Od 1 września w całej Polsce rozpoczął nowy rok katechetyczny. Oblaccy katecheci wracają do sal przedszkolnych, klas szkoły podstawowej i ponadpodstawowej. W centrum ich myślenia nie stoi „program do zrealizowania”, lecz człowiek: dziecko i nastolatek ze swoimi pytaniami, lękami i potencjałem. „Najważniejsze jest, by dzieci miały radość z bycia w Kościele i spotykały tam Jezusa” — podkreśla jeden z oblackich nauczycieli religii.
„Chcę, by młodzi doświadczali, że Kościół jest przestrzenią bliskości i życia, a nie tylko wymagań” — akcentuje o. Tomasz Szura OMI z Wrocławia. Dla niego lekcja religii to miejsce, gdzie można bezpiecznie zapytać o sprawy wiary, Kościoła, sensu — zwłaszcza w klasach 7–8, kiedy dojrzewanie przynosi najwięcej dylematów. Odpowiedzią mają być nie tylko podręcznik i piosenki, ale rozmowa, słuchanie oraz konkretne doświadczenia wspólnoty: jasełka, wieczory kolęd, służba przy ołtarzu, schola, grupy młodzieżowe czy przygotowanie do I Komunii i bierzmowania.
Przedszkole: pierwsze modlitwy i „oswajanie” z Bogiem
W parafii pw. św. Eugeniusza de Mazenod w Kędzierzynie-Koźlu do zespołu katechetów dołącza diakon Mikołaj Zatorski OMI, który zaczyna pracę w przedszkolu. Po dwóch dniach nie składa wielkich deklaracji — najpierw „bada teren”. Każda rodzina jest inna, więc chce rozpoznać, na jakim poziomie są dzieci: czy znają znak krzyża, czy potrafią odmówić „Aniele Boży”, „Zdrowaś Maryjo” i „Ojcze nasz”. W wielu domach to się oczywiście dzieje, ale gdy tej przestrzeni brakuje, to właśnie katecheza przedszkolna bywa pierwszym spotkaniem z modlitwą i prostym językiem wiary.
Plan na początek jest więc bardzo konkretny: bezpieczeństwo, poznanie się, rytm i proste praktyki. Dopiero kiedy znika lęk i wstyd, można budować dalej — wyjaśniać „po co” się modlimy, opowiadać o Bogu tak, jak słyszą i rozumieją dzieci. Diakon przyznaje, że marzy mu się zwyczajna, dobra więź: najpierw oni poznają jego, a on poznaje ich; dopiero z tej relacji biorą się bardziej ambitne cele i wydarzenia (np. małe jasełka czy nabożeństwo różańcowe na miarę przedszkolaków). Do uśmiechu skłania jedna z pierwszych scen: gdy przedstawia się jako „Wasz katecheta i nauczyciel”, rezolutny Staś poprawia: „Proszę pana, nauczyciel to w szkole — a my jesteśmy w przedszkolu!”. Dziecięca bezpośredniość rozbraja i uczy pokory — mówi diakon — a radość z małych postępów szybko udziela się wszystkim.
Z liceum do podstawówki
„Zaczynam czwarty rok katechizacji. Przez prawie cztery lata uczyłem w liceum w Katowicach, a teraz — po przeniesieniu — razem z o. Kamilem przejąłem szkołę podstawową. To nowa rzeczywistość i trochę inna forma katechezy” — opowiada o. Maciej Organ OMI z Siedlec.
W liceum kluczowe było zyskać autentyczne zaufanie. Młodzi natychmiast czują, czy katecheta „odklepuje godziny”, czy naprawdę wchodzi w relację i mierzy się z ich wątpliwościami. Sukces zaczynał się w chwili, gdy — mówiąc ich językiem — „kupili” katechetę: wtedy można było rozmawiać o trudnych tematach, uczyć rozeznawania i towarzyszyć. W podstawówce priorytetem staje się rozwijanie myślenia krytycznego. Dzieci mają naturalną skłonność do zapisywania w zeszycie wszystkiego jak „prawdę objawioną”. O. Maciej chce je uczyć pytać, szukać powodów i wyciągać wnioski, zamiast biernie przepisywać. To łączy z drugim, równie ważnym celem: zwyczajnym poznaniem się i budowaniem więzi — bo bez tego trudno o jakiekolwiek treści wychowawczo-formacyjne.
