Propozycja na piątek wielkopostny – rozważania Drogi Krzyżowej

100225j.png Zawsze pojawia się wielki żal z powodu braku odpowiedniego serca, oczu i umysłu, żeby zobaczyć, zrozumieć, przekazać innym prawdę, o Tajemnicy Maryi Obecnej na Krzyżowej Drodze Swojego Syna, Swojego Narodu i ukochanych dzieci Boga, które dźwigają krzyż. Ta Krzyżowa Droga, na którą wstępują wiedzie jasnogórskim szlakiem Nie chcę aby to była jedynie „przechadzka na Kalwarię” w towarzystwie Maryi. Matka Chrystusowa nie jest towarzyszką naszych spacerów, ale naszej chrześcijańskiej drogi — krzyżowej drogi.

Ją też trzeba wziąć tak serio jak Krzyż Chrystusa. „Wzięcie do siebie” Osoby miłującej Kościół tak jak Maryja, która będzie stale przynaglała do Jego służby, może być ciężarem nieznośnym dla serc miękkich, lecz staje się łaską dla rzeczywistych czcicieli. To się sprawdza przy podejmowaniu każdej cząsteczki Testamentu Chrystusa: „Oto Słowo Pana”, „Oto Ciało Pana”, „Oto Krzyż Pana”. „Oto Matka Pana”… Zawsze pojawia się pytanie: ciężar czy łaska? Dla chrześcijanina to jednocześnie łaska i związany z nią ciężar odpowiedzialności. Łaska jest zawsze zadaniem.

Przy stacji I: Przyjąć wyrok, zrozumieć niewierność, wykonać pokutę…
Ten nakaz wiele razy występował w moim życiu marnym, nijakim i grzesznym: „pójdziesz na śmierć”. Chrystus bez słowa sprzeciwu przyjął to na Siebie. Dotykam tajemnicy obecności Maryi w „misterium mortis duszy”, która ugrzęzła w jakimś bagnie, w jakimś odrętwieniu, w jakimś grzechu bez wyjścia.
— Oto Chrystus znajduje wyjście: przyjmuje na Siebie wyrok, aby dać czas na przebudzenie, na nawrócenie, na życie. Obecność Maryi Jasnogórskiej w historii nawróconych grzeszników. Tylko Tajemnica spowiedzi tutejszych konfesjonałów i Tajemnica Księgi Żywota, do czasu zapieczętowanej, byłaby odpowiedzią.

Przy stacji II: Przyjąć ciężar krzyża — realnego życia codziennego
Obecność Maryi przy podejmowaniu decyzji zaniechania „uników” w sytuacjach trudnych i skrajnych. Tutaj „sytuacja skrajna” (Krzyż), jest warunkiem zbawienia. Patrzę jak Pan Go przyjmuje. Tak: jest to przyjęcie Krzyża w obliczu wielu sprzeciwów. Przeciw krzyżowi było wielu Jego ważnych doradców i uczniów. Przeciw krzyżowi była też cielesna słabość i ludzki lęk samego Jezusa. Przeciw krzyżowi wołały wszystkie najdelikatniejsze stru¬ny macierzyńskiego serca Maryi. Ale przecież nie słyszeliśmy aby powiedziała: „nie bierz tej męki”. Przecież poszła z Nim do końca. Jeśli nie przyjmę krzyża i dokonam „uniku”: unikanie wysiłku, unikanie dzieci, unikanie ludzi trudnych, unikanie bolesnych decyzji, unikanie walki. Odczytując Tajemnicę Jasnej Góry nie mamy wątpliwości: dla wielu ludzi Maryja Częstochowska była inspiracją i pomocą wykonania słów Pana „Weź krzyż”.

