Wprowadzenie
Panie Jezu, nasz Zbawicielu, pragniemy podjąć rozważanie Twojej męki. Chcemy, aby w tym podążaniu za Tobą, obciążonym krzyżem, towarzyszyli nam święci, którzy w Twoim Kościele zostali obdarzeni tytułem doktorów, albowiem ustawicznie zgłębiali naukę Twojej Ewangelii, odkrywając w niej ukryte skarby mądrości i umiejętności, a przede wszystkim naukę płynącą z Twego Krzyża, która „głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas, którzy dostępują zbawienia” (1Kor 1,18). Ich życie ukazuje nam, jak w swej życiowej drodze jednoczyli się z Twoim chwalebnym krzyżem, a dzisiaj cieszą się Twoim na krzyżu zwycięstwem.
Stacja I: Skazanie na śmierć – ze św. Janem Henrykiem Newmanem
„Panie Jezu, Ty, który na końcu czasów przyjdziesz sądzić nas wszystkich, stajesz przed sądem ludzkim, wyśmiany, opluty, ubiczowany, z głową ukoronowaną cierniami. Zostajesz skazany na śmierć. […] Lecz ten wyrok śmierci został podpisany nie tyle przez Piłata, ile raczej przez moje grzechy. Tak, to moje grzechy wydały na Ciebie wyrok śmierci”.
Słowa te, o Panie, zanotował wielki poszukiwacz prawdy, Jan Henryk Newman, który odkrył ją w Twoim Kościele i przylgnął w nim do Ciebie. Zaliczony za naszych dni do liczby świętych i doktorów, nie przestaje nam on przypominać, że to nasze grzechy skazały Cię na śmierć i że musimy ich zaniechać w trosce o zbawienie nasze i bliźnich, których nie wolno nam osądzać.
Któryś za nas cierpiał rany…
Święty Janie Henryku – módl się za nami.
Stacja II: krzyż – ze św. Cyrylem Jerozolimskim
„Przez grzech byliśmy wrogami Boga i Bóg postanowił, aby ten, który grzeszy, musiał umrzeć. Dlatego musiało stać się jedno z dwojga – albo Bóg winien był wszystkich unicestwić, albo jako miłosierny – zmienić wyrok. Lecz patrz na Bożą mądrość! Zabezpieczył i wyrokowi prawdziwość, i miłosierdziu skuteczność. Chrystus wziął grzechy w ciele na drzewo krzyża, abyśmy przez Jego śmierć umarli grzechom i żyli w sprawiedliwości”.
Panie Jezu obarczony ciężarem krzyża, św. Cyryl Aleksandryjski już w IV wieku uświadamiał Twoim wyznawcom, że biorąc na swe ramiona krzyż, wziąłeś z nim ludzkie grzechy, byśmy przez Twoją śmierć umarli grzechowi i żyli w Twojej łasce. Prosimy, pomagaj nam, byśmy dzielnie opierali się grzechom i żyli w wierności Tobie.
Któryś za nas cierpiał rany…
Święty Cyrylu Aleksandryjski – módl się za nami.
Stacja III: pierwszy upadek – ze św. Leonem Wielkim
„Upadek Adama był śmiertelny. Twój upadek, Jezu, przywrócił nam życie. Ty, nowy Adamie, nie bałeś się zstąpić do Egiptu tego świata i upaść, aby podnieść nas i przeprowadzić przez śmierć suchą stopą. Twoje uniżenie przynosi nam podźwignięcie”.
Panie Jezu, dźwigając krzyż, upadasz pod jego ciężarem, ale podnosisz się, by dojść aż na Kalwarię, bo wiesz, że tam, na jej szczycie, dokonasz naszego odkupienia. Prosimy Cię, dopomagaj nam nie popadać nigdy w zwątpienie, ale w myśl nauczania Twojego Namiestnika, św. Leona Wielkiego, zawsze dźwigać się z naszych słabości i poprzez codzienne krzyże wzrastać w miłości ku Tobie.
Któryś za nas cierpiał rany…
Święty Papieżu Leonie Wielki – módl się za nami.
