Męka Pańska według św. Alfonsa Marii de Liguori

Jako duchową pomoc do refleksji w Wielkim Tygodniu Centrum Apostolstwa i Duchowości Redemptorystów proponuje opracowanie poświęcone Męce Pańskiej w pismach św. Alfonsa Marii de Liguori, założyciela Zgromadzenia Redemptorystów. Zamieszczamy artykuł o. Antonio Napoletano, włoskiego redemptorysty, zatytułowany „Męka Pańska według św. Alfonsa – intensywna podróż przez jego pisma”. Zapraszamy czytelników do włączenia się w duchowe przeżywanie tych świętych dni.

TUTAJ: Pobierz plik z tekstem opracowania

Męka Pańska według św. Alfonsa – intensywna podróż przez jego pisma

W zachęcie skierowanej do członków swojego zgromadzenia św. Alfons Maria de Liguori napisał: „Odnówcie się w duchu świętej modlitwy. Wszystkie medytacje są dobre, ale ta dotycząca Męki Pańskiej jest najbardziej pożyteczna. Nie możemy tu poprzestać na powierzchni, lecz musimy wniknąć w pokorę, umartwienie i cierpienia Odkupiciela… Wyznaję wam szczerze, że nigdy nie przestaję tego czynić; nie umiem też medytować o niczym innym, ponieważ tam znajduję wszystko” (Berruti C., Lo Spirito di sant’Alfonso, Neapol 1857, s. 161).

Innym przekonaniem Świętego było to, że „kontemplacja Ukrzyżowanego jest źródłem miłości: kto ma przed oczami Jezusa Ukrzyżowanego, nie może nie kochać Go” (tamże, s. 161). Zatroskany o to, by wychowywać wszystkich do miłowania Boga, pisał: „Z pewnością wielką radość sprawia Jezusowi Chrystusowi nasze myślenie o Jego cierpieniach i zniewagach, jakie poniósł za nas. Wydaje mi się niemożliwe, aby ten, kto często myśli o Jego Męce, nie zakochał się w Jezusie Chrystusie” (Tannoia A., Della vita ed istituto del ven. Servo di Dio Alfonso M. de Liguori, Neapol 1798, Księga II, s. 254).

Podczas misji ludowych, w ciągu trzech lub czterech dni poświęconych życiu pobożnemu, Męka Pańska była ulubionym tematem do praktycznego nauczania medytacji.

O Męce Pańskiej św. Alfons pisał w następujących dziełach:

Umiłowanie Jezusa Chrystusa w życiu codziennym, w rozdziale I;

Miłość dusz (1751),

Rozważania i uczucia o Męce Jezusa Chrystusa (1768), które w pierwszym wydaniu z 1761 r. nosiły inny tytuł,

Refleksje o Męce Jezusa Chrystusa (1773), które stanowią „najważniejsze dzieło o Męce”,

Medytacje na osiem dni z 1773 r., Medytacje na piętnaście dni z 1766 r. oraz Medytacje na każdy dzień tygodnia,

Kazanie o Męce Jezusa Chrystusa (1778),

– dwa dziełka: Potęga, jaką posiada Męka Jezusa, by rozpalić Boską miłość w każdym sercu oraz Rozkosz dusz miłujących Boga na widok Jezusa Ukrzyżowanego.