Relacja ponad program
„Za dużo energii poświęcamy dyskusjom o godzinach, za mało — dzieciom, które mamy dziś” — mówi o. Artur Pawlak OMI. Jego zdaniem gotowe konspekty bywają zbyt sztywne, a punktem wyjścia musi być kontakt. Od początku roku chce zobaczyć, na jakim starcie są uczniowie: czy jest rytm modlitwy w domu, czy rodzice (lub dziadkowie) wprowadzają dzieci w praktyki, jak wygląda ich realny kontakt z parafią. „Jeśli tego brak, lekcja religii musi stać się miejscem, gdzie rodzi się więź i sens” — dodaje.
Artur zwraca uwagę na ciągłość środowisk wychowawczych: dom — szkoła — parafia. Tam, gdzie rodzice nie czują potrzeby życia sakramentalnego, widać to później przy I Komunii czy bierzmowaniu. Zadaniem katechety jest wtedy „przetłumaczyć” wiarę na język doświadczenia dziecka, a zadaniem parafii — dać realne punkty zaczepienia: grupy, wspólne świętowanie, posługę, relacje.
„Kościół to przestrzeń również dla dzieci”
Dla o. Tomasza Szury OMI Kościół jest przestrzenią również dzieci — także tych, które nie mają w domu regularnej praktyki. Lekcja religii to czas na pytania; często jedyne miejsce, gdzie młodzi mówią o tym, co ich w Kościele cieszy, boli lub niepokoi. Odpowiedź: bliskość i konsekwencja — stały rytm pracy, konkretne zadania i wydarzenia, które pozwalają doświadczyć wspólnoty „od środka”: jasełka, wieczory kolęd, schola, ministranci, kandydaci do bierzmowania, wolontariat parafialny. „
Więcej towarzyszenia
Zmiany organizacyjne dotyczące lekcji religii weszły w życie, ale oblaci kładą nacisk na to, co zależy od nich: solidność, kreatywność i łączenie szkolnej katechezy z życiem parafii. Zamiast roztrząsać okoliczności, skupiają się na relacjach, bo to one otwierają drogę do treści — od przedszkolnej prostoty po dorastające pytania.
W Polsce oblaci są obecni od 1920 r. Zgromadzenie zostało założone przez św. Eugeniusza de Mazenoda, późniejszego biskupa Marsylii, 25 stycznia 1816 r. w Aix-en-Provence we Francji. Obecnie liczy ok. 3400 zakonników, a do polskiej prowincji należy ponad 400 oblatów, prawie 250 pracuje w kraju, a inni w należących do niej jurysdykcjach: na Madagaskarze i Reunion, w Ukrainie wraz z Rosją, we Francji-Beneluksie, Skandynawii, Białorusi i Turkmenistanie. Poza polską prowincją zakonną posługuje kolejnych około 100 oblatów pochodzących z Polski. Wśród nich jest czterech biskupów. Misjonarze oblaci są zgromadzeniem misyjnym. Ich naczelną służbą w Kościele jest ukazywanie Chrystusa i Jego królestwa ludziom najbardziej opuszczonym i ubogim, jak i niesienie Dobrej Nowiny ludom, które jeszcze nie poznały Chrystusa oraz pomoc w odkrywaniu ich własnej wartości w świetle Ewangelii. Natomiast tam, gdzie Kościół już istnieje, oblaci kierują się do osób, które mają z nim najmniej kontaktu. Obecne pełniącym obowiązki prowincjała jest wikariusz prowincjalny o. Bartosz Madejski OMI.