Stacja IV: spotkanie z Matką – ze św. Efremem Syryjczykiem
„Krzyż Twój, Synu mój, ściska serce moje; rozerwały się me wnętrzności, zaciemniły się oczy moje, a mą pierś przeszył miecz ostry. Patrzę na Twą straszliwą mękę mój Synu, mój Boże. Widzę Twą śmierć niewinną, a niemoc moja wspomóc Cię nie może”.
Panie Jezu, Twoja Matka nie opuściła Cię nigdy, była także na Twej krzyżowej drodze. Św. Efrem Syryjczyk, żyjący w czwartym wieku poeta i doktor Kościoła, wkłada w Jej usta słowa, które przywołaliśmy. Ona boleje, że nie może przyjść Ci z pomocą, ale współcierpi z Tobą i z wysokości krzyża uczyniłeś Ją naszą matką. Spraw, byśmy Ją bardziej ukochali i byśmy zgodnie z Jej zachętą czynili wszystko, co nam mówisz (por. J 2, 5).
Któryś za nas cierpiał rany…
I Ty, któraś współcierpiała…
Święty Efremie – módl się za nami.
Stacja V: Szymon Cyrenejczyk – ze św. Teresą od Jezusa
„Jak niezmiernie wiele na tym zależy, by dusza wstępująca na drogę modlitwy od samego początku oderwała się sercem od wszelkich przyjemności i podjęła postanowienie, że chce Chrystusowi Panu pomagać w noszeniu krzyża Jego, jak mężny rycerz, który bez żołdu chce służyć królowi wiedząc, że go nagroda nie minie”.
Panie Jezu, takim „rycerzem”, o jakim mówi św. Teresa, reformatorka Karmelu, był na Twej krzyżowej drodze Szymon z Cyreny. W rozważaniach ascetycznych czytamy, że początkowo buntował się on, ale gdy jego wzrok spotkał się z Twoim wzrokiem, z którego biła niewymowna dobroć, chętnie wspomagał Cię w Twoim trudzie. A czy my, o Panie, potrafimy przynosić ulgę Twojemu cierpieniu i czy wspomagamy w potrzebie naszych bliźnich?
Któryś za nas cierpiał rany…
Święta Tereso od Jezusa – módl się za nami.
Stacja VI: Spotkanie z Weroniką – ze św. Alfonsem de Liguori
„Pobożna Weronika, widząc zlaną potem i krwią twarz naszego Pana, troskliwie otarła ją chustą, a gdy to uczyniła, obraz zdeformowanej twarzy Odkupiciela pozostał na niej odciśnięty. O mój umiłowany Jezu, Twoja twarz jest najpiękniejsza, mimo że na tej bolesnej drodze męki, rany i krew zdeformowały jej piękno”.
Panie Jezu, te słowa św. Alfonsa mają dopełnienie w kolejnych: „moja dusza – pisze on – również była piękna w Twoich oczach, gdy otrzymała łaskę chrztu, ale oszpeciłem ją moimi grzechami”. Tylko Ty, nasz Odkupicielu, możesz przywrócić naszym duszom dawne piękno, a to przez zasługi Twojej Męki.
Któryś za nas cierpiał rany…
Święty Alfonsie – módl się za nami.
Stacja VII: drugi upadek – ze św. Antonim Padewskim
„Pan Jezus cierpiący, dźwigający krzyż i po raz wtóry upadający pod jego ciężarem, daje nam przykład bezgranicznej cierpliwości i zupełnego poddania się woli Bożej. Patrzmy na Niego. On, jako Baranek cichy, na zabicie prowadzony, ust swoich do skargi nie otwiera i przy każdym nowym udręczeniu powtarza: nie moja, ale Twoja wola Ojcze niech się stanie”.
Już po raz drugi, o Chryste, upadasz pod ciężarem krzyża, ale równocześnie rychło powstajesz, bo wiesz, że poprzez Twoją mękę dokonuje się odkupienie ludzkości. Za przykładem św. Antoniego, który podkreśla Twoje poddanie się woli Twojego Ojca, pragniemy i my być posłusznymi Bożym nakazom.
Któryś za nas cierpiał rany…
Święty Antoni Padewski – módl się za nami.
