– Prawda o krzyżu, która przyciąga, uczy czym jest miłość, zwycięska miłość miłosierna przez przebaczenie, które nie ma żadnego kresu – mówił abp Marek Jędraszewski, który wziął udział w inauguracji Odpustu Wielkiego Tygodnia z Misteriami Męki Pańskiej w Kalwarii Zebrzydowskiej.
W Sanktuarium Pasyjno-Maryjnym w Kalwarii Zebrzydowskiej rozpoczął się Odpust Wielkiego Tygodnia z Misteriami Męki Pańskiej. Szczególnie uroczysty charakter miało poświęcenie palm o godz. 10.45 przy kaplicy św. Rafała z procesją i Mszą św. w bazylice, której przewodniczył abp Marek Jędraszewski. „Misterium wjazdu Pana Jezusa na osiołku” i „Wypędzenie przekupniów” rozpoczęło się o godz. 15.00.
– Dobrze, że jesteście w „polskiej Jerozolimie” – przywitał pielgrzymów kustosz kalwaryjskiego sanktuarium, o. Cyprian Moryc OFM, zaznaczając, że to określenie dzisiaj brzmi w sposób szczególnie mocny, wręcz dramatyczny, ponieważ chrześcijanie w Jerozolimie palestyńskiej nie mogą w pełni celebrować uroczystości Niedzieli Palmowej i Wielkiego Tygodnia na skutek działań wojennych. Zachęcił, aby duchowo łączyć się z wyznawcami Chrystusa w Ziemi Świętej.
Przypomniał, że trwa rok św. Franciszka z Asyżu, który bardzo umiłował Chrystusa Cierpiącego. – Prośmy św. Franciszka z Asyżu, naszego patriarchę o to, aby rzeczywiście dopomógł nam skupić się na miłości Chrystusowej, która zawsze jest zbyt mało kochana, aby nam św. Franciszek wymodlił w tych dniach Wielkiego Tygodnia, byśmy całym sercem, umysłem i ze wszystkich sił pokochali Chrystusa – modlił się kustosz, nazywając celebracje Wielkiego Tygodnia „sercem wiary chrześcijańskiej”.
Przy ołtarzu polowym komentarz do scen, które miały się za chwilę rozegrać w czasie Misteriów wygłosił abp Marek Jędraszewski. Zwrócił uwagę, że Jezus poprosił swoich uczniów o przyprowadzenie osiołka, zatroszczył się, aby Jego wjazd do Jerozolimy miał uroczysty charakter, w czasie którego witały Go dzieci, żeby wypełniły się wszystkie mesjańskie proroctwa. – Wkracza do Jerozolimy jako triumfujący Król – Mesjasz. Ten Jego triumf kryje za sobą jego największą troskę, by oddać cześć Bogu Ojcu, by wszyscy ludzie nieustannie oddawali cześć i chwałę Bogu Ojcu – mówił metropolita krakowski senior, zauważając, że takie znaczenie miało też wyrzucenia przekupniów ze świątyni. – Chce uczcić Boga całym swoim sercem. Chce pokazać ludziom, jak Boga trzeba czcić, okazując Mu swoją miłość, a przecież miłość Boga wysławia się, okazuje się przede wszystkim przez pełne posłuszeństwo Jego przykazaniom – dodawał arcybiskup.
Zaznaczył, że obok troski o cześć oddawaną Bogu Jezus zapowiada także triumf Bożej sprawiedliwości przez szczególną sprawiedliwość dziejową. Zburzenie Świątyni Jerozolimskiej przez rzymskie wojska w roku 70. było realizacją Jezusowej zapowiedzi, że w Jerozolimie nie pozostanie „kamień na kamieniu”. Jezus zapowiedział także swój triumf na krzyżu. – Krzyż wydawał się być ostatecznym zwycięstwem szatana i zła, ale szatan został pokonany właśnie na krzyżu przez Bożą miłość, Boże Miłosierdzie. I w ten sposób przybity do krzyża Pan Jezus przyciąga wszystkich do siebie – mówił abp Marek Jędraszewski. – Prawda o krzyżu, która przyciąga, która uczy czym jest miłość, zwycięska miłość miłosierna przez przebaczenie, które nie ma żadnego kresu – dodawał.
