Kustosz Ziemi Świętej: nie ustawać w modlitwach o pokój

Podczas gdy nowy konflikt wstrząsnął Bliskim Wschodem, ze Świętego Miasta dociera do świata pilny apel. Ojciec Francesco Ielpo, franciszkański kustosz Ziemi Świętej, wezwał chrześcijan na całym świecie, aby nie ustawali w modlitwie o pokój i pojednanie.

W Jerozolimie, duchowym sercu regionu, rośnie obawa przed szeroką eskalacją konfliktu. Dlatego z kustodii Ziemi Świętej płynie gorący apel o zanoszenie błagań do Boga. „Nie wolno nam się zmęczyć proszeniem Boga o pomoc, aby serca się pojednały i aby wybrano drogę dyplomacji” – powiedział Francesco Ielpo, kustosz Ziemi Świętej.

Nawiązując do słów Leon XIV, podkreślił często niedocenianą „siłę modlitwy” jako narzędzie przeciw rozpaczy, jaką niesie wojna.

Organizacje pomocowe stawiają na solidarność

Mimo militarnej eskalacji organizacje pomocowe mówią o innym obliczu regionu. Romina Elbracht, ekspertka ds. Bliskiego Wschodu z katolickiej organizacji pomocowej missio Aachen, uważa, że właśnie teraz istnieje szansa na umocnienie społecznej solidarności. „Zakładam, że również teraz można oczekiwać solidarności między różnymi wspólnotami religijnymi, zwłaszcza w Libanie” – powiedziała Elbracht w wywiadzie dla Evangelischer Pressedienst (epd).

Kościół jako ostatnia kotwica

Dla missio Aachen kontynuowanie pracy w Liban, Syria, Irak i Strefa Gazy pozostaje niezbędne mimo zagrożeń. Romina Elbracht podkreśliła, że partnerzy kościelni są często „ostatnimi wiarygodnymi punktami oparcia” dla ludzi, ponieważ państwowe i międzynarodowe programy pomocowe są coraz częściej ograniczane.

Obecnie działania koncentrują się szczególnie na wsparciu psychospołecznym oraz pilnej pomocy humanitarnej dla tych, którzy znaleźli się między liniami frontu wielkich mocarstw.

Chrześcijanie uwięzieni na południu Libanu

Jak informował w ostatnich dniach Vatican News, dramatyczna jest sytuacja chrześcijan na południu Libanu. Z tego kraju proirańskie siły Hezbollahu ostrzeliwują Izrael, a armia izraelska odpowiada bombardowaniem i atakami rakietowymi. Tragiczna jest sytuacja w Sydonie, do niedawna 60-tysięcznym mieście, skąd ludzie uciekają masowo w obawie przed ostrzałami. Części, muzułmańskiej większości, to się udało. Teraz, z powodu tłoku na drogach i licznych punktów kontrolnych, wyjazd z Sydonu samochodem, czyli z choćby z częścią dobytku, stał się niemożliwy. W mieście praktycznie uwięzieni zostali chrześcijanie.

Mario Galgano, Wojciech Rogacin, Vatican News PL/KAI

Wpisy powiązane

W piątek zakonnice na całym świecie będą modlić się o pokój

O. Pasolini wygłosi watykańskie rekolekcje wielkopostne. Jaki będzie ich temat przewodni?

Franciszkanin z Libanu: nie ma już bezpiecznego miejsca, klasztor w Tyrze w zasięgu czołgów