Świętować Jubileusz. Rozpoznać. Przyjąć. Iść naprzód.
Rzym, 17 lutego 2026 r.
Drodzy Oblaci, bracia i siostry naszej rodziny charyzmatycznej, dziś obchodzimy dwusetną rocznicę naszego papieskiego zatwierdzenia. Towarzyszy temu głęboka radość, ale także wielkie poczucie odpowiedzialności. Radość z tego, że widzimy obecność Boga w naszej historii, oraz odpowiedzialność za strzeżenie i przekazywanie charyzmatu, który otrzymaliśmy, z twórczą wiernością wobec dziedzictwa pozostawionego przez tak wielu Oblatów, osoby konsekrowane oraz świeckich, którzy go ucieleśniali.
Chcę wyrazić wdzięczność za pracę animacyjną wykonaną po to, aby obchody nie były jedynie jednorazowym wydarzeniem, lecz prawdziwym procesem odnowy. Dziękuję za nowe materiały animacyjne, za kongresy, rekolekcje i spotkania, które już się odbyły i które odbędą się w ciągu tego roku. Nie sposób wymienić wszystkich inicjatyw poszczególnych Jednostek. W Rzymie przeżywamy sesje animacyjne z rozmowami duchowymi, pielgrzymkami, modlitwami dziękczynienia i pokuty oraz, jako zwieńczenie, audiencję, której udzielił nam papież Leon XIV. Wszystkie te chwile są darem, by wzrastać w komunii i odnawiać się w naszym powołaniu.
Świętowanie charyzmatu prowadzi nas do poszukiwania nowych dróg, którymi mamy iść, aby wcielać go w życie w naszym świecie i w naszym Kościele dzisiaj. Nawiązując do listu, który św. Eugeniusz napisał z Rzymu do swoich towarzyszy 18 lutego 1826 r., aby ogłosić papieskie zatwierdzenie Towarzystwa, proponuję kilka refleksji wokół trzech czasowników, które pomogą nam przekroczyć próg jubileuszu ku trzeciemu stuleciu: rozpoznać, przyjąć i iść.
- Rozpoznać. „Poznajcie waszą godność”.
W 1826 r. nasze Towarzystwo było, według Założyciela, „małe, ubogie i skromne… w pewnym sensie jakby martwo urodzone z powodu naszej słabości i małej liczby”. Wydaje się, że nikt w Rzymie nie spodziewał się papieskiego zatwierdzenia, dlatego gdy zostało ono udzielone, wszyscy uznali to za cud. Święty Eugeniusz odczytał to właśnie w ten sposób, zauważając, że mimo iż jesteśmy najmniejszym zgromadzeniem, „nie mamy z tego powodu mniejszego istnienia w Kościele w porównaniu z najbardziej znanymi wspólnotami i najświętszymi zgromadzeniami. Już jesteśmy ustanowieni…”, i dlatego napominał swoich towarzyszy: „poznajcie waszą godność”.
Aby poznać naszą godność, musimy rozpoznać obecność Boga w naszej historii. Rozpoznajmy Jego działanie w tylu przedsięwzięciach misyjnych, które przyniosły nam opinię specjalistów od misji trudnych. Rozpoznajmy Jego obecność w tych, którzy żyli charyzmatem w opinii świętości. Wraz z naszym świętym Założycielem rozpoznajmy trzydziestu braci wyniesionych na ołtarze oraz, razem z nimi, dwoje błogosławionych świeckich współpracowników, którzy przez męczeństwo uczestniczyli w tym charyzmacie. A oprócz nich, iluż członków naszej rodziny charyzmatycznej było narzędziami Bożej łaski w naszym życiu. Ilu żyło nim w sposób heroiczny. Musimy poznawać i rozpoznawać ich historie oraz pozwolić się nimi inspirować. Każda wspólnota lokalna jest zaproszona, by z wdzięcznością ich wszystkich wspominać.
Rozpoznanie naszej godności wymaga zachowania pamięci zbiorowej i poszukiwania najlepszych środków, aby obecność Boga nie popadła w zapomnienie. Ponawiam wezwanie, aby każda wspólnota lokalna spisała swój codex historicus, a każda Jednostka właściwie zabezpieczyła swoje archiwa historyczne. Zachęcam wszystkich do współpracy z tymi, którzy poświęcają się zadaniu zachowania naszej pamięci. Zapraszam także do studiowania i publikowania wszystkiego, co pomaga nam ożywiać charyzmat.
