszeństwo względem Boga wyrażane w posłuszeństwie względem człowieka, zastępującego Boga, na wzór Chrystusa.
Tak pojęte posłuszeństwo zakonne ma pewne właściwe sobie cechy, które świadczą o jego godności i znaczeniu w życiu nadprzyrodzonym. Wyliczymy niektóre z nich:
Posłuszeństwo zakonne jest sprawą wiary. Nikt nie wątpi, że posłuszeństwo jako cnota, stojąca na straży porządku społecznego ma swe uzasadnienie naturalne. Domaga się go ludzka roztropność, doświadczenie poucza, że na radach, innych w zasadzie dobrze się wychodzi. Wszelki ład polega na podporządkowaniu się różnych czynników jednemu kierownictwu; zespolonymi siłami większą uzyskuje się skuteczność w pracy itd. Te wszystkie przymioty naturalne posłuszeństwa, choć znajdują się w posłuszeństwie zakonnym, nie stanowią jego istoty. Posłuszeństwo zakonne można tłumaczyć tylko przez wiarę, która prowadzi do doskonałego poznania i wypełnienia woli Bożej przez upodobnienie się do Jezusa Chrystusa. Trzeba powiedzieć, że wola przełożonego w świetle wiary jest zawsze racją wyższą, niż racje przeciwne, że trudności w posłuszeństwie zakonnym mają swe źródło w naturalizmie i osłabieniu wiary, że rozwiązania wszelkich kolizji podawanych motywów działania należy szukać w porządku nadrzędnym względem nich, czyli w porządku nadprzyrodzonym, w którym decyzja przełożonego wchodzi w plany Bożej Opatrzności.
Posłuszeństwo zakonne jako akt wiary względem Boga i wyraz postawy służebnej wobec Stwórcy jest wszechstronnie doskonałe, tzn. obejmuje doskonałość w wykonaniu, poddanie się woli Bożej i ochocze jej przyjęcie, oraz doskonałe poddanie się rozumu, choć dopuszcza do dialogu między przełożonym a podwładnym.
Przez posłuszeństwo zakonnik wyrzeka się siebie, choć przez to nie umniejsza swej osobowości ani nie ubezwładnia swych władz myślenia i chcenia. Konstytucja dogmatyczna o Kościele w sposób szczególny to zaznacza w nr 43 i 46. Zakonnik w posłuszeństwie rezygnuje wprawdzie z naturalnej samowoli, ale zyskuje w zamian godność i wolność Bożego sługi i Bogu składa w ofierze dar doskonały, czyli swoje własne życie wewnętrzne.
W postawie takiej jest jednak miejsce na dialog z przełożonym. Na czym on polega? Przełożeni mają wprawdzie udział w Bożym autorytecie, nie mają jednak Bożej wiedzy. Stąd zobowiązani są rozważać sprawy, o których decydują, wysłuchiwać rad ludzi doświadczonych i swoich podwładnych, aby w ten sposób oni sami lepiej poznali wolę Bożą. W takim dialogu unikać jednak należy pewnego rodzaju „równości”, która by robiła wrażenie, że przełożony z podwładnymi przez ważenie różnych racji „pro et contra” dochodzą do wzajemnego układu i kompromisu. Przed takim pojmowaniem dialogu przestrzegał nawet Papież Pius XII w swym przemówieniu do naszej Kongregacji Generalnej. Coll. Decr. nr 457.
W takim dachu należy również rozumieć tzw. „’posłuszeństwo ślepe” i zrehabilitować je wobec tych, którzy z powodu pewnych, nietrafnych powiedzeń i porównań widzą w nim umniejszenie człowieka. Dialog między przełożonym a podwładnym oddaje głos najpierw podwładnemu, bo ten wybiera posłuszeństwo jako drogę życia i powołania. Podwładny wydał dobrowolnie swą wolę i miłości Boga i wymienił ją na wolę przełożonego. Ta dobrowolność ofiary jest stałym podłożem wszelkich aktów posłuszeństwa. Na jej podstawie przełożony wchodzi w serce i w myśl podwładnego i dyktuje mu swą wolę. Posłuszeństwo zakonnika staje się w ten sposób posłuszeństwem człowieka wewnętrznego, posłuszeństwem woli i rozumu, a wg słów św. Ignacego „posłuszeństwem ślepym”. Dlaczego? Dlatego, że zakonnik wydaną decyzję przełożonego przyjmuje w duchu wiary i złożonej przez siebie ofiary. Takie posłuszeństwo nie zamyka podwładnemu ust, nie paraliżuje rozumu i woli, nie umniejsza człowieczeństwa, nie wyklucza dialogu, lecz wprowadza zakonnika w najgłębszą tajemnicę życia zakonnego, w którym Chrystus rozkazuje i Chrystus słucha.
Posłuszeństwo zakonne, jak to wypływa zarówno z natury życia zakonnego jak z korelacji z cechami zakonnych rządów powinno być teocentryczne, chrystoformiczne i kościelne.
Winno być teocentryczne, gdyż przez nie zakonnik podejmuje się służby Bożej z miłości Boga. Posłuszeństwo zakonne i miłość Boża tak się ze sobą splatają, że jedno bez drugiego istnieć nie może, że jedno warunkuje drugie. „Miłość nie może istnieć bez posłuszeństwa” – naucza św. Tomasz z Aquinu /II, II, q. l04, art. 3/. A Boski Zbawiciel powiedział: „Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten jest, który mnie miłuje” /J 14,21/.
W posłuszeństwie zakonnym Chrystus jest głównym motywem i najdoskonalszym wzorem. Nasz Zakonodawca w liście do Jezuitów z Gandii pisał: „Oby Bóg, nasz Pan dał nam prawdziwą pokorę i wyrzeczenie się naszej woli i sądu, abyśmy zasłużyli być Jego prawdziwymi uczniami. Nieporównanie skuteczniejszym bodźcem nad wszelkie inne bodźce jest przykład Jezusa Chrystusa” /Christus, 1955 r. str. 540/.