Stacja VIII: płaczące niewiasty – ze św. Janem od Krzyża
„Służcie Panu, moje kochane córki w Chrystusie, naśladujcie Go w umartwieniu, we wszelkiej cierpliwości, w milczeniu i pożądaniu cierpień. Bądźcie katami dla przyjemności ziemskich, a jeśli jest w was jeszcze przypadkiem jaka przeszkoda do wewnętrznego zmartwychwstania w duchu, śmierć jej zadajcie. Oby ten duch mieszkał zawsze w waszych duszach!”.
Panie Jezu, Ty do użalających się na krzyżowej drodze niewiast mówisz, by płakały nie nad Tobą, ale nad samymi sobą i nad swymi dziećmi. Podobnie św. Jan od Krzyża, reformator Karmelu, jakkolwiek sam bardzo cierpiący, kieruje do swych duchowych córek – karmelitanek bosych słowa zachęty do wytrwałości przy Tobie i pracy nad sobą. Spraw o Panie, abyśmy żywili podobne postawy w naszym postępowaniu za Tobą i osiągnęli szczyt góry Karmel, gdzie panuje tylko Twoja cześć i chwała.
Któryś za nas cierpiał rany…
Św. Janie od Krzyża – módl się za nami.
Stacja IX: trzeci upadek – ze św. Będą Czcigodnym
„Konieczne jest, żebyśmy widząc jak Jezus, będąc w postaci Bożej, uniżył samego siebie i stał się posłusznym aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej” (Flp 2,6), także i my uniżyli się pod Jego potężnym ramieniem, abyśmy zdobyli zasługę na czas nawiedzenia i doświadczyli Jego miłosierdzia”.
Panie Jezu, komentując ten kolejny, trzeci już Twój upadek pod ciężarem krzyża, św. doktor Kościoła – Beda Czcigodny, uświadamia nam, że tylko wówczas, gdy będziemy szli po śladach Twego uniżenia, dostąpimy Twego miłosierdzia, którego tak bardzo potrzebujemy.
Któryś za nas cierpiał rany…
Święty Bedo Czcigodny – módl się za nami.
Stacja X: obnażenie z szat – ze św. Izydorem z Sewilli
„U kresu drogi zdarto z Ciebie jeszcze szaty. Nie oszczędzono Ci i tego upokorzenia. Lecz nienawiść ludzka nie potrafiła obedrzeć Cię z Twej boskiej godności. Uzdalniaj nas, Panie Jezu, do bronienia bieli szaty naszego chrztu i do trwania przy Tobie”.
Panie Jezu, Ty, Syn Boga Ojca, który wszystko stworzył i przyodział (por. Mt 6, 25-30), zostałeś obnażony z szat, stając przed ludźmi okryty jedynie ranami. My wszyscy, nosząc w ciele konsekwencje grzechu pierworodnego, jakkolwiek uleczeni przez łaskę chrztu, często doświadczamy, że dźwigamy skarb wielki, ale w naczyniach glinianych (por. 2 Kor 4, 7). Jak św. Izydor prosimy Cię o dar czystości i pokładamy nadzieję w Twoim Krzyżu.
Któryś za nas cierpiał rany…
Święty Izydorze – módl się za nami.
Stacja XI: przybicie do krzyża – ze św. Augustynem
„Jakże nas umiłowałeś, dobry Ojcze, który nie oszczędziłeś swego jedynego Syna, wydając Go niegodziwcom na śmierć za nas! On dla nas nie chlubił się tym, że jest Bogiem równym Tobie, lecz przyjął stan niewolnika, aż do śmierci na krzyżu […], przez którą zmienił nasz stan ze sług w Twoich synów, zrodzonych z Ciebie”.
Panie Jezu, po dojściu na Kalwarię zostałeś przybity do krzyża. Przybiły Cię doń nie tyle gwoździe, ile nasze grzechy. Wielki doktor Twojego Kościoła, św. Augustyn, przypomina, że pozwoliłeś się ukrzyżować dla nas jedynie z miłości, poprzez którą przywróciłeś nam Boże synostwo. Oby nikt z nas nie zlekceważył owoców Twej zbawczej Męki.
Któryś za nas cierpiał rany…
Święty Augustynie – módl się za nami.
Stacja XII: śmierć na krzyżu – ze św. Teresą od Dzieciątka Jezus
„Pan nasz umarł na krzyżu w udręczeniu, a przecież była to najpiękniejsza śmierć z miłości. Umierać z miłości, to nie znaczy umierać w porywie zachwytu. I wydaje mi się, że to jest właśnie to, czego doświadczam”.
