Franciszkanie o św. o. Maksymilianie Kolbe

W niedzielę 14 sierpnia przypada 70. rocznica męczeńskiej śmierci św. o. Maksymiliana Kolbe. Osadzony w hitlerowskim obozie koncentracyjnym w Auschwitz, więzień nr 16670 dobrowolnie zgłosił się na śmierć głodową w zamian za męża i ojca rodziny, Franciszka Gajowniczka. Po około dwóch tygodniach, 14 sierpnia 1941 r., umiera w bunkrze, dobity zastrzykiem fenolu.


Oto refleksje trzech współczesnych polskich franciszkanów, zapytanych przez KAI o znaczenie posługi o. Kolbe – duszpasterza, wydawcy, męczennika – dla Kościoła w XXI w.

O. Piotr Cuber OFMConv, dyrektor Centrum św. Maksymiliana w Harmężach:
 
W życiu i działalności apostolskiej Ojca Kolbe uderza przede wszystkim niezwykła umiejętność odczytywania znaków czasu. Wystąpienia włoskiej masonerii, narastająca laicyzacja społeczeństwa, relatywizacja wartości i psucie obyczajów przez siły przeciwne Kościołowi, przy równoczesnym braku wystarczającej świadomości religijnej wiernych, były dla św. Maksymiliana wystarczającym sygnałem do podjęcia aktywnej walki z wrogami Kościoła. Refleksja nad stanem wiary przeciętnego katolika w krótkim czasie zaowocowała powołaniem do życia stowarzyszenia Rycerstwo Niepokalanej, którego głównym celem było zdobycie jak największej liczby dusz dla Chrystusa przez Niepokalaną.
 
Do realizacji tego celu św. Maksymilian potrafił dobrać najodpowiedniejsze środki, wyprzedzając w ich użyciu swoją epokę. Po raz pierwszy na tak wielką skalę w służbie ewangelizacji wykorzystał nowoczesne media. Prasa katolicka stała się w jego ręku potężnym narzędziem walki z narastającą laicyzacją oraz narzędziem formacji niewyedukowanego religijnie społeczeństwa. Ambitne plany wykorzystania w pracy apostolskiej radia i telewizji nawet dziś wzbudzaj podziw swoją dalekowzrocznością.
 
Zadziwiają również szerokie horyzonty Ojca Maksymiliana, który nie zacieśniał swojej działalności do wzmacniania wiary społeczeństwa chrześcijańskiego, ale potrafił podjąć pracę misyjną w krajach nie znających Chrystusa.
To, co wydaje się jednak najważniejsze w postawie Ojca Maksymiliana, to fakt, że wszystkie jego działania brały początek i znajdowały swoje uzasadnienie w modlitwie. Pod tym względem jest dla nas wyrzutem sumienia i niedoścignionym przykładem połączenia kontemplacji i działania w pracy duszpasterskiej.

O. Jan Maria Szewek OFMConv, sekretarz krakowskiego prowincjała franciszkanów, rzecznik prasowy prowincji, nauczyciel akademicki:
 
Od śmierci o. Maksymiliana Marii Kolbego minęło 70 lat. Zmienił się ustrój w Polsce, rozpoczęło się nowe tysiąclecie, a on wciąż jest aktualny. Czasami mam wrażenie, że teraz bardziej niż wtedy był. Bo o. Kolbe, jak wielu chce, wyprzedzał swoją epokę. Kilka spraw ciągle mnie fascynuje u Twórcy Niepokalanowa, odnowiciela Zakonu Franciszkanów, męczennika z Auschwitz.
 
Jest wiernym uczniem Chrystusa i św. Franciszka. Konsekwentnie zatem realizuje nakaz głoszenia Dobrej Nowiny wszelkiemu stworzeniu. Wielkość jego w tej materii polega na tym, że nie ogranicza się do starych, wypróbowanych, sprawdzonych metod, ale szuka wciąż nowych, jeszcze bardziej skutecznych. Zdaje sobie sprawę ze swego wątłego zdrowia. Zapewne dlatego w krótkim czasie chce dotrzeć do szerokiego odbiorcy z przekazem ewangelicznym. Po drugie, jest to zgodne z jego naturą – maksymalisty. Stąd do swojej misji zaprzęga media. Buduje klasztory – wydawnictwa w Polsce i Japonii. Wydaje tam książki, gazety i czasopisma. Uruchamia radio. Poważnie myśli o telewizji.
 
Wierność św. Maksymiliana Chrystusowi przejawia się nie tylko w wypełnianiu nakazu misyjnego. Również w praktykowaniu przykazania miłości – miłości bezinteresownej i ofiarnej. Wtedy, gdy użycza schronienia i wyżywienia w Niepokalanowie obcym – narodowościowo, kulturowo i religijnie (Żydom), narażając tym samym życie swoje i braci, jak również wtedy, gdy oddaje życie w KL Auschwitz za nieznanego sobie człowieka, tylko dlatego, że jest on mężem i ojcem czyjejś rodziny.
 
