Hałacińska znaczy: pasja miłości

W 80. rocznicę śmierci m. Józefy Hałacińskiej, założycielki sióstr pasjonistek, w płockiej farze modlono się o jej beatyfikację.

Była dotknięta szczególną łaską umiłowania tajemnic męki Pańskiej, okazała się wierna Bogu we wszystkim i do końca, ze swej wiary i życia uczyniła pasję miłości, do końca się modliła – taki duchowy profil m. Józefy Hałacńskiej wybrzmiał w płockiej farze, w czasie obchodów 80. rocznicy jej śmierci i modlitw o jej rychłą beatyfikację.

Mszy św. w kościele, gdzie od 20 lat spoczywają doczesne szczątki m. Hałacińskiej, przewodniczył o. Zdzisław Kijas, franciszkanin z Rzymu, postulator w jej procesie beatyfikacyjnym. Przy grobie m. Józefy licznie zgromadziły się siostry pasjonistki z różnych wspólnot w diecezji i z Polski.

W homilii o. Kijas podkreślił, że sługa Boża była wierna Bogu we wszystkim. – Wierność uczyniła z niej kobietę wyjątkową w szukaniu woli Boga i podążaniu za Nim. Była osobą wyjątkową w swojej pracowitości i bezkompromisowości, wielokrotnie w swoim życiu zaczynała wszystko od początku, od zera, a nawet spod kreski. Była gotowa na każdą ofiarę, żyjąc szczerym przekonaniem, że tego właśnie oczekuje od niej umiłowany Pan – mówił o. Kijas. – Wielka była jej pasja dla Boga. Oddalała wszystko, co mogło wydawać się miłe i przyjemne – wszelką wygodę, czy ludzkie uznanie, przyzwyczajenia – jeśli nie szły one w parze z pragnieniami, jakie względem niej miał Bóg. Chciała całkowicie być dla Boga, być tam, gdzie On, i robić to, czego od niej oczekiwał. Tylko tak da się wytłumaczyć jej gotowość tworzenia nowej zakonnej wspólnoty sióstr pasjonistek w tak późnym okresie życia. Wiedziała, że aby coś mieć, z czegoś należy zrezygnować, ponieważ cierpienie wpisane jest w prawdziwe szczęście. Pasja jest ceną, jaką się płaci za miłość – wszak ceni się wyłącznie to, dlaczego się cierpi. Bóg pozwolił jej odkryć, gdzie przygotował dla niej prawdziwe szczęście – akcentował ojciec postulator.

– W jej życiu i powołaniu odczytujemy mocne przesłanie, że człowiek wierny, do ostatnich dni życia, może być twórczy, jeśli jest w nim żywa pasja do Boga i człowieka – przekonywał o. Zdzisław Kijas.

W czym wyrażała się owa twórcza wierność, wręcz niezłomność m. Hałacińskiej? Na zakończenie liturgii dopowiedziała to m. Agnes Jaszczykowska, przełożona generalna Zgromadzenia Sióstr Męki Pana naszego Jezusa Chrystusa, przywołując świadectwa osób znających założycielkę. – Ona modliła się do końca, umierała z modlitwą a ustach. To pozostaje jej testamentem dla nas: wręcz ze stygnących, zsiniałych już rąk, wyjęto jej oficjum, które odmawiała, łącząc się z siostrami w kaplicy – podkreśliła m. Agnes.

Za: www.plock.gosc.pl

Wpisy powiązane

Wylosuj misjonarza i wspieraj go modlitwą w Wielkim Poście

Kard. Ryś do Zgromadzenia Zmartwychwstania Pana Naszego Jezusa Chrystusa: Jesteście znakiem Jonasza

85 lat temu Niemcy aresztowali o. Maksymiliana Kolbego