Niedziela Palmowa na Jasnej Górze

Niedziela Palmowa, rozpoczynająca Wielki Tydzień, nazywana też niedzielą Męki Pańskiej przypomina wjazd Jezusa jako Mesjasza wśród wiwatujących tłumów do Jerozolimy, ale i głosi orędzie Jego Męki. Na Jasnej Górze uroczystej Sumie przewodniczył o. Samuel Pacholski, przeor Jasnej Góry. Mszę św. poprzedziła procesja z palmami i obrzęd ich poświęcenia na jasnogórskim dziedzińcu przy licznym udziale pielgrzymów i mieszkańców Częstochowy.

W homilii przeor Jasnej Góry nawoływał, by nie zatrzymywać się ani nad gromkim „hosanna”, ani też nad nikczemnością przesłuchań, o których mówi Ewangelia, nawet nad brutalnością, żebyśmy nie pomylili tego, co ważne z tym, co najważniejsze. Ojciec Pacholski zachęcał, by patrzeć jedynie na Jezusa i odkrywać Jego tajemnicę. – Jak mówi św. Piotr w pierwszym swoim liście, Chrystus sam w swoim ciele poniósł nasze grzechy na drzewo. Można więc też powiedzieć, że nasze grzechy poniosły Jezusa na krzyż. To nie tylko Wysoka Rada Żydowska i nie tylko Piłat ukrzyżowali Jezusa, jak słyszymy w pieśni: „grzechy ludzkie wyście to sprawiły, Pana swojego złośliwie zabiły” – mówił. Wyjaśniał, że patrząc na Jezusa, który nie traci życia, ale je oddaje za przyjaciół, jak Pasterz za owce i my „powinniśmy w pewnym momencie, w oznaczonym czasie uświadomić sobie, że przychodzimy na ten świat nie po to, żeby życie tracić, ale żeby je oddawać; nie po to, żeby być zakładnikami biologicznych procesów, które w nieunikniony sposób zachodzą w naszym ciele, czy też być zależnymi od ludzkich zamierzeń, przewidywań, złośliwości, knowań”. – Przyszliśmy, żeby jedni drugich brzemiona nosić, bo na tym właśnie polega miłość. A Jezus objawia nam, że Bóg jest taką miłością –mówił o. Pacholski. Podkreślał, że wejście z Jezusem w Jego Paschę, „Jego przejście ze śmierci do życia odbywa się wyłącznie przez miłość, a nie przez wyrok ludzkiego sądu, nie przez zbieg okoliczności, nie przez czyjeś knowania, nie przez interes polityczny. A miłość zawsze oznacza dar ze swojego życia, ofiarowany drugim”.

– Pomarli dawni oskarżyciele, świadkowie rozeszli się do domów, sędzia opuścił trybunał, ale proces Jezusa trwa. Dokonuje się teraz w naszym życiu. Dokonuje się w naszym sercu. Dokonuje się zawsze w relacji z innymi. Niech Chrystus i ta, która wytrwała z Nim do końca pod Jego krzyżem, Boleściwa Matka, umocnią nas w przeżywaniu tegorocznego Wielkiego Postu. Niech nam objawią zwycięstwo życia nad śmiercią. Niech ten czas, bracia i siostry, pozwoli nam się zatrzymać w biegu życia i spojrzeć na Tego, który umarł dla nas z miłości – zachęcał jasnogórski przeor.

Co roku w uroczystościach Niedzieli Palmowej udział biorą mieszkańcy Częstochowy, ale także pielgrzymi z całej Polski oraz zagranicy.

Natalia i Patryk są małżeństwem z Kłobucka. Dla Natalii Niedziela Palmowa jest jednocześnie przypomnieniem o radosnym wjeździe Pana Jezusa do Jerozolimy, ale także zapowiedzią późniejszych wydarzeń – śmierci Zbawiciela, poprzez którą odkupił nas wszystkich.

Karolina i Norbert Polek mieszkają w Częstochowie. – Niedziela Palmowa uświadamia nam, że zbliża się Wielki Tydzień, „zbliża się coś większego” – powiedziała Karolina podkreślając, że jest to czas skupienia i przygotowania do Wielkiej Nocy. Norbertowi Niedziela Palmowa kojarzy się z rodzinnymi tradycjami kultywowanymi z jego tatą. Mężczyzna wie, że jego żona palmy wykonuje własnoręcznie, dlatego zadbał o to, by nie zabrakło jej bazi.

Justyna Wójtowicz z Trójmiasta na Jasną Górę nie przyjechała sama, towarzyszą jej bliscy. Jak podkreśliła są tradycyjną rodziną. Do tej pory każdy jej członek pielgrzymował do częstochowskiego sanktuarium oddzielnie, a Niedziela Palmowa stała się czasem do wspólnego, rodzinnego przyjazdu tutaj i dziękczynienia za otrzymane dary i zawierzenia wszystkich swoich spraw.

Renata i Łukasz po jasnogórskim dziedzińcu szli trzymając się za ręce. Renata trzymała także palmę. Jak powiedziała kobieta, ona mieszka w Zawierciu, ale Łukasz na co dzień mieszka w Niemczech. – Chodzę tam do polskiego kościoła, ale w mieście, gdzie mieszkam Msze św. odprawiane są po niemiecku – powiedział. Dzisiaj przyszli poświęcić palmę kupioną w sklepie, ale oboje pamiętają, że jako dzieci robili je własnoręcznie.

Halina i Adam mieszkają w Irlandii. Jak przyznali, w tamtym rejonie „słabo mówi się” o świętach, dlatego często przyjeżdżają do Polski, by tutaj móc chociażby uczestniczyć w rekolekcjach.

Mirosława Szymusik, Maria Kopacka-Fornal / news.jasnagora.pl

Wpisy powiązane

Abp Marek Jędraszewski w Kalwarii Zebrzydowskiej: Prawda o krzyżu uczy, czym jest miłość

Siostry Matki Bożej Miłosierdzia z całej Polski u św. Józefa

Bp Jan Chrapek – człowiek odpowiedzialnego słowa