Kombonianki na Haiti

100807a.png Misjonarki Kombonianki z Meksyku, Gwatemali i Kostaryki wobec ogromu tragedii trzęsienia ziemi, które miało miejsce na Haiti 6 miesięcy temu, w połowie marca wysłały kilka sióstr misjonarek do tego najbiedniejszego kraju w Ameryce Łacińskiej, by pomóc ludziom dotkniętych skutkami tej klęski żywiołowej. Poniżej przedstawiamy krótkie świadectwo jednej z sióstr, która niedawno do nich dołączyła.

 
Moi drodzy!
 
Przesyłam Wam moc pozdrowień z Haiti wraz z paroma wiadomościami. W tym pierwszym tygodniu pobytu na wyspie, wraz z pozostałymi siotrami, miałyśmy okazję zobaczyć jak się tu teraz żyje i poznać trochę rzeczywistość kraju. Wszystko wygląda tak jakby od trzęsienia ziemi minął zaledwie tydzień. Dookoła jest pełno gruzów i zniszczonych budynków, a pomoc aż dotąd wychodziła na przeciw tylko doraźnym potrzebom. Wszytko to, co żeśmy zobaczyli w mieście, co robią wielkie organizacje humanitarne oraz Kosciół, sprawia wrażenie wielkiej imporwizacji z powodu braku organizacji i nieskoordynowania działań.
 
Rząd od czasu trzęsienia ziemi nie zabrał publicznie głosu ani razu, by przemówić do ludności, choćby po to by dodać otuchy poszkodowanym. Nie widać żadnych konkretnych rezultatów pomocy humanitarnej. Organizacje międzynarodowe mówią, że rząd powinien przedstawić konkretne projekty odbudowy, żeby móc otrzymać pomoc. Z kolei ludność Haiti mówi, że obcokrajowcy nie powinni decydować w sprawie organizacji życia Haitańczyków. Na pewno brakuje swego rodzaju okrągłego stołu by móc się dogadać i odblokować tę sytuację pełną wzajemnej nieufności.
Z drugiej strony Kościół czuje się przerośnięty trudnością sytuacji i stara się robić trochę wszystkiego naraz.
 
W tych warunkach my, kombonianki, staramy się nie ulegać pokusie, by wydawać pochopne osądy oraz próbujemy dostosowywać się do sytuacji i pomagać w tym o co się nas prosi. Na przykład przy przygotowywaniu projektów dla rozwoju, w sortowaniu lekarstw a nawet w ‘rozbawianiu’ rekonwalescentów po amputacji kończyn. W centrum pomocy, gdzie mieszkamy razem z osobami po amputacji, znajduje się też przepełniony ośrodek zdrowia, szkoła, siedziba konferencji epistkopatu oraz Wyższe i Niższe Seminarium Duchowne. Jednym słowem prawdziwe miasteczko.
W tym tygodniu przeniesiemy się do miejscowości Leogane, gdzie było epicentrum trzęsienia ziemi. Będziemy się tam zajmować grupą kobiet, które straciły wszystko podczas kataklizmu. Jest to strefa wiejska i bardzo biedna, gdzie pomoc humanitarna była jak dotąd śladowa. Już byłyśmy tam wcześniej dwa razy. To całe doświadczenie jest dla mnie bardzo trudne, ale, mimo że często doświadczam po prostu niemocy i ogromu cierpienia, to w modlitwach z ufnością zawierzam ten biedny lud Bożej opiece.
 
Serdecznie pozdrawiam
 
s. Carolina
Misjonarka Kombonianka
Tłum.: Miętek