Panie Jezu, u stóp krzyża obecną była tylko Twoja Matka, umiłowany uczeń i pobożne niewiasty. Umierałeś w osamotnieniu, co zechciała przypomnieć św. Teresa z Lisieux, karmelitanka bosa, najmłodszy doktor Kościoła. Co więcej, przypomniała nam ona, że Twoja śmierć, mimo udręczeń, była śmiercią najpiękniejszą, bo śmiercią z miłości, owym „wykonało się” w wypełnieniu woli Ojca. Spraw o Panie, byśmy każdego dnia umierali dla naszych grzechów i zmartwychwstawali do życia w Twojej łasce.
Któryś za nas cierpiał rany…
Święta Tereso od Dzieciątka Jezus – módl się za nami.
Stacja XIII: zdjęcie z krzyża – ze św. Grzegorzem z Nazjanzu
„Dziewico Maryjo, nie uciekłaś przed pokusą zwątpienia, które przeszyło Cię swoim ościeniem. Nie ulegając jej, poznałaś inną boleść, zachwiałaś się, ale jednak nie upadłaś. Łagodna Owieczko, której przebite serce towarzyszy Barankowi aż do końca, bądź błogosławiona!”
Matko Najświętsza, Matko Boża Bolesna, pierwsza i najdoskonalsza Uczennico Chrystusa, która szłaś za Nim od betlejemskiej groty, aż po szczyt Golgoty i przyjęłaś zdejmowane z krzyża Jego ciało, błogosławimy Cię wraz ze św. Grzegorzem z Nazjanzu, doktorem Kościoła z IV wieku. Uwielbiamy Cię za Twoje „fiat” z chwili Zwiastowania, potwierdzone Twoim „stabat” na Kalwarii. Dopomagaj nam strzec w naszych sercach daru Odkupienia.
Któryś za nas cierpiał rany…
I Ty, któraś współcierpiała…
Święty Grzegorzu z Nazjanzu – módl się za nami.
Stacja XIV: złożenie do grobu – ze św. Grzegorzem z Nareku
„O Jezu, oto ostatnia noc, która ma podobieństwo do nocy Twojego narodzenia. Oto zupełnie blisko jesteś nowych narodzin, owinięty i śpiący. […] Oto jesteś Barankiem ofiarowanym w czasie Paschy. Jak namaszczenie mirrą przez pobożne kobiety, przyjmij naszą adorację i wdzięczność za Twoje unicestwienie z miłości dla naszego Odkupienia”.
Panie Jezu, wpatrując się w Twój grób, z którego wyjdziesz zwycięski, myślimy o tej gorzkiej prawdzie, że liczne systemy polityczne chcą niejako pogrzebać Ciebie, wymazać pamięć o Tobie. Jakże próżne są ich zabiegi! Tak jak nie zdołały Twemu zmartwychwstaniu przeszkodzić postawione u Twego grobu straże, tak moce tego świata nie odciągną nas od Ciebie. Za św. Grzegorz z Nareku powtarzamy Ci, że tylko w Tobie znajdujemy zaspokojenie naszych pragnień. Tęsknimy za Tobą i wiemy, że na nas czekasz. Spraw, abyśmy zawsze byli gotowi na to spotkanie.
Któryś za nas cierpiał rany…
Św. Grzegorzu z Nareku – módl się za nami.
Zakończenie
Panie Jezu, przeszliśmy w duchu Twoją drogą krzyżową, zatrzymując się nad poszczególnymi jej stacjami, tak jak przekazali to nam nasi praojcowie. Czerpaliśmy natchnienie z nauki świętych doktorów Twojego Kościoła. Obyśmy tak jak oni w każdym szarym dniu potrafili dochowywać wierności Twojej Ewangelii; obyśmy w ciele naszym dopełniali tego, czego nie dostaje Twoim cierpieniom dla zbawienia świata (por. Kol 1, 24); obyśmy za licznymi świętymi powtarzali: „Jezu do krzyża przybity, bądź w naszych sercach na zawsze wyryty!”. Przez Twój krzyż prowadź nas do zmartwychwstania. Amen.
o. Szczepan T. Praśkiewicz OCD
Nasz Dziennik, 27.03.2026, s. 8.