Kraków: tłumnie na Żywej Szopce u franciszkanów

Screenshot

Przez dwa świąteczne dni rzesze krakowian i turystów odwiedziły franciszkańską Żywą Szopkę, która odbyła się po raz 33. Tradycyjnie nie zabrakło żywych zwierząt, kolędowania i jasełek.

– To wydarzenie stało się stałym elementem świętowania Bożego Narodzenia w Małopolsce i nie tylko, bo przyjeżdżają nas odwiedzić ludzie z różnych stron Polski. Myślę, że to niezwykła przestrzeń łącząca radość przyjścia na świat Chrystusa i spotkania z bliskimi i nieznajomymi – ocenił o. Jan Maria Szewek OFMConv., rzecznik krakowskiej prowincji franciszkanów.

Najmłodsi mogli podziwiać osiołka, lamy i kózki, które zgromadzone były w specjalnie przygotowanych zagrodach. Przez dwa dni dla mieszkańców i przyjezdnych na plenerowej scenie wystąpiły z kolędowaniem m.in. grupa „Lublin Voices”, „Promyczki Dobra” i grupa „Południcy”, a także zespół pieśni i tańca „Młode Juhasy”. Ponadto przybyli mogli zobaczyć dwie odsłony jasełek w wykonaniu Zespołu Szkół Przemysłu Spożywczego w Krakowie i Niezależnego Domostwa San Damiano, jak i spektakl „Wigilijna opowieść”, który zaprezentowało Duszpasterstwo Akademickie „Mrowisko”  

– Nie mogło nas tutaj zabraknąć. Można tu niezwykle poczuć atmosferę betlejemskiej stajenki i przypomnieć sobie jak to wyglądało, gdy Chrystus przyszedł na świat, aby nas zbawić. Nie przeszkadza nam ani mróz, ani konieczność oczekiwania – przyznała pani Agnieszka, która z dziećmi w kolejce do Świętej Rodziny i zwierzątek spędziła kilkanaście minut.

Zakonnicy dyżurowali tez w specjalnym namiocie z księgą Pisma Świętego, w którym chętni mogli się pomodlić przy okazji odwiedzin Żywej Szopki. – Wiele osób przychodzi i pyta co to za namiot. Często modlimy się wspólnie nad jakąś intencją. Mają także możliwość wylosowania słowa Bożego, które zabierają ze sobą. Widać, że wielu z nich cieszą i poruszają fragmenty, na które trafiają – wskazał pełniący posługę w namiocie br. Marcin.

Tradycja franciszkańskiej szopki sięga XIII w., kiedy św. Franciszek, po uzyskaniu zgody od papieża, we włoskiej miejscowości Greccio przygotował żłób, siano oraz woła i osła. W ten sposób chciał odtworzyć atmosferę betlejemskiej nocy narodzenia Jezusa. O tym fakcie, czytając „Wczesne Źródła Franciszkańskie” w 1992 r., dowiedzieli się zakonnicy z drugiego roku seminarium franciszkanów w Krakowie i postanowili przenieść ten zwyczaj do Polski.

luk/KAI

Wpisy powiązane

Kraków: sesja kolbiańska „Śmierć. Między teologią a doświadczeniem”

Abp Przybylski do osób konsekrowanych: Nie jesteś znajomym Boga, ale Jego dzieckiem

Sosnowiec: Jak dziecko w ramionach Boga – rozmowa z s. Jurandą od Królowej Aniołów