Arcybiskup senior zauważył, że wśród Żydów można wyróżnić cztery typy zachowań wobec Pana Jezusa. Nie uwierzyli w Niego arcykapłani i saduceusze – ówczesna elita polityczna i religijna – chociaż dokonał przed nimi wielkich znaków. Drugą grupę stanowili faryzeusze, którzy uważali, że wysłużą sobie zbawienie skrupulatnym przestrzeganiem prawa mojżeszowego. Pan Jezus często wyrzucał im bezduszność, powierzchowność, a także obłudę, dlatego zabiegali, żeby go uwięzić i wydać na śmierć. Trzeci rodzaj postawy to konformiści wśród przywódców żydowskich, którzy uwierzyli w Jezusa, ale z obawy przed faryzeuszami nie przyznawali się do tego, aby ich nie wyłączono z synagogi. Czwartą grupę stanowili ci, którzy uwierzyli Panu Jezusowi, zwłaszcza po wskrzeszeniu Łazarza. Arcybiskup zastanawiał się tylko, gdzie była ta ostatnia grupa, gdy kilka dni później inna grupa Żydów domagała się śmierci Jezusa przed Piłatem.
Metropolita senior zwrócił uwagę, że patrząc na te postawy i reakcje na wjazd Jezusa do Jerozolimy rodzą się pytania o to, kim naprawdę jestChrystus. W tym kontekście przywołał deklarację „Dominus Iesus”, w której zapisano swoiste wyznanie wiary Kościoła o Jezusie Chrystusie jako jedynym zbawicielu i o tym, że „poza Kościołem nie ma zbawienia”.
Arcybiskup wskazał na analogiczne postawy współczesnego polskiego społeczeństwa wobec Jezusa Chrystusa. „Dalekimi od chrześcijaństwa” nazwał wszystkich, którzy propagują „nową doktrynę antropologiczną” i ideologię gender, walczą z krzyżem i próbują ograniczyć nauczanie religii w szkołach. – Dlaczego milczymy, kiedy niedawno nagrodzono panią lekarz, która rok temu zabiła niemowlę w łonie matki (które miało dziewięć miesięcy) zastrzykiem fenolu w serce, i taką osobę przedstawia się jako wzór wyzwolenia i wolności? (…) Dlaczego milczymy, kiedy niedawno Najwyższy Sąd Administracyjny w Polsce uznał, że można uznawać tak zwane małżeństwa osób homoseksualnych zawarte poza granicami naszej ojczyzny? Dlaczego patrzymy obojętnie na marszałka Sejmu, który paraduje po tak ważnej izbie, gdzie uchwalane są prawa, ze sztandarem ruchu LGBT na plecach? – pytał metropolita senior. Koniunkturalistami nazwał tych, którzy stosują uniki, boją się przyznać do Chrystusa i milczą, albo takich, którzy należą do Kościoła, ale mówią to, czego świat oczekuje od nich, a nie to, co jest zawarte w Ewangelii. Zauważył, że są też tacy, którzy niestety od Kościoła odchodzą, bo są obojętni na Ewangelię, na prawdę o zbawieniu, nieczuli na nadzieję życia wiecznego.
Zaznaczył, że są także ci, którzy „wierzą w Chrystusa i którzy Go kochają i którzy przyznają się do Niego”. W tym kontekście wskazał na kalwaryjskich pielgrzymów, którzy przybyli na inaugurację Misteriów Męki Pańskiej. Podkreślił, że ich obecność to niezwykły i przejmujący wyraz wiary, ale także wdzięczności wobec Boga za dzieło zbawienia człowieka.
Wobec różnych niepewności i wątpliwości, które rodzą się w ludzkim sercu i przy wszystkim, co we współczesnym świecie próbuje człowieka osaczyć modlił się na wzór Apostołów: „Panie, przymnóż nam wiary”.