Stacja III: Pierwsza próba sił: Jezus Chrystus przytłoczony ciężarem

Pierwsze załamanie fizyczne. Opór ciała, umęczenie procesem i całą atmosferą otoczenia. Kiedy zapadły już najważniejsze decyzje moralne, dało się odczuć zmęczenie fizyczne. Pierwszy etap kończy się upadkiem. Może to obraz i sygnał zaprzepaszczonych szans, zmarnowanych owoców tak dobrze zapowiadającego się jakiegoś ważnego okresu w naszym życiu? Teraz patrzę na Chrystusa. Jego wola zbawienia nas jest większa niż siły ciała, a walka o nas dłuższa niż „do upadłego”. Często pojawia się w naszym życiu jakaś siła nie przeczuwana, jakaś pomoc nie wkalkulowana, która pozwala wyjść poza upadek, załamanie, sytuację bez wyjścia. Czy to nie o Matce Wszystkich Polaków powiedziano: „Pomoc dana ku obronie”;… Kim była dla nas Maryja Jasnogórska w okresach zmagań Narodu, w czasie depresji wielu ludzi, podczas upadków ducha i ciała? Tej siły już wiele razy nie wliczyli wrogowie liczący na nasze wyczerpanie. Niech będzie Błogosławiona — Strzegąca, Podnosząca z upadków w Imię Boga.

Przy stacji IV: Dostrzeżona realna obecność i pomoc Matki Zranionej
Nie ma żadnej chrześcijańskiej drogi, bez powtórzenia „krzyżowego szlaku”. Na każdej „krzyżowej drodze” życia — jeśli się idzie z Chrystusem — Maryja jest obecna.
Wiele razy można Ją dostrzec wyraźnie i zapamiętać, że na jakimś, może „czwartym” zakręcie życia była tak blisko! Ta stacja Cierpiącego Pana jest wypełniona obecnością Matki. Jakieś zdarzenie cudowne, jakieś nawrócenie nagłe, jakieś światło niespodziewane, jakaś ulga w cierpieniu, z którą podeszła jak z „łaską drogi” Maryja — Matka Dźwigającego. Pełne jest to Miejsce takich cudów spotkania! Jasna Góra jest 4-tą stacją Krzyżowej Drogi Polaków.

Przy V stacji: Szymon i wszyscy pomocnicy Maryi…
Dziwne, że ten pierwszy człowiek przymuszony do praktyki „Drogi Krzyżowej” stał się naszym bohaterem. Szymon znalazł się tu całkiem przypadkowo. Kazano mu nieść Krzyż. Nie miał warunków by odmówić. Tak się zaczęła odnowa jego rodziny. Miało tu miejsce spotkanie z obojętnym człowiekiem, który się nawrócił. Jakiś Szymon z Cyreny, mąż jakiejś Marii. Ojciec Aleksandra i Rufina. Do tej pory właściciel gospodarstwa. Obaj synowie myślą o karierze, żona myśli jedynie by się dzieciom lepiej żyło. Tego wieczoru wszystko się zmieniło! Szymonie, czy żałujesz tej chwili gdy stanąłeś na drodze krzyżowej obok Jezusa i Maryi?
Nie! Ta pomoc, początkowo niechętna, bez zrozumienia, bez entuzjazmu — pozostała pamiątką, której się nie zapomina i której się nie wypiera. Nie zapomniał jej Chrystus, została w pamięci Matki. Czy zamieniła z nim słowo, gdy swą „pracę” wykonał? Czy podeszła na chwilę: „błogosławiony jesteś Szymonie, żeś pomógł Synowi mojemu?”. Może nie było to wtedy możliwe, ale człowiek ten, dotąd nieznany, wszedł w krąg „najbliższych” Jej Sercu. Ona wdzięczna jest również tym, którzy innym Jej dzieciom pomogli w dro¬dze do zbawienia, jakby Jemu pomogli. Jakże tu, i wszędzie Jej Twarz Jasnogórska wyraża wdzięczność za pomoc Kościołowi w każdej Jego cząstce. Za pomoc Polsce w każdym jej dziecku. Za pomoc Chrystusowi w każdym Jego członku.