Rozpoznajmy również, że w księdze naszej historii są karty, których żałujemy. Nie zawsze odpowiadaliśmy hojnie na wspaniałe powołanie, jakie dał nam Bóg. Nie zawsze umieliśmy szanować kulturę ludów i ubogich, do których zostaliśmy posłani. Niektórzy mogli być zdezorientowani, a nawet zgorszeni, naszym brakiem spójności z życiem, które obiecaliśmy prowadzić. Odczuwamy ból i wstyd z powodu krzywd, które mogliśmy wyrządzić, zwłaszcza najsłabszym i najbardziej bezbronnym, i prosimy o przebaczenie. Uznajemy, że potrzebujemy uzdrowienia i chcemy znaleźć drogi prowadzące do prawdziwego pojednania opartego na prawdzie, sprawiedliwości i uczciwości. Wyrażamy pragnienie kontynuowania naszej pielgrzymki i zobowiązujemy się iść drogami, które pozwolą nam żyć naszym charyzmatem z większą spójnością i integralnością.
Obyśmy wszyscy potrafili świętować dwusetlecie, rozpoznając i dziękując za obecność Boga w naszej historii. Ponawiam zaproszenie, aby czynić to w lokalnych wspólnotach, gdzie nasze dziękczynienie Bogu i prośba o przebaczenie mogą przybrać konkretny kształt. Niech te obchody pomogą nam przekroczyć próg z drugiego do trzeciego stulecia z odnowionym sercem.
- Przyjąć. „To nie są drobiazgi”.
„Wniosek, jaki musimy wyciągnąć, moi drodzy przyjaciele i dobrzy bracia, jest taki, że musimy przylgnąć całym sercem i całą duszą do naszych Reguł i z większą dokładnością praktykować to, co one przepisują” – pisał nasz Założyciel.
Kościół potwierdził swoim autorytetem naszą tożsamość wyrażoną w Konstytucjach i Regułach. „To nie są drobiazgi”, są dla nas czymś istotnym. Są naszym sposobem życia i głoszenia Ewangelii. Są darem Boga. Świętowanie dwusetlecia oznacza przyjęcie daru Konstytucji i Reguł przez przylgnięcie do nich. Święty Eugeniusz pisał, że aby to uczynić, trzeba by „powtórzyć nowicjat”. Przynajmniej możemy starać się w naszej formacji stałej przylgnąć całym sercem i całą duszą do naszego powołania. Same Konstytucje i Reguły zapraszają nas do oceny naszej odpowiedzi na otrzymany dar w ich świetle, abyśmy mogli wzrastać i rozwijać się, czerpiąc z naszych korzeni. Najlepszym sposobem świętowania dwusetlecia jest „praktykowanie” naszej księgi życia w konkretnym kontekście.
Przyjmijmy z radością fakt, że nasz charyzmat przekroczył granice naszego Instytutu. Stowarzyszenia świeckich oraz inne Instytuty czy Stowarzyszenia osób konsekrowanych rozpoznają się w naszym charyzmacie. Dziękujmy za to Bogu. Jesteśmy wezwani, aby całym sercem i całą duszą przyjąć to dzieło Bożej Opatrzności, które rozszerza charyzmat na inne formy życia chrześcijańskiego. W pewien sposób rozszerza się on nawet wśród niektórych, którzy wyznają inne religie. Świętujmy i przyjmujmy, jako rodzina charyzmatyczna, działanie Ducha i, prowadzeni przez Niego, rozeznawajmy razem, jak sprawić, by nasz charyzmat jaśniał pełniejszym blaskiem w świecie i w Kościele.
Uznanie, że charyzmat jest darem Boga, pobudza nas do pracy z większą pasją i skutecznością nad budzeniem nowych powołań do wszystkich form życia charyzmatycznego. Musimy także pomagać sobie nawzajem w formowaniu się w charyzmacie, który nas inspiruje, abyśmy mogli razem służyć w misji pośród ubogich. Zapraszam wszystkich do odnowienia naszej posługi powołaniowej i naszych programów formacyjnych w tej perspektywie. Kieruję szczególny apel o promowanie i pielęgnowanie powołań do Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, którzy od początku są historycznym kościelnym ciałem, przez które charyzmat był i jest przekazywany aż do dziś.
- Iść z odnowionym zapałem.
„Wniosek, jaki musimy wyciągnąć, moi drodzy przyjaciele i dobrzy bracia, jest taki, że musimy pracować z odnowionym zapałem i z jeszcze większym, bezwzględnym oddaniem, aby dać Bogu całą chwałę, która od nas zależy, i zapewnić zbawienie dusz naszych bliźnich wszelkimi środkami, jakimi dysponujemy…”
37. Kapituła Generalna zaprasza nas, abyśmy byli pielgrzymami nadziei w komunii. Pielgrzym odkrywa swoją tożsamość, idąc, tożsamość, którą Bóg objawia przez stworzenie, historię i ludzi, których spotyka. Pielgrzym staje się kruchy, potrzebujący pomocy i towarzystwa, aby iść dalej nieznanymi sobie drogami. Idźmy z odnowionym zapałem jako rodzina, z Kościołem i z ubogimi.