Bóg szalony z miłości

Wydaje się, że w książce „Miłość dusz” wyrażenie „rany Jezusa są ognistymi źródłami miłości” jest dominującym tematem całego rozważania św. Alfonsa na temat Męki Pańskiej. „Pan Jezus – pisze – przyszedł, aby rozpalić ogień świętej miłości w sercach ludzi” (Op. Asc., tom V, Rzym 1934, s. 11), ponieważ będąc Bogiem, pragnął tak bardzo cierpieć z miłości do nich. Prawdziwa miłość rodzi się zatem w sercu człowieka poprzez rozważanie Męki Jezusa Chrystusa. Idea ta jest tak silna w Świętym, że woła on: „Jezus jest kochany przez nielicznych, ponieważ niewielu rozważa cierpienia, jakie poniósł za nas; ale kto często je rozważa, nie może żyć bez miłości do Jezusa Chrystusa” (tamże, s. 15). Ta sama świętość, która jest pełnią miłości, ma swoje żywe źródło: „Krótko mówiąc wszyscy święci nauczyli się sztuki kochania Boga poprzez rozważanie Ukrzyżowanego” (tamże, s. 16). Miłość Jezusa objawiła się w czasie w przekonujący sposób w Męce Pańskiej. Św. Alfons mówi o „wielkiej miłości” Syna Bożego do ludzi. Ten nowy fakt, jak mówi, „mocno zobowiązuje nas do kochania Go…, do przynależenia całkowicie do naszego Odkupiciela. Od tego wydarzenia całe nasze życie nie należy już do nas, ale do Boga (tamże, s. 24). Cechy tej miłości są niezwykłe: miłość Jezusa nie mogła być większa niż była (tamże, s. 26). Każde inne działanie Jezusa mogłoby nas odkupić, ale nie wystarczyłoby, aby okazać nam Jego miłość (tamże, s. 27). Jezus okazał nam swoją miłość, gdy byliśmy nieprzyjaciółmi, i umiłował nas bardziej niż siebie samego (tamże, s. 28). W Męce i Śmierci Jezusa objawiła się czułość Boga (tamże, s. 30-31).

Święty Alfons, całkowicie pochłonięty miłością do swojego słodkiego Odkupiciela, nie waha się nazwać Go „szaleńcem miłości” (tamże, s. 33), również dlatego, że według niego Męka Jezusa nie ograniczała się do kilku dni, ale rozciągała się na całe życie: „Jezus cierpiał zawsze, od pierwszej chwili swojego życia, wszystkie elementy swojej Męki” (tamże, s. 34)… „cierpiał w sercu to, co potem w śmierci znosił na krzyżu” (tamże, s. 36). Z rozważania Słowa Bożego (Łk 12,50) Święty wywnioskował, że Jezus miał wielkie pragnienie cierpienia i śmierci z miłości do nas oraz że odczuwał ogromną tęsknotę za tym czasem, w którym miała nastąpić Jego Męka” (tamże, s. 39). Autor ten skłania nas ponadto do refleksji, iż „wybór Jezusa był tak radykalny, że gdyby chciał zdobyć miłość Ojca, nie mógłby wymyślić niczego innego” (tamże). W opisie okoliczności Męki Pańskiej św. Alfons podkreśla subtelności miłości Jezusa. W ogrodzie modlił się w ten sposób do Ojca „nie po to, by zostać wysłuchanym, ale aby dać nam do zrozumienia, że umierał jako człowiek dotknięty lękiem przed śmiercią i bólem, znudzeniem, melancholią i smutkiem duszy”. Do cierpień ciała dołączyły cierpienia ducha i serca spowodowane zdradą Judasza, zaparciem się Piotra i opuszczeniem przez uczniów. Biczowanie i koronowanie cierniami przedstawione są jako najdłuższe i najbardziej wyczerpujące męki. Święty Alfons ma odwagę napominać Jezusa tymi żarliwymi słowami: „Twoim grzechem jest zbyt wielka miłość, jaką okazałeś ludziom; to właśnie ona, a nie Piłat, skazuje Cię na śmierć”. Stojąc przed krzyżem Odkupiciela, woła: „On umiłował nas aż do śmierci i nie zszedł z krzyża, dopóki nie oddał nam życia” (tamże, s. 97). Święty nieustannie zachęca chrześcijan, by patrzyli na Odkupiciela na krzyżu: „gdzie cała Jego postać tchnie miłością i zachęca do kochania Go: głowa pochylona, by dać nam pocałunek pokoju, ramiona wyciągnięte, by nas objąć, Serce otwarte, by nas kochać” (tamże, s. 98). „On stał się naszą mądrością, aby nas pouczać, naszą sprawiedliwością, aby nam przebaczać, naszą świętością poprzez swój przykład i naszym odkupieniem poprzez swoją Mękę” (tamże, s. 117). Zagłębiając się dalej w temat miłości, św. Alfons rozważa najpierw miłość Boga Ojca i mówi: „Bóg dał nam Syna… z czystej miłości… Dar, jaki dał nam Ojciec Przedwieczny w postaci swojego Syna, był prawdziwym darem, całkowicie darmowym i bez żadnej naszej zasługi.