Prawda stacji VI: Litość, odwaga i decyzja pomocy
Weronika jest córką Maryi. Pół godziny wcześniej zanim Chrystus ogłosił to na Krzyżu podchodzi do Niego jak siostra. Otrzymuje na chuście obraz swego Najświętszego Brata. Rozpoczynają się nowe dzieje tej młodej kobiety. Nowa przyjaźń najpiękniejsza z Matką Chrystusa zawarta w takich okolicznościach! Wieczna pamiątka Pana. Litość, odwaga i decyzja pomocy. Ile takich decyzji powstało na tej drodze krzyżowej, w tamtej Kaplicy, przed Tym Obliczem, przy stacji konfesjonałów jasnogórskich? Weronika z Krzyżowej Drogi Kalwaryjskiej i tysiące bohaterskich kobiet z Polskiej Drogi Krzyżowej, okazuje czynne miłosierdzie i wsparcie na wzór tego najświętszego wsparcia jakiego udziela Chrystusowi Maryja. Jej troska o Jego życie i wypełnienie posłannictwa, łączy się teraz z troską o życie Polski i wypełnienie jej misji, a także względem wszystkich członków Narodu Chrystusowego. Jasna Góra staje się stacją, gdzie zawiązuje się ta wspólnota posługujących Chrystusowi, Kościołowi i Polsce. W twarzy i w Sercu Jasnogórskiej Matki odbity jest najprawdziwszy obraz Jezusa Chrystusa. Przychodzimy tu by nie tylko napatrzeć się w ten święty Obraz, by go zapamiętać. Przychodzimy tu by obiecać postępowanie podobne do Jej postępowania. Oby nikt nie odszedł od tego Obrazu, bez najprawdziwszego Obrazu Bożego Syna w sercu.
Oby nikt nie zamazał tego Obrazu w życiu.

Przy stacji VII: Drugi wypadek: moja nieroztropność, brak pamięci i wiary…

Teraz staję bezradny obok leżącego bezwładnie na drodze, rozbitego wypadkiem Człowieka. To ja spowodowałem ten wypadek. Ale nawet teraz bardziej się boję odpowiedzialności niż przejmuje się Jego stanem. Jakby moja bezkarność była ważniejsza niż to, że to On został śmiertelnie zraniony i osłabiony. Wiele razy sądziłem, że zarówno moje życiowe sprawy, jak i najważniejsze sprawy Ojczyzny, muszą być załatwione wyłącznie naszymi siłami. To była obsesja zbawiania siebie i Kraju własnymi rękami! A przecież od chwili Chrztu świętego, wszystko musi być planowane z uwzględnieniem Bożej Mocy i Jego Błogosławieństwa. Przychodziło na nas wiele klęsk, załamań, niewiary w zwycięstwo — bo zdecydowaliśmy się zostać sami, nie widzieliśmy Boga wśród nas, albo nie pozwoliliśmy brać Mu udziału w naszych naradach nad „naprawą Rzeczypospolitej”, nad jej obroną i przyszłością. Przy drugim upadku Chrystusa, Maryja Jasnogórska przypomina wszystkim za-troskanym o Polskę, o rodzinę, o siebie — że Ją również „Bóg dał nam ku pomocy”. Trzeba Ją umieścić nie tylko na ścianie w obrazie, ale dopuścić do głosu w podejmowaniu decyzji i świadomie włączyć Jej pomoc w realizację zamierzeń „prawie niemożliwych”. To Sanktuarium jest na „Górze” powstania z załamań i upadków.

