Wystawa o o. Honoriuszu Kowalczyku OP

„Pisz życie światłami – zawsze” – to tytuł otwartej w sobotę w Poznaniu wystawy poświęconej związanemu w stanie wojennym z opozycją dominikaninowi ojcu Honoriuszowi Kowalczykowi, który zginął 25 lat temu w tajemniczych okolicznościach.Przyjaciele zakonnika i współbracia z zakonu winą za jego śmierć obarczają Służbę Bezpieczeństwa.

Na trzydziestu planszach rozstawionych na dziedzińcu kościoła dominikanów umieszczono ponad sto zdjęć dokumentujących życie i działalność ojca Kowalczyka oraz powojenną historię Polski i Kościoła z uwzględnieniem komunistycznych represji i społecznych buntów.

Na zdjęciach można zobaczyć fotografie ojca Honoriusza z jego rodzinnych stron, z pobytu w zakonie dominikanów, ze spływów kajakowych, na które jako duszpasterz akademicki wyjeżdżał z młodzieżą, a także z Mszy świętych, które w 1981 roku odprawiał dla strajkujących studentów. Pokazano też wstrząsające zdjęcia z jego pogrzebu, który zamienił się w patriotyczną manifestację.

Fotografie uzupełniają wspomnienia osób, które znały ojca Honoriusza – wśród nich profesora Władysława Bartoszewskiego, który wyznał, że „ojciec Kowalczyk swoją pracą w drugiej połowie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych zapisał się trwale w pamięci wielu ludzi, w tym także mojej pamięci”.

Na planszach umieszczono fragmenty kazań i twórczości ojca Honoriusza, który w jednym z wierszy pisał: „Myślałem, że to takie proste poznać, pokochać, oddać, wziąć krzyż”. Pokazano też napisaną przez zakonnika odręcznie kartkę ze słowami: „Pisz życie światłami, zawsze”, które posłużyły za tytuł wystawy.

Otwarcie ekspozycji poprzedziła Msza, którą w kościele dominikanów odprawił bp Marek Jędraszewski. W kazaniu mówił, że dla ojca Honoriusza „wiara była siłą i natchnieniem, by działać, by przekazywać Bożą prawdę na przekór tamtym czasom, które były czasami mroku i kłamstwa”.

„Trwał przy krzyżu i go niósł, i ciągle pozostawiał tym, którzy go słuchali, by pisać życie światłami i od tych świateł nigdy nie odstępować. Bo także dzisiaj, w innych warunkach, trzeba mieć w sobie dość mocy, by pisać życie światłami Bożymi” – podkreślił bp Jędraszewski.

Wystawę, która potrwa do końca czerwca, przygotowały wspólnie Instytut Pamięci Narodowej i Fundacja Ojca Honoriusza Kowalczyka. Prezes fundacji, Stanisława Borowczyk, wyraziła nadzieję, że ekspozycja „poruszy sumienia tych, którzy znają prawdę o tajemnicy śmierci ojca Honoriusza i przyczyni się do jej wyjaśnienia”.

Urodzony w 1935 roku o. Honoriusz Stanisław Kowalczyk prawie całe życie zakonne spędził w Poznaniu, gdzie był duszpasterzem akademickim. W stanie wojennym organizował pomoc dla internowanych, a odprawiane przez niego Msze za Ojczyznę gromadziły tysiące osób. Za swoje zaangażowanie wielokrotnie otrzymywał telefony z pogróżkami.

17 kwietnia 1983 roku „maluch”, którym zakonnik jechał w odwiedziny do rodziców w Mławie, z niewyjaśnionych do dzisiaj przyczyn uderzył nagle w drzewo we wsi Wydartowo na pograniczu Wielkopolski i Kujaw. Ciężko ranny zakonnik zmarł 8 maja, w dniu swoich imienin. Jego pogrzeb, na który przyszło kilkanaście tysięcy osób, zamienił się w patriotyczną manifestację.

W sprawie przyczyn śmierci o. Kowalczyka trzykrotnie umarzano śledztwo z powodu braku dowodów przestępstwa. Instytut Pamięci Narodowej w Warszawie ponownie bada, czy dominikanina zamordowała inwigilująca go nieustannie Służba Bezpieczeństwa.

z serwisu www.dominikanie.pl