Salezjanie – Wybrzeże Kości Słoniowej: Kronika stanu ciągłego zagrożenia

Od końca listopada kryzys polityczny, który sparaliżował wybory prezydenckie, zrodził przemoc i brak stabilności. Szczególnie trudna jest sytuacja w Duékoué. Tysiące osób przebywa na placówce salezjańskiej “Św. Teresy od Dzieciątka Jezus”.

 
Niepewność polityczna na Wybrzeżu Kości Słoniowej, połączona z ubóstwem, wytworzyła klimat nieufności i strachu. Na początku grudnia, z lęku przed zapowiadanymi atakami rebeliantów, pierwsze tysiące uciekinierów zaczęło szukać schronienia na placówce salezjańskiej. W następstwie starć w Fangolo, 4 km od Duékoué, napływ ludności zwiększył się; w trzecim tygodniu grudnia przebywało tam 3 tysiące osób.

W poniedziałek, 3 stycznia napad na przejeżdżający konwój na północy Duékoué, którego dokonała szajka złodziei, spowodował śmierć 2 osób, wśród nich kobiety „djoula", z grupy etnicznej malinké, a trzy osoby zostało ranne. Wspólnota djoula oskarżyła o to społeczność „guéré", z grupy etnicznej „we", jako odpowiedzialną za ten atak. I tak oto zostały wznowione starcia międzyetniczne.

Po czterech dni przemocy w mieście przybyło tysięcy uciekinierów. 6 stycznia było ich przeszło 12 tysięcy na samej tylko placówce salezjańskiej. Kilka dni potem dołączyło do nich kolejne 2 tysiące z innych obszarów miasta. Jak donoszą media, liczba uciekinierów w mieście Duékoué w tych dniach sięga przynajmniej 20.000 osób. Oprócz tego źródła wojskowe donoszą o około 400 spalonych domach, nie licząc okradzionych sklepów.

W tym okresie "Caritas", "Czerwony Krzyż", "World Food Programm", różne agencje międzynarodowe i NGO Wybrzeża Kości Słoniowej angażowały się w niesienie pomocy uciekinierom. Również Papież Benedykt XVI wniósł swój bezpośredni wkład, wysyłając bpa Gasparda Beby Gneba, biskupa Man, z sumą 50.000 euro, aby pomóc w tej trudnej sytuacji.

Placówka misyjna „Świętej Teresy od Dzieciątka Jezus" musiała postarać się o prysznice, ubikacje, namioty, zapewnienie opieki lekarskiej i noclegu. Zostało rozdane także pożywienie, maty, koce, naczynia kuchenne… Niektóre z NGO wdrożyły programy pomocy dla osób najbardziej potrzebujących, takich jak ludzie w podeszłym wieku, kobiety w ciąży, osoby z zakaźnymi chorobami.
 
Powoli sytuacja powraca do normalności, liczba uciekinierów w parafii uległa zmniejszeniu. Aktualnie jest około 3.200 osób; inni powinni pozostć w swoich domach, jako że ich domy nie zostały zniszczone czy okradzione, ale uciekają, bo targa nimi strach i niepewność. Wielu pozostaje, bo stracili wszystko.

Jednakże największym problemem jest brak odpowiedniego zarządzania. Konflikt polityczny uniemożliwia wszelkie planowanie działań i rodziny zostają pozostawione samym sobie. Szkoły, instytuty i banki z powodu wielu trudności nie mogą wznowić działalność, a embargo, nałożone przez Unię Europejską na kakao, aby zmusić Gbagbo do ustąpienia, uderza w całą gospodarkę. Rok szkolny i katechetyczny można uznać za stracony, jako że obecność uciekinierów na terenie szkoły, uniemożliwia prowadzenie normalnych zajęć. I, niestety, nadal nie widać rozwiązania dla tego impasu politycznego.

ANS – Duékoué

Za: www.infoans.org