Do stacji VIII: Przyszła delegacja matek aby wyrazić solidarność z Matką Jezusa i współczucie dla skazanego
Jezus jednak pyta, co zrobiły aby ich dzieci związały się z Bogiem. Matka patrzy na te zapłakane swoje siostry i słyszy jak Jej Syn upomina je: będą jeszcze rzewniej płakać, gdy ich dzieci staną się „suchymi gałęziami” Kościoła. Któraś przypomina sobie patrząc na Maryję — Matkę Najlepszego Syna, że w jej rodzinie jest jakieś dziecko niechrzczone. W którymś domu nie pilnuje się nauki religii. Niektóre matki nie troszczą się czy żyje po katolicku ich dziecko, które poszło na studia, wyjechało do pracy, opuściło dom, jest za granicą. Jasnogórska Matka weszła dziś między matki i z każdą rozmawia o problemie wychowania i przyszłości. Wołamy o zmiłowanie nad naszym bezowocnym życiem, nad wychowaniem, które nie przynosi rezultatów, nad „uschłymi gałęziami” społeczeństwa. Chrystus upomina Matki pragnące Go pocieszyć, gdyż liczy na nie, że tak jak On idzie „umrzeć za wielu”, tak one „żyć będą dla wielu”. Posyła ich na trudną drogę. Ani kultura, ani moda, ani ustawy, ani otoczenie, ani kierunki pedagogiczne, ani naciski społeczne — nie będą sprzyjać ich wysiłkom. Wielu synów tych matek zmarniało, wielu poszło na męczeństwo gdy wybuchła straszna wojna jako kara za niewiarę, odstępstwo i zdradę. Jezus poświęca matkom cenną chwilę wśród Męki.
Na Jasną Górę zawsze przychodziły matki: po pocieszenie, po upomnienie, po umocnienie. We wszystkim co Jezus powiedział podczas Drogi Krzyżowej w Jerozolimie i tutaj, brzmi troska o wychowanie dzieci i Narodu na czasy trudniejsze.

Prawda stacji IX: Najtragiczniejszy upadek — najcięższa próba „być wdeptanym w błoto”
Wielu upadnie dźwigając krzyż z Chrystusem, ale z powodu zbiorowej obojętności, tchórzostwa czy wygody, wielu z tych „upadłych” nie powstanie już więcej. Dobije ich u podnóża Kalwarii nasza tępota, egoizm, nacisk społeczeństwa, brak zainteresowania się ich problemami, życiem i wiarą. Wielu zostanie „wdeptanych w błoto” przez własne błędy i grzechy. Innym, źli ludzie rzucą opinią „w błoto”. Niektórych przycisną do ziemi wydarzenia życia, sprawy Kościoła, wypadki w Ojczyźnie. Na tej Górze, Wielu powstało z upadku „bez wyjścia”. Przeżyli jeszcze raz stację III-ciego upadku patrząc w oblicze Matki Krzyżowej Drogi. Poczuli jak ten ból upadku Syna szarpnął ją za serce wtedy i tyle razy potem. Zawołali: „Zlituj się nade mną w tej godzinie bezsiły i wraz z powstaniem Syna, podźwignij mnie Matko”. Prostowali kolana, podnosili się z klęczek, wracali do życia. Mogli jeszcze zrobić tych kilka kroków naprzód, aby sprawę „wypełnić według myśli Boga”.

Przy stacji X: Ogołocenie Jezusa: przygotowanie do egzekucji

Żadna Prawda nie będzie nigdy tak „naga” i tak czysta jak Miłość Chrystusa do nas. Żaden wstyd nie będzie też tak wielki, jak ten, gdy wobec świata i aniołów, Bóg ukaże głębię naszego zepsucia i szpetność naszych grzechów. Teraz pijani żołdacy zdarli z Chrystusa ubranie, Jego sławę i siłę. A przecież to Jego „otoczył Ojciec Niebieski chwałą”, a nie chwilowych tryumfatorów, których winy okryte były prawem, obłudą i ubraniem. Bezwstydne rozmowy, rozpustne ilustracje, obrzydliwe zachowanie jawne i ukryte — to przedłużenie tamtego zachowania pijanych żołnierzy, gapiów i nauczycieli. Wstyd mi, że nie umiem zaprotestować przeciwko temu rechotowi i temu bezczeszczeniu świętości człowieka. Przy Obrazie Matki napełnionej powagą, godnością i przeczystym blaskiem — proszę o słowa prawdy, o zdrowe sumienie i moc przeciwstawienia się pomniejszaniu godności człowieka w jego ciele i duszy. Ta Góra jest miejscem przebłagania, za wszystkie brudy i całą niemoralność.
Maryja Jasnogórska zawsze przypominała: pozbawienie wstydu, poczucia grzechu i powagi czystości — poprzedza próbę „zabicia Boga”.