Iść jako rodzina. Teraz chciałbym zwrócić się do Oblatów konsekrowanych ślubami zakonnymi, aby zachęcić ich do podążania drogą współzależności i międzykulturowości. Te wezwania 37. Kapituły Generalnej są w istocie zaproszeniem do umocnienia więzi komunii między nami. Komunia rodzi się ze wspólnego Bożego powołania do życia jako Oblaci, to znaczy jako zakonnicy i misjonarze żyjący we wspólnocie według Konstytucji i Reguł. Nasze struktury i nasza formacja służą tej komunii misyjnej i chronią naszą tożsamość. Procesy restrukturyzacji są w tym sensie wezwaniem do nawrócenia. W wielu przypadkach są także okazją, by proroczo ukazać naszym społeczeństwom, że możliwe jest harmonizowanie naszej różnorodności po to, by razem żyć ideałem Ewangelii. Zapraszam wszystkich do wielkoduszności i zaangażowania w procesy rekonfiguracji naszego Instytutu, bez ulegania interesom partykularnym czy grupowym, lecz z myślą o dobru wspólnym i o tym, jak bardziej ewangelicznie wejść w trzecie stulecie naszej historii.
Aby poświęcić się z większym zapałem i zaangażowaniem, musimy poważnie rozeznawać przed Bogiem, co każdy z nas może uczynić dla dobra naszej rodziny. Być może dla niektórych będzie to oznaczało ofiarowanie się, by wspierać międzykulturowe zrozumienie w innej Jednostce lub Regionie. Dla innych będzie to oznaczało wytrwałość z większym oddaniem w powierzonym zadaniu, w formacji lub w administracji. Nie chodzi o posiadanie „doświadczeń” misyjnych, lecz o ofiarowanie całego życia, jak uczynili to ci, którzy byli przed nami. Jako jedna rodzina szukajmy najbardziej odpowiednich mechanizmów wymiany personelu w dynamicznym procesie, który rodzi odnowę w naszym życiu zakonnym, wspólnotowym i misyjnym. Zobowiążmy się do chodzenia ramię w ramię z innymi gałęziami naszej rodziny charyzmatycznej.
Iść z Kościołem. Aby iść śladami Jezusa Chrystusa, musimy w Kościele wsłuchiwać się w potrzeby zbawienia ubogich. Dokonuje się to z pewnością w każdym Kościele partykularnym, a jednocześnie pozostajemy uważni na głos następców Piotra. Tak postępowali nasi pierwsi ojcowie i kolejne pokolenia Oblatów, posłuszni wskazaniom papieży, otwierając się wielkodusznie na nowe posługi i nowe terytoria misyjne. Za kilka dni papież Leon XIV przyjmie nas na audiencji. Oprócz możliwości wyrażenia naszej komunii kościelnej będzie to okazja, by go wysłuchać i przyjąć jego przesłanie. Jego nauczanie już zawiera wiele elementów, które w sposób pozytywny stawiają wyzwania naszemu życiu jako zakonników i misjonarzy ubogich. Rozeznajmy wszyscy, jak możemy iść synodalnie z Kościołem i z Papieżem z odnowionym zapałem i pełniejszym oddaniem.
Iść z ubogimi. Zostaliśmy zrodzeni, by głosić Dobrą Nowinę ubogim. Ostatnie dwieście lat uczy nas, że kiedy byliśmy wierni tej misji, Bóg nie przestawał nas błogosławić. Zapraszam każdego członka naszej rodziny zakonnej do rozeznania, jak możemy pracować „z odnowionym zapałem i z jeszcze większym oddaniem, aby zapewnić Bogu całą chwałę, która od nas zależy, a duszom naszych bliźnich zbawienie wszelkimi środkami, jakie są w naszej mocy”.
Odnowiony zapał i pełniejsze oddanie są niemożliwe bez autentycznego nawrócenia misyjnego, a to jest dar Pana, o który musimy pokornie prosić. Zapał apostolski wyraża się w naszym darze z siebie, zakorzenionym w osobistym spotkaniu z Bogiem, którego obecności szukamy w modlitwie, w Słowie, w sakramentach, a także w sercach kobiet i mężczyzn oraz w codziennych wydarzeniach. Poświęćmy się z większą hojnością pielęgnowaniu tego poszukiwania. Nasze Konstytucje i Reguły mówią o intymnej relacji z Jezusem Chrystusem i z ubogimi. Papież Leon XIV przypomina nam, że kwestia ubogich prowadzi do istoty naszej wiary i zaprasza, by słuchać ich wołania, odczuwać je jak własne ciało, stawiać ich w centrum, iść z nimi, czynić ich protagonistami przemiany ku bardziej sprawiedliwemu światu i pozwolić się przez nich ewangelizować. Nasza miłość do ubogich gwarantuje naszą ewangeliczną wierność sercu Boga. Idźmy z odnowionym zapałem z ubogimi.
