Gen. jezuitów o „nadużyciu władzy” w Syrii

Generał jezuitów, Adolfo Nicolás SJ, oskarżył Stany Zjednoczone i Francję o „nadużycie władzy” w kontekście militarnego zaangażowania się tych krajów w konflikt w Syrii.

Jak zapewnił Ojciec Generał, jezuici całkowicie wspierają apel papieża Franciszka o modlitwę i post w intencji pokoju.

Według Ojca Generała, znaleźliśmy się w takim momencie, w którym nie można już milczeć. – Nie potrafię zrozumieć, kto dał prawo Stanom Zjednoczonym i Francji do militarnej interwencji przeciwko Syrii, interwencji, która z pewnością zwiększy cierpienie obywateli tego kraju, którzy już teraz cierpią ponad miarę – powiedział Ojciec Generał.

Ojciec Nicolás mówi o trzech podstawowych problemach. Po pierwsze, o nadużyciu władzy, które prowadzi do nękania i zastraszania słabszych członków społeczności, którego chcą się dopuścić Stany Zjednoczone, które – jak mówi – byłoby jak przemoc i zastraszanie słabszych członków społeczności przez „dużego chłopca z sąsiedztwa”. Po drugie, Ojciec Generał wyraża zaniepokojenie brakiem konkretnych i potwierdzonych informacji na temat tego, kto ponosi odpowiedzialność za użycie broni chemicznej w Syrii. W szczególny sposób zwraca także uwagę na wpływ, jaki potencjalna akcja zbrojna USA i Francji wywarłaby na niewinnych i bezbronnych obywatelach Syrii.

Generał jezuitów mówi, że mamy do czynienia z realnym niebezpieczeństwem i powtarza apel Ojca Świętego o modlitwę i post w intencji pokoju w sobotę, 7 września.


Wywiad z Ojcem Generałem o Syrii i pokoju:

Ojciec Święty podjął trud apelowania o pokój w Syrii. Dlaczego?

Adolfo Nicolás SJ: Nie jest moją rolą komentowanie sytuacji międzynarodowej czy też politycznej. W tym jednak przypadku mamy do czynienia przede wszystkim z klęską humanitarną, która przekracza wszelkie granice. Muszę także przyznać, że nie potrafię zrozumieć, kto dał prawo Stanom Zjednoczonym i Francji do militarnej interwencji przeciwko Syrii – interwencji, która z pewnością zwiększy cierpienie obywateli tego kraju, którzy już teraz cierpią ponad miarę. Przemoc i działania siłowe powinny być ostatecznością, w dodatku wymierzoną w winnych. My, jezuici, popieramy Ojca Świętego w stu procentach i pragniemy z całego serca, by nie doszło do grożącego Syrii ataku.

Czy więc świat nie ma obowiązku zrobić nic przeciwko tym, którzy nadużywają władzy wobec własnych obywateli, na przykład rządu, który w konflikcie wewnętrznym używa broni chemicznej?

Mamy tu trzy różne problemy. Przede wszystkim nadużycia władzy powinny być potępione i odrzucone. Z całym szacunkiem dla obywateli Stanów Zjednoczonych, uważam, że interwencja wojskowa, jak ta planowana, sama w sobie jest nadużyciem władzy. Stany Zjednoczone muszą przestać zachowywać się jak „duży chłopak w sąsiedztwie świata”. Prowadzi to nieuchronnie do nadużyć, nękania i zastraszania słabszych członków społeczności.

Problemem drugim jest to, że – jeśli doszło do użycia broni chemicznej – wciąż powinniśmy wykazać i udowodnić, że użyła jej jedna, a nie druga strona konfliktu. Nie wystarczy, by niektórzy członkowie rządu wymierzającego karę, wydali wyrok skazujący. Powinni oni przekonać świat, że mają niezbite na to dowody, tak by opinię społeczną przekonać i by pozyskać jej zaufanie. Tego zaufania dzisiaj brakuje, co więcej już teraz pojawiają się spekulacje dotyczące ukrytych motywów Stanów Zjednoczonych.

Po trzecie, jeśli nadużycie władzy Syrii zostałoby potwierdzone, środki uznane za odpowiednie do karania tego nadużycia, nie mogą szkodzić ofiarom przemocy. Dotychczasowe doświadczenie uczy nas, że jest to praktycznie niemożliwe (nawet jeśli ofiary nazwiemy „przypadkowymi stratami”). Każda wojna czy konflikt zbrojny zwiększają cierpienia niewinnych ludzi. To jest bardzo niepokojące, że w imię sprawiedliwości planujemy atak, który zwiększy cierpienia ofiar.

Czy Ojciec nie ocenia zbyt surowo intencji Stanów Zjednoczonych?

Nie, nie sądzę. Nie mam uprzedzeń wobec tego wspaniałego i wielkiego kraju. Pracuję na co dzień z amerykańskimi jezuitami, których opinie i posługę cenię bardzo wysoko. Nigdy nie miałem jakichkolwiek negatywnych uczuć wobec Stanów Zjednoczonych – kraju, który podziwiam z wielu względów. Tym bardziej niepokoi mnie fakt, że właśnie ten kraj, który tak szanuję, chce popełnić tak straszny błąd. Podobnie jest z Francją, krajem, który jest prawdziwym liderem w dziedzinie myśli, inteligencji, który ogromnie się przyczynił do rozwoju cywilizacji i kultury. I teraz Francja otwarcie występuje przeciwko temu, czego była symbolem dla wielu minionych pokoleń. Gniew społeczności międzynarodowej jest sprowokowany faktem, że te dwa kraje wspólnie planują zastosowanie tak skandalicznych środków. Nie boimy się ataku, boimy się barbarzyństwa, do którego postępowanie Stanów Zjednoczonych i Francji prowadzi.

Dlaczego właśnie teraz Ojciec Generał postanowił o tym powiedzieć głośno?

Ponieważ właśnie teraz mamy do czynienia z niebezpieczeństwem. Ponieważ Ojciec Święty podjął nadzwyczajne działania, by unaocznić światowej opinii publicznej niezwykle ważny charakter chwili. Aby wskazać, że 7 września, dzień postu na rzecz pokoju, jest nadzwyczajnym środkiem i że chcemy w tym dniu wraz z Ojcem Świętym modlić się i pościć w tej intencji. Pamiętajmy, że – jak mówi Ewangelia – gdy uczniowie Jezusa nie mogli uwolnić młodego człowieka od złego ducha, Jezus powiedział im: „Ten rodzaj duchów można wyrzucić jedynie poprzez modlitwę i post”. Uważam, że to bardzo bulwersujące, że kraj, który uważa się – przynajmniej nominalnie – za chrześcijański, nie jest w stanie myśleć o innych, niemilitarnych sposobach działania i woli działać według prawa dżungli.

 (za DEON.pl)

Za: www.jezuici.pl.