Prawda stacji XI. Krzyżowanie: przyjęcie Kościoła „we wszystkim i na wszystko”

Jednym słowem mógł przerwać te męczarnie i zostawić nas własnemu losowi. Jezus wyciąga jednak ręce aby je związano z losem nas wszystkich „za was i za wielu” — ciągle powtarza. Jego ręce są dla nas poranione. Takimi je widzą poprzez całe wieki oczy Matki „pamiętającej wszystko i o wszystkim myślącej”. Wiele razy zraniliśmy ręce Boga do nas wyciągnięte w geście miłości i wsparcia. On się jednak związał z nami przyjąwszy nas do Kościoła — Wspólnoty Swego Życia. Z Tej Góry Jasnej lepiej widać Kościół. Tu też wyraźniej słychać nakaz związania się z Kościołem, poświęcenia Mu swoich sił, oddania się za Jego wolność. Stacja przybicia do Kościoła.
Maryja jest obecna przy ostatecznej decyzji poświęcenia życia za Kościół. Jej Syn oddaje wszystkie siły Kościołowi. Jesteśmy świadkami „przybicia do Kościoła”. Maryja wraz z Nim zostaje zaślubiona z Kościołem, aby nas ciągle prowadzić do tych zaślubin. Teraz Papież — Polak jest nowym „gwoździem”, który zespala nas z Kościołem. Ten Papież jest synem Pani Jasnogórskiej i promieniuje na wszystkich Polaków. Przy tej stacji postanawiamy odnowić wszystkie więzy z Kościołem, służbę Kościołowi, apostolstwo w Kościele.

Prawda stacji XII. Śmierć na Krzyżu: po ofiarowaniu nam Matki, po usprawiedliwieniu grzesznych — Jezus oddaje Ojcu ducha

Jezus umiera, a istnieją czcigodni świadkowie, którzy wiedzą, że za nas umarł. Wie to najbardziej Matka. To jest śmierć za przyjaciół i wrogów. Za Jana, za Łotra, za Kobiety, za bezpośrednio zajętych krzyżowaniem. „Niech każdy wie z niewzruszoną pewnością, że tego właśnie Jezusa, którego wyście ukrzyżowali, uczynił Bóg Panem i Zbawicielem” (Dz 2,36) — mówi nam pierwszy papież. On jest „Odkupicielem Człowieka” — woła do nas współczesny następca Piotra, Jan Paweł II. Znakiem naszych, polskich dziejów stał się Krzyż. Wiele krzyży znaczy szlaki historii. Jak zawsze pod krzyżem stała i trwa dalej Matka Bolesna o Twarzy zranionej niedolą moralną i materialną swoich dzieci. Jasnogórska Matka Ukrzyżowanego Człowieka i Narodu, przebywa w naszym domu ze względu na Słowo Chrystusa z powodu miłości do krzyżowanych dzieci i nadziei, że ci, którzy krzyżują, nawrócą się „bo nie wiedzą co czynią”. Choćby pogasły wszystkie światła nadziei, czuwa jeszcze nad nami Pani Jasnogórska.
,
Widok stacji XIII: Zdjęcie z Krzyża: powierzenie Ciała Chrystusa Matce i Jej dzieciom