Jako misjonarze musimy podejmować ryzyko, aby wytyczać nowe drogi głoszenia Jezusa Chrystusa w naszych konkretnych kontekstach. Aby to czynić, musimy oceniać, czy nasze posługi odpowiadają dziś na ewangelizacyjne potrzeby ubogich. Czasami ta ocena doprowadzi nas do przeniesienia się w inne miejsca, podjęcia nowych posług lub realizowania tradycyjnych posług w nowy sposób. Rozeznajmy, jak odpowiedzieć z większym zapałem na nowe oblicza ubóstwa. Dziś Kościół zaprasza nas do globalnej odpowiedzi na wyzwanie migracji, do bycia budowniczymi pokoju bez broni i rozbrajającego, oraz do wejścia na kontynent cyfrowy i w nowe technologie, aby głosić Ewangelię. Słyszeliśmy także inne wezwania na ostatnich Kapitułach Generalnych. Pole misyjne jest rozległe i nie jesteśmy w stanie objąć wszystkiego. Wierzę, że nadszedł czas, abyśmy jako ciało apostolskie rozeznali, koordynując się wokół pewnych priorytetów misyjnych, które dziś wymagają bardziej skutecznej odpowiedzi globalnej.
Zapraszam każdą Jednostkę, aby uczciła dwusetlecie konkretnym gestem na rzecz najuboższych, nawet jeśli miałoby to oznaczać ryzyko dla naszych zasobów. Jako konkretny znak o zasięgu globalnym w tym roku otworzymy nowe misje w nowych krajach, odpowiadając na wezwania Kościoła do służby ubogim. Dziękujemy wszystkim, którzy odważnie zaangażowali się, by to było możliwe.
- Z naszą Matką Maryją, bądźmy święci.
Kończąc ten list, raz jeszcze pochylmy się nad słowami napisanymi przez św. Eugeniusza 200 lat temu: „…dbajcie, aby nigdy nie zhańbić waszej Matki, która właśnie została posadzona na tronie i uznana za Królową w domu Oblubieńca, a której łaska uczyni ją płodną, aby wydała na świat wielką liczbę dzieci, jeśli będziemy wierni i nie sprowadzimy na nią haniebnej bezpłodności przez nasze wykroczenia. W imię Boga, bądźmy święci”.
Założyciel łączy imię Maryi, płodność naszego Zgromadzenia i nasze życie w świętości. Aby być płodnymi, musimy być święci jak Maryja. Ona jest wzorem codziennej świętości, ponieważ idzie z uczniami, podążając za Jezusem aż pod krzyż. Maryja potrafi rodzić życie kościelne pośród świadków Zmartwychwstałego, będąc jednocześnie Matką ludzkości, która zmierza ku ostatecznemu pojednaniu w miłości. Poświęciła się całkowicie osobie i dziełu Zbawiciela, przyjmując Go, aby dać Go światu. Jesteśmy wezwani, by iść, rozszerzając Jej prostą świętość, Jej pokorną służbę, Jej owocną miłość, Jej macierzyńską troskę o najsłabszych i Jej prorocką pieśń uwielbienia.
Dziękujemy Bogu za szczególne miejsce, jakie Maryja zajmuje w naszej rodzinie. Ona nas chroni i dzieli z nami nasze misyjne radości i cierpienia. Jako Matka Miłosierdzia uczy nas być miłosiernymi i przyjmować Boże miłosierdzie. Jest wzorem i gwarancją naszego życia i naszej wiary. Noszenie Jej imienia jest źródłem dumy i nadziei, ponieważ jest ona znakiem ostatecznego zwycięstwa Boga nad złem. Jej pełna miłości obecność zachęca nas, byśmy starali się żyć i głosić radość Ewangelii. Czcimy Jej imię, starając się uczynić z naszego życia proroczy hymn uwielbienia, który głosi Boże miłosierdzie i sprawiedliwość dla najuboższych.
Dziś, jak wczoraj, w imię Boga, bądźmy święci jak Maryja.
Życzę wam radosnego świętowania, łaski odnowy w naszym charyzmacie oraz dobrej drogi jako pielgrzymom nadziei w komunii w tym trzecim stuleciu, które właśnie rozpoczęliśmy.
Wasz brat
Luis Ignacio Rois Alonso OMI
Przełożony generalny
Za: www.oblaci.pl