Posłuszeństwo wprowadza zakonnika w nadprzyrodzoną jedność Kościoła, przekształca go w komórkę zdrową i mocno związaną z organizmem, zapewnia mu stały i obfity dopływ żywotnych soków nadprzyrodzonych i uzdatnia go do wydajnej pracy dla dobra powszechnego. Posłuszeństwo zakonne ma więc znaczenie funkcjonalne dla życia nadprzyrodzonego w Kościele. Przez nieposłuszeństwo zakonnik odcina się od dopływu łaski. Znane słowa z „Dydache”: „nic nie czyń bez Biskupa” odnoszą się także do zakonników.
Posłuszeństwo zakonne jest uświęcającym i apostolskim. W posłuszeństwie zakonnym urzeczywistnia się ścisła relacja między doskonałością własną a doskonałością bliźniego. W porządku nadprzyrodzonym, jak i w naturze, jakość pracownika warunkuje skuteczność pracy. Św. Ignacy, wysyłając swych synów na prace misyjne mawiał do nich: „lepszymi będziecie sami, lepszymi będą wasze prace, bo lepszymi będziecie narzędziami Bożego działania”.
Nadprzyrodzona celowość posłuszeństwa wyraża się więc w doskonałości własnej, według Konstytucji Towarzystwa Jezusowego: „aby czynić postępy na drodze doskonałości, jest rzeczą pożyteczną, a nawet konieczną oddać się zupełnemu posłuszeństwu” /K. III, 23/ apostolską jego użyteczność najlepiej znów ujmuje pojęcie „instrumenti coniuncti” /narzędzie ujęte/ ponieważ w nim wypowiada się prawdę, że przez posłuszeństwo zakonnik wyda je się w ręce Boga, jako narzędzie do realizowania Jego planów. Nie trzeba doń dawać, że posłuszeństwo zakonne specyfikuje się, czyli nabiera cech właściwych danemu zakonowi, zgodnie z Konstytucjami i zadaniami szczegółowymi.
Eschatologiczny wymiar posłuszeństwa
Ma wreszcie posłuszeństwo zakonne, jak to już pięknie opisuje O. K. Rahner, swoją eschatologię, swój sens najwyższy w odniesieniu do wieczności – udział w niesieniu krzyża Chrystusa, środek zrealizowania swego duchowego przeznaczenia i przygotowanie się do śmierci. Jak Chrystus niósł krzyż na Golgotę, który dla Ateńczyków był głupstwem, a dla Żydów zgorszeniem, a dla niego wolą Ojca Niebieskiego i narzędziem ludzkiego zbawienia, ofiarą całopalną i ołtarzem, tak posłuszeństwo zakonne jest dla wielu wyrzeczeniem się siebie, ale dla zakonnika jest naczyniem w którym mieści się łaska, jest przede wszystkim wyrazem miłości Chrystusa.
Z biegiem lat, wyznaje to też O. K. Rahner, w obliczu śmierci stawia sobie zakonnik pytanie, komu się przez życie służyło, czy czasem nie hołdowało się iluzjom własnego egoizmu. Gdy życie się spędziło pod posłuszeństwem, ma się szczególne prawo do ufności w Bogu, że się szło drogą dobrą, bo się uwierzyło Bożej miłości.
Posłuszeństwo zakonne w sposób szczególnie zbawienny włącza nas w śmierć Chrystusa, który gotując się do niej, opuszczony przez wszystkich, modlił się do Ojca: „Nie moja, ale twoja niech się stanie wola” /Łk 22,42/.
Wyrzeczenie się własnej woli na rzecz Ojca jest najlepszym przygotowaniem się na śmierć, trzeba bowiem całe życie umierać dla siebie, na podobieństwo ziarna pszenicy wrzuconego w ziemię, żeby wyrosnąć w bujny kłos życia wiecznego.
Rozwiązanie trudności i odpowiedź na postulaty:
Posłuszeństwo zakonne nie jest posłuszeństwem niedojrzałego dziecka, ale człowieka, który bierze odpowiedzialność za swe czyny i umie korzystać ze swej wolności. U podstaw bowiem jego rezygnacji ze szczegółowych własnych decyzji i wyborów jest jego własny wybór i własna decyzja rezygnacji z własnej woli.
Posłuszeństwo zakonne nie jest posłuszeństwem czysto racjonalnym, bo źródłem jego nie są motywy racjonalna, ale wiara, która przełożonego przyodziewa w autorytet Boży.
Posłuszeństwo zakonne nie jest umniejszeniem ludzkiej osobowości, gdyż zakonnik nigdy nie rezygnuje ze swej godności osoby i funkcji kontrolnej moralności swych aktów.
W posłuszeństwie zakonnym czyni się również zadość postulatom, zwłaszcza postulatowi demityzacji przełożonych, demokratyzacji rządów, pogłębienia znajomości psychologii, uszanowania godności osoby ludzkiej i jej wolności.
W posłuszeństwie zakonnym, nawet w posłuszeństwie rozumu, nie głosi się nieomylności przełożonych, ale wierzy się z całą szczerością, że decyzja ich jest dla nas objawieniem woli Bożej i w duchu tej wiary wykonuje się polecenie.
Decyzja zaś przełożonego nie pada na nas, jak grom z nieba, ale jest przygotowana zarówno rozwagą i modlitwą przełożonego, jak radą podwładnego, który ma prawo do dialogu. W tym dialogu zaś ma swoje miejsce i znajomość ludzkiej duszy i uszanowanie osoby.
Archiwum KWPZM