Ta scena po egzekucji, gdy Maryja otrzymuje martwe Najświętsze Ciało, a garstka przyjaciół szykuje pogrzeb, przejmuje nas smutkiem niewymownym. Jesteśmy wmieszani w grono tych najbliższych, chociaż były powody, by nas wyrzucili poza krąg przyjaciół Jezusa. Broniliśmy Go nieśmiało, uciekaliśmy tchórzliwie, lękaliśmy się narazić. Teraz czujemy, że coś musi się stać. Tak dalej nie może być! Może Matka Tego Męczennika za wszystkich, teraz już nasza Matka, wychowa nas na ludzi odważnych, wiernych, odpowiedzialnych? Zostały tu na Jasnej Górze, pamiątki po takich synach i córkach Polski, o których śpiewano: „O ciesz się Matko Polsko!”. Każda radość z dobrego Polaka, jest radością Królowej, która zdejmuje z Krzyża Dziecko Ukrzyżowane, gdy już wypełniło swą służbę, miłość i ofiarę.

Stacja XIV: Złożenie do grobu — najdłuższa i najważniejsza noc

W godzinę tę, gdzie może być Twój Bóg?, gdzie może być?
Wiele razy w naszej historii, patrzyliśmy w otwarty grób. Kiedy zdawało się, że już wszystko przepadło i umarło, była jednak jeszcze Matka z Częstochowy, która pierwsza przeżyła pogrzeb Syna Bożego a potem przeżyła wiele pogrzebów, dzieci Bożych i wiele klęsk śmiertelnych Polski, którą Jej Bóg powierzył, jak Syna Swego, w opiekę. Matka ta, z Góry Jasnej, świecącej w mrokach tej zapadającej nocy, wiedziała, że jeszcze nie zginęła Ojczyzna, jeśli nawet do grobu ją kładą, jeśli jest przy niej Syn Boży! Czeka nas jeszcze wiele śmierci, wiele dróg krzyżowych. Ale stało się coś, co nam nie pozwoli żyć w egoizmie i strachu śmierci. Ta śmierć, na którą się zgodził Chrystus, stanie nam w oczach jako wezwanie, byśmy wreszcie zaczęli żyć jak On pragnie, a śmierć aby była owocem życia dobrego i nadzieją zmartwychwstania. Wszyscy bowiem czekamy, nie jakiegoś wielkiego zmierzchu, lecz poranka. Że to czekanie nie jest daremne, Świadkiem wiernym zostaje Matka Jasnogórska, Matka składanych do grobu i Pani spełnionych nadziei.

Przy schodzeniu z góry: Zakończenie wszystkiego w zmartwychwstaniu

Znany nam jest dzisiaj zaskakujący wynik Krzyżowej Drogi Chrystusa. W tej sytuacji, kiedy On zmartwychwstał i przysiągł to wszystkim, którzy za Nim pójdą — trzeba być szalonym, aby się nie zmienić jeśli „żyliśmy w – cieniu śmierci i grzechu”.

Dziękujemy Bogu za Krzyżową Drogę i łaski, które nam dał podczas tej modlitwy. Dziękujemy Bogu, za to, co nam wziął i cośmy oddali na tych czternastu przystankach! Teraz idziemy w życie. Jakieś bliskie ręce wynurzają się z mroku, dłonie pełne światła i ran. Ręce Zmartwychwstałego Pana Chwały wiecznej wyciągają się ku nam i dają znak światłem jasnogórskim — trwałym cudem Boga dla tych, z którymi Matka idzie poprzez życie.

/teksty powyższych rozważań przygotował paulin o. Rufin Abramek, ówczesny przeor Jasnej Góry/

artykuł opublikowano w: Miesięcznik ‚Jasna Góra’. Rok II. Nr 4(6), kwiecień 1984, s.41-48.

Za: Biuro Prasowe Jasnej Góry.