Nieskończona miłość Boga

Bóg nie tylko z czystej miłości obdarzył nas swoim Synem, ale uczynił to z ogromną miłością… Bóg poprzez Jezusa Chrystusa uczynił nas miłymi i drogimi sobie. Oryginalna jest uwaga św. Alfonsa, gdy mówi o miłości Jezusa Chrystusa: „Nasz czas nie jest już czasem lęku, ale czasem miłości, ponieważ Jezus Chrystus nas umiłował i z miłości do nas wydał się na śmierć (tamże, s. 123)… (On) umierając nie przestał nas kochać (tamże, s. 124). W końcowej części dzieła Miłość dusz Święty informuje czytelnika, że w swoich pismach o Męce Jezusa chciał uporządkować „fragmenty Pisma Świętego dotyczące miłości, jaką Jezus Chrystus okazał nam w swojej śmierci, ponieważ nie ma nic innego, co mogłoby bardziej poruszyć chrześcijanina do miłości Bożej niż samo Słowo Boże”. Następnie ukazuje podstawowe kryterium wszelkiej świętości: „Wszyscy święci byli zakochani w Jezusie i Jego Męce, i dzięki temu jedynemu środkowi stali się świętymi” (por. Słowo do czytelnika).

Wielu ludziom może wydawać się dziwne, że św. Alfons skupił swoje rozważania na Męce Jezusa. Jest ku temu powód. Św. Alfons napisał te pełne pasji dziełka, ponieważ w jego stuleciu jansenistom udało się zasiać strach i przerażenie w sercach ludzi oraz zaprzeczyć uniwersalnej wartości Odkupienia dokonanego przez Jezusa. Święty Alfons pisze przede wszystkim z powodów duszpasterskich, aby pomóc uwierzyć i wytrwać w praktykowaniu miłości do Boga. Jako pasterz myśli przede wszystkim o tych, którzy są najbardziej wrażliwi w wierze i życiu chrześcijańskim. Aby nie ryzykować umniejszenia całego miłosnego dzieła Odkupienia Jezusa, Święty nie pozostawał bezczynny.

Męka Pańska rozważana krok po kroku

Rozważania i uczucia o Męce Jezusa Chrystusa stanowią prosty komentarz do opisu zawartego w Ewangeliach. Jest to braterskie zaproszenie do zapoznania się z Biblią. Autor pisze bowiem: „Piękne i dobre są liczne rozważania na temat Męki Pańskiej, które stworzyli i napisali pobożni autorzy; ale z pewnością większe wrażenie na chrześcijaninie wywiera jedno słowo Pisma Świętego niż sto czy tysiąc rozważań i objawień, które spisano na podstawie doświadczeń niektórych pobożnych osób” (tamże, s. 136).

To małe dziełko to Ewangelia rozważana i przepełniona modlitwą. Również w niej Święty stwierdza: „W Męce Pańskiej nie tyle powinniśmy rozważać cierpienia i zniewagi, jakie On znosił, ile miłość, z jaką je przeżywał; ponieważ Jezus Chrystus chciał tak bardzo cierpieć nie tylko po to, by nas zbawić, ale byśmy zrozumieli miłość, jaką nas darzył” (tamże, s. 138).

W tym dziełku znajduje się potwierdzenie, że Święty Doktor przedstawia chrześcijaninowi tajemnicę Chrystusa w całej jej pełni, gdy stwierdza, że nie tylko Wcielenie Syna Bożego, ale także Jego Męka jest przejawem miłości Boga. W poszczególnych rozważaniach autor oferuje nam bogate refleksje na temat tego podstawowego motywu.

– Wjazd Jezusa do Jerozolimy jest postrzegany jako pójście ku ludowi potrzebującemu zbawczej miłości.