W czasach, kiedy człowiek chce bardziej mieć niż być, kiedy bardziej liczę się "ja" niż "ty", św. Maksymilian jest nie tylko potrzebny, ale konieczny. Zatem jest aktualny.

O. Marek Wódka OFMConv, rzecznik Roku Kolbiańskiego:
 
Ojciec Maksymilian Kolbe wprowadził w duchowość franciszkańską nie tylko nową jakość, która sprawiła, że w okresie międzywojennym Zakon cieszył się najliczniejszymi powołaniami, ale pozostawił po sobie dziedzictwo, które zobowiązuje.
 
Ciągle niedocenionym, a często też nieznanym walorem jego dziedzictwa jest zwykła, "szara codzienność" Świętego. Przecież nie byłoby ofiary jego życia 14 sierpnia 1941 r. gdyby nie ofiarna codzienność; nie byłoby w nim odwagi oddania życia, gdyby wcześniej zabrakło jej w oddawaniu głodowych porcji więziennego chleba…. Heroiczny akt Ojca Kolbego, który polegał na oddaniu własnego życia w zamian za ocalenie drugiego człowieka, był konsekwencją codziennego stylu życia równie heroicznego i poświęconego całkowicie innym.
 
Hasłem Roku Kolbiańskiego są słowa kard. Stefana Wyszyńskiego "Nie gaście ducha ojca Maksymiliana". Nie zrozumiemy tej sentencji bez uchwycenia kontekstu wypowiedzi. Prymas Polski będąc w Niepokalanowie 25 czerwca 1972 roku powiedział: – Pamiętajmy, nie wolno nam gasić ducha, którym żył ojciec Maksymilian. (…) Drodzy moi! Pragnę gorąco, abyście ducha ojca Maksymiliana ponieśli do waszych rodzin i domów, do waszych prac, trudów i zajęć, do warsztatów pracy i fabryk, do wsi i do miast. Prymas Tysiąclecia zwracał się do wszystkich, aby zanieśli tego ducha: do domów, do pracy, do fabryk, do wsi i do miast.
 
Jeżeli wypowiadał te słowa trzydzieści lat po męczeńskiej śmierci ojca Maksymiliana, to dlatego że przesłanie franciszkanina z Niepokalanowa było aktualne. Dzisiaj, kiedy Senat Rzeczypospolitej Polskiej ustanowił rok 2011 Rokiem św. Maksymiliana – akcentując, że jest on patronem "naszych trudnych czasów" – uczynił to w przekonaniu, że o. Kolbe jest odpowiedzią na nasze czasy, na naszą trudną sytuację: religijną, moralną, polityczną, gospodarczą, społeczną.
 
Uważam, że najbardziej żywotnym przesłaniem ojca Maksymiliana jest prawda, o której nie możemy zapominać w naszym życiu osobistym, zawodowym, rodzinnym i chrześcijańskim. O. Kolbe nigdy nie odrywał wiary od codzienności. Dzisiaj coraz głośniejsze stają się postulaty oddzielenia państwa od Kościoła, zdejmowania krzyża z miejsc publicznych, czy zamknięcia katechezy w salkach parafialnych. Czy to nie postulaty oddzielenia Boga od człowieka?
 
Ojciec Maksymilian woła dziś, abyśmy umieli łączyć modlitwę z aktywnością, a wiarę z codziennością. Nasze trudne czasy to nic innego jak trudna sytuacja człowieka, który wpadł w pułapkę interesów i pogoni za karierą. Nie ma czasu już nie tylko dla rodziny, ale i dla siebie. Święty Maksymilian chce zapytać tego współczesnego człowieka – czy świadomie przeżywa swój aktywizm? Bo on też był "aktywistą", "szaleńcem"… ale ten aktywizm Maksymiliana nie pozbawiał go ani wewnętrznego spokoju, ani satysfakcji, ani nieba. Przeciwnie, wiedział on dla jak wielkiej sprawy to czyni.
 
Myślę, że dzisiaj współczesnemu człowiekowi potrzeba refleksji nad tym, dokąd zmierzają jego wysiłki, aby mógł w bardziej świadomy sposób przeżywać swoją "szarą codzienność". Dla wielu ludzi "szara codzienność" jest dziś "złem koniecznym", a o. Kolbe przekonuje nas, że ta "szara codzienność" może stać się najlepszą inwestycją człowieka, bo właśnie ona jest przestrzenią naszego zbawienia.

KAI/slo

Za: www.deon.pl