– Łaskawość Jezusa objawia się również wobec zdrajcy Judasza, ponieważ „nie odrzuca go od siebie, nie patrzy na niego krzywo, ale przyjmuje go do swojego grona i do swojego stołu” (tamże, s. 142). Święty Alfons uznaje szczęśliwym „Jana, który opierając głowę na piersi Jezusa, odczuwa czułość, jaką ten kochający Odkupiciel zachowuje w swoim Sercu” (tamże, s. 143). Nie zapomina też przypomnieć nam o wartości Eucharystii, dzięki której „mamy nieustanną pamiątkę ogromnej miłości, jaką okazał nam w swojej śmierci” (tamże, s. 145).

– Zgodnie z intuicją i zachwytem Świętego ogród oliwny był miejscem, gdzie „została złożona pierwsza ofiara: Jezus był ofiarą, miłość była kapłanem, a żar Jego miłości do ludzi był błogosławionym ogniem, w którym ofiara została dopełniona” (tamże, s. 147).

– Cierpliwość Jezusa podczas biczowania jest wielka, ponieważ „milczy, nie narzeka, nie wzdycha, ale wszystko ofiarowuje Bogu” (tamże, s. 157). Święty nie pozostaje obojętny i woła: „czuję, że każda z Twoich ran prosi mnie o miłość”.

– W ukoronowaniu cierniem podziwia łagodność. Po skazaniu na śmierć zauważa: „Jezus z miłością obejmuje krzyż” (tamże, s. 164).

– Ukrzyżowanie staje się dowodem miłości Boga: „Jezus na krzyżu: oto ostatnie pojawienie się Słowa Wcielonego na tej ziemi. Pierwsze miało miejsce w stajence, ostatnie na krzyżu; jedno i drugie świadczą o miłości i ogromnej dobroci, jaką darzy On ludzi”. Autor jest świadomy, że Jezus z krzyża szuka u niego nie tyle współczucia, co miłości i woła w jednej z najbardziej poruszających modlitw: „daj mi Twoje królestwo w życiu przyszłym, a tymczasem w życiu obecnym niech panuje nade mną Twoja święta miłość. Niech tylko Twoja miłość panuje w moim sercu i niech będzie ona moim jedynym Panem, moim jedynym pragnieniem, moją jedyną miłością” (tamże, s. 171). Do każdego chrześcijanina mówi: „usłysz, co mówi do ciebie twój Pan z tego krzyża: Synu, zobacz, czy jest na świecie ktoś, kto ukochał cię bardziej niż ja, twój Bóg” (tamże, s. 176).

Rozpalanie miłości do Ukrzyżowanego

Święty Alfons napisał Rozważania o Męce Pańskiej z zamiarem zachęcenia czytelnika do „upamiętnienia” tego niezwykłego wydarzenia, ponieważ głęboko wierzył, że Jezus bardzo ceni sobie nasze rozważanie Jego Męki. Istnieje również powód ściśle osobisty. Napisał te rozważania w wieku 77 lat, aby przygotować się na dzień rozrachunku. Znajduje się w nich część ogólna, w której przypomniano ofiarę Jezusa złożoną Ojcu za zbawienie człowieka, Jego przyjście na świat w pokorze i ubóstwie, życie pełne cierpień i zniewag, Jego śmierć, która „była największym bólem i największą hańbą Jezusa, który dokonał Odkupienia” (Op. Asc…, s. 195). Święty zatrzymuje się następnie „nad poszczególnymi cierpieniami, jakie Jezus Chrystus znosił podczas swojej Męki”, komentując rozdział 53 Księgi Izajasza w ujęciu soteriologicznym. Wskazując na Jezusa jako człowieka doświadczającego cierpień duszy i ciała, pisze: „Cierpiał we wszystkich swoich członkach: głowa była dręczona cierniami, ręce i stopy gwoździami, twarz policzkami i plwociną, a całe ciało biczami… tak więc Odkupiciel ukazał się w swojej Męce jako trędowaty, który nie ma ani kawałka zdrowego ciała i budzi przerażenie w tych, którzy na niego patrzą, widząc człowieka pokrytego ranami od stóp do głów” (tamże, s. 201-202).

Ten obraz cierpiącego Jezusa na zawsze zapadł mu w serce. Świadczy o tym obraz, który święty namalował w Neapolu w latach swojej młodości (1719). W Męce Jezusa św. Alfons dostrzega wolę Ojca, pisząc: „Męka naszego Odkupiciela nie była dziełem ludzi… Jezus, pełen miłości, chętnie i bez sprzeciwu ofiarował się, by wypełnić wolę Ojca” (tamże, s. 202-203).

Rozważając biczowanie, święty komentuje, że było to „najokrutniejsza męczarnia, która skróciła życie Odkupiciela; ponieważ wielka utrata krwi była główną przyczyną Jego śmierci” (tamże, s. 212). Bolesna droga na Kalwarię, po krwawym ukoronowaniu cierniami, spotęgowała okrucieństwo wobec Jezusa. Święty Alfons uważa za wielką tajemnicę miłość, z jaką Jezus przyjął krzyż i zgodził się na ukrzyżowanie: „Widok Jezusa na krzyżu napełnił podziwem niebo i ziemię”, był to widok sprawiedliwości, miłosierdzia, a przede wszystkim miłości.

W obliczu takiego świadectwa święty pozostaje zdumiony: „Jak to się dzieje, że tak wielu chrześcijan, choć wiedzą z wiary, że Jezus Chrystus umarł z miłości do nich, zamiast poświęcić się służbie i miłości do Niego, poświęcają się obrażaniu Go i pogardzaniu Nim dla krótkotrwałych i marnych przyjemności?” (tamże, s. 224). Żadna chwila Męki Pańskiej nie umknęła uwadze św. Alfonsa. Jezus staje się punktem odniesienia pełnym nadziei. „Jezus umierając przemienił śmierć z przedmiotu bólu i strachu w przejście od niebezpieczeństwa wiecznego potępienia do bezpieczeństwa wiecznego szczęścia” (tamże, s. 259). Dlatego zachęca: „Starajmy się patrzeć na śmierć nie jako na nieszczęście, ale jako na koniec naszej pielgrzymki… i początek naszego wiecznego szczęścia” (tamże, s. 260). Krzyż, czyli Męka Jezusa, staje się zatem „drogą i drabiną, by wstąpić do nieba. Błogosławiony ten, kto ją obejmuje za życia i nie opuszcza aż do śmierci” (tamże, s. 225).

W ostatnich czterech rozważaniach autor skupia się na wyjaśnieniu miłości, jaką okazał nam Jezus Chrystus, oraz na wdzięczności, zaufaniu i cierpliwości ludzi. Pisze on, że Męka Jezusa jest najsilniejszą motywacją, która powinna nas poruszać i rozpalać do miłowania naszego Zbawiciela (tamże, s. 277), ponieważ to, co wycierpiał Jezus Chrystus, wycierpiał dla każdego z nas” (tamże). Dlatego Święty kładzie nacisk na postawę wdzięczności.

Nawiązując do słów św. Augustyna, mówi: „nam, którzy wierzymy w Boga, który umarł na krzyżu z miłości do nas, nie wolno kochać Go mało; w sercu nie może być miejsca na żadną inną miłość poza tą, którą jesteśmy winni Temu, który z miłości do nas chciał umrzeć przebity na krzyżu” (tamże, s. 289).

Krzyż, zbawienie świata

Pełen nadziei jest jego komentarz do słów św. Jana Chryzostoma: „Krzyż, czyli Jezus Ukrzyżowany, jest nadzieją wierzących, ponieważ gdybyśmy nie mieli Jezusa Chrystusa, nie byłoby dla nas nadziei na zbawienie. Jest on laską dla chromych: wszyscy jesteśmy chromi w obecnym stanie zepsucia i nie mamy innej siły, by kroczyć drogą zbawienia, jak tylko tę, którą przekazuje nam łaska Jezusa Chrystusa. Jest pocieszeniem dla ubogich, którymi wszyscy jesteśmy, ponieważ wszystko, co mamy, mamy od Jezusa Chrystusa. Jest zgubą dla pysznych, ponieważ naśladowcy Ukrzyżowanego nie potrafią być pyszni, widząc Go umarłego jak złoczyńca na krzyżu. Jest triumfem nad demonami, ponieważ sam znak krzyża wystarcza, by je przepędzić. Jest nauczycielem początkujących: ileż pięknych nauk daje krzyż tym, którzy zaczynają kroczyć drogą Boga! Jest sternikiem żeglarzy: o, jakże dobrze prowadzi nas krzyż po burzach obecnego życia! Jest przystanią dla znajdujących się w niebezpieczeństwie: ci, którzy są w niebezpieczeństwie zguby z powodu pokus lub silnych namiętności, znajdują bezpieczną przystań, zwracając się do krzyża. Jest doradcą sprawiedliwych: ileż świętych rad daje nam krzyż, to znaczy cierpienie w czasie życia! Jest odpoczynkiem dla strapionych: a gdzie strapieni odczuwają większą ulgę niż patrząc na krzyż, na którym cierpi Bóg z miłości do nich? Jest lekarzem chorych: chorzy, którzy przytulają się do krzyża, zostają uzdrowieni ze wszystkich ran duszy. Jest chwałą męczenników: to jest największa chwała, jaką mają męczennicy, że stają się podobni do Jezusa Chrystusa, króla męczenników” (tamże, s. 292-293).

Ostatnia refleksja Świętego dotyczy potrzeby cierpliwości, jako zdolności do znoszenia cierpienia: „Każdy na tym świecie poszukuje pokoju i chciałby go znaleźć bez cierpienia; ale nie jest to możliwe w obecnym stanie; trzeba cierpieć; krzyże czekają na nas wszędzie, gdzie się udajemy. Ale jak mamy znaleźć pokój pośród tych krzyży? Poprzez cierpliwość, poprzez przyjęcie krzyża, który się przed nami stawia… Nie traćmy ducha, zawsze patrzmy na rany Ukrzyżowanego, ponieważ z nich czerpiemy siłę, by znosić zło tego życia, nie tylko z cierpliwością, ale także z radością i weselem” (tamże, s. 324-325). Wszystkie te rozważania podsumowuje wezwanie: „starajmy się, dusze miłujące Ukrzyżowanego, w życiu, które nam pozostało, kochać jak tylko możemy naszego miłego Odkupiciela i cierpieć dla Niego, ponieważ On tak bardzo chciał cierpieć z miłości do nas; i nie przestawajmy nieustannie modlić się do Niego, aby obdarzył nas darem swojej świętej miłości” (tamże, s. 337).

W Medytacjach natrafiamy następnie na bogactwo cennych pereł o tak wielkiej jasności, że nie pozwalają one tym, którzy je posiadają, dalej żyć jako dzieci ciemności. Do zniechęconych św. Alfons mówi: „Męka Jezusa Chrystusa jest naszą pociechą: któż może pocieszyć nas tak bardzo w tej dolinie łez, jak Jezus Ukrzyżowany?” Męka Jezusa jest źródłem wszelkiego dobra duchowego: „wszystko, co mamy od Boga: łaski, światła, natchnienia, święte pragnienia, pobożne uczucia, żal za grzechy, dobre postanowienia, miłość do Boga i nadzieję na niebo – wszystko to są owoce i dary, które pochodzą z Męki Jezusa Chrystusa” (tamże, s. 343-344).

Człowiek ma wartość, ponieważ został odkupiony przez Jezusa Chrystusa: „jak wielka jest nasza chwała w tym, że zostaliśmy odkupieni przez Jezusa Chrystusa kosztem Jego własnej krwi, której jedna kropla jest warta więcej niż tysiąc światów?” (tamże, s. 346). Całe życie Jezusa Chrystusa było „pozbawione ulgi”. Cierpienia Jezusa nie polegały tyle na „cierpieniach, które musiał znosić w swoim życiu, a zwłaszcza w swojej śmierci, ile na widoku wszystkich grzechów, które ludzie mieli popełnić po Jego śmierci…” (tamże, s. 351).

W obliczu „Jezusa umarłego na krzyżu” św. Alfons zachęca chrześcijanina, by podniósł oczy i spojrzał: „Wiara uczy cię, że On jest twoim Stwórcą, twoim Zbawicielem, twoim życiem, twoim wyzwolicielem, Tym, który kocha cię bardziej niż ktokolwiek inny, Tym, który jako jedyny może uczynić cię szczęśliwym” (tamże, s. 357).

Rozpamiętywanie Męki Pańskiej

Medytacje na piętnaście dni pozwalają chrześcijaninowi, od soboty przed V niedzielą Wielkiego Postu do Wielkiej Soboty, wczuć się w stan ducha Jezusa w ostatnich dniach Jego ziemskiego życia, od wjazdu do Jerozolimy aż po „ukrzyżowanie i śmierć”. Z tych bezpośrednich refleksji Święty układa modlitwę człowieka nawróconego i odkupionego.

Kolejnym cennym dziełkiem są Medytacje na każdy dzień tygodnia. W sercu pozostają wyryte niektóre wyrażenia: „Kimże byliśmy, o Panie, że za tak wysoką cenę chciałeś nabyć naszą miłość?… I kto kiedykolwiek zdoła pojąć, jakim przypływem miłości to było?… Nie ma środka, który mógłby bardziej rozpalić nas boską miłością, niż rozważanie Męki Pańskiej” (tamże, s. 381-383). I tak kontynuuje: „Dusza, która wierzy i rozważa Mękę naszego Pana, nie może Go obrazić ani nie kochać, a wręcz przeciwnie, nie może nie oszaleć z miłości” (tamże).

Kalwaria staje się dla św. Alfonsa „teatrem boskiej miłości”. Komentując słowa Jezusa „wykonało się”, Święty mówi: „ludzie, wykonało się, wasze Odkupienie zostało dokonane” (tamże, s. 396-397).

Wśród chrześcijańskiego ludu pozostały inne dziełka świętego Alfonsa dotyczące Męki Pańskiej oraz ćwiczenia pobożne, takie jak Droga Krzyżowa (1761), Stopnie Męki Pańskiej (1751), które są formą modlitwy litanijnej z przypomnieniem ostatnich etapów Męki Jezusa, oraz Koronka do Świętych Ran Jezusa Ukrzyżowanego (1737).

Nie można zapomnieć Kazania o Męce Jezusa Chrystusa opublikowanego w 1772 roku. Znajduje się w nim sugestywna inwokacja do krzyża: „Przyjdź, o święty krzyżu, przyjdź i daj się ujrzeć temu ludowi. Jesteś szczęśliwą arką, w której można znaleźć zbawienie w upadku tego świata; jesteś cudowną laską, która daje ludziom siłę, by z potworów nieprawości stali się kwitnącymi gałązkami świętych cnót; jesteś miedzianym wężem, na którego widok grzesznicy zatruci winą mogą odzyskać pierwotną świętość; jesteś wybranym i lśniącym drzewem, wybranym spośród tysięcy, by podtrzymywać członki Odkupiciela. Ty w końcu byłeś ołtarzem boleści, na którym Zbawiciel świata zechciał zostać złożony w ofierze dla naszego zbawienia; daj mi więc siłę i pomoc, abym mógł przedstawić tym wiernym duszom wzgardę, cierpienia i męki, jakie cierpiał Jezus Chrystus, gdy na tobie oddał życie” (tamże, s. 402).

Zakończenie jest zaproszeniem do zaufania i miłości: „Przyjdźcie, grzesznicy, oto Jezus Chrystus stoi z otwartymi ramionami, aby was objąć” (tamże, s. 417).

 

Antonio Napoletano CSsR, L’Osservatore Romano, 30 marca 1988 r.

Opublikowano także w książce: Antonio Napoletano, Sulle orme di S. Alfonso, Valsele Tipografica, Neapol 1989, s. 75-83.

Tłum. o. Piotr Andrukiewicz CSsR
Za: redemptor.pl

Wpisy powiązane

Papież o ukrytej modlitwie benedyktynek: to ogromne dobro

Patriarchat Jerozolimy: problem z dostępem do Bazyliki Grobu rozwiązany

Dominikanin z Jerozolimy: chcą uderzyć w nas, katolików, ponieważ